Posts tagged "Karol Dziwior"

Kosmos oczami Hebrajczyków (cz. 2)

Kosmografii starohebrajskiej ciąg dalszy

W dzisiejszym wpisie kontynuujemy naszą przechadzkę po kolejnych aspektach starotestamentowej kosmografii.

Poprzednim razem lwią część naszej uwagi poświęciliśmy sklepieniu (hebr. רָקִיעַ, râqîaʿ), a w szczególności zajmowanemu przez nie miejscu w hebrajskiej strukturze kosmosu. Analizowaliśmy również implikacje obecności tegoż sklepienia dla szkicowanej przez autora pradziejów (Rdz 1-11) wizji wszechświata.

Wiemy już, że firmament pełnił funkcję potężnej, boskiej zapory, która odgradzała otchłań przedwiecznych wód znajdujących się ponad nią od rozciągających się na dole lądów. Co równie ważne, to właśnie w firmamencie[1]Lub też: „na firmamencie”. O wyrażeniu przyimkowym בִּרְקִיעַ הַשָּׁמַיִם, birqîaʿ haššâmajim i wariantach jego tłumaczenia przeczytać możecie tutaj. umieszczone zostają wszystkie ciała niebieskie[2]A więc nie tylko słońce i księżyc, ale i bezmiar gwiazd. oraz „śluzy nieba”[3]Hebr. אֲרֻבֹּת הַשָּׁמַיִם, ʾărubbōṯ haššâmajim, „śluzy nieba, zawory niebieskie”. Zagadnienie to omówiłem szczegółowo w ostatnim wpisie..

Starotestamentowe sklepienie jest zatem pewnego rodzaju ogniwem spajającym i bez wątpienia jednym z najbardziej charakterystycznych i kluczowych elementów kosmografii Hebrajczyków. W mojej ocenie, poprawne zrozumienie przedstawianej przez pisarza wizji budowy kosmosu nie jest możliwe bez całościowego uchwycenia znaczenia firmamentu.

W poniższym opracowaniu przyjrzymy się przede wszystkim językowym aspektom stojącym za słowem רָקִיעַ, râqîaʿ. Naszym celem jest wydobycie z niego jak największej ilości informacji, które wzbogacą nasze zrozumienie natury tego rozpiętego nad ziemią nieboskłonu.

Co kryje się za hebrajskim terminem רָקִיעַ, râqîaʿ?

Żeby dociec, co tak właściwie skrywa słowo רָקִיעַ, râqîaʿ, które na naszym polskim podwórku tłumaczone jest najczęściej jako „sklepienie” i dlaczego chodzi de facto o „coś wyklepanego, rozpłaszczonego [niczym cienki arkusz metalu rozbity przez kowala]”, musimy rozebrać je na części pierwsze i poddać gruntownej analizie.

Termin ten występuje w Biblii hebrajskiej siedemnaście razy, w zdecydowanej większości w rozdziałach 1-11 Księgi Rodzaju oraz w prorockiej Księdze Ezechiela.

Pochodzi on z rdzenia רקע, rqʿ (resz-qof-ajin), który u autorów starotestamentowych jest ściśle związany z kontekstem pracy kowali, metalurgów, rzemieślników i złotników oraz wyklepywaniem czegoś przy użyciu młota kowalskiego (a w konsekwencji czynieniem go bardziej płaskim lub cieńszym).

Pole semantyczne korzenia רקע, rqʿ możemy ująć w następującym przedziale: „czynić coś płaskim, cieńszym, rozpościerać, wyklepywać metalową blachę młotem, przydeptywać[4]W takim znaczeniu pojawia się w Księdze Ezechiela 6:11 oraz 25:6. Zdaje się, że w obu tych miejscach czasownik z rdzenia רקע, rqʿ (resz-qof-ajin) występuje już we wtórnym znaczeniu, … Continue reading, rozprasowywać coś na coraz większej powierzchni, obijać coś cienkimi arkuszami (szlachetnego) metalu”.

לז יח’ תַּרְקִ֣יעַ עִ֭מֹּו לִשְׁחָקִ֑ים
חֲ֝זָקִ֗ים כִּרְאִ֥י מוּצָֽק׃

Hi 37:18 Czy rozciągniesz[5]Lub: „wyklepiesz [jak kowal]” (hebr. תַּרְקִיעַ, tarqîaʿ – forma 2 os. l. poj. r. męskiego koniugacji kauzatywnej hifʿil rdzenia רקע, rqʿ). wraz z nim nieboskłon,
twardy niczym odlane zwierciadło?

י ט’ כֶּ֣סֶף מְרֻקָּ֞ע מִתַּרְשִׁ֣ישׁ יוּבָ֗א

Jr 10:9a Srebro cienko wyklepane[6]„Cienko wyklepane” (hebr. מְרֻקָּע, məruqqâʿ, forma imiesłowu biernego l. poj. r. męskiego z koniugacji puʿal z rdzenia רקע, rqʿ)., sprowadzone z Tarszisz.

Nie licząc רָקִיעַ, râqîaʿ, „sklepienia”, w Starym Testamencie odnajdujemy wyłącznie jeden termin oparty na tym samym korzeniu wyrazowym. Jest nim hebrajskie słowo רִקֻּעַ, riqquaʿ, które pojawia się jeden jedyny raz[7]A zatem stanowi hapax legomenon. w Lb 17:3 i oznacza tam „cienko wyklepaną blachę, cienki arkusz metalu”[8]Gwoli ścisłości, w Lb 17:3 wyraz ten występuje w stanie sprzężonym (hebr. סְמִיכוּת, smichut, łac. status constructus) z rzeczownikiem פַּחִים, paḥîm, „blachy, … Continue reading. Już w kolejnym wersie na scenę wchodzi czasownik z omawianego tutaj rdzenia רקע, rqʿ, czyli וַיְרַקְּעוּם, wajraqqəʿûm, „wyklepał je, przekuł je [w cienkie blachy]”[9]Jest to forma wajjiqtol czasownika koniugacji intensywnej piʿel 3 os. l. poj. r. męskiego z zaimkiem sufigowanym na oznaczenie 3. os l. mn. r. męskiego lub mieszanego)..

Korzeń רקע, rqʿ (resz-qof-ajin) nie jest wyłączny dla hebrajszczyzny biblijnej. Odnajdujemy go również w kilku innych językach semickich:

  • w judeo-palestyńskim dialekcie języka aramejskiego: אַרְקַע, ʾarqaʿ, „rozpostarł, rozpłaszczył, wyklepał”
  • w języku syriackim: ܪܩܰܥ, rəqaʿ, „rozpostarł, rozpłaszczył, wyklepał, wycisnął, przygniótł”
  • w fenickim: מרקע, mrqʿ, „taca wyklepana ze złota”, „naczynie wykute ze złota”
  • w arabskim: رَقَعَ, raqaʿa, „łatać, rozciągać łatę, naprawiać przy użyciu łaty”

Za nimi wszystkimi stoi idea rozciągania, rozpościerania i wyklepywania danego materiału w celu uczynienia go (bardziej) płaskim lub też cieńszym.

לט ג’ וַֽיְרַקְּע֞וּ אֶת־פַּחֵ֣י הַזָּהָב֮ וְקִצֵּ֣ץ פְּתִילִם֒ לַעֲשֹׂ֗ות בְּתֹ֤וךְ הַתְּכֵ֨לֶת֙ וּבְתֹ֣וךְ הָֽאַרְגָּמָ֔ן וּבְתֹ֛וךְ תֹּולַ֥עַת הַשָּׁנִ֖י וּבְתֹ֣וךְ הַשֵּׁ֑שׁ מַעֲשֵׂ֖ה חֹשֵֽׁב׃

Wj 39:3 Wyklepali[10]Hebr. וַיְרַקְּעוּ, wajraqqəʿû, forma wajjiqtol 3 os. l. mn. r. męskiego lub mieszanego koniugacji intensywnej piʿel z rdzenia רקע, rqʿ. cienkie blachy ze złota. [Besalel] pociął je na pasemka, aby wpleść je następnie w tkaniny o różnych kolorach: niebieskawej purpury, fioletowej purpury oraz szkarłatu[11]Lub: „karmazynu” (hebr. תּוֹלַעַת הַשָּׁנִי, tôlaʿaṯ haššânî). Znaczenie niepewne. Być może chodzi o jeszcze inny odcień purpury., a także w kunsztowną, lnianą tkaninę[12]„Kunsztowną, lnianą tkaninę”, być może: „bisior” (hebr. שֵׁשׁ, šēš). – [jako rodzaj] artystycznego wykończenia.

יז ד’ וַיִּקַּ֞ח אֶלְעָזָ֣ר הַכֹּהֵ֗ן אֵ֚ת מַחְתֹּ֣ות הַנְּחֹ֔שֶׁת אֲשֶׁ֥ר הִקְרִ֖יבוּ הַשְּׂרֻפִ֑ים וַֽיְרַקְּע֖וּם צִפּ֥וּי לַמִּזְבֵּֽחַ׃

Lb 17:4 Kapłan Eleazar pozbierał miedziane kadzielnice, złożone w ofierze przez tych, którzy spłonęli w ogniu. Z tychże [kadzielnic] wyklepano następnie obicie dla ołtarza[13]Lub: „przekuto je następnie w pokrycie ołtarza”. Starohebrajskie וַיְרַקְּעוּם, wajraqqəʿûm to forma wajjiqtol 3 os. l. mn. r. męskiego lub mieszanego czasownika z … Continue reading.

מ יט’ הַפֶּ֨סֶל֙ נָסַ֣ךְ חָרָ֔שׁ
וְצֹרֵ֖ף בַּזָּהָ֣ב יְרַקְּעֶ֑נּוּ
וּרְתֻקֹ֥ות כֶּ֖סֶף צֹורֵֽף׃

Iz 40:19 Rzemieślnik odlewa posążek,
złotnik wyklepuje dlań otulinę ze złota
[14]Lub: „powleka go złotem” (hebr. בַּזָּהָב יְרַקְּעֶנּוּ, bazzâhâḇ jəraqqəʿennû). יְרַקְּעֶנּוּ, jəraqqəʿennû to forma jiqtol 3 os. l. poj. … Continue reading
i wytapia srebrne łańcuchy.

W tekstach starotestamentowych odnajdujemy oboczny do רקע, rqʿ (resz-qof-ajin) korzeń wyrazowy. Jest nim רקק, rqq (resz-qof-qof), w którym gardłowa trzecia spółgłoska rdzenna zanika, a w jej miejsce podwojeniu ulega rdzenna druga. Korzeń ten niesie znaczenie „bycia cienkim, chudym”.

W Biblii hebrajskiej występują wyłącznie dwa słowa pochodzące z tego rdzenia. Pierwsze z nich to przymiotnik רַק, raq, „cienki, chudy”. Pojawia się on trzykrotnie w 41 rozdziale Księgi Rodzaju (w wersach 19, 20 i 27), w słynnym józefowym śnie o siedmiu krowach chudych i siedmiu krowach tłustych. Drugim wyrazem jest rzeczownik רָקִיק, râqîq, „podpłomyk, cienki, płaski placek, chlebek”[15]W pluralis רְקִיקִים, rəqîqîm..

Rdzenie równoległe do hebrajskiego רקק, rqq (resz-qof-qof) obecne są w innych językach semickich:

  • w akadyjskim: (1) raqāqu, „być cienkim, spłaszczać”, (2) ruqqu, „wyklepany arkusz metalu”
  • w syriackim aramejskim: (1) ܪܰܩܺܝܩ, raqīq, „cienki, płaski, chudy, płytki”, (2) ܪܰܩܳܐ, raqō, „żółw”, (3) ܪܰܩ, raq, „cienki arkusz pergaminu”
  • w arabskim: (1) رُقَاقَةٌ, ruqāqatun, „podpłomyki, cienkie, okrągłe chlebki”, (2) رَقِيق, raqīq, „cienki, płaski, chudy”
  • w etiopskim: raqaqa, „być cienkim, stać się cienkim”

W tym przypadku wspólnym mianownikiem dla pochodnych rdzenia רקק, rqq jest bycie cienkim, płaskim lub spłaszczonym.

Oba omówione tu korzenie – tj. רקע, rqʿ (resz-qof-ajin) oraz רקק, rqq (resz-qof-qof) – reprezentują zatem zbliżone pola semantyczne.

Wróćmy do omawianego przez nas dzisiaj „sklepienia, firmamentu” (hebr. רָקִיעַ, râqîaʿ).

Skoro wiemy już, jaki zakres semantyczny reprezentuje sam rdzeń, z którego ów termin pochodzi, warto, żebyśmy odpowiedzieli na następujące pytanie: jakie wskazówki na temat znaczenia tego słowa jesteśmy w stanie wyciągnąć z jego układu samogłoskowego, czyli tak zwanego miszkalu[16]Miszkal (hebr. מִשְׁקָל, mišqâl) to określenie przeszczepione na grunt polskiej terminologii hebraistycznej, oznaczające pewnego rodzaju wzorzec lub paradygmat samogłoskowy wraz z … Continue reading?

A więc po pierwsze i najważniejsze, starohebrajskie słowo רָקִיעַ, râqîaʿ, „sklepienie, firmament” przynależy do miszkalu קָטִיל, îl.

Miszkal ten wyróżniają trzy elementy: obecność samogłoski kamac pod pierwszą spółgłoską rdzenną, samogłoska chirik pod drugą rdzenną i wreszcie dopisana przed trzecią rdzenną spółgłoską jod, która pełni funkcję wyłącznie pomocniczą i nie stanowi części faktycznego rdzenia wyrazowego.

Po drugie, rzeczowniki z grupy קָטִיל, îl są tak naprawdę znominalizowanymi przymiotnikami.

„A co to właściwie znaczy?” – ktoś mógłby zapytać.

Otóż proces nominalizacji w językoznawstwie hebrajskim nazywa sytuację, w której dana część mowy (w tym przypadku jest to przymiotnik) przejmuje funkcję rzeczownika. Oznacza to innymi słowy, że pomimo faktu, że z perspektywy morfologii języka starohebrajskiego mamy do czynienia z pełnoprawnym przymiotnikiem, w praktyce wyraz ten traktowany jest tak jakby był rzeczownikiem.

Słowa takie jak מָהִיר, mâhîr, „zręczny, wprawny, sprawny, prędki”, נָעִים, nâʿîm, „przyjemny, miły, urokliwy” czy עָשִׁיר, ʿâšîr, „bogaty, majętny, zamożny” to przymiotniki z miszkalu קָטִיל, qâṭîl[17]Zwróćcie uwagę na spełnienie wszystkich trzech kryteriów tego paradygmatu odmiany: (1) samogłoska kamac pod pierwszą rdzenną, (2) samogłoska chirik pod drugą rdzenną, (3) dopisana … Continue reading.

W tym samym czasie w Biblii hebrajskiej odnajdujemy cały szereg wyrazów, które realizują wszystkie trzy warunki właściwe dla grupy קָטִיל, qâṭîl i jednocześnie – na poziomie gramatyki języka – sprawują funkcję pełnoprawnych rzeczowników.

Ponieważ w pierwszej chwili może się to wydawać dość zagmatwane, posłużmy się konkretnymi przykładami, wziętymi wprost z kart Biblii hebrajskiej. Poniższa lista terminów wraz z dołączonymi do nich objaśnieniami pomoże nam rzucić nieco więcej światła na całe zagadnienie:

  • צָמִיד, ṣâmîḏ, „bransoleta, bransoletka” – pochodzi z rdzenia צמד, ṣmd (cade-mem-dalet), „przykładać jedno do drugiego, parować, łączyć, przymocowywać, zaprzęgać, wprzęgać” i dosłownie oznacza „coś przylegającego (do czegoś), coś, co jest przyłożone (do czegoś)”
  • בָּכִיר, bâḵîr, „pierworodny” – pochodzi z rdzenia בכר, bkr (bet-kaf-resz), „być pierworodnym, przynosić pierwsze owoce, urodzić pierwsze dziecko” i dosłownie oznacza „tego, który przyszedł na świat jako pierwszy, wcześniej od pozostałych”
  • זָמִיר, zâmîr, „pieśń” – pochodzi z rdzenia I זמר, zmr (zajin-mem-resz), „śpiewać” i dosłownie oznacza „to, co jest śpiewane”
  • חָלִיל, ḥâlîl, „flet, piszczałka” – pochodzi z rdzenia III חלל, ḥll (chet-lamed-lamed), „być pustym (w środku), być wydrążonym, przedziurawiać, perforować” i dosłownie oznacza „to, co jest puste w środku, wydrążone, przedziurawione”
  • מָשִׁיחַ, mâšîaḥ, „namaszczony (na władcę, króla, proroka, kapłana), pomazaniec” – pochodzi z rdzenia משׁח, mšḥ (mem-szin-chet), „nasmarować, namaścić” i dosłownie oznacza „tego, który jest namaszczony (by pełnić jakąś funkcję)”[18]Czujne oko dostrzeże niewielką zmianę w układzie samogłoskowym w wyrazie מָשִׁיחַ, mâšîaḥ. Chodzi oczywiście o samogłoskę patach – czyli prostą samogłoskę /a/ – … Continue reading
  • נָבִיא, nâḇîʾ, „prorok, profeta, wieszcz” – pochodzi z rdzenia נבא, nbʾ (nun-bet-alef), „wzywać, powoływać, nazywać, wołać” i dosłownie oznacza „tego, który jest wezwany, powołany [do służby prorockiej]”
  • עָשִׁיר, ʿâšîr, „bogacz” – pochodzi z rdzenia עשׁר, ʿšr (ajin-szin-resz), „być bogatym, majętnym, bogacić się” i dosłownie oznacza „tego, który jest bogaty, majętny”[19]Nieco wyżej we wpisie ten sam termin pojawił się w znaczeniu przymiotnika – עָשִׁיר, ʿâšîr, „bogaty, majętny, zamożny”. Myślę, że jest to świetny przykład na … Continue reading
  • צָנִיף, ṣânîp̄, „turban, zawój” – pochodzi z rdzenia צנף, ṣnp (cade-nun-pe), „zawijać, owijać” i dosłownie oznacza „coś owiniętego, coś okręconego wokół”
  • שָׂכִיר, śâḵîr, „najemnik, najmita” – pochodzi z rdzenia שׂכר, śkr (sin-kaf-resz), „wynajmować, najmować, zatrudniać” i dosłownie oznacza „kogoś wynajętego, kogoś najętego [do jakiejś pracy]”

Zaznaczmy, że powyższa lista nie jest wyczerpująca. Na przestrzeni ksiąg Biblii hebrajskiej możemy odnaleźć jeszcze wiele terminów należących do miszkalu קָטִיל, îl.

Są to: (1) אָבִיב, ʾâî, „dojrzewające kłosy zboża, wschodzące zboże”, (2) אָסִיף, ʾâsî, „zebrane, składowane plony”, (3) אָצִיל, ʾâîl, „szlachcic”, (4) חָרִישׁ, ârîš, „orka, czas orania”, (5) יָרִיב, jârî, „przeciwnik, nieprzyjaciel”, (6) יָשִׁישׁ, jâšîš, „człowiek w podeszłym wieku, senior”, (7) נָגִיד, nâî, „wódz, książę, oficer”, (8) נָסִיךְ, nâsî, „przywódca, wódz plemienny”, (9) נָשִׂיא, nâśîʾ, „wódz, przywódca, szejk”, (10) סָרִיס, sârîs, „eunuch, trzebieniec”, (11) עָגִיל, ʿâîl, „kolczyk”, (12) פָּלִיט, pâlî, „uciekinier, uchodźca”, (13) פָּקִיד, pâqî, „zarządca, nadzorca, urzędnik”, (14) קָצִיר, qâîr, „żniwa, zbiory zboża”, (15) שָׂרִיד, śârî, „ocalały, niedobitek, uciekinier”.

Wszystkie wymienione tu terminy wchodzą w skład miszkalu קָטִיל, îl i wszystkie one stanowią znominalizowane (czyli urzeczownikowione) przymiotniki.

W każdym przypadku trójspółgłoskowy korzeń dostarcza bazowe, niejako nośne znaczenie, podczas gdy miszkal owo znaczenie opracowuje, kształtuje i ukierunkowuje. Wspólnym mianownikiem rzeczowników z grupy קָטִיל, îl jest posiadanie wyróżniającej, wyznaczonej przez hebrajski rdzeń cechy lub cech, zajmowanie jakiejś pozycji, pełnienie określonej funkcji albo też wskazywanie na stan, w jakim dana rzecz lub osoba się znajduje.

Z tego właśnie powodu za terminem צָנִיף, â, który tłumaczymy jako „turban, zawój”, kryje się de facto „coś owiniętego, coś okręconego wokół”. Za נָבִיא, ḇîʾ, „prorokiem, profetą, wieszczem” stoi „ten, który jest wezwany, powołany”. Z kolei חָלִיל, ḥâlîl, „flet, piszczałka” to dosłownie „coś, co jest puste w środku, co jest wydrążone, przedziurawione”.

Co to wszystko mówi nam na temat רָקִיעַ, râqîaʿ, „sklepienia, firmamentu”? W jaki sposób przynależność tego wyrazu do grupy קָטִיל, îl poszerza nasze zrozumienie charakteru tej monumentalnej, starotestamentowej struktury?

Jak wyjaśniłem wcześniej, korzeń רקע, rqʿ (resz-qof-ajin) wskazuje na czynność „rozciągania, rozpościerania, wyklepywania jakiegoś materiału w celu uczynienia go płaskim (lub też bardziej płaskim), rozprasowywania na coraz większej powierzchni, obijania cienkimi arkuszami (szlachetnego) metalu”. W księgach Biblii hebrajskiej łączony jest on z pracą kowali, metalurgów, rzemieślników i złotników, wyklepujących arkusze metalu na cienkie blachy, a także obijających wybrane przedmioty takimi blachami.

Gdy rdzeń רקע, rqʿ (resz-qof-ajin) wprzęgnięty zostaje w ramy miszkalu קָטִיל, qâṭîl, przyjmuje on znaczenie „czegoś rozciągniętego, rozpłaszczonego, wyklepanego [niczym arkusz metalu rozbity przez kowala]”.

W dokładnie taki sposób powstaje analizowany dziś termin רָקִיעַ, râqîaʿ, który zwykliśmy tłumaczyć jako „sklepienie”, „firmament” lub ewentualnie „nieboskłon”.

Z poprzedniego wpisu wiemy, że biblijny kosmograf opisuje sklepienie w kategoriach potężnego, kosmicznego obiektu, który rozpostarty jest nad ziemią i który – choć autor nie uściśla, z jakiego tworzywa został on wykonany – pozostaje wystarczająco solidny, twardy, aby mógł stanowić realną, nieprzepuszczającą mas wodnych tamę oraz konstrukcję zdolną do utrzymania wszystkich ciał niebieskich.

Starohebrajskie słowo רָקִיעַ, râqîaʿ doskonale harmonizuje z takim jej przedstawieniem.

Połączenie pola semantycznego rdzenia רקע, rqʿ (resz-qof-ajin) z miszkalem קָטִיל, îl i nadawanym przez niego kierunkiem znaczeniowym, rysuje przed naszymi oczami strukturę, która dla starożytnych mieszkańców Bliskiego Wschodu stanowiła przypuszczalnie kopulastą, rozpiętą wysoko nad lądami konstrukcję i którą – co istotniejsze – wyobrażano sobie jako coś na kształt stosunkowo cienkiej powłoki, przypominającej rozklepany przy pomocy młota kowalskiego arkusz metalu, opracowany w taki sposób, aby otulał ziemię i chronił ją przed zatopieniem.

Wiara w materialne, lite sklepienie sięga dawnych i mniej dawnych czasów

Ponieważ zbliżamy się do końca tego opracowania, chciałbym podkreślić, że wnioski płynące z naszej dzisiejszej analizy – te dotyczące charakteru górującego nad lądami sklepienia – nie są jakąś XXI-wieczną nowinką czy hebraistycznym wynalazkiem ostatnich lat.

Maszerują one bowiem ramię w ramię z przekonaniami wyznawanymi przez starożytnych – i to nie tylko samego hebrajskiego kosmografa, autora pradziejów biblijnych (Rdz 1-11) czy pisarzy starotestamentowych w ogóle, ale – co równie ważne – z przekonaniami ludów zamieszkujących starożytnych Bliski Wschód oraz egzegetów chrześcijańskich i żydowskich, piszących na przestrzeni wieków.

Ściśle rzecz ujmując, pisanie o „starożytnych” samo w sobie stanowi już pewne niedopowiedzenie, a to ze względu na fakt, że takie postrzeganie natury firmamentu daleko wykracza poza czasy antyczne. Sięga ono do głębokiego średniowiecza i wręcz zahacza o epokę Renesansu. To w jej trakcie następują ważne przemiany światopoglądowe powiązane chociażby ze strukturą wszechświata, miejscem Ziemi w tymże, a także wędrówkami ciał niebieskich[20]Owszem, rewolucja kopernikańska odegrała tutaj arcyważną rolę..

W jednej z mezopotamskich tradycji czytamy o tym, że nieboskłon wykonany był z kamienia[21]Szlachetnego lub nie. i – podobnie jak w wyobrażeniu biblijnym – spełniał on funkcję kosmicznej tamy. W słynnym starobabilońskim eposie kosmogonicznym Enūma eliš firmament przyrównany jest do powały, której zadaniem jest utrzymywać masy oceaniczne w szachu.

Egipcjanie wierzyli, że Ptah – bóg-demiurg z Memfis – wykuł sklepienie z wielkiej miedzianej płyty.

W podobne struny uderza Homer w starogreckich dziełach Iliadzie i Odysei – nieboskłon ukazany jest tam jako solidna, potężna konstrukcja z miedzi. W innych helleńskich tradycjach z kolei mowa jest o tym, że sklepienie stworzone zostało z kryształopodobnej substancji, w którą gwiazdy wetknięte są niczym gwoździe[22]Co ciekawe, część z tych kosmograficznych wyobrażeń obecna jest w strzępkowej formie również w księgach Biblii hebrajskiej. W Wj 24:10 sklepienie przyrównane jest do szafirowej lub … Continue reading.

Antyczna i średniowieczna myśl żydowska jest w tej materii niezwykle barwna. Starożytni Żydzi próbowali wypełnić luki informacyjne pozostawione przez autorów Starego Testamentu i rozważali, z jakiego tworzywa powstaje firmament – z gliny, z miedzi czy może z żelaza. W Talmudzie babilońskim wyrażone jest przekonanie, jakoby budowniczy wieży Babel[23]Lub: „wieży Babilonu”. powzięli sobie plan dosięgnięcia samego nieboskłonu po to, aby siekierami wyłupać w nim szczeliny, przez które będą mogły popłynąć piętrzące się nad nim wody górne. Mało tego, cały szereg żydowskich mędrców spierał się między sobą o to, jakiej grubości było רָקִיעַ, râqîaʿ, „sklepienie”, aplikując do swoich rozważań (nie tylko) egzegetyczne metodologie[24]Jeden z nich dochodzi do wniosku, że liczy ono nie więcej niż „dwa palce grubości”.. Nie trzeba dodawać, że we wszystkich tych przypadkach materialność i solidność firmamentu pozostaje motywem przewodnim.

W obrębie szerokiej tradycji chrześcijańskiej zastanawiano się na przykład, czy nieboskłon powstał z któregoś z czterech żywiołów (ziemi, powietrza, ognia lub wody). Z kolei w pracach takich tuzów historii Kościoła jak Orygenes, Ambroży czy Augustyn z Hippony wprost wskazuje się na to, że jest on twardą, materialną barierą, odgradzającą wody praoceanu znajdujące się u góry od zamieszkałych lądów na dole.

Last but not least, również starożytna tradycja przekładu biblijnego w sposób jednoznaczny odzwierciedla wiarę autorów i środowisk za nimi stojących w twarde, solidne sklepienie.

W Septuagincie, czyli antycznym tłumaczeniu Starego Testamentu na język grecki, termin רָקִיעַ, râqîaʿ, „sklepienie, firmament, nieboskłon” oddawany jest słowem στερέωμα, stereōma, oznaczającym „ciało stałe, fundament, oparcie, rusztowanie, szkielet”. Wyraz ten pochodzi od przymiotnika στερεός, stereós, „twardy, solidny, hartowny, mocny”.

Z podobną sytuacją mamy do czynienia w przypadku przekładów łacińskich. Tam רָקִיעַ, râqîaʿ tłumaczona jest jako firmamentum, czyli „podpora, wspornik, wzmocnienie”, od przymiotnika firmus, „solidny, twardy, wytrzymały”. To właśnie z łaciny i za sprawą przemożnego wpływu Wulgaty na historię języków europejskich, do polszczyzny na stałe wszedł termin „firmament” – jako synonim „sklepienia”.

Widzimy więc wyraźnie, że przekonanie starożytnych tłumaczy Biblii o materialnej i litej naturze firmamentu miało bezpośredni wpływ na dobór wariantów przekładu w każdym z tych języków.

Sklepienie, firmament i inne tłumaczenia

„Sklepienie” to prawdopodobnie najlepszy dostępny nam wariant tłumaczenia dla starohebrajskiego רָקִיעַ, râqîaʿ[25]Również za sprawą swojej ciekawej etymologii. Polskie „sklepienie” bowiem pochodzi od prasłowiańskiego *sъklepiti, „połączyć, sczepić, przykryć sklepieniem”, który … Continue reading. Obecny on jest we wszystkich najlepszych i najważniejszych przekładach Księgi Rodzaju wydanych w Polsce.

Innymi dobrymi opcjami są wspomniany wcześniej „firmament” oraz ewentualnie „nieboskłon”.

Przy „nieboskłonie” piszę „ewentualnie”, ponieważ nie w każdej sytuacji translatorskiej będzie on dobrym wyborem. Wynika to przede wszystkim ze zbytniego podobieństwa do słowa „niebo”. Dla czytelnika, który siłą rzeczy nie będzie świadomy całego hebrajskiego podglebia takiego tłumaczenia, „nieboskłon” i „niebo” mogą zlewać się w jeden podmiot, co stałoby w sprzeczności z rysowaną przez pisarzy biblijnych strukturą kosmograficzną i klarownym rozróżnieniem między „niebem” (hebr. שָׁמַיִם, šâmajim) jako większą całością a „sklepieniem” (hebr. רָקִיעַ, râqîaʿ) jako jego niezwykle ważnym, materialnym elementem. Oczywiście, zawsze możemy postarać się o porządny przypis, który wyjaśni, co stoi za wyborem wyrazu „nieboskłon” i jak należy go rozumieć.

Natomiast te przekłady i interpretacje, w których podejmuje się próbę spiłowania zębów tej monumentalnej, starotestamentowej strukturze, czyniąc z niej ledwie niematerialną przestrzeń – a więc coś na kształt powietrznego przestworu – są w moim odczuciu nie tylko błędne, ale również szkodliwe dla poprawnego odbioru tekstu. Tłumaczenia tego rodzaju pozbawiają biblijne sklepienie jej cech konstytutywnych (a więc chociażby jej materialności, masywności i solidności), o których przekonujemy się zarówno na poziomie samego języka starohebrajskiego, jak i fragmentów Biblii hebrajskiej, w których jest ono opisywane[26]W mojej ocenie nie powinno się wykluczać konkordystycznego podłoża takich translatorsko-interpretacyjnych zabiegów na tekście. O „przestworze” w tym akapicie wspominam nie bez … Continue reading.

Źródło obrazu: ©Alena | stock.adobe.com

Przypisy

Przypisy
1 Lub też: „na firmamencie”. O wyrażeniu przyimkowym בִּרְקִיעַ הַשָּׁמַיִם, birqîaʿ haššâmajim i wariantach jego tłumaczenia przeczytać możecie tutaj.
2 A więc nie tylko słońce i księżyc, ale i bezmiar gwiazd.
3 Hebr. אֲרֻבֹּת הַשָּׁמַיִם, ʾărubbōṯ haššâmajim, „śluzy nieba, zawory niebieskie”. Zagadnienie to omówiłem szczegółowo w ostatnim wpisie.
4 W takim znaczeniu pojawia się w Księdze Ezechiela 6:11 oraz 25:6. Zdaje się, że w obu tych miejscach czasownik z rdzenia רקע, rqʿ (resz-qof-ajin) występuje już we wtórnym znaczeniu, oddzielonym od jego pierwotnego, stricte metalurgicznego kontekstu.
5 Lub: „wyklepiesz [jak kowal]” (hebr. תַּרְקִיעַ, tarqîaʿ – forma 2 os. l. poj. r. męskiego koniugacji kauzatywnej hifʿil rdzenia רקע, rqʿ).
6 „Cienko wyklepane” (hebr. מְרֻקָּע, məruqqâʿ, forma imiesłowu biernego l. poj. r. męskiego z koniugacji puʿal z rdzenia רקע, rqʿ).
7 A zatem stanowi hapax legomenon.
8 Gwoli ścisłości, w Lb 17:3 wyraz ten występuje w stanie sprzężonym (hebr. סְמִיכוּת, smichut, łac. status constructus) z rzeczownikiem פַּחִים, paḥîm, „blachy, metalowe arkusze”.
9 Jest to forma wajjiqtol czasownika koniugacji intensywnej piʿel 3 os. l. poj. r. męskiego z zaimkiem sufigowanym na oznaczenie 3. os l. mn. r. męskiego lub mieszanego).
10 Hebr. וַיְרַקְּעוּ, wajraqqəʿû, forma wajjiqtol 3 os. l. mn. r. męskiego lub mieszanego koniugacji intensywnej piʿel z rdzenia רקע, rqʿ.
11 Lub: „karmazynu” (hebr. תּוֹלַעַת הַשָּׁנִי, tôlaʿaṯ haššânî). Znaczenie niepewne. Być może chodzi o jeszcze inny odcień purpury.
12 „Kunsztowną, lnianą tkaninę”, być może: „bisior” (hebr. שֵׁשׁ, šēš).
13 Lub: „przekuto je następnie w pokrycie ołtarza”. Starohebrajskie וַיְרַקְּעוּם, wajraqqəʿûm to forma wajjiqtol 3 os. l. mn. r. męskiego lub mieszanego czasownika z koniugacji intensywnej piʿel z rdzenia רקע, rqʿ wraz z przyrostkowym zaimkiem osobowym 3 os. l. mn. r. męskiego lub mieszanego.
14 Lub: „powleka go złotem” (hebr. בַּזָּהָב יְרַקְּעֶנּוּ, bazzâhâḇ jəraqqəʿennû). יְרַקְּעֶנּוּ, jəraqqəʿennû to forma jiqtol 3 os. l. poj. r. męskiego czasownika z koniugacji intensywnej piʿel z rdzenia רקע, rqʿ wraz z przyrostkowym zaimkiem osobowym 3 os. l. poj. r. męskiego.
15 W pluralis רְקִיקִים, rəqîqîm.
16 Miszkal (hebr. מִשְׁקָל, mišqâl) to określenie przeszczepione na grunt polskiej terminologii hebraistycznej, oznaczające pewnego rodzaju wzorzec lub paradygmat samogłoskowy wraz z towarzyszącymi mu znakami pomocniczymi, które wspólnie tworzą dla hebrajskiego rdzenia swoisty szkielet semantyczny i które wytyczają jego polu znaczeniowemu konkretny kierunek.

Pozwólcie, że zilustruję to na przykładach.

Miszkal קַטָּל, qaṭṭâl (charakteryzuje się on samogłoską patach pod pierwszą rdzenną, samogłoską kamac pod drugą rdzenną oraz podwojeniem tej samej drugiej spółgłoski) jest typowy dla grupy tych rzeczowników, które nazywają wykonawców profesji lub pewnych rutynowych, powtarzających się czynności. Hebrajski סַבָּל, sabbâl to „tragarz, nosiciel ciężarów” (z rdzenia סבל, sbl, „dźwigać, taszczyć”). Termin צַיָּד, ṣajjâḏ oznacza „myśliwego” (z rdzenia צוד, ṣwd, „polować, tropić”). Słowo גַנָּב, gannâ to „złodziej” (z rdzenia גנב, gnb, „kraść, okradać”). Rzeczownik i zarazem imię Pierwszej Kobiety, czyli חַוָּה, ḥawwâ (z rdzenia חוה, ḥwh, „być żywym, utrzymywać przy życiu, przywracać do życia, dawać życie”) tłumaczyć możemy jako „życiostwórczynię, życiodawczynię, rodzicielkę” (pisałem o tym w tym tekście).

Miszkal מַקְטֵל, maqṭēl (charakteryzuje się on obecnością rzeczownikotwórczego przedrostka w postaci spółgłoski mem z dołączoną do niej samogłoską patach, samogłoską szwa pod pierwszą rdzenną, a także samogłoską cere pod rdzenną drugą) w języku hebrajskim nazywa przede wszystkim przedmioty użytku codziennego, które uczestniczą w wykonywaniu pewnych czynności. I tak na przykład: termin מַפְתֵּחַ, map̄tēaḥ oznacza „klucz” (pochodzi z korzenia פתח, ptḥ, „otwierać, odmykać, rozchylać, rozwierać”), מַכְתֵּשׁ, maḵtēš to „moździerz, naczynie do rozgniatania, rozdrabniania i ucierania” (z rdzenia כתשׁ, ktš, „miażdżyć, rozgniatać, rozcierać, kruszyć”), מַצְרֵף, maṣrē to „tygiel” (jego hebrajskim korzeniem jest צרף, ṣrp̄, „wytapiać, oczyszczać metal”) a מַעְדֵּר, maʿdēr oznacza „motykę, lemiesz” (podstawą jest עדר, ʿdr, „pielić, kopać motyką, gracować, spulchniać glebę”).

Zwróćcie uwagę na to, jak konsekwentne są powyższe układy samogłosek wraz z towarzyszącymi im pozostałymi znakami masoreckimi. Zobaczcie też, jak spójne są tory znaczeniowe, po jakich poruszają się wyżej wymienione rzeczowniki w ramach każdej z przytoczonych grup.

Dla zainteresowanych i uczących się języka dodam jeszcze, że miszkale aplikują się wyłącznie do rzeczowników i przymiotników. Ich odpowiednikiem w przypadku czasowników i imiesłowów są tak zwane binjany. Pochodzą one od słów בִּנְיָן, binjân, „budynek, budowla, struktura” oraz בִּנְיָנִים, binjânîm, „budynki, budowle, struktury”.

17 Zwróćcie uwagę na spełnienie wszystkich trzech kryteriów tego paradygmatu odmiany: (1) samogłoska kamac pod pierwszą rdzenną, (2) samogłoska chirik pod drugą rdzenną, (3) dopisana pomocnicza litera jod przed trzecią spółgłoską rdzenną.
18 Czujne oko dostrzeże niewielką zmianę w układzie samogłoskowym w wyrazie מָשִׁיחַ, mâšîaḥ. Chodzi oczywiście o samogłoskę patach – czyli prostą samogłoskę /a/ – stojącą tuż przed literą chet na samym końcu. Obecność tej dodatkowej samogłoski wymuszona jest przez fakt, że rdzenna chet jest spógłoską gardłową.

Spółgłoski gardłowe w hebrajszczyźnie biblijnej mają to do siebie, że niemal zawsze generują mniejsze lub większe modyfikacje samogłoskowe we wszystkich częściach mowy.

Z dokładnie taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku omawianego w tym wpisie słowa רָקִיעַ, râqîaʿ, „sklepienie, firmament”, w którym analogiczny dodatek samogłoskowy spowodowany jest obecnością gardłowej spółgłoski ajin.

Na marginesie dodam jeszcze, że starohebrajski termin מָשִׁיחַ, mâšîaḥ – za pośrednictwem greki i łaciny – na stałe wszedł do języka polskiego jako „mesjasz”.
19 Nieco wyżej we wpisie ten sam termin pojawił się w znaczeniu przymiotnika – עָשִׁיר, ʿâšîr, „bogaty, majętny, zamożny”. Myślę, że jest to świetny przykład na ten wewnętrzny, gramatyczny dualizm grupy קָטִיל, qâṭîl, w której to samo słowo może funkcjonować i jako przymiotnik, i jako rzeczownik.
20 Owszem, rewolucja kopernikańska odegrała tutaj arcyważną rolę.
21 Szlachetnego lub nie.
22 Co ciekawe, część z tych kosmograficznych wyobrażeń obecna jest w strzępkowej formie również w księgach Biblii hebrajskiej.

W Wj 24:10 sklepienie przyrównane jest do szafirowej lub lazurytowej płyty (hebr. לִבְנַת הַסַּפִּיר, liḇnaṯ hassappîr). W pierwszym rozdziale Księgi Ezechiela ten sam firmament opisywany jest kategoriach „kryształu, krystalicznej substancji” (hebr. קֶרַח, qeraḥ) oraz szlachetnego kamienia – „szafiru” lub „lazurytu” (hebr. אֶבֶן־סַפִּיר, ʾeḇen sappîr), który charakteryzuje się – nomen omen – lazurowym lub ciemnoniebieskim kolorem, przypominającymi przecież błękit nieba.

Być może właśnie do takiego krystalicznego, szklanego lub metalicznego połysku – jako wyróżnika firmamentu – odwołuje się autor Księgi Daniela 12:3, w której mowa jest o „jasności” lub „blasku sklepienia” (hebr. כְּזֹהַר הָרָקִיעַ, kəzōhar hârâqîaʿ). Drugą opcją jest, rzecz jasna, odwoływanie się pisarza biblijnego do rozświetlających nieboskłon ciał niebieskich. Zdaje się za tym przemawiać obecność כּוֹכָבִים, âîm, „gwiazd” w kolejnej linijce tego samego wersetu, sprzężonej z tą pierwszą paralelizmem synonimicznym.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że metalowej proweniencji sklepienia zdają się przeczyć passusy z Kpł 26:19-20 oraz Pwt 28:23-24, choć trzeba podkreślić, że ich relacja ze starohebrajskimi opisami kosmograficznymi (z pradziejów biblijnych i nie tylko) nie jest jasna.

23 Lub: „wieży Babilonu”.
24 Jeden z nich dochodzi do wniosku, że liczy ono nie więcej niż „dwa palce grubości”.
25 Również za sprawą swojej ciekawej etymologii. Polskie „sklepienie” bowiem pochodzi od prasłowiańskiego *sъklepiti, „połączyć, sczepić, przykryć sklepieniem”, który to czasownik jest pochodną starszego *klepati, „stukać, klepać, łączyć, zasklepiać, formować sklepienie (przez wyklepywanie)”.
26 W mojej ocenie nie powinno się wykluczać konkordystycznego podłoża takich translatorsko-interpretacyjnych zabiegów na tekście.

O „przestworze” w tym akapicie wspominam nie bez przyczyny, ponieważ pojawia się on w kilku polskich przekładach (zarówno starszych, jak i tych nowszych) w miejsce hebrajskiego רָקִיעַ, râqîaʿ. Wydaje mi się on najmniej udanym wariantem tłumaczenia współcześnie – nawet jeśli historycznie jego znaczenie miało odrobinę inny wymiar. W ostatnich latach obserwuję wzrost zainteresowania „przestworem” w przeróżnych interpretacjach i wykładach w polskim internecie. Być może ma to związek z dość popularnym ostatnio tłumaczeniem „expanse”, obecnym w różnych anglojęzycznych wydaniach Biblii. Za tak dobranymi wariantami translatorskimi  – tj. „przestworem” oraz „expanse” – mogą (choć nie muszą) kryć się pobudki konkordystyczne.

O samym konkordyzmie przeczytacie w kolejnym wpisie. W tej chwili możecie o nim posłuchać w materiale, który miałem przyjemność nagrać wraz z Łukaszem Wybrańczykiem z kanału „Śmiem Wątpić”.

Kosmos oczami Hebrajczyków (cz. 1)

Kosmos oczami Hebrajczyków

Biblia hebrajska, znana w naszym kraju przede wszystkim jako Stary Testament, nie została napisana ani do nas, ani dla nas. Nie jesteśmy jej oryginalnymi adresatami.

Stwierdzenie to nie budzi większych kontrowersji, prawda?

Księgi te powstały przecież w odległych nam czasach, w egzotycznym języku oraz w niezrozumiałej dla większości z nas kulturze. Stoją za nimi autorzy o całkowicie odmiennym bagażu wiedzy i doświadczeń. Ich pojęcie o świecie, o człowieku, a także o procesach regulujących skomplikowane relacje między nimi siłą rzeczy odbiega od tego naszego, współczesnego ich pojmowania.

Kiedy napiszę, że od ostatecznych redakcji Biblii hebrajskiej dzieli nas dwadzieścia kilka wieków – taka liczba robi wrażenie. Uczy pokory. Wyczula na potencjalne problemy towarzyszące lekturze.

Ale czy na pewno tak się dzieje?

Myślę, że odpowiedź brzmi: to zależy. Doświadczenie pokazuje, że podczas gdy w przypadku jednych tekstów Biblii hebrajskiej o wiele łatwiej jest nam pamiętać o tej językowej, kulturowej, historycznej i religijnej przepaści, tak w przypadku innych tendencja potrafi być dokładnie odwrotna. W praktyce oznacza to nie tylko to, że zdarza nam się nieświadomie dokonywać różnego rodzaju uproszczeń, ale również to, że czasem uparcie – na siłę wręcz – próbujemy posadzić przy jednym stole zarówno przekonania pisarzy biblijnych, jak i nasze własne. Oba te podejścia (lub modele) interpretacyjne od wieków spotykają się w przedziwnym, zakręconym tańcu.

Przystańmy tu na chwilę i posłużmy się przykładami.

Czytając o posłudze świątynnej i sprawowaniu krwawego kultu ofiarniczego, stosunkowo łatwo przychodzi nam umieszczenie biblijnego przekazu w jego historyczno-kulturowym kontekście. Rozumiemy, że skazywanie zwierząt na cierpienie i niepotrzebną śmierć w imię zyskania boskiej przychylności jest produktem tamtych czasów i tamtego myślenia. Podobnie z obecnym w Starym Testamencie starożytnym patriarchalizmem, poligamią czy utrzymywaniem nałożnic przez mężczyzn dobrze sytuowanych. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie próbował aplikować tych samych zasad, które rządziły ówczesnym życiem rodzinnym i społecznym do rzeczywistości XXI wieku. Podobnych przykładów moglibyśmy wymienić tu o wiele więcej[1]Wśród nich chociażby: sankcjonowanie niewolnictwa, sankcjonowanie niewyobrażalnych okrucieństw wojennych przez duchowych przewodników, wykluczanie osób z niepełnosprawnościami z uczestnictwa … Continue reading.

Tymczasem po drugiej stronie interpretacyjnej barykady natrafiamy na teksty, przy których dość powszechną tendencją w społeczności internetowej jest świadome lub nieświadome pomijanie wzmiankowanych już problemów językowo-kulturowo-historyczno-religijnych. Innymi słowy, traktujemy owe twory literackie niemalże tak, jak gdyby powstały one we wcale niedalekiej przeszłości, a ich autorzy dysponowali wiedzą porównywalną do tej naszej współczesnej.

Do grona takich tekstów możemy zaliczyć całą sekcję pradziejów biblijnych (rozdziały 1-11 Księgi Rodzaju), opowiadających o początkach świata, ludzkości i cywilizacji, a także wiele pomniejszych, poetyckich opisów z ksiąg prorockich czy mądrościowych, zwłaszcza tych, w których mowa jest o antycznych wyobrażeniach na temat kształtu wszechświata[2]Słowo to zapisujemy koniecznie małą literą – dla odróżnienia od przepastnego „Wszechświata”, który zgodnie z aktualnie obowiązującymi wyliczeniami rozciąga się na … Continue reading.

Spośród nich wszystkich za sztandarowy przykład takiego odrywanego od jego historyczno-kulturowych realiów utworu uważam Heksaemeron, czyli opis stworzenia świata i jego mieszkańców, znany nam z Księgi Rodzaju 1:1-2:4a. To właśnie jemu przyjrzymy się dzisiaj.

Jednakże zanim przejdziemy dalej, chciałbym doprecyzować jeden punkt.

W tym i we wszystkich innych opracowaniach publikowanych na Nie/biblijnym określenia „Hebrajczycy” używam jako swego rodzaju skrótu myślowego – dla wygody przekazu i przejrzystości tekstu. Teoretycznie w każdym takim miejscu powinienem pisać o „starożytnych Izraelitach i Judejczykach”, czyli odpowiednio mieszkańcach królestwa północnego i południowego. Problem w tym, że nie zawsze jesteśmy w stanie ocenić, czy i jedni, i drudzy posługiwali się tymi samymi wyobrażeniami chociażby na temat budowy kosmosu. Co więcej, zgodnie z najlepszymi analizami językoznawczo-literaturoznawczo-historycznymi opis stworzenia świata i jego mieszkańców (Rdz 1:1-2:4a) jest dziełem wyrastającym ze środowiska kapłanów judejskich, gdzieś w ostatnich wiekach przed naszą erą. Czy możemy zatem stwierdzić, że sformułowane w tym opisie przekonania są wspólne dla całego ludu Izraela? W tym właśnie sęk – nie możemy. Mało tego, nie wiemy nawet, do jakiego stopnia wyobrażenia te podzielali przeciętni Judejczycy, zwykli zjadacze chleba. Jest to przecież absolutnie możliwe, że ta powstała w elitarnym środowisku kompozycja reprezentuje poglądy tejże elity – i tylko jej. Mówienie i pisanie o „Hebrajczykach” jest więc moim sposobem na uniknięcie każdorazowego zakopowywania się w tej niekończącej się dyskusji naukowej. Niemniej jednak chcę zwrócić waszą uwagę na ten skrótowy i umowny charakter pojęcia.

Wróćmy do przedmiotu dzisiejszego wpisu.

Unikatowa i nieśmiertelna rola Heksaemeronu w tradycji Zachodu

Opis stworzenia świata i jego mieszkańców, otwierający Księgę Rodzaju i zarazem całą Biblię hebrajską, to fascynujący produkt starowschodniej literatury[3]O różnych wariantach jego nazewnictwa pisałem tutaj.. Jest utworem kompletnym, intrygująco wielopłaszczyznowym, o głęboko przemyślanej strukturze oraz charakterystycznym, monotonnym wręcz rytmie powracających wyrażeń i obrazów. Język Heksaemeronu to mieszanina starannie dobranej, oszczędnej w swoim wymiarze puli terminów, a także chłodnej, niekrzykliwej siły wykorzystanych figur literackich.

Gdy uświadomimy sobie fakt, że jest on jednym z wielu kosmogonicznych tekstów pochodzących z kultur starożytnego Bliskiego Wschodu, jego rola w wielowiekowej tradycji myślowej i historycznej świata Zachodu stanie się w naszych oczach tym bardziej unikatowa.

Bo zastanówmy się: o jak wielu kosmogonicznych i kosmologicznych tekstach dyskutuje się dziś tak zażarcie i to nie gdzieś tam, na uniwersyteckich katedrach, ale na facebookowych grupach, internetowych forach i w niekończących się łańcuszkach komentarzy pod youtube’owymi videosami? Albo jak wiele podobnych, starożytnych utworów bierze się na serio podczas układania szkolnych podręczników czy akademickich sylabusów? Otóż to. Jest biblijny Heksaemeron i potem długo, długo nic.

Co sprawia, że opis ten zajmuje tak wysokie miejsce w hierarchii ważności? W kontekście samej Biblii z pewnością fakt, że stanowi on najpełniejszy wyraz starohebrajskiego poglądu na powstanie i budowę kosmosu[4]Kosmosu rozumianego jako „uporządkowany (wszech)świat”, a nie jako przestrzeń kosmiczną.. Na kartach Starego Testamentu nie znajdziemy drugiego tak kompletnego i tak szczegółowego tekstu przedstawiającego wyobrażenie Hebrajczyków na temat konstrukcji obserwowanego przez nich świata.

Owszem, po całej Biblii hebrajskiej[5]Zarówno w prozie, jak i w poezji. rozsiane są dziesiątki miniatur, przelotnych wzmianek czy nawet większego rozmiaru utworów[6]Jak na przykład Psalm 104., które podejmują tę samą tematykę. Ale żaden z nich nie ma tak całościowego wymiaru jak właśnie Rdz 1:1-2:4a.

Heksaemeron jest (i najpewniej pozostanie) najważniejszym kosmogonicznym i kosmograficznym tekstem – i to nie tylko na tle samej Biblii, ale również na tle całej literatury starożytnego Bliskiego Wschodu i jej wpływu na zachodni świat.

Heksaemeron z lotu ptaka

Ktoś mógłby postawić pytanie: „O czym w zasadzie jest Rdz 1:1-2:4a?”

Opis stworzenia świata i jego mieszkańców opowiada o wielostopniowym procesie przygotowania ziemi[7]Zapis małą literą jest zabiegiem celowym i koniecznym. Chcę w ten sposób odseparować „ziemię” (hebr. אֶרֶץ, ʾereṣ, tutaj: „ląd”) od „Ziemi” … Continue reading do zasiedlenia jej przez istoty żywe – zwierzęta i ludzi. Za sprawą następujących po sobie aktów kreacji, Bóg Izraela przeobraża pogrążone w ciemności, jałowe, pozbawione życia, oceaniczne pustkowie w obfitujący w żywność, zielony habitat, który zdolny jest do podtrzymania egzystencji sprowadzonych nań mieszkańców. Cykl dobowy, suchy ląd oraz źródło pożywienia to trzy kluczowe warunki, których zaistnienie było konieczne, aby umożliwić stworzeniom ziemskim prawidłowe funkcjonowanie.

Można więc powiedzieć, że Heksaemeron opisuje swoisty proces terraformacji – tyle że w starożytnym wydaniu. Głównym bohaterem i zarazem podmiotem sprawczym, demiurgiem jest oczywiście sam Bóg Hebrajczyków.

Dzisiejszy tekst jest świetną okazją do uważnego prześledzenia szkicowanej przez autora Księgi Rodzaju 1:1-2:4a starohebrajskiej wizji powstania i kształtu (wszech)świata. Na tej podstawie będziemy w stanie ocenić, czy i do jakiego stopnia ten mainstreamowy, internetowy zestaw przekonań na temat biblijnej kosmologii pokrywa się z kosmologią de facto wyrażoną w Starym Testamencie.

Przedwieczna ziemia według Hebrajczyków

U początków stworzenia ziemia jest תֹּהוּ וָבֹהוּ, tōhû wâḇōhû, czyli „nienadającym się do zamieszkania, całkowitym pustkowiem”[8]Zagadnieniu temu poświęciłem cały wpis, opublikowany w maju 2021 roku.. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że ów pierwotny ląd pozostaje zalany bezkresną otchłanią wód (hebr. תְּהוֹם, təhôm). Otchłań ta w jednoznaczny dla starożytnych sposób uniemożliwiała zasiedlenie ziemi przez istoty żywe i jednocześnie paraliżowała wegetację roślin, które w boskim zamyśle stanowić miały źródło pokarmu dla nich wszystkich.

א א’ בְּרֵאשִׁ֖ית‬ בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ׃ ב’ וְהָאָ֗רֶץ הָיְתָ֥ה תֹ֨הוּ֙ וָבֹ֔הוּ וְחֹ֖שֶׁךְ עַל־פְּנֵ֣י תְהֹ֑ום וְר֣וּחַ אֱלֹהִ֔ים מְרַחֶ֖פֶת עַל־פְּנֵ֥י הַמָּֽיִם׃
ג’ וַיֹּ֥אמֶר אֱלֹהִ֖ים יְהִ֣י אֹ֑ור וַֽיְהִי־אֹֽור׃

Rdz 1:1 Na początku, gdy Bóg stworzył niebo i ziemię – 2 ziemia była w tamtym czasie nienadającym się do zamieszkania pustkowiem, ciemność spowijała powierzchnię otchłani morskiej, a Boży duch[9]Lub: „Boży wiatr”, „boski wicher” (hebr. רוּחַ אֱלֹהִים, rûaḥʾĕlōhîm). unosił się nad wodami – 3 rzekł Bóg: „Niech powstanie światło”. I światło powstało.

Dlaczego mówimy o przedwiecznej ziemi? Otóż z perspektywy tekstu hebrajskiego Bóg Izraela nie stwarza świata ex nihilo, z niczego, a jedynie przekształca i porządkuje jego istniejące już wcześniej elementy składowe.

Innymi słowy, wymienione w Rdz 1:2 ziemia, ciemność i oceaniczna otchłań stanowiły wyjściową postać przedwiecznego świata.

Nie chcąc otwierać tu zupełnie nowego (i rozległego) wątku, zaznaczę tylko, że za takim rozumieniem przemawiają trzy zasadnicze argumenty:

  • Wbrew powszechnemu i zagnieżdżonemu w naszej świadomości przekonaniu składnia pierwszych trzech wersów Heksaemeronu sugeruje, że Rdz 1:1 nie jest zdaniem niezależnym, które miałoby rozpoczynać proces kreacji, ale raczej zdaniem podrzędnym[10]W stosunku do wersu Rdz 1:3a, czyli וַיֹּ֥אמֶר אֱלֹהִ֖ים יְהִ֣י אֹ֑ור, wajjōʾmer ʾĕlōhîm jəhî ʾôr, „rzekł Bóg: Niech powstanie światło”., które stanowiłoby jedynie kontekstualne wprowadzenie do opowiadanej historii[11]Model składniowy samego wersu Rdz 1:1 jest sprawą trudną, złożoną i szeroko dyskutowaną w środowisku gramatyków języka starohebrajskiego. W zależności od tego, jaką strukturę … Continue reading[12]Nawet wśród tych komentatorów i tłumaczy biblijnych, którzy nie akceptują odczytywania Rdz 1:1-3 jako zdania złożonego, dość powszechna jest interpretacja pierwszego wersu Księgi Rodzaju … Continue reading.
  • Czasownik בָּרָא, bârâʾ, „stworzył”, obecny w Rdz 1:1 i kilku kolejny wersach tego utworu, absolutnie nie wskazuje na czynność stwarzania ex nihilo.
  • Na starożytnym Bliskim Wschodzie powszechnie wierzono, że podstawowe budulce materialnego świata istniały od zawsze. W starowschodnich utworach opisujących początki świata i początki ludzkości najczęstszym motywem jest obraz przedwiecznego kosmosu jako bezkresnej otchłani wodnej, która w wyniku spółkowania bogów ze sobą nawzajem (teogonii) lub konfliktów między nimi (teomachii) ulega przeobrażeniom – aż do stanu znanego ówcześnie żyjącym. Hebrajczycy byli częścią tego kręgu kulturowego i światopoglądowego.

רָקִיעַ, râqîaʿ – „sklepienie”, czyli kosmiczna tama chroniąca ziemię przed zatopieniem

Wiemy już, że w swym pierwotnym, przedwiecznym kształcie ziemia zalana była przepastną topielą morską. Zarówno dla Hebrajczyków, jak i dla innych starożytnych ludów Bliskiego Wschodu ziemia w takiej postaci stanowiła przestrzeń abiotyczną, niezdolną do podtrzymania życia i nieprzyjazną mu.

W jaki zatem sposób Bóg Izraela wyprowadza ziemię z tego niepożądanego stanu? Jakie działania podejmuje w celu terraformacji?

Opowiadają o tym wydarzenia dnia drugiego:

א ו’ וַיֹּ֣אמֶר אֱלֹהִ֔ים יְהִ֥י רָקִ֖יעַ בְּתֹ֣וךְ הַמָּ֑יִם וִיהִ֣י מַבְדִּ֔יל בֵּ֥ין מַ֖יִם לָמָֽיִם׃
ז’ וַיַּ֣עַשׂ אֱלֹהִים֮ אֶת־הָרָקִיעַ֒ וַיַּבְדֵּ֗ל בֵּ֤ין הַמַּ֨יִם֙ אֲשֶׁר֙ מִתַּ֣חַת לָרָקִ֔יעַ וּבֵ֣ין הַמַּ֔יִם אֲשֶׁ֖ר מֵעַ֣ל לָרָקִ֑יעַ וַֽיְהִי־כֵֽן׃
ח’ וַיִּקְרָ֧א אֱלֹהִ֛ים לָֽרָקִ֖יעַ שָׁמָ֑יִם וַֽיְהִי־עֶ֥רֶב וַֽיְהִי־בֹ֖קֶר יֹ֥ום שֵׁנִֽי׃

Rdz 1:6 Bóg rzekł: „Niech powstanie sklepienie w środku wód i niech rozdziela między jednymi i drugimi wodami. 7 Następnie utworzył sklepienie i rozdzielił [nim] wody znajdujące się pod sklepieniem od wód znajdujących się nad nim. Tak właśnie się stało. 8 Bóg nazwał wówczas sklepienie niebem. Zapadł wieczór, po nim nastał poranek – dzień drugi.

Wyobraźcie sobie, że jesteście bezpośrednimi świadkami całego zajścia: gdzie się nie obejrzycie, tam bezkresna, nieprzejrzana i wszechogarniająca toń oceaniczna. Jesteście głęboko zanurzeni w samym jej środku. I nie macie czym oddychać. A teraz wyobraźcie sobie, że ta masa wodna zostaje powoli wypchnięta do góry, boską ręką, tworząc pustą przestrzeń, w której można swobodnie zaczerpnąć powietrza. Sklepienie, czyli skonstruowana przez Boga Izraela kosmiczna zapora, góruje wysoko nad wami i nie pozwala, aby uniesione za jej pomocą wody (teraz już górne wody) spadły i na powrót was przykryły. Z waszej perspektywy, z dołu sklepienie jest przeźroczyste, jakby szklane, krystaliczne. Pozostaje niemalże niewidoczne dla ludzkiego oka. Ale wy wiecie, że ono tam jest. Przecież to logiczny wniosek. Bo jak inaczej unosząca się nad waszymi głowami topiel morska nie zalewałaby ziemi?

Zgodnie ze starotestamentowym opisem firmament (hebr. רָקִיעַ, râqîaʿ) to umieszczona nad ziemią struktura o przypuszczalnie kopulastym kształcie, wykonana z niesprecyzowanego przez autora materiału, której głównym zadaniem było utrzymywanie ogromnych mas wodnych poza powierzchnią znajdującego się poniżej lądu.

Przy pomocy tegoż firmamentu Bóg Izraela pozbywa się nadmiaru wód zakrywających lądy i tworzy coś na kształt pęcherzyka powietrza otoczonego zewsząd morską topielą, wewnątrz którego możliwa jest egzystencja istot żywych. Inną dobrą ilustracją takiej struktury świata jest motyw odwróconego akwarium, czyli sytuacji, w której w samym zbiorniku stworzone zostaje środowisko sprzyjające życiu istot lądowych, natomiast wszystko to, co pozostaje na zewnątrz tego zbiornika, pogrążone jest w wodnej toni[13]Kosmografii biblijnej najbliżej jest w tym miejscu do mitologicznych wyobrażeń starożytnych Egipcjan. To właśnie w staroegipskiej literaturze, sztuce i mitologii spotykamy się z niezwykle … Continue reading.

Z perspektywy starożytnego, ziemskiego obserwatora piętrzące się nad ziemią wody górne zachowywały się dokładnie tak jak zbiorniki wodne znajdujące się na lądzie. Podczas gdy za dnia rozciągający się nad ziemią praocean zachwycał swoim majestatycznym błękitem, w nocy onieśmielał on smolistą czernią swojej tafli.

O tym, że biblijne wody górne były tego samego rodzaju wodami, jak te, które pozostały na powierzchni ziemi, dowiadujemy się już z kolejnych wersów Heksaemeronu.

W następstwie tego, jak za pomocą niebiańskiego sklepienia Stwórca wypycha część prawód do góry, w przestrzeń okołoziemską, wraz z początkiem dnia trzeciego poleca wodom dolnym, aby zebrały się w jedno miejsce i utworzyły morza. Dzięki temu zatopiona dotychczas ziemia może się wynurzyć.

Czytamy o tym w wersach Rdz 1:9-10, opisujących pierwszy etap boskiej pracy w trzecim dniu[14]Drugą część kreacji w tym dniu przedstawiają wersy 11-13, w których Bóg Izraela tworzy wszelkiego typu roślinność i obsypuje nią nowo utworzony ląd.:

א ט’ וַיֹּ֣אמֶר אֱלֹהִ֗ים יִקָּו֨וּ הַמַּ֜יִם מִתַּ֤חַת הַשָּׁמַ֨יִם֙ אֶל־מָקֹ֣ום אֶחָ֔ד וְתֵרָאֶ֖ה הַיַּבָּשָׁ֑ה וַֽיְהִי־כֵֽן׃ י’ וַיִּקְרָ֨א אֱלֹהִ֤ים׀ לַיַּבָּשָׁה֙ אֶ֔רֶץ וּלְמִקְוֵ֥ה הַמַּ֖יִם קָרָ֣א יַמִּ֑ים וַיַּ֥רְא אֱלֹהִ֖ים כִּי־טֹֽוב׃

Rdz 1:9 „Niech wody pod niebem zbiorą się w jedno miejsce, aby pokazał się suchy ląd”[15]Lub też: „Niech wody pod niebem zbiorą się w jedno miejsce i niechże się pokaże suchy ląd”. Spójnik „aby” odczytujemy w tym miejscu na podstawie układu czasowników w … Continue reading – polecił Bóg. Tak właśnie się stało.
10 Suchy ląd nazwał ziemią, a zbiorniki wodne morzami. Bóg uznał to za dobre[16]Lub: „widział, że było to dobre”, „stwierdził, że było to dobre”..

Uważna lektura Heksaemeronu jednoznacznie wskazuje, że odgrodzone przy pomocy firmamentu wody górne były dokładnie tak samo realne i dokładnie tak samo – no cóż – wodne, co wody dolne, z których trzeciego dnia Bóg Izraela tworzy akweny ziemskie. W świetle Rdz 1:1-2:4a nie ma wątpliwości, że zarówno jedne, jak i drugie wody pochodziły z tego samego źródła – bezkresnego praoceanu z początków wieków[17]Wspomniany już wcześniej תְּהוֹם, təhôm z Rdz 1:2..

Wielokrotnie podejmowane próby apologetycznego wyjaśnienia natury tej piętrzącej się nad głowami Hebrajczyków topieli morskiej spełzają na niczym. Nie ma tutaj mowy ani o metaforze, ani o figurze poetyckiej. Owe apologie albo naruszają intencję przekazu biblijnego, albo rozbijają jego spójność, albo też marginalizują (czy wręcz ignorują) historyczno-kulturowy kontekst, w jakim rodziła się i spisywana była kosmografia starotestamentowa.

Wody górne były dla starożytnych Hebrajczyków[18]I nie tylko dla nich. tak samo rzeczywiste, jak rzeczywiste i namacalne były mniejsze i większe zbiorniki wodne znajdujące się na powierzchni ziemi.

Demonstruje to dobitnie opowieść o globalnym katakliźmie – słynnym potopie, zesłanym przez Stwórcę w celu oczyszczenia lądów z zepsucia i rozpoczęcia wszystkiego na nowo.

א א’ בְּרֵאשִׁ֖ית‬ בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ׃ ב’ וְהָאָ֗רֶץ הָיְתָ֥ה תֹ֨הוּ֙ וָבֹ֔הוּ וְחֹ֖שֶׁךְ עַל־פְּנֵ֣י תְהֹ֑ום וְר֣וּחַ אֱלֹהִ֔ים מְרַחֶ֖פֶת עַל־פְּנֵ֥י הַמָּֽיִם׃
ג’ וַיֹּ֥אמֶר אֱלֹהִ֖ים יְהִ֣י אֹ֑ור וַֽיְהִי־אֹֽור׃

Rdz 1:1 Na początku, gdy Bóg stworzył niebo i ziemię – 2 ziemia była w tamtym czasie nienadającym się do zamieszkania pustkowiem, ciemność spowijała powierzchnię otchłani morskiej, a Boży duch[19]Lub: „Boży wiatr”, „boski wicher” (hebr. רוּחַ אֱלֹהִים, rûaḥʾĕlōhîm). unosił się nad wodami – 3 rzekł Bóg: „Niech powstanie światło”. I światło powstało.

Krótko rzecz ujmując, potop oznacza przywrócenie ziemi niemalże do stanu przedstawionego w Rdz 1:2, poprzedzającego boski tydzień stworzenia[20]Piszę „niemalże”, ponieważ różne elementy ówczesnego świata de facto nie ulegają zniszczeniu i odnowieniu: sklepienie zostaje na swoim miejscu, wody górne zostają na swoim … Continue reading. Granice wytyczone niezależnie dla wód dolnych i górnych zostają zerwane, pękają. Suche aż do tej pory kosmiczne terrarium zostaje zatopione, a wszystko to, co egzystuje w jego środku – w tym kosmicznym pęcherzyku powietrza – ponosi tragiczną śmierć.

W poniższym fragmencie przeczytacie o samiuteńkim początku omawianego kataklizmu. Widać w nim wyraźnie, jak suchy ląd na powrót pogrąża się w odmęcie morskim i jak zburzony zostaje dotychczasowy porządek. Zwróćcie szczególną uwagę na pojawiające się w wersie 11 „śluzy nieba”:

ז יא’ בִּשְׁנַ֨ת שֵׁשׁ־מֵאֹ֤ות שָׁנָה֙ לְחַיֵּי־נֹ֔חַ בַּחֹ֨דֶשׁ֙ הַשֵּׁנִ֔י בְּשִׁבְעָֽה־עָשָׂ֥ר יֹ֖ום לַחֹ֑דֶשׁ בַּיֹּ֣ום הַזֶּ֗ה נִבְקְעוּ֙ כָּֽל־מַעְיְנֹת֙ תְּהֹ֣ום רַבָּ֔ה וַאֲרֻבֹּ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם נִפְתָּֽחוּ׃ יב’ וַֽיְהִ֥י הַגֶּ֖שֶׁם עַל־הָאָ֑רֶץ אַרְבָּעִ֣ים יֹ֔ום וְאַרְבָּעִ֖ים לָֽיְלָה׃

Rdz 7:11 W sześćsetnym roku życia Noego, w drugim miesiącu, w siedemnastym dniu tego miesiąca wytrysnęły[21]Lub: „rozpękły się”. źródła wielkiej otchłani[22]Bardzo ciekawe tłumaczenie proponuje w tym miejscu M. Piela: „wybiły wszystkie źródła mające początek w wielkiej podziemnej głębinie”. Za tą „otchłanią” lub … Continue reading, a śluzy[23]Lub też: „zawory, włazy”. nieba rozwarły się [szeroko]. 12 Deszcz padał na ziemię przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy.

Począwszy od drugiego dnia stworzenia zawieszone wysoko nad ziemią masy oceaniczne – niczym miecz nad Damoklesem – stanowią permanentne zagrożenie nie tylko dla większości istot żywych, ale i dla całego pieczołowicie zaaranżowanego ekosystemu ziemskiego.

W ramach oczyszczenia ziemi za pośrednictwem potopu Stwórca pozwala, aby sklepienie tymczasowo przestało spełniać swoją zasadniczą rolę – to jest rolę kosmicznej tamy chroniącej lądy przed zatopieniem. Po raz pierwszy od początków starohebrajskiej wizji świata firmament zaczyna przepuszczać ogromne ilości wody[24]Wedle starotestamentowej narracji jest to też ostatni raz, kiedy takie wydarzenie ma miejsce.. Przedostają się one przez coś, co Biblia nazywa „śluzami nieba”[25]Hebr. אֲרֻבֹּת הַשָּׁמַיִם, ʾărubbōṯ haššâmajim, „śluzy nieba, zawory niebieskie”. W całej Biblii hebrajskiej pojawiają się one w sześciu wersach: Rdz … Continue reading.

Zgodnie z wyobrażeniem pisarza biblijnego owe „śluzy” były czymś na kształt włazów umieszczonych w sklepieniu, które wedle boskiego polecenia mogły otwierać się i zamykać. Użyte słownictwo przywodzi na myśl otwieranie się i zamykanie drzwi domu lub bram miasta.

W Rdz 7:11 czytamy, że אֲרֻבֹּת הַשָּׁמַיִם נִפְתָּחוּ, ʾărubbō haššâmajim niftâû, „śluzy niebieskie otworzyły się”, „włazy nieba rozwarły się [szeroko]”. Czasownik נִפְתָּחוּ, niftâû to forma qatal 3 os. l. mn. r. męskiego lub mieszanego koniugacji nifʿal z rdzenia פתח, ptḥ (pe-taw-chet), „otwierać, być otwartym”. Z kolei w Rdz 8:2, którego tłumaczenie przeczytacie za chwilę, te same „włazy” וַיִּסָּכְרוּ, wajjissâḵərû, „zamykają się, zatrzaskują się”. W tym przypadku mamy do czynienia z formą czasownika wajjiqtol 3 os. l. mn. r. męskiego lub mieszanego koniugacji nifʿal z rdzenia סכר, skr (samech-kaf-resz), „zamknąć, zawrzeć, być zamkniętym, zaryglowanym”. Rdzeń ten jest formą oboczną znacznie powszechniejszego w tekstach Biblii hebrajskiej korzenia סגר, sgr (samech-gimel-resz), „zamykać, być zamkniętym”. Podkreślę jeszcze raz, że dobór terminologii nie jest przypadkowy. Autor posługuje się standardowymi hebrajskimi czasownikami na „otwieranie się” i „zamykanie się” drzwi budynków czy bram miast, aby tym mocniej uwypuklić charakter tych wbudowanych w sklepienie „włazów niebieskich”.

Przeczytajmy teraz ustęp Rdz 8:1-3, w którym przedstawiony jest początek końca starotestamentowego kataklizmu i sądu nad ziemią:

ח א’ וַיִּזְכֹּ֤ר אֱלֹהִים֙ אֶת־נֹ֔חַ וְאֵ֤ת כָּל־הַֽחַיָּה֙ וְאֶת־כָּל־הַבְּהֵמָ֔ה אֲשֶׁ֥ר אִתֹּ֖ו בַּתֵּבָ֑ה וַיַּעֲבֵ֨ר אֱלֹהִ֥ים ר֨וּחַ֙ עַל־הָאָ֔רֶץ וַיָּשֹׁ֖כּוּ הַמָּֽיִם׃ ב’ וַיִּסָּֽכְרוּ֙ מַעְיְנֹ֣ת תְּהֹ֔ום וַֽאֲרֻבֹּ֖ת הַשָּׁמָ֑יִם וַיִּכָּלֵ֥א הַגֶּ֖שֶׁם מִן־הַשָּׁמָֽיִם׃ ג’ וַיָּשֻׁ֧בוּ הַמַּ֛יִם מֵעַ֥ל הָאָ֖רֶץ הָלֹ֣וךְ וָשֹׁ֑וב וַיַּחְסְר֣וּ הַמַּ֔יִם מִקְצֵ֕ה חֲמִשִּׁ֥ים וּמְאַ֖ת יֹֽום׃

Rdz 8:1 Bóg pamiętał o Noem, o wszystkich zwierzętach dzikich[26]Lub: „zwierzętach nieudomowionych” (hebr. חַיָּה, ḥajjâ). Odwołuję się tutaj i bazuję na systematyce królestwa zwierząt stosowanej przez samego autora starohebrajskiego w … Continue reading oraz o wszystkich zwierzętach udomowionych[27]Lub: „zwierzętach hodowlanych”. Dosłowniej: „bydle” (hebr. בְּהֵמָה, bəhēmâ). Odwołuję się tutaj i bazuję na systematyce królestwa zwierząt stosowanej przez … Continue reading, które były z nim na statku. W czasie, gdy Bóg począł smagać ziemię wiatrem[28]Lub: „sprowadził na ziemię wicher”., wody [potopu] zaczęły opadać. 2 A gdy źródła praotchłani i śluzy[29]Lub: „zawory, włazy”. niebieskie zatrzasnęły się, deszcz przestał padać z nieba[30]Warto przy tej okazji zaznaczyć, że wiara w ulokowane w przeźroczystej kopule „śluzy nieba” oraz w masy wodne, jakie za trwania potopu spadały na ziemię w formie deszczu, w żadnym … Continue reading. 3 Wody [potopu] cofały się z powierzchni ziemi stopniowo[31]Lub: „sukcesywnie, z wolna”.. Po upływie stu pięćdziesięciu dni zniknęły one całkowicie.

Zwolennicy takiej interpretacji twierdzą, że w zamierzchłych czasach glob ziemski obleczony był czymś w rodzaju wodnej powłoki o niesprecyzowanej grubości, która – posłuszna nakazowi Stwórcy – w wyznaczonym momencie runęła na powierzchnię lądów, sprowadzając na nie straszliwy kataklizm. Gdy potop dobiega końca, masy (do niedawna) górnych wód spływają gdzieś pod powierzchnię skorupy ziemskiej i pozostają tam aż do dnia dzisiejszego, zakryte przed naszym wzrokiem. To właśnie z tego powodu –  jak utrzymują rzecznicy tegoż wytłumaczenia – gdy obserwujemy naszą planetę z przestrzeni kosmicznej, po hebrajskich „wodach górnych” nie ma ani śladu.

Problem w tym, że tekst biblijny świadczy o czymś zupełnie przeciwnym.

Primo, wody, które w czasie potopu przedostawały się przez ulokowane w sklepieniu włazy i spadały na ziemię, składały się jedynie na jakąś część tego nadziemnego, niezmierzonego oceanu. „Śluzy niebieskie” muszą się najpierw zamknąć, aby wody górne przestały się przez nie przelewać. Świadczy o tym dobitnie fragment Rdz 8:1-3, a zwłaszcza składnia wersu 2.

Secundo, na przestrzeni ksiąg Biblii hebrajskiej spotykamy wiele fragmentów, które opisują czasy dużo późniejsze niż te przedstawiane w pradziejach biblijnych i w których czarno na białym widać, jak starohebrajscy pisarze odwołują się do zawieszonych nad ziemią mas morskich lub też do podtrzymującego je sklepienia[32]Tak w 2 Krl 7:2, 2 Krl 7:19, Hi 26:10, Hi 38:22-41, Ps 29:10, Ps 33:6-7, Ps 78:23, Ps 104:1-9, Ps 136:5-6, Ps 148:1-6, Prz 8:27-29, Iz 34:4, Iz 40:22, Iz 42:5, Iz 45:12, Iz 48:13, Jr 10:13, Jr … Continue reading. Innymi słowy, dla tych w większości anonimowych autorów piętrząca się nad niebem toń wodna była faktem w ich własnych czasach. Fundamentalistyczni apologeci mijają się więc z prawdą, uciekając się do potopu jako rodzaju chronologicznej granicy, po której kosmiczny ocean rzekomo przestał przykrywać sferę okołoziemską.

Tertio, owa apologetyczna próba wytłumaczenia biblijnej trudności dotyka wyłącznie jednego z elementów starohebrajskiej wizji kosmosu, pomijając przy tym całą ich resztę. Bo nawet jeśli na potrzebę dyskusji uznamy, że bezkresny akwen wód górnych zniknął znad ziemi wraz z końcem potopu, wciąż pozostajemy z problemem rzekomo rozpiętego nad lądami sklepienia, poprzeszywanego „śluzami niebieskimi” i do tamtej pory odgradzającego zebrane ponad nim wody. Co więcej, wedle opisu zawartego w Rdz 1:1-2:4a na tym samym firmamencie umieszczone zostały wszystkie ciała niebieskie, co równocześnie oznacza, że nie znajdują się one gdzieś hen daleko, w niedostępnej części przestrzeni kosmicznej, ale ledwie nad ziemią, oświetlając ją i wytyczając jej naturalną cykliczność dobową. Mało tego, jeśli uważnie prześledzimy szkicowaną przez autora Heksaemeronu koncepcję budowy świata, zobaczymy, że jest ona na wskroś geocentryczna i nijak się ma do znanego nam modelu Układu Słonecznego, a tym bardziej naszego miejsca w przepastnym, galaktycznym uniwersum[33]Obu tym zagadnieniom przyjrzymy się w dalszej części tego artykułu.. Wszystkie te elementy stanowią spójną całość a zależność między nimi przypomina system naczyń połączonych. Nie da się wyrugować jednego ogniwa, nie naruszając przy tym integralności całej struktury. Kosmografia starożytnych Hebrajczyków pozostaje zgodna z wyobrażeniami ówcześnie panującymi na Bliskim Wschodzie i jednocześnie całkowicie rozbieżna z naszym dzisiejszym pojmowaniem budowy wszechświata.

W moim odczuciu omówione tu pokrótce apologetyczne wyjaśnienie jest bardzo dobrym przykładem pośpiesznego, fastfoodowego apologizowania trudnych i kontrowersyjnych przekonań wyrażonych na kartach Starego Testamentu. Jak uczy doświadczenie, tego rodzaju starania nierzadko pociągają za sobą albo naruszanie spójności tekstu biblijnego, albo też pokrętne jego reinterpretowanie. Co więcej, w takich przypadkach po macoszemu potraktowany zostaje również sam kontekst kulturowo-historyczny, w jakim ów tekst się narodził.

Kopuła gwiaździsta

Wraz z końcem dnia trzeciego domknięty zostaje proces przygotowania najważniejszych domen życia, przeznaczonych dla poszczególnych stworzeń, które będą je zamieszkiwać.

W drugiej triadzie dni[34]To znaczy w dniach czwartym, piątym i szóstym. Stwórca powraca do przyszykowanych wcześniej siedlisk i zapełnia je odpowiadającymi im mieszkańcami[35]Zagadnieniu wszechobecnych struktur w Heksaemeronie poświęciłem ten wpis. Warto go sobie odświeżyć przed dalszą lekturą..

Gdy czwartego dnia Bóg Izraela przystępuje do kreacji ciał niebieskich, cykl dobowy funkcjonuje już na dobre – niezależnie od nich.

Przypomnijmy, że już pierwszego dnia Stwórca powołuje do bytu światło[36]Według Rdz 1:2 ciemność była jednym z wyróżników przedwiecznego świata. Analogicznym wyobrażeniem posługiwały się inne ludy starożytnego Bliskiego Wschodu., następnie oddziela je od ciemności, tworząc tym samym dwie autonomiczne przestrzenie życiowe, które na koniec nazywa odpowiednio „dniem” i „nocą”. W tenże sposób zainicjowany zostaje cykl dobowy, a zegar ziemski zaczyna tykać. Potwierdzają to dobitnie słowa z Rdz 1:5b: „zapadł wieczór, potem nastał poranek – dzień pierwszy”[37]Hebr. וַיְהִי־עֶרֶב וַיְהִי־בֹקֶר יוֹם אֶחָד, wajhî-ʿereḇ wajhî-ḇōqer jôm ʾeḥâ..

Zwróćmy szczególną uwagę na fakt, że zgodnie z wyrażonym w Heksaemeronie przekonaniem cykl dobowy pozostaje niezależny od istnienia ciał niebieskich. Dla nas, żyjących w XXI wieku i dysponujących niewspółmiernie większym pojęciem o kształcie wszechświata, taka wizja jest nie tylko całkowicie nieintuicyjna, ale przede wszystkim błędna. Dla starożytnych Hebrajczyków, z ziemskiej, fenomenologicznej perspektywy sprawy prezentować się mogły zgoła odmiennie.

א א’ בְּרֵאשִׁ֖ית‬ בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ׃ ב’ וְהָאָ֗רֶץ הָיְתָ֥ה תֹ֨הוּ֙ וָבֹ֔הוּ וְחֹ֖שֶׁךְ עַל־פְּנֵ֣י תְהֹ֑ום וְר֣וּחַ אֱלֹהִ֔ים מְרַחֶ֖פֶת עַל־פְּנֵ֥י הַמָּֽיִם׃ ג’ וַיֹּ֥אמֶר אֱלֹהִ֖ים יְהִ֣י אֹ֑ור וַֽיְהִי־אֹֽור׃ ד’ וַיַּ֧רְא אֱלֹהִ֛ים אֶת־הָאֹ֖ור כִּי־טֹ֑וב וַיַּבְדֵּ֣ל אֱלֹהִ֔ים בֵּ֥ין הָאֹ֖ור וּבֵ֥ין הַחֹֽשֶׁךְ׃ ה’ וַיִּקְרָ֨א אֱלֹהִ֤ים׀ לָאֹור֙ יֹ֔ום וְלַחֹ֖שֶׁךְ קָ֣רָא לָ֑יְלָה וַֽיְהִי־עֶ֥רֶב וַֽיְהִי־בֹ֖קֶר יֹ֥ום אֶחָֽד׃

Rdz 1:1 Na początku, gdy Bóg stworzył niebo i ziemię – 2 ziemia była w tamtym czasie nienadającym się do zamieszkania pustkowiem, ciemność spowijała powierzchnię otchłani morskiej, a Boży duch[38]Lub: „Boży wiatr”, „boski wicher” (hebr. רוּחַ אֱלֹהִים, rûaḥʾĕlōhîm). unosił się nad wodami – 3 rzekł Bóg: „Niech powstanie światło”. I światło powstało. 4 A gdy Bóg zobaczył[39]Lub: „uznał, stwierdził”., że światło jest dobre, oddzielił je od ciemności.
5 Światło nazwał dniem, a ciemność – nocą. Zapadł wieczór, potem nastał poranek – dzień pierwszy.

Z dotychczasowej egzegezy opisu stworzenia Rdz 1:1-2:4a wiemy, że starożytni Hebrajczycy przeświadczeni byli o istnieniu rozciągniętej nad ziemią, kopulastej struktury, która wykonana była z niesprecyzowanego materiału i która – niczym gigantyczna zapora – chroniła i odgradzała ziemskie siedliszcze od zagrażających mu, przepastnych wód górnych.

Gdy Bóg Izraela rozpoczyna kreację ciał niebieskich, kluczowym elementem scenografii wciąż pozostaje sklepienie. To właśnie w nim[40]Lub na nim. umieszczone zostaną niebawem słońce, księżyc i gwiazdy.

Zanim przejdziemy dalej, przeczytajmy fragment Rdz 1:14-19, w którym przedstawione zostały wydarzenia dnia czwartego:

א יד’ וַיֹּ֣אמֶר אֱלֹהִ֗ים יְהִ֤י מְאֹרֹת֙ בִּרְקִ֣יעַ הַשָּׁמַ֔יִם לְהַבְדִּ֕יל בֵּ֥ין הַיֹּ֖ום וּבֵ֣ין הַלָּ֑יְלָה וְהָי֤וּ לְאֹתֹת֙ וּלְמֹ֣ועֲדִ֔ים וּלְיָמִ֖ים וְשָׁנִֽים׃ יה’ וְהָי֤וּ לִמְאֹורֹת֙ בִּרְקִ֣יעַ הַשָּׁמַ֔יִם לְהָאִ֖יר עַל־הָאָ֑רֶץ וַֽיְהִי־כֵֽן׃ יו’ וַיַּ֣עַשׂ אֱלֹהִ֔ים אֶת־שְׁנֵ֥י הַמְּאֹרֹ֖ת הַגְּדֹלִ֑ים אֶת־הַמָּאֹ֤ור הַגָּדֹל֙ לְמֶמְשֶׁ֣לֶת הַיֹּ֔ום וְאֶת־הַמָּאֹ֤ור הַקָּטֹן֙ לְמֶמְשֶׁ֣לֶת הַלַּ֔יְלָה וְאֵ֖ת הַכֹּוכָבִֽים׃
יז’ וַיִּתֵּ֥ן אֹתָ֛ם אֱלֹהִ֖ים בִּרְקִ֣יעַ הַשָּׁמָ֑יִם לְהָאִ֖יר עַל־הָאָֽרֶץ׃ יח’ וְלִמְשֹׁל֙ בַּיֹּ֣ום וּבַלַּ֔יְלָה וּֽלֲהַבְדִּ֔יל בֵּ֥ין הָאֹ֖ור וּבֵ֣ין הַחֹ֑שֶׁךְ וַיַּ֥רְא אֱלֹהִ֖ים כִּי־טֹֽוב׃
יט’ וַֽיְהִי־עֶ֥רֶב וַֽיְהִי־בֹ֖קֶר יֹ֥ום רְבִיעִֽי׃

Rdz 1:14 „Niechże powstaną ciała niebieskie[41]Inne warianty tłumaczenia: (1) „ciała świecące” (za Cz. Jakubcem i M. Pielą), (2) „oświetlacze”, (3) „światła”. W hebrajskim oryginale użyty jest tutaj … Continue reading w sklepieniu nieba[42]Lub: „na firmamencie niebieskim”. Więcej o wyrażeniu przyimkowym בִּרְקִיעַ הַשָּׁמַיִם, birqîaʿ haššâmajim, „na sklepieniu nieba” w dalszej … Continue reading. Niech oddzielają dzień od nocy” – polecił Bóg. – „Będą służyły za znaki [na niebie] w celu wyznaczania świąt, dni i lat. 15 Będą też spełniały swoją funkcję jako ciała świecące[43]Lub: „ciała niebieskie, oświetlacze, światła”., oświetlające ziemię[44]Przekład „świecące – oświetlające” stara się oddać grę słów wplecioną do tekstu przez pisarza biblijnego. Podobne zabiegi (z wykorzystaniem wspólnych rdzeni wyrazowych … Continue reading. Tak właśnie się stało. 16 Bóg stworzył bowiem dwa wielkie[45]Lub też: „duże” (hebr. הַגְּדֹלִים, haggəḏōlîm). ciała niebieskie[46]Lub: „ciała świecące, oświetlacze, światła”. – ciało większe do sprawowania kontroli nad[47]Lub: „do nadzorowania, do zarządzania”. dniem oraz ciało mniejsze do sprawowania kontroli nad[48]Lub: „do nadzorowania, do zarządzania”. nocą. Stworzył również gwiazdy.
17 Następnie umieścił je [wszystkie] w sklepieniu nieba[49]Lub: „na firmamencie niebieskim”. Więcej o wyrażeniu przyimkowym בִּרְקִיעַ הַשָּׁמַיִם, birqîaʿ haššâmajim, „na sklepieniu nieba” w dalszej … Continue reading, żeby oświetlały ziemię, 18 żeby sprawowały kontrolę nad[50]Lub: „żeby nadzorowały, żeby zarządzały”. dniem i nocą oraz żeby oddzielały światło od ciemności. Bóg uznał to za dobre[51]Lub: „widział, że było to dobre”, „stwierdził, że było to dobre”.. 19 Zapadł wieczór, po nim nastał poranek – dzień czwarty.

Spróbujmy na chwilę zapomnieć o wszystkim, co wiemy na temat naszego Układu Słonecznego i Ziemi jako orbitującej wokół Słońca planety. Na potrzebę tego zagadnienia postarajmy się również wymazać z naszego umysłu świadomość, że Układ Słoneczny jest ledwie odpryskiem, igiełką w stogu kosmicznego siana naszej galaktyki. Przez moment nie myślmy też o tym, że nasza galaktyka jest samotnym ziarenkiem piasku wpośród gargantuicznej pustyni takich galaktyk.

Musimy przyjść do lektury tego tekstu z takim samym zrozumieniem kształtu świata, jakim posługiwali się starożytni Izraelici, Judejczycy oraz inne ludy zamieszkujące Bliski Wschód tamtego okresu.

Nad naszymi głowami rozpościera się majestatycznych rozmiarów, przeźroczyste, kopulaste sklepienie. Utrzymuje ono w ryzach cały praocean wodny, który potrafi zachwycić swoim błękitem i jednocześnie przerazić groźbą, jaką stanowił dla życia na dole.

Bóg Izraela konstruuje ciała niebieskie – słońce, księżyc i gwiazdy. Gdzie je następnie umieszcza? Nigdzie indziej, jak właśnie na tym zawieszonym w nadziemskiej przestrzeni sklepieniu nieba.

א יו’ וַיַּ֣עַשׂ אֱלֹהִ֔ים אֶת־שְׁנֵ֥י הַמְּאֹרֹ֖ת הַגְּדֹלִ֑ים אֶת־הַמָּאֹ֤ור הַגָּדֹל֙ לְמֶמְשֶׁ֣לֶת הַיֹּ֔ום וְאֶת־הַמָּאֹ֤ור הַקָּטֹן֙ לְמֶמְשֶׁ֣לֶת הַלַּ֔יְלָה וְאֵ֖ת הַכֹּוכָבִֽים׃ יז’ וַיִּתֵּ֥ן אֹתָ֛ם אֱלֹהִ֖ים בִּרְקִ֣יעַ הַשָּׁמָ֑יִם לְהָאִ֖יר עַל־הָאָֽרֶץ׃ יח’ וְלִמְשֹׁל֙ בַּיֹּ֣ום וּבַלַּ֔יְלָה וּֽלֲהַבְדִּ֔יל בֵּ֥ין הָאֹ֖ור וּבֵ֣ין הַחֹ֑שֶׁךְ וַיַּ֥רְא אֱלֹהִ֖ים כִּי־טֹֽוב׃

Rdz 1:16 Bóg stworzył dwa wielkie[52]Lub też: „duże” (hebr. הַגְּדֹלִים, haggəḏōlîm). ciała niebieskie – ciało większe do sprawowania kontroli nad dniem oraz ciało mniejsze do sprawowania kontroli nad nocą. Stworzył również gwiazdy. 17 Następnie umieścił je [wszystkie] w sklepieniu nieba[53]Lub: na firmamencie niebieskim”. Więcej o wyrażeniu przyimkowym בִּרְקִיעַ הַשָּׁמַיִם, birqîaʿ haššâmajim, „na sklepieniu nieba” za chwilę., żeby oświetlały ziemię, 18 żeby sprawowały kontrolę nad dniem i nocą oraz żeby oddzielały światło od ciemności. Bóg uznał to za dobre.

Dla poprawnego zrozumienia starohebrajskiej kosmografii przez człowieka XXI wieku ma to kolosalne znaczenie.

Zgodnie ze starotestamentowym wyobrażeniem nie tylko najbliższe nam słońce i księżyc, ale i miriady rozsianych po kosmosie gwiazd ulokowane są oraz poruszają się po obserwowalnym z ziemi, kopulastym nieboskłonie, nad którym – pozwólcie, że przypomnę – zgromadzone są wody górne. Te same wody, które w trakcie potopu zalewają ziemię.

Oznacza to więc, że w biblijnej wizji struktury wszechświata nie ma miejsca na monstrualną, pustą przestrzeń kosmiczną, która upstrzona jest niezliczoną ilością galaktyk. Są lądy na dole, są masy wodne u góry, a pomiędzy nimi skrzy się kopuła gwiaździsta – ta sama kopuła, w którą Stwórca wbudował „śluzy niebieskie”[54]Hebr. אֲרֻבֹּת הַשָּׁמַיִם, ʾărubbōṯ haššâmajim, „śluzy nieba, zawory niebieskie”., przez które później przedostają się wody potopu.

Każda dyskusja o „kosmosie” w kontekście wierzeń Hebrajczyków to w istocie rzeczy dyskusja o ziemi jako chronionym przez boski firmament terrarium. To dyskusja o mikroświecie przypominającym pęcherzyk powietrza, który zewsząd otoczony jest pradawną topielą morską. Nie ma tutaj miejsca na galaktyki, mgławice gwiezdne czy niecałe sto miliardów lat świetlnych widzialnego Wszechświata. Biblijny pogląd na strukturę kosmosu stoi w jaskrawej sprzeczności z naszym współczesnym zrozumieniem stanu rzeczy.

Myślę, że to dobry moment, żeby skrobnąć (obiecane) kilka słów na temat wyrażenia przyimkowego בִּרְקִיעַ הַשָּׁמַיִם, birqîaʿ haššâmajim, „w sklepieniu nieba, na firmamencie niebieskim”. Warte jest ono naszej uwagi z dwóch powodów.

Primo, obecny w nim przyimek בְּ, nie jest wystarczająco precyzyjny, abyśmy mogli ustalić, czy ciała niebieskie umieszczone zostają „w sklepieniu” czy raczej „na sklepieniu”. Z perspektywy czysto językoznawczej oba warianty są zasadne. Dodatkową komplikację stanowi fakt, że nasze pojęcie o naturze firmamentu (w tym i materiału, z jakiego miał być on wykonany) jest ograniczone do na wskroś minimalistycznego opisu zawartego w Heksaemeronie (Rdz 1:1-2:4a) oraz do pojedynczych ustępów w kolejnych rozdziałach pradziejów biblijnych[55]Oczywiście również w dalszych partiach Biblii hebrajskiej (zarówno w Pięcioksięgu, w księgach historycznych, jak i w tekstach poetyckich) możemy natknąć się na wzmianki o poszczególnych … Continue reading. Nawet gdybyśmy zdołali ostatecznie doprecyzować, czy ciała niebieskie ulokowane są w czy raczej na firmamencie, prawda jest taka, że wciąż nie mielibyśmy jasności, co to de facto oznacza. Wynika to z niczego innego, jak właśnie z naszej ograniczonej wiedzy w kwestii hebrajskich wierzeń i wyobrażeń co do natury sklepienia.

Secundo, wyrażenie בִּרְקִיעַ הַשָּׁמַיִם, birqîaʿ haššâmajim pokazuje, że pomimo zawartego w Rdz 1:8a stwierdzenia „Bóg nazwał wówczas sklepienie niebem” (hebr. וַיִּקְרָא אֱלֹהִים לָרָקִיעַ שָׁמָיִם, wajjiqrâʾ ʾĕlōhîm lârâqîaʿ šâmâjim), dla hebrajskiego kosmografa niebo (rozumiane tu jako pusta przestrzeń nad ziemią, po której poruszają się ptaki) oraz sklepienie stanowiły dwa odrębne elementy konstrukcji starotestamentowego kosmosu.

א ו’ וַיֹּ֣אמֶר אֱלֹהִ֔ים יְהִ֥י רָקִ֖יעַ בְּתֹ֣וךְ הַמָּ֑יִם וִיהִ֣י מַבְדִּ֔יל בֵּ֥ין מַ֖יִם לָמָֽיִם׃
ז’ וַיַּ֣עַשׂ אֱלֹהִים֮ אֶת־הָרָקִיעַ֒ וַיַּבְדֵּ֗ל בֵּ֤ין הַמַּ֨יִם֙ אֲשֶׁר֙ מִתַּ֣חַת לָרָקִ֔יעַ וּבֵ֣ין הַמַּ֔יִם אֲשֶׁ֖ר מֵעַ֣ל לָרָקִ֑יעַ וַֽיְהִי־כֵֽן׃
ח’ וַיִּקְרָ֧א אֱלֹהִ֛ים לָֽרָקִ֖יעַ שָׁמָ֑יִם וַֽיְהִי־עֶ֥רֶב וַֽיְהִי־בֹ֖קֶר יֹ֥ום שֵׁנִֽי׃

Rdz 1:6 Bóg rzekł: „Niech powstanie sklepienie w środku wód i niech rozdziela między jednymi i drugimi wodami. 7 Następnie utworzył sklepienie i rozdzielił [nim] wody znajdujące się pod sklepieniem od wód znajdujących się nad nim. Tak właśnie się stało. 8 Bóg nazwał wówczas sklepienie niebem. Zapadł wieczór, po nim nastał poranek – dzień drugi.

Przejdźmy dalej – do ostatniego już punktu w tej części dzisiejszego opracowania.

Czy zwróciliście kiedyś uwagę na to, jak specyficznie sformułowany jest wers przedstawiający kreację ciał niebieskich?

א יו’ וַיַּ֣עַשׂ אֱלֹהִ֔ים אֶת־שְׁנֵ֥י הַמְּאֹרֹ֖ת הַגְּדֹלִ֑ים אֶת־הַמָּאֹ֤ור הַגָּדֹל֙ לְמֶמְשֶׁ֣לֶת הַיֹּ֔ום וְאֶת־הַמָּאֹ֤ור הַקָּטֹן֙ לְמֶמְשֶׁ֣לֶת הַלַּ֔יְלָה וְאֵ֖ת הַכֹּוכָבִֽים׃

Rdz 1:16 Bóg stworzył dwa wielkie[56]Lub też: „duże” (hebr. הַגְּדֹלִים, haggəḏōlîm). ciała niebieskie – ciało większe do sprawowania kontroli nad dniem oraz ciało mniejsze do sprawowania kontroli nad nocą. Stworzył również gwiazdy.

W Rdz 1:16 czytamy, że Bóg Izraela w pierwszej kolejności tworzy dwa wielkie ciała świecące. Pierwsze i większe z nich to, rzecz jasna, słońce. Drugie i zarazem mniejsze to księżyc[57]Choć nie przemawiają za tym żadne językowe przesłanki, autor unika stosowania standardowych hebrajskich terminów na „słońce” (hebr. שֶׁמֶשׁ, šemeš) oraz … Continue reading.

Z tego samego wersu dowiadujemy się, że gwiazdy stworzone zostają dopiero na samiuteńkim końcu – jakby od niechcenia, mimochodem[58]Wrażenie ulotności tej niezwykle lapidarnej wzmianki o nich jest tym wyrazistsze w tekście oryginalnym (hebr. וְאֵת הַכּוֹכָבִים, wəʾēṯ hakkôḵâîm).. Mało tego, fragment ten sugeruje, że to słońce i księżyc są tymi pełnoprawnymi[59]Rasowymi – chciałoby się napisać., wielkimi ciałami świecącymi, a uformowane po nich gwiazdy – niewiele znaczącymi dodatkami.

Nie powinniśmy się dziwić wyrażonym w Heksaemeronie przekonaniom. Z perspektywy ziemskiego, zamieszkującego starożytny Bliski Wschód obserwatora gwiazdy były ledwie migotającymi ognikami – maciupeńkimi punkcikami na monumentalnym nieboskłonie. Porównane z tarczą księżyca i tym bardziej potężnym, gorejącym dyskiem słonecznym, gwiazdy siłą rzeczy karlały.

My dziś wiemy, że księżyc jest jedynie ziemskim satelitą, a słońce – choć największe spośród ciał naszego Układu – to stosunkowo nieduża gwiazda. Wiemy też, że żadne z tych najbliższych nam ciał niebieskich nie może uchodzić za najstarsze we wszechświecie. Last but not least, wiadomym jest, że ziemi nie okrywa jakakolwiek kopulasta, solidna struktura, że nie umieszczono w niej żadnego z ciał niebieskich i że nie unoszą się nad nią bezkresne masy oceaniczne.

Opis stworzenia świata Rdz 1:1-2:4a demonstruje, że autor starohebrajski albo tej wiedzy nie posiadał, albo też jej nie podzielał.

Geocentryczny model starohebrajskiego kosmosu

Mniej lub bardziej świadome odrywanie Heksaemeronu historycznych, kulturowych i literackich realiów, w jakich się on narodził, nie jest jedynym problemem, jaki trapi proces jego egzegezy.

Równie nagminną bolączką interpretacji opisu stworzenia świata jest nazbyt pośpieszna lektura, w konsekwencji której dokonuje się różnego rodzaju uproszczeń oraz niepożądanych skrótów myślowych. Jak wiemy, prowadzą one najczęściej do wykoślawiania treści samego tekstu.

Myślę, że bardzo dobrym przykładem takiego mimowolnie umykającego szczegółu podczas czytania Rdz 1:1-2:4a jest stojący za tymże opisem geocentryczny model kosmosu.

Bo spójrzmy uważnie: ziemia jest najstarszym elementem przedwiecznego świata (obok ciemności i otchłani prawód). Jej istnienie poprzedza nawet kreację wód górnych, sklepienia i wszystkich ciał świecących na niebie. To po pierwsze.

א א’ בְּרֵאשִׁ֖ית‬ בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ׃ ב’ וְהָאָ֗רֶץ הָיְתָ֥ה תֹ֨הוּ֙ וָבֹ֔הוּ וְחֹ֖שֶׁךְ עַל־פְּנֵ֣י תְהֹ֑ום וְר֣וּחַ אֱלֹהִ֔ים מְרַחֶ֖פֶת עַל־פְּנֵ֥י הַמָּֽיִם׃
ג’ וַיֹּ֥אמֶר אֱלֹהִ֖ים יְהִ֣י אֹ֑ור וַֽיְהִי־אֹֽור׃

Rdz 1:1 Na początku, gdy Bóg stworzył niebo i ziemię – 2 ziemia była w tamtym czasie nienadającym się do zamieszkania pustkowiem, ciemność spowijała powierzchnię otchłani morskiej, a Boży duch[60]Lub: „Boży wiatr”, „boski wicher” (hebr. רוּחַ אֱלֹהִים, rûaḥʾĕlōhîm). unosił się nad wodami – 3 rzekł Bóg: „Niech powstanie światło”. I światło powstało.

Po drugie, niemalże wszystkie działania, jakich podejmuje się Stwórca w ustępie Rdz 1:1-2:4a, dotyczą ziemi – czy to bezpośrednio, czy pośrednio. To właśnie wokół niej – niczym wokół kosmicznej osi – orbituje opis stworzenia. I nie jest to wyłącznie fabularny fokus, wynikający z potrzeb literackich.

Po trzecie, nie dość, że ciała niebieskie[61]Przypomnę, że pisząc o „ciałach niebieskich”, nie mam na myśli jedynie tych najbliższych nam ciał – księżyca i słońca. Zgodnie z opisem biblijnym chodzi oczywiście o … Continue reading powstają już po samej ziemi[62]A wiemy, że nie taka jest historia naszego uniwersum., wszystkie one stwarzane są wręcz dla niej – dla jej i jej mieszkańców potrzeb. Pisarz biblijny narzuca im bezsprzecznie podrzędną i służebną rolę względem ziemi.

To nie jest tak, że gwiazdy, słońce i księżyc istnieją już sobie w najlepsze, gdy Bóg Izraela dopiero przyszykowuje suche lądy oraz stanowiącą pokarm roślinność, aby zwierzętom i ludziom żyło się przyjemnie. Kreacja ciał niebieskich nie tylko ma miejsce już po skonstruowaniu sklepienia, po odgrodzeniu nim wód górnych, po utworzeniu mórz, po wyłonieniu suchych lądów i po obsypaniu ich wszelkimi rodzajami roślin. Jak pokazuje Rdz 1:14-19, jest ona podyktowana i ściśle związana z potrzebami ziemskimi.

א יד’ וַיֹּ֣אמֶר אֱלֹהִ֗ים יְהִ֤י מְאֹרֹת֙ בִּרְקִ֣יעַ הַשָּׁמַ֔יִם לְהַבְדִּ֕יל בֵּ֥ין הַיֹּ֖ום וּבֵ֣ין הַלָּ֑יְלָה וְהָי֤וּ לְאֹתֹת֙ וּלְמֹ֣ועֲדִ֔ים וּלְיָמִ֖ים וְשָׁנִֽים׃ יה’ וְהָי֤וּ לִמְאֹורֹת֙ בִּרְקִ֣יעַ הַשָּׁמַ֔יִם לְהָאִ֖יר עַל־הָאָ֑רֶץ וַֽיְהִי־כֵֽן׃ יו’ וַיַּ֣עַשׂ אֱלֹהִ֔ים אֶת־שְׁנֵ֥י הַמְּאֹרֹ֖ת הַגְּדֹלִ֑ים אֶת־הַמָּאֹ֤ור הַגָּדֹל֙ לְמֶמְשֶׁ֣לֶת הַיֹּ֔ום וְאֶת־הַמָּאֹ֤ור הַקָּטֹן֙ לְמֶמְשֶׁ֣לֶת הַלַּ֔יְלָה וְאֵ֖ת הַכֹּוכָבִֽים׃
יז’ וַיִּתֵּ֥ן אֹתָ֛ם אֱלֹהִ֖ים בִּרְקִ֣יעַ הַשָּׁמָ֑יִם לְהָאִ֖יר עַל־הָאָֽרֶץ׃ יח’ וְלִמְשֹׁל֙ בַּיֹּ֣ום וּבַלַּ֔יְלָה וּֽלֲהַבְדִּ֔יל בֵּ֥ין הָאֹ֖ור וּבֵ֣ין הַחֹ֑שֶׁךְ וַיַּ֥רְא אֱלֹהִ֖ים כִּי־טֹֽוב׃
יט’ וַֽיְהִי־עֶ֥רֶב וַֽיְהִי־בֹ֖קֶר יֹ֥ום רְבִיעִֽי׃

Rdz 1:14 „Niechże powstaną ciała niebieskie w sklepieniu nieba[63]Lub: na firmamencie niebieskim”.. Niech oddzielają dzień od nocy” – polecił Bóg. – „Będą służyły za znaki [na niebie] w celu wyznaczania świąt, dni i lat. 15 Będą też spełniały swoją funkcję jako ciała świecące[64]Lub: „ciała niebieskie, oświetlacze, światła”., oświetlające ziemię[65]Przekład „świecące – oświetlające” stara się oddać grę słów wplecioną do tekstu przez pisarza biblijnego. Podobne zabiegi (z wykorzystaniem wspólnych rdzeni wyrazowych … Continue reading. Tak właśnie się stało. 16 Bóg stworzył bowiem dwa wielkie[66]Lub też: „duże” (hebr. הַגְּדֹלִים, haggəḏōlîm). ciała niebieskie[67]Lub: „ciała świecące, oświetlacze, światła”. – ciało większe do sprawowania kontroli nad[68]Lub: „do nadzorowania, do zarządzania”. dniem oraz ciało mniejsze do sprawowania kontroli nad[69]Lub: „do nadzorowania, do zarządzania”. nocą. Stworzył również gwiazdy. 17 Następnie umieścił je [wszystkie] w sklepieniu nieba[70]Lub: na firmamencie niebieskim”., żeby oświetlały ziemię, 18 żeby sprawowały kontrolę nad[71]Lub: „żeby nadzorowały, żeby zarządzały”. dniem i nocą oraz żeby oddzielały światło od ciemności. Bóg uznał to za dobre[72]Lub: „widział, że było to dobre”, „stwierdził, że było to dobre”..
19 Zapadł wieczór, po nim nastał poranek – dzień czwarty.

Po czwarte, słońce, księżyc i gwiazdy umieszczone zostają w sklepieniu[73]Lub: „na sklepieniu” (hebr. בְּרָקִיעַ, bərâqîaʿ)., które – jak wiemy z dzisiejszego opracowania – jest zawieszoną w przestrzeni nadziemskiej strukturą, służącą jako zapora, odgradzająca bezpieczne terrarium na dole od zagrażających mu mas wodnych u góry. Oznacza to zatem, że ciała niebieskie absolutnie nie są rozrzucone po mrocznej i bezdennej otchłani kosmosu. Według litery Heksaemeronu poruszają się one po firmamencie, nad ziemią, ale poniżej wszechogarniającego odmętu morskiego, który starożytni widzieli z dołu.

Po piąte i ostatnie, wspomniane już wcześniej, pomniejsze prozatorskie i poetyckie opisy z pozostałych ksiąg Biblii hebrajskiej również wskazują na taką geocentryczną strukturę wszechświata. Ilustruje się w nich ziemię w kategorii płaskiego dysku, który osadzony jest na „filarach” (hebr, עַמּוּדִים, ʿammûḏîm), „słupach, kolumnach” (hebr. מְצוּקִים, məṣûqîm) lub „podstawach, podporach” (hebr. מְכוֹנִים, ḵônîm), czyli czymś w rodzaju pradawnych fundamentów. Na podobnych „filarach” lub „podporach” posadowione jest także sklepienie. Ciężko byłoby oczekiwać, że posługujący się tego typu wyobrażeniami na temat kształtu świata autorzy równocześnie przekonani byli, że ziemia, po której stąpają to tak naprawdę zawieszona w próżni geoida, odbywająca niebywałą, całoroczną wędrówkę wokół Słońca. O ile bardziej jest to zasadne w przypadku dyskusji o Układzie Słonecznym czy bez mała stu miliardach lat świetlnych obserwowalnego Uniwersum.

Na podstawie wszystkich omówionych w tym wpisie zagadnień i elementów wizji budowy kosmosu przedstawionej w Heksaemeronie, nie jest trudno zaakceptować fakt, że spomiędzy wersów Rdz 1:1-2:4a przeziera całkowicie ziemiocentryczny model wszechświata.

Posłowie

W internetowych (i nie tylko internetowych) dyskusjach, debatach i zaciekłych kłótniach okołobiblijnych kwestia relacji między Biblią a nauką wraz z różnymi jej odgałęzieniami jest wiecznie żywa. Temat ewolucji, wieku Ziemi czy szeroko pojętego kreacjonizmu powraca w nich wciąż i wciąż niczym bumerang.

Jest to zresztą jeden z zasadniczych powodów, dla których Heksaemeron – czyli najpełniejszy wyraz starohebrajskiego poglądu na powstanie i budowę kosmosu – cieszy się tak wielką popularnością w społeczności internetowej. Jeśli zestawić go z całą biblioteką tekstów zebranych w Biblii hebrajskiej, a tym bardziej z szeroką literaturą starożytnego Bliskiego Wschodu, Heksaemeron okazuje się być utworem niemalże pancernym – odpornym na proces przedawnienia.

Fundamentalizm występujący pod różnymi szyldami od wieków zmaga się z opisem stworzenia świata (Rdz 1:1-2:4a) i następującymi po nim rozdziałami Księgi Rodzaju. Apologeci – zarówno żydowscy, jak i chrześcijańscy – dwoją się i troją, starając się w jakiś sposób pogodzić te starożytne, biblijne passusy opisujące początki świata, ludzkości i cywilizacji z wnioskami nauki ostatnich stuleci.

Czyni się to na różne sposoby – jedne mniej, drugie bardziej zgubne. Nie będziemy ich tu wszystkich roztrząsać.

Te z nich, które w moim odczuciu są najbardziej szkodliwe i niebezpieczne wiążą się najczęściej z propagandowym obrzydzaniem i wypaczaniem nie tylko naukowych konkluzji, ale również samej metodologii, podejmowanej przez różne dziedziny nauki[74]Czasem takie działania wyrażają się wręcz w lobbowaniu za wprowadzeniem kontrowersyjnych zmian w podręcznikach do biologii, chemii, fizyki, geografii czy historii.. Jestem pewien, że natknęliście się na tego rodzaju materiały nie raz. Wszak fundamentalizm bryluje w internecie.

W chrześcijańskich i żydowskich kręgach fundamentalistycznych i kreacjonistycznych[75]Tak młodoziemskich, jak i staroziemskich. dyskusja o starohebrajskiej kosmologii ogranicza się zazwyczaj do tematyki ewolucji oraz problemu wieku Wszechświata i samej Ziemi. To im poświęca się gros uwagi i energii.

Ale czy rzeczywiście te konkretne zagadnienia stanowią największą przeszkodę w dialogu między Biblią a nauką? Czy ewolucja i wiek Ziemi są naczelnymi problemami współczesnego kreacjonizmu?

W dzisiejszym opracowaniu mieliśmy okazję przyjrzeć się z bliska kosmograficznym wyobrażeniom sformułowanym w tekście Heksaemeronu, a w konsekwencji zaopatrzyć się w wiedzę potrzebną do odpowiedzi na powyższe pytania.

A więc – gwoli podsumowania – zgodnie z opisem stworzenia świata w Rdz 1:1-2:4a:

  • Nad ziemią rozpięte jest kopulaste sklepienie, przypuszczalnie przeźroczyste i wykonane z niesprecyzowanego przez autora materiału.
  • Sklepienie to pełni funkcję kosmicznej tamy, która odgradza otchłań przedwiecznych wód znajdujących się ponad nią, chroniąc tym samym lądy na dole przed zatopieniem.
  • Umieszczone w nim zostają „śluzy nieba” (hebr. אֲרֻבֹּת הַשָּׁמַיִם, ʾărubbōṯ haššâmajim), które – na polecenie Boga Izraela – mogą otwierać się i zamykać. W czasie, gdy „śluzy” pozostają otwarte, wody górne przelewają się przez nie swobodnie i spadają na ziemię.
  • Starohebrajskie wyobrażenie na temat budowy kosmosu przyrównać można do pęcherzyka powietrza, który otoczony jest zewsząd topielą morską i wewnątrz którego zaaranżowane zostaje coś na kształt terrarium dla istot żywych.
  • Znana nam dobrze bezkresna przestrzeń kosmiczna w wierzeniach Hebrajczyków po prostu nie istnieje. Wszystkie ciała niebieskie ulokowane zostają przez Stwórcę w nadziemskim firmamencie i to po nim się poruszają, sprawując kontrolę nad cyklem dobowym.
  • Heksaemeron reprezentuje geocentryczny model wszechświata.

Biblijny kreacjonizm (zwłaszcza ten młodoziemski) – choć sprawia wrażenie radykalnego – w rzeczywistości jest szalenie wybiórczy i niesatysfakcjonujący dla wnikliwych czytelników Starego Testamentu, którzy szukają jak najdokładniejszego zrozumienia pierwotnej intencji tego starożytnego zbioru hebrajskich tekstów.

Postawa wspomnianych tu kreacjonistów częstokroć przypomina nowotestamentowe przecedzanie komara przy jednoczesnym połykaniu wielbłąda. W tym wpisie podjąłem próbę zilustrowania tego przeciekawego paradoksu.

Źródło obrazu: ©foldyart1980 | stock.adobe.com

Przypisy

Przypisy
1 Wśród nich chociażby: sankcjonowanie niewolnictwa, sankcjonowanie niewyobrażalnych okrucieństw wojennych przez duchowych przewodników, wykluczanie osób z niepełnosprawnościami z uczestnictwa w służbie Bogu Izraela. Wszystkie one są światopoglądowym pokłosiem swojej epoki.
2 Słowo to zapisujemy koniecznie małą literą – dla odróżnienia od przepastnego „Wszechświata”, który zgodnie z aktualnie obowiązującymi wyliczeniami rozciąga się na przestrzeni blisko stu miliardów lat świetlnych. W oczach Hebrajczyków kosmos zbudowany był zupełnie inaczej. Przeczytacie o tym w dalszej części tego wpisu.
3 O różnych wariantach jego nazewnictwa pisałem tutaj.
4 Kosmosu rozumianego jako „uporządkowany (wszech)świat”, a nie jako przestrzeń kosmiczną.
5 Zarówno w prozie, jak i w poezji.
6 Jak na przykład Psalm 104.
7 Zapis małą literą jest zabiegiem celowym i koniecznym. Chcę w ten sposób odseparować „ziemię” (hebr. אֶרֶץ, ʾereṣ, tutaj: „ląd”) od „Ziemi” rozumianej jako planeta, geoida. Pisarze starotestamentowi nie operowali ani pojęciem „planety”, ani tym bardziej „geoidy”. Ich zrozumienie konstrukcji wszechświata było zupełnie odmienne od tego naszego dzisiejszego. Pokrywało się ono natomiast z wyobrażeniami starożytnych ludów zamieszkujących Bliski Wschód.
8 Zagadnieniu temu poświęciłem cały wpis, opublikowany w maju 2021 roku.
9, 19, 38, 60 Lub: „Boży wiatr”, „boski wicher” (hebr. רוּחַ אֱלֹהִים, rûaḥʾĕlōhîm).
10 W stosunku do wersu Rdz 1:3a, czyli וַיֹּ֥אמֶר אֱלֹהִ֖ים יְהִ֣י אֹ֑ור, wajjōʾmer ʾĕlōhîm jəhî ʾôr, „rzekł Bóg: Niech powstanie światło”.
11 Model składniowy samego wersu Rdz 1:1 jest sprawą trudną, złożoną i szeroko dyskutowaną w środowisku gramatyków języka starohebrajskiego. W zależności od tego, jaką strukturę gramatyczną zidentyfikujemy w tym zdaniu, Rdz 1:1 odczytywane jest jako: (1) asyndetyczne zdanie względne okolicznikowe czasu, (2) zdanie okolicznikowe czasu, w którym wyrażenie przyimkowe בְּרֵאשִׁית, bərēʾšî, „na początku” stoi w tak zwanym status constructus (stanie sprzężonym lub stanie zależnym) z resztą tego zdania składowego, tj. בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ, bârâʾ ʾĕlōhîm ʾēṯ haššâmajim wəʾēṯ hâʾâreṣ, (3) część dłuższego zdania współrzędnie złożonego, w którym Rdz 1:1 jest cząstką pierwszą a Rdz 1:3a cząstką drugą, podczas gdy Rdz 1:2 jest zdaniem parentetycznym (nawiasowym, nakreślającym kontekst wydarzeń).
12 Nawet wśród tych komentatorów i tłumaczy biblijnych, którzy nie akceptują odczytywania Rdz 1:1-3 jako zdania złożonego, dość powszechna jest interpretacja pierwszego wersu Księgi Rodzaju jako swoistego tytułu lub nagłówka, który zapowiada treść całego Heksaemeronu. Oznacza to, że również i w tym przypadku Rdz 1:1 nie jest traktowany jako część faktycznego procesu stworzenia.
13 Kosmografii biblijnej najbliżej jest w tym miejscu do mitologicznych wyobrażeń starożytnych Egipcjan. To właśnie w staroegipskiej literaturze, sztuce i mitologii spotykamy się z niezwykle podobnym motywem pęcherzyka powietrza (lub wspomnianego odwróconego akwarium).

Nad płaską ziemią, uosabianą przez leżącego na swoim boku boga Geba, rozpościera się atmosfera (powietrze), personifikowana w osobie boga Szu. Stojący Szu podtrzymuje swoimi ramionami boginię Nut – ucieleśnienie gwiaździstego nieba-sklepienia. Z kolei rozpięta nad ziemią i okalająca ją ze wszystkich stron bogini Nut powstrzymuje wody bezkresnego pradawnego oceanu – boga Nuna (znanego również jako „Nu”) – przed zalaniem lądu.

Identycznie więc do opisu starohebrajskiego, ziemia znajduje się wewnątrz czegoś na kształt pęcherzyka powietrza, oddzielonego sklepieniem od toni wód.

14 Drugą część kreacji w tym dniu przedstawiają wersy 11-13, w których Bóg Izraela tworzy wszelkiego typu roślinność i obsypuje nią nowo utworzony ląd.
15 Lub też: „Niech wody pod niebem zbiorą się w jedno miejsce i niechże się pokaże suchy ląd”. Spójnik „aby” odczytujemy w tym miejscu na podstawie układu czasowników w sekwencji zdaniowej w Rdz 1:9. Kolejność jussivus (tutaj: יִקָּווּ, jiqqâwû, „niech się zbiorą, niech się zgromadzą”) + imperfectum (tu: וְתֵרָאֶה, wəṯērâʾe, „aby pokazał się”) uprawnia do odczytania spójnika waw jako wyrażającego cel (tj. waw celu). Rdz 1:9b (wynurzenie się suchego lądu) jest możliwe ze względu na spełnienie warunku z Rdz 1:9a (zebranie się wód w akweny).
16, 51, 72 Lub: „widział, że było to dobre”, „stwierdził, że było to dobre”.
17 Wspomniany już wcześniej תְּהוֹם, təhôm z Rdz 1:2.
18 I nie tylko dla nich.
20 Piszę „niemalże”, ponieważ różne elementy ówczesnego świata de facto nie ulegają zniszczeniu i odnowieniu: sklepienie zostaje na swoim miejscu, wody górne zostają na swoim miejscu, ciała niebieskie zostają na swoim miejscu. Również nie wszystkie istoty żywe zostają dotknięte kataklizmem.
21 Lub: „rozpękły się”.
22 Bardzo ciekawe tłumaczenie proponuje w tym miejscu M. Piela: „wybiły wszystkie źródła mające początek w wielkiej podziemnej głębinie”. Za tą „otchłanią” lub „podziemną głębiną” kryje się hebrajski termin תְּהוֹם, təhôm. Autor odwołuje się w ten sposób do Rdz 1:2, który przedstawia stan świata w jego przedwiecznym kształcie.
23 Lub też: „zawory, włazy”.
24 Wedle starotestamentowej narracji jest to też ostatni raz, kiedy takie wydarzenie ma miejsce.
25 Hebr. אֲרֻבֹּת הַשָּׁמַיִם, ʾărubbō haššâmajim, „śluzy nieba, zawory niebieskie”. W całej Biblii hebrajskiej pojawiają się one w sześciu wersach: Rdz 7:11, Rdz 8:2, 2 Krl 7:2, 2 Krl 7:19, Iz 24:18 i Ml 3:10.
26 Lub: „zwierzętach nieudomowionych” (hebr. חַיָּה, ḥajjâ). Odwołuję się tutaj i bazuję na systematyce królestwa zwierząt stosowanej przez samego autora starohebrajskiego w Rdz 1:24-25 oraz w innych fragmentach pradziejów biblijnych (Rdz 1-11). O takim podziale i takim tłumaczeniu wspominałem już w tym wpisie. Być może słuszniejszym przekładem byłoby tutaj: „wszystkich istotach żywych”.
27 Lub: „zwierzętach hodowlanych”. Dosłowniej: „bydle” (hebr. בְּהֵמָה, bəhēmâ). Odwołuję się tutaj i bazuję na systematyce królestwa zwierząt stosowanej przez samego autora starohebrajskiego w Rdz 1:24-25 oraz w innych fragmentach pradziejów biblijnych (Rdz 1-11). O takim podziale i takim tłumaczeniu wspominałem już w tym wpisie.
28 Lub: „sprowadził na ziemię wicher”.
29 Lub: „zawory, włazy”.
30 Warto przy tej okazji zaznaczyć, że wiara w ulokowane w przeźroczystej kopule „śluzy nieba” oraz w masy wodne, jakie za trwania potopu spadały na ziemię w formie deszczu, w żadnym wypadku nie neguje zdolności Hebrajczyków do rozumienia naturalnego obiegu wody w przyrodzie oraz świadomości tego, skąd biorą się te najzwyklejsze opady atmosferyczne. Z perspektywy starożytnych wszystkie te procesy zachodziły wewnątrz kopuły, przy zatrzaśniętych „włazach niebieskich”.

Autor pradziejów w Rdz 7:11-12 i Rdz 8:1-3 opisuje otwarcie się i zamknięcie wspomnianych już „śluz” jako wydarzenia incydentalne, podyktowane powagą sytuacji na ziemi i wyjątkowo makabryczną metodą zaradzenia jej. Deszcz potopu należałoby zatem traktować jako zdarzenie wyjątkowe, odosobnione i nie dopatrywać się w nim analogii do standardowych procesów atmosferycznych.

31 Lub: „sukcesywnie, z wolna”.
32 Tak w 2 Krl 7:2, 2 Krl 7:19, Hi 26:10, Hi 38:22-41, Ps 29:10, Ps 33:6-7, Ps 78:23, Ps 104:1-9, Ps 136:5-6, Ps 148:1-6, Prz 8:27-29, Iz 34:4, Iz 40:22, Iz 42:5, Iz 45:12, Iz 48:13, Jr 10:13, Jr 51:15-16 i Za 12:1. Lista ta nie jest kompletna.
33 Obu tym zagadnieniom przyjrzymy się w dalszej części tego artykułu.
34 To znaczy w dniach czwartym, piątym i szóstym.
35 Zagadnieniu wszechobecnych struktur w Heksaemeronie poświęciłem ten wpis. Warto go sobie odświeżyć przed dalszą lekturą.
36 Według Rdz 1:2 ciemność była jednym z wyróżników przedwiecznego świata. Analogicznym wyobrażeniem posługiwały się inne ludy starożytnego Bliskiego Wschodu.
37 Hebr. וַיְהִי־עֶרֶב וַיְהִי־בֹקֶר יוֹם אֶחָד, wajhî-ʿereḇ wajhî-ḇōqer jôm ʾeḥâ.
39 Lub: „uznał, stwierdził”.
40 Lub na nim.
41 Inne warianty tłumaczenia: (1) „ciała świecące” (za Cz. Jakubcem i M. Pielą), (2) „oświetlacze”, (3) „światła”.

W hebrajskim oryginale użyty jest tutaj termin מְאֹרֹת, məʾōrōṯ, czyli forma liczby mnogiej rzeczownika מָאוֹר, mâʾôr, „ciało niebieskie, oświetlacz”.

W tym i w poprzednich wpisach wspominałem już, że język Heksaemeronu jest minimalistyczny, precyzyjny i głęboko przemyślany. Starohebrajskie słowo מָאוֹר, mâʾôr jest tego dobrym przykładem. Stanowi ono bowiem jedną z wielu wskazówek (obok innych terminów, wyrażeń, obrazów i nieco szerszych nawiązań) na to, że opis stworzenia świata w Rdz 1:1-2:4a został skomponowany w taki sposób, aby przywoływać na myśl konstrukcję Świątyni – Mieszkania (Przybytku) Boga JHWH.

Kształtowany przez Stwórcę świat jest niczym Świątynia Jerozolimska, poszczególne jego elementy niczym niezbędne do sprawowania kultu sprzęty i utensylia, a powołani do życia ludzie – niczym kapłani i namiestnicy boskiej woli i władzy na ziemi.

42, 49 Lub: na firmamencie niebieskim”. Więcej o wyrażeniu przyimkowym בִּרְקִיעַ הַשָּׁמַיִם, birqîaʿ haššâmajim, „na sklepieniu nieba” w dalszej części dzisiejszego opracowania.
43, 64 Lub: „ciała niebieskie, oświetlacze, światła”.
44, 65 Przekład „świecące – oświetlające” stara się oddać grę słów wplecioną do tekstu przez pisarza biblijnego. Podobne zabiegi (z wykorzystaniem wspólnych rdzeni wyrazowych lub paronomazji) pojawiają się w Heksaemeronie wielokrotnie, demonstrując kunszt, z jakim starohebrajski kosmograf posługiwał się językiem.
45, 52, 56, 66 Lub też: „duże” (hebr. הַגְּדֹלִים, haggəḏōlîm).
46, 67 Lub: „ciała świecące, oświetlacze, światła”.
47, 48, 68, 69 Lub: „do nadzorowania, do zarządzania”.
50, 71 Lub: „żeby nadzorowały, żeby zarządzały”.
53 Lub: na firmamencie niebieskim”. Więcej o wyrażeniu przyimkowym בִּרְקִיעַ הַשָּׁמַיִם, birqîaʿ haššâmajim, „na sklepieniu nieba” za chwilę.
54 Hebr. אֲרֻבֹּת הַשָּׁמַיִם, ʾărubbōṯ haššâmajim, „śluzy nieba, zawory niebieskie”.
55 Oczywiście również w dalszych partiach Biblii hebrajskiej (zarówno w Pięcioksięgu, w księgach historycznych, jak i w tekstach poetyckich) możemy natknąć się na wzmianki o poszczególnych składnikach budujących starotestamentową kosmografię.

Pierwszym wiążącym się z nimi problemem jest fakt, że mają one zaledwie migawkowy, zdawkowy charakter. Druga trudność polega na tym, że nie jest klarowne, do jakiego stopnia wizja kosmosu prezentowana w Rdz 1:1-2:4a pokrywa się z tymi mniejszych gabarytów deskrypcjami, które pochodzą przecież z innych czasów i wyszły spod pióra innych autorów.

57 Choć nie przemawiają za tym żadne językowe przesłanki, autor unika stosowania standardowych hebrajskich terminów na „słońce” (hebr. שֶׁמֶשׁ, šemeš) oraz „księżyc” (hebr. יָרֵחַ, jarēaḥ). W to miejsce decyduje się na dość enigmatyczne sformułowania: „duże ciało niebieskie” (lub też „większe ciało niebieskie”, hebr. הַמָּאוֹר הַגָּדֹל, hammâʾôr haggâḏōl) oraz „małe ciało niebieskie” (lub „mniejsze ciało niebieskie”, hebr. הַמָּאוֹר הַקָּטֹן, hammâʾôr haqqâṭōn).

Prawdopodobnie najlepszym wytłumaczeniem tego nietypowego zabiegu jest chęć skonstruowania literackiej, religijnej i kulturowej polemiki z wierzeniami innych ludów zamieszkujących starożytny Bliski Wschód, dla których ciała niebieskie – a zwłaszcza słońce i księżyc – były otaczanymi czcią bogami i boginiami. W biblijnym opisie stworzenia Rdz 1:1-2:4a nie tylko nie uświadczymy potraktowania ich w boskich kategoriach – przypisana im rola jest wręcz służebna, podrzędna względem potrzeb ziemi i jej mieszkańców. Co więcej, pisarz hebrajski zdaje się wręcz zacierać wszelki możliwy ślad po boskim statusie tychże ciał świecących. Dla starożytnych Kananejczyków, Fenicjan oraz mieszkańców Ugarit (a więc najbliższej kulturowo ludności dla Hebrajczyków) słowa שֶׁמֶשׁ, šemeš, „słońce” i יָרֵחַ, jarēaḥ, „księżyc” (oraz ich rdzeniowe odpowiedniki w językach kananejskich) stanowiły równocześnie imiona bóstw solarnych (Šamaš, Šapšu, Šapš oraz Šemeš) i lunarnych (Jeraḥ, Jaraḥ, Joraḥ, Jariḥ i Jarḥibol).

Tego rodzaju językowe i literackie detale najczęściej gubią się w przekładzie. Wynika to nie ze złej woli czy niewiedzy tłumaczy, ale z naturalnych ograniczeń każdego języka, a także specyficznych, utartych oczekiwań czytelników wobec przekładów Biblii. Optymalnym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest postaranie się o dobre przypisy, które pozwolą odbiorcy na uchwycenie takich metatreści, nie naruszając jednocześnie integralności samego tekstu.

58 Wrażenie ulotności tej niezwykle lapidarnej wzmianki o nich jest tym wyrazistsze w tekście oryginalnym (hebr. וְאֵת הַכּוֹכָבִים, wəʾēṯ hakkôḵâîm).
59 Rasowymi – chciałoby się napisać.
61 Przypomnę, że pisząc o „ciałach niebieskich”, nie mam na myśli jedynie tych najbliższych nam ciał – księżyca i słońca. Zgodnie z opisem biblijnym chodzi oczywiście o wszystkie ciała, gwiazdy i galaktyki pełgające na tafli nocnego firmamentu.
62 A wiemy, że nie taka jest historia naszego uniwersum.
63, 70 Lub: na firmamencie niebieskim”.
73 Lub: „na sklepieniu” (hebr. בְּרָקִיעַ, bərâqîaʿ).
74 Czasem takie działania wyrażają się wręcz w lobbowaniu za wprowadzeniem kontrowersyjnych zmian w podręcznikach do biologii, chemii, fizyki, geografii czy historii.
75 Tak młodoziemskich, jak i staroziemskich.

Wy pytacie, ja odpowiadam (cz. 3)

Autor starohebrajski stawia znak równości między ludźmi a zwierzętami

Jeden z czytelników zadał następujące pytanie:
Czy dobrze zakładam, że „żywą istotą” jest człowiek tak samo jak zwierzęta, o których mowa w Rdz 1:21, czyli to słowo nie znaczy nic ponad to, że człowiek żyje, oraz że nic nie wskazuje na to, aby to boskie ożywcze tchnienie należało uważać za niematerialne?

Odpowiedź brzmi: właśnie tak sprawa wygląda z perspektywy tekstu oryginalnego.

ב ז’ וַיִּיצֶר֩ יְהוָ֨ה אֱלֹהִ֜ים אֶת־הָֽאָדָ֗ם עָפָר֙ מִן־הָ֣אֲדָמָ֔ה וַיִּפַּ֥ח בְּאַפָּ֖יו נִשְׁמַ֣ת חַיִּ֑ים וַֽיְהִ֥י הָֽאָדָ֖ם לְנֶ֥פֶשׁ חַיָּֽה׃

Rdz 2:7 JHWH Bóg ulepił człowieka z wierzchniej warstwy gleby[1]Podoba mi się (i to bardzo!) propozycja M. Pieli dla tego wersu: „ulepił człowieka z garści ziemi”. Myślę, że razem z „wierzchnią warstwą gleby” stanowią one lepsze … Continue reading i wdmuchnął w jego nozdrza tchnienie życia. Człowiek stał się żywą istotą.

Wyrażenie נֶפֶשׁ חַיָּה, nep̄eš ḥajjâ, „żywa istota” z końcówki wersu Rdz 2:7, w którym dookreśla Pierwszego Człowieka, w innych fragmentach pradziejów biblijnych używane jest także w stosunku do zwierząt – i to nie tylko tych lądowych, ale również zwierząt morskich oraz ptaków. Widzimy to w Rdz 1:20-22, Rdz 1:24, Rdz 1:30, Rdz 2:19 oraz Rdz 9:10.

To samo „tchnienie życia” (hebr. נִשְׁמַת חַיִּים, nišmaṯ ḥajjîm), które w Rdz 2:7 Stwórca wdmuchuje w Człowieka, przeistaczając go w rezultacie w żywe stworzenie, zgodnie z wersem Rdz 7:22 ożywia również wszelkie rodzaje zwierząt (hebr. כֹּל אֲשֶׁר נִשְׁמַת־רוּחַ חַיִּים בְּאַפָּיו, „wszystko, co miało tchnienie ducha życia w swych nozdrzach”).

Oznacza to, że na płaszczyźnie istoty ich bytu autor starohebrajski stawia znak równości między ludźmi a zwierzętami. Obie te gromady przynależą niejako do tego samego królestwa.

Wszystko to, rzecz jasna, w przeciwieństwie do roślin, które w rozumieniu Hebrajczyków nie stanowiły organizmów żywych, ale były raczej czymś na kształt statycznego elementu scenografii ziemskiej[2]Rozróżnienie to jest zobrazowane najklarowniej w Heksaemeronie (Rdz 1:1-2:4a) oraz w narracji o globalnym potopie (Rdz 6-9)..

Żywym jest to, co oddycha – taką starożytną obserwację zdaje się odzwierciedlać bardzo ciekawy i bardzo pojemny termin hebrajski נֶפֶשׁ, nep̄eš, który w sensie podstawowym oznacza „oddech, oddychanie”, a na bazie metonimii również „życie, bycie żywym” oraz „(jakąś) istotę”. W przypadku tego ostatniego semantycznego odgałęzienia metonimia sięga na tyle daleko, że נֶפֶשׁ, nep̄eš bywa wykorzystywane na określenie „zmarłej osoby” oraz „zwłok” (zarówno ludzkich, jak i zwierzęcych). Z tego właśnie powodu autor dodaje w końcówce wersu Rdz 2:7 imiesłów przymiotnikowy חַיָּה, ḥajjâ, „żyjąca, żywa”, aby nie pozostawiać swoim odbiorcom wątpliwości, że intencją tekstu jest wskazanie na „żywą istotę”, a nie jedynie na „(jakąś) istotę”.

Pomimo tego, że z faktycznym opisem czynności wdmuchnięcia życia w nowo powstałą istotę spotykamy się w tekście hebrajskim wyłącznie w odniesieniu do Pierwszego Mężczyzny w Rdz 2:7, myślę, że całkowicie uprawnione jest założenie, że dokładnie ten sam zabieg ma miejsce również w przypadku zwierząt. Końcowy rezultat kreacji jest wszakże taki sam: נֶפֶשׁ חַיָּה, nep̄eš ḥajjâ, „żywymi istotami” są tak ludzie, jak i zwierzęta. A jeśli końcowy rezultat jest taki sam, moim zdaniem możemy przyjąć, że analogiczny akt tchnięcia życia przez Stwórcę następuje również przy stworzeniu zwierząt, a autor decyduje się po prostu nie uwzględniać go w narracji.

Rozróżnienie między ludźmi a zwierzętami w optyce starohebrajskiej zachodzi dopiero na płaszczyźnie przyznanego im przez Boga Izraela statusu. Człowiek nie jest najwyższą spośród wykreowanych istot ani ze względu na to, że stworzony został jako byt duchowy[3]Pradzieje biblijne nie przedstawiają gatunku ludzkiego jako istot duchowych, tj. niematerialnych dusz zamkniętych w materialnej powłoce-ciele. Człowiek jest w tych rozdziałach ukazany w … Continue reading, ani też ze względu na to, że powołany zostaje do życia na sam koniec, niczym ukoronowanie boskiego stworzenia. Powód jest zupełnie inny.

א כו’ וַיֹּ֣אמֶר אֱלֹהִ֔ים נַֽעֲשֶׂ֥ה אָדָ֛ם בְּצַלְמֵ֖נוּ כִּדְמוּתֵ֑נוּ וְיִרְדּוּ֩ בִדְגַ֨ת הַיָּ֜ם וּבְעֹ֣וף הַשָּׁמַ֗יִם וּבַבְּהֵמָה֙ וּבְכָל־הָאָ֔רֶץ וּבְכָל־הָרֶ֖מֶשׂ הָֽרֹמֵ֥שׂ עַל־הָאָֽרֶץ׃ כז’ וַיִּבְרָ֨א אֱלֹהִ֤ים׀ אֶת־הָֽאָדָם֙ בְּצַלְמֹ֔ו בְּצֶ֥לֶם אֱלֹהִ֖ים בָּרָ֣א אֹתֹ֑ו זָכָ֥ר וּנְקֵבָ֖ה בָּרָ֥א אֹתָֽם׃ כח’ וַיְבָ֣רֶךְ אֹתָם֮ אֱלֹהִים֒ וַיֹּ֨אמֶר לָהֶ֜ם אֱלֹהִ֗ים פְּר֥וּ וּרְב֛וּ וּמִלְא֥וּ אֶת־הָאָ֖רֶץ וְכִבְשֻׁ֑הָ וּרְד֞וּ בִּדְגַ֤ת הַיָּם֙ וּבְעֹ֣וף הַשָּׁמַ֔יִם וּבְכָל־חַיָּ֖ה הָֽרֹמֶ֥שֶׂת עַל־הָאָֽרֶץ׃

Rdz 1:26 Następnie Bóg[4]Hebr. אֱלֹהִים, ʾĕlōhîm. Pole semantyczne tego terminu można ująć w ramach: „Bóg, bóg, bogowie, panteon”. O rozróżnieniu między poszczególnymi wariantami decydują … Continue reading rzekł: Stwórzmy rodzaj ludzki na nasz obraz i nasze podobieństwo, aby[5]Dla pasjonatów oraz uczących się hebrajskiego biblijnego: spójnik „aby” odczytujemy w tym miejscu na podstawie układu czasowników w sekwencji zdaniowej w Rdz 1:26. Kolejność … Continue reading [mogli] panować nad rybami w morzu, nad ptactwem na niebie, nad zwierzętami hodowlanymi, nad całą ziemią oraz nad wszelkimi małymi zwierzętami, pełzającymi po ziemi[6]Lub: „wszelkimi żyjątkami żyjącymi w glebie”. O taki przekład możemy się pokusić, jeśli uznamy, że słowa אֶרֶץ, ʾereṣ, „ziemia, ląd, kraj” w Rdz 1:26 autor … Continue reading. 27 Stworzył więc Bóg rodzaj ludzki na swój obraz. Na obraz boski go stworzył. Stworzył ich jako samców i samice. 28 Potem ich pobłogosławił: „Bądźcie płodni. Zaludniajcie[7]Lub: „napełniajcie”, od hebr. מלא, mlʾ (mem-lamed-alef) w koniugacji piʿel. ziemię i podporządkowujcie ją sobie. Panujcie też nad rybami w morzu, nad ptakami na niebie i nad wszelkimi zwierzętami poruszającymi się po lądzie.

Rodzaj ludzki stoi na szczycie ziemskiej piramidy, ponieważ umieszcza go tam sam Bóg Izraela. Nadrzędna pozycja względem pozostałych stworzeń wynika nie tyle z jakiejś wyłącznej dla ludzkości, wewnętrznej cechy czy specjalnego wyróżnika, co raczej ze szczególnego statusu i roli, jakie autor starohebrajski przydziela im w Rdz 1:26-28[8]Na przestrzeni wieków teologia doszukiwała się owego wyróżnika nie tylko we wspomnianej już duchowości człowieka, ale również w jego zdolnościach intelektualnych i poznawczych. … Continue reading.

Praludzkość stworzona zostaje bowiem „na obraz boski” (hebr. בְּצֶלֶם אֱלֹהִים, ṣelem ʾĕlōhîm), co w praktyce oznacza, że przyznana im zostaje władza namiestnicza nad ziemią i zwierzętami. Ludzie pełnią funkcję obrazu Bożego na ziemi – są ambasadorami, reprezentantami boskiego zwierzchnictwa nad światem[9]Warto w tym miejscu zaznaczyć, że stwarzanie „na obraz bóstwa” nie jest oryginalną dla Starego Testamentu koncepcją. Taki motyw odnajdujemy w innych, starszych kulturach … Continue reading.

Co do ostatniej części pytania, myślę, że nie ma podstaw, aby to wdmuchiwane przez Boga JHWH tchnienie życia traktować jako coś na kształt platonicznej psyche. Z pewnością nie w pradziejach biblijnych, w których człowiek przedstawiony jest jako „oddychające ciało”, jako niepodzielna całość[10]Jeszcze raz odsyłam do wpisu z maja zeszłego roku, w którym poruszam to zagadnienie.. W pozostałych tekstach starotestamentowych obecne są inne koncepcje natury i budowy istoty ludzkiej.

Dlaczego Rdz 4:1 tłumaczysz jako „Stworzyłam mężczyznę tak jak JHWH!”?

Pytanie nadesłane przez jednego z czytelników Nie/biblijnego:
Zaintrygował mnie wers Rdz 4:1 w twoim tłumaczeniu – „Stworzyłam mężczyznę tak jak JHWH!”. I szczerze mówiąc zdziwiłem się, że wcześniej mi to umknęło, więc zajrzałem do tłumaczeń Biblii i widzę, że niemal wszystkie mają tu gładkie „dzięki Panu”, „z pomocą Pana” lub „od Pana”. Wśród polskich przekładów tylko EIB ma tłumaczenie podobne do twojego – „dałam początek mężczyźnie, podobnie jak PAN”. W tłumaczeniach angielskich widzimy to w NET Bible: „I have created a man just as the Lord did!”. Nieco dwuznacznie brzmi także przekład TLV: „I produced a man with Adonai.” Z tego, co widzę, to po hebrajsku jest tam przyimek אֶת־, który tłumaczy się na angielski „to, with”. Raszi w komentarzu pisze o współdziałaniu z Bogiem zarówno Adama jak i Ewy: „Ja i mój mąż zostaliśmy stworzeni przez samego Boga, lecz poprzez narodziny Kajina staliśmy się współdziałającymi z Haszem”. Zastanawiam się, czy za sensem „tak jak JHWH” w twoim tłumaczeniu przemawia tylko etymologia imienia Ewy, czy może istnieje jeszcze jakaś inna przesłanka?

ד א’ וְהָ֣אָדָ֔ם יָדַ֖ע אֶת־חַוָּ֣ה אִשְׁתֹּ֑ו וַתַּ֨הַר֙ וַתֵּ֣לֶד אֶת־קַ֔יִן וַתֹּ֕אמֶר קָנִ֥יתִי אִ֖ישׁ אֶת־יְהוָֽה׃

Rdz 4:1 Adam współżył[11]Lub: „spał ze swoją żoną”, „uprawiał seks ze swoją żoną”. O czasowniku יָדַע, jâḏaʿ i jego poprawnym tłumaczeniu w Rdz 4:1 pisałem już wcześniej. ze swoją żoną Chawą[12]Lub: „Ewą”, „Życiostwórczynią”. – ta zaszła w ciążę i urodziła Kaina. Rzekła wtedy: „Stworzyłam[13]Wykorzystany tutaj czasownik קָנָה, qânâ z rdzenia קני, qnj (qof-nun-jod) nie jest standardowym biblijnym terminem na „stwarzanie”. Wszystko wskazuje na to, że autorowi … Continue reading mężczyznę tak jak JHWH!”[14]Lub: „stworzyłam człowieka za sprawą JHWH!”

Przyimek אֵת, ʾēṯ[15]W wersie Rdz 4:1 ma on postać אֶת, ʾeṯ ze względu na skrócenie się samogłoski cere do samogłoski segol. Zmiana ta wynika z przesunięcia akcentu na rzeczownik (w tym przypadku Tetragram … Continue reading rzeczywiście najczęściej oznacza „z, razem z, wraz z”, czasem również „wraz z” w znaczeniu „z (czyjąś) pomocą”. Ale to nie wszystko.

Jest kilkanaście miejsc w Biblii hebrajskiej, w których przyimek ten używany jest w sensie „przy (kimś), obok (kogoś), oprócz (kogoś)”. Wskazuje wtedy na pewnego rodzaju szereg, w którym postaci są sobie równe lub w którym ich działanie ma równorzędny charakter.

Myślę, że świetnym przykładem takiego trudniejszego (tzn. mniej oczywistego) odczytania אֵת, ʾējest Wj 20:23:

כ כג’ לֹ֥א תַעֲשׂ֖וּן אִתִּ֑י אֱלֹ֤הֵי כֶ֨סֶף֙ וֵאלֹהֵ֣י זָהָ֔ב לֹ֥א תַעֲשׂ֖וּ לָכֶֽם׃

Wj 20:23 Nie sporządzajcie sobie bożków ze srebra ani złota, [którzy staliby] obok mnie[16]Lub: „Nie odlewajcie sobie bożków ze srebra ani złota, [którzy znajdowaliby się] na równi ze mną”.

Jeśli nie mamy świadomości, że przyimek אֵת, ʾēṯ może występować w roli „ustawiającego w jednym szeregu (z kimś)”, a w konsekwencji spróbujemy odczytać go w tym najpospolitszym znaczeniu, wers Wj 20:23 będzie brzmieć dość dziwacznie:

כ כג’ לֹ֥א תַעֲשׂ֖וּן אִתִּ֑י אֱלֹ֤הֵי כֶ֨סֶף֙ וֵאלֹהֵ֣י זָהָ֔ב לֹ֥א תַעֲשׂ֖וּ לָכֶֽם׃

Wj 20:23 Nie czyńcie sobie ze mną[17]W tym fragmencie אֵת, ʾēṯ występuje z zaimkiem sufigowanym 1 os. l. poj. bogów [ze] srebra i bogów [ze] złota.

„Nie czyńcie sobie ze mną„? Widzimy, że takie odczytanie nie ma większego sensu. Rozumiemy też, że przyimek אֵת, ʾēṯ wskazuje w tym wersie na sytuację, w której miałoby dochodzić do niepożądanej równości pozycji między Bogiem Hebrajczyków a innymi bóstwami.

Ale to nie jedyny taki przykład.

W 2 Krl 9:27 אֵת, ʾēzastosowany jest na oznaczenie geograficznej bliskości: „(…) na wzniesieniu Gur, które [położone jest] nieopodal Jibleam”[18]Lub też: „przy, obok Jibleam”, hebr. אֶת־יִבְלְעָם, ʾeṯ-jiḇləʿâm..

W Rdz 19:13 i 19:27 przyimek אֵת, ʾējest częścią wyrażenia przyimkowego אֶת־פְּנֵי יהוה, ʾeṯ-pnē ʾădōnâj, które oznacza tu „przed (obliczem) JHWH”[19]„Oblicze” wstawiam w nawias, ponieważ nie ma potrzeby niewolniczo umieszczać go w tłumaczeniu. Wynika to z procesu gramatykalizacji, jakiemu ulega rzeczownik פָּנִים, pânîm w … Continue reading. A więc i tutaj mamy do czynienia ze wskazaniem na towarzyszenie sobie nawzajem lub równość uczestników wydarzenia.

Wylistowuję poniżej wszystkie fragmenty, w których przyimek אֵת, ʾēṯ zastosowany jest w sensie upodabniającym, porównującym lub ustawiającym w jednym szeregu (tj. „przy (kimś), obok (kogoś), oprócz (kogoś)”): Wj 20:23, Wj 33:21, Kpł 26:39, 2 Krl 9:27, Iz 30:8, Iz 43:5, Iz 45:9, Jr 23:28.

A tutaj wszystkie miejsca, w których w analogicznym lub podobnym znaczeniu אֵת, ʾēṯ występuje w wyrażeniu przyimkowym אֶת־פְּנֵי, ʾeṯ-pnē: Rdz 19:13, Rdz 19:27, Rdz 33:18, 1 Sm 2:17, 1 Krl 12:6, Prz 17:24.

Wykrzyknienie Chawy z Rdz 4:1 odwołuje się do wydarzeń sprzed dwóch rozdziałów, gdzie JHWH lepi Pierwszego Człowieka z ziemi. Pierwsze dziecko sprowadzone na świat przez pierwszą ludzką parę przywołuje na myśl akt kreacji Boga Izraela z Rdz 2:7. Wariant tłumaczenia „stworzyłam mężczyznę tak jak JHWH!” o wiele lepiej współgra z tym kontekstem.

W ten sposób Ewa wypełnia rolę, którą autor przydziela jej nie tylko w samej narracji, ale i – jak sam zauważyłeś – już w jej imieniu-archetypie חַוָּה, ḥawwâ, „Życiostwórczyni, Życiodawczyni, Autorka życia, Rodzicielka”. Tak jak Pierwszy Mężczyzna w swoim imieniu i antropogenezie sprzęgnięty jest z ziemią i jej uprawą, tak Pierwsza Kobieta na tych samych płaszczyznach sprzęgnięta jest z życiem i jego tworzeniem[20]Archetypiczne role Pierwszych Ludzi oraz inne aspekty literackie narracji edeńskiej opisuję szeroko w ostatnim wpisie.. Rdz 4:1 jest realizacją tego archetypu. W tym sensie – moim zdaniem – o wiele lepiej gra tutaj odczytanie przyimka אֵת, ʾēw znaczeniu „w tym samym szeregu, co (…)”, „tak jak (…)”, „podobnie do (…)”.

W pewnym sensie jest to trudniejsze rozwiązanie – co zresztą znajduje swoje odzwierciedlenie w przekładach Biblii w Polsce i za granicą. Mało kto się na nie decyduje. Nie jestem w stanie powiedzieć, na ile tłumacze biorą pod uwagę te mniej oczywiste wystąpienia אֵת, ʾēw Biblii hebrajskiej, które wylistowałem wyżej. W środowisku hebraistów i biblistów optowali za nim m.in. Riessler, Haupt, Sellers, Skinner i wielki Cassuto. Brał je też pod uwagę Westermann.

Ten najczęstszy wariant (czyli coś w rodzaju „z pomocą JHWH” albo „dzięki JHWH”) wcale nie jest tak oczywisty i – jak to ładnie ująłeś – gładki, jak by się mogło wydawać. W całym Starym Testamencie nie ma ani jednego przykładu, w którym tekst hebrajski brzmiałby właśnie w ten sposób (tzn. używałby przyimka אֵת, ʾē) i jednocześnie opisywał jakiś rodzaj pomocy czy zaangażowania Boga Izraela w sprawę jakiegoś ziemskiego bohatera.

Mam wrażenie, że na popularność tego wariantu składają się dwie kwestie. Primo, tłumaczenia „dzięki JHWH”, „z pomocą JHWH” są bliższe tej najpopularniejszej funkcji przyimka אֵת, ʾē– a więc, chcąc nie chcąc, mają najczęściej pierwszeństwo. Secundo, istnieje pewne teologiczne uwarunkowanie, które kieruje nasze myśli do jakiejś formy pomocy ze strony JHWH przy sprowadzeniu dziecka na świat i to pomimo tego, że sam tekst pradziejów nie daje żadnych wskazówek, że tak właśnie się stało. Wręcz przeciwnie – pierwsza część Rdz 4:1 mówi o Mężczyźnie jako jedynym uczestniczącym w całej sprawie (oczywiście pomijając samą Chawę).

Pytania i komentarze do różnych zagadnień przewijających się w mojej rozmowie z Łukaszem Wybrańczykiem na kanale „Śmiem Wątpić”

Materiał nagrany wspólnie z Łukaszem i opublikowany na jego kanale na początku bieżącego miesiąca wywołał istną falę zapytań (emailowych i messengerowych), nie licząc setek komentarzy pod samym filmem na Youtube. Zapytania te dotyczą spraw zarówno mniejszego, jak i większego kalibru i w zdecydowanej większości oscylują wokół tematyki pradziejów biblijnych oraz wielobóstwa w Starym Testamencie, które stanowiły leitmotiv naszej rozmowy.

Pytaliście o wiele kwestii: o sklepienie, o bezkresną wodę nad nim, o termin אֱלֹהִים, ʾĕlōhîm i o to, co on tak właściwie oznacza. Pytaliście o gramatyczne zagadnienia w Rdz 1:1-3, począwszy od czasownika בָּרָא, bârâʾ, „stworzył”, aż po odczytywanie tych wersów jako zdania podrzędnie złożonego. Pytaliście o monolatrię starożytnych Hebrajczyków i o różnice kultyczne między Izraelitami a Judejczykami. Pytaliście dlaczego Tetragram יהוה literuję i wymawiam jako „Jot-Ha-Wu-Ha” zamiast po prostu przeczytać go zgodnie z samogłoskami w tekście masoreckim. Pytaliście też, dlaczego unikam wariantu „Jahwe”.

W zasadzie każde z tych pytań nie tylko nadaje się, ale wręcz doprasza o swój własny tekst. I dokładnie taki jest plan.

Wpisy poświęcone każdej z tych kwestii zaplanowane są już od dawna. W tym roku możecie się spodziewać przede wszystkim szeregu opracowań traktujących o kosmografii starożytnych Hebrajczyków, a także serii tekstów na temat Tetragramu.

Owszem, mógłbym udzielać kilku- lub kilkunastozdaniowych wyjaśnień do każdego takiego zapytania. Ale rzecz w tym, że ja nie lubię dawać lakonicznych odpowiedzi. Gdy stoję na jakimś stanowisku i coś twierdzę, chcę, żebyście wiedzieli dlaczego i jakie argumenty za tym przemawiają. Jedyny problem z tym jest taki, że sensowne sformułowanie myśli i wyrzeźbienie rzeczowych objaśnień wymaga dużo czasu i dużo cyfrowego atramentu.

Niech to posłuży nam za przykład: na powtarzające się pytanie o czasownik בָּרָא, râʾ z Rdz 1:1 i to, czy oznacza on stwarzanie ex nihilo, mogę odpowiedzieć już tu i teraz: nie, starohebrajskie בָּרָא, râʾ nie oznacza stwarzania z niczego. Wiemy o tym na podstawie wystąpień tegoż czasownika zarówno w samym Heksaemeronie (Rdz 1:1-2:4a), jak i w pozostałych księgach Biblii hebrajskiej.

Odpowiedź jest – fakt. Ale zupełnie nie wyczerpuje ona tematu i pozostawia wiele znaków zapytania.

Choć staram się odpisywać na wszystkie nadsyłane przez Was komentarze, uwagi i zapytania i robić to najrzetelniej jak tylko się da, wiem, że te duże tematy staną się klarowne dopiero wtedy, gdy będę mógł omówić je szerzej i dokładniej.

Źródło obrazu: ©Full_Chok | stock.adobe.com

Przypisy

Przypisy
1 Podoba mi się (i to bardzo!) propozycja M. Pieli dla tego wersu: „ulepił człowieka z garści ziemi”. Myślę, że razem z „wierzchnią warstwą gleby” stanowią one lepsze tłumaczenia niż klasyczne „z prochu ziemi”.
2 Rozróżnienie to jest zobrazowane najklarowniej w Heksaemeronie (Rdz 1:1-2:4a) oraz w narracji o globalnym potopie (Rdz 6-9).
3 Pradzieje biblijne nie przedstawiają gatunku ludzkiego jako istot duchowych, tj. niematerialnych dusz zamkniętych w materialnej powłoce-ciele. Człowiek jest w tych rozdziałach ukazany w całkowicie holistyczny sposób. W tekście poświęconym motywowi tchnięcia życia pisałem o tym tak: Człowiek w antropologii Hebrajczyków był całością, był oddychającym ciałem – tandemem dwóch pierwiastków, z których żaden nie mógł istnieć bez drugiego. Tak jak ciało pozostaje nieżywe bez animującego go tchu, tak i duch potrzebuje ciała, w którym będzie mógł się poruszać. W rozumieniu pisarzy biblijnych charakter, emocje i wspomnienia wiły sobie gniazda w narządach wewnętrznych: w sercu, wątrobie i nerkach.
4 Hebr. אֱלֹהִים, ʾĕlōhîm. Pole semantyczne tego terminu można ująć w ramach: „Bóg, bóg, bogowie, panteon”. O rozróżnieniu między poszczególnymi wariantami decydują kontekst gramatyczny i fabularny. אֱלֹהִים, ʾĕlōhîm może być odczytywany zarówno w kategorii pluralis maiestatis, jak i rzeczownika kolektywnego w znaczeniu „panteon, zgromadzenie bogów” – a więc pewnego rodzaju jedności tworzonej przez zbiorowość. Temat ten jest złożony i wymaga położenia fundamentów z wyjaśnień wstępnych. W przyszłości na Nie/biblijnym.
5 Dla pasjonatów oraz uczących się hebrajskiego biblijnego: spójnik „aby” odczytujemy w tym miejscu na podstawie układu czasowników w sekwencji zdaniowej w Rdz 1:26. Kolejność cohortativus (tutaj: נַעֲשֶׂה, naʿăśe, „uczyńmy, stwórzmy”) + imperfectum (tu: וְיִרְדּוּ, wəjirdû, „aby panowali”) uprawnia do odczytania spójnika waw jako wyrażającego cel (tj. waw celu). Rdz 1:26b jest zatem możliwe ze względu na spełnienie warunku w Rdz 1:26a.
6 Lub: „wszelkimi żyjątkami żyjącymi w glebie”. O taki przekład możemy się pokusić, jeśli uznamy, że słowa אֶרֶץ, ʾereṣ, „ziemia, ląd, kraj” w Rdz 1:26 autor używa jako bliskiego synonimu terminu אֲדָמָה, ʾăḏâmâ, „ziemia, gleba, grunt” z Rdz 1:25, w którym mowa jest o כָּל־רֶמֶשׂ הָאֲדָמָה, kol-remeś hâʾăḏâmâ, czyli „małych zwierzętach w glebie”.
7 Lub: „napełniajcie”, od hebr. מלא, mlʾ (mem-lamed-alef) w koniugacji piʿel.
8 Na przestrzeni wieków teologia doszukiwała się owego wyróżnika nie tylko we wspomnianej już duchowości człowieka, ale również w jego zdolnościach intelektualnych i poznawczych. Poszukiwania te jednakże nie brały pod uwagę kontekstu historyczno-kulturowego.
9 Warto w tym miejscu zaznaczyć, że stwarzanie „na obraz bóstwa” nie jest oryginalną dla Starego Testamentu koncepcją. Taki motyw odnajdujemy w innych, starszych kulturach starożytnego Bliskiego Wschodu (przede wszystkim u Egipcjan i Mezopotamczyków). Obraz i podobieństwo boga na ziemi stanowił w tych kulturach król. Innowacja wprowadzana przez pisarza biblijnego polega w tym przypadku na polemicznej reinterpretacji tejże koncepcji. W Księdze Rodzaju obraz Boży jest niejako demokratyzowany – objęta zostaje nim cała ludzkość, a nie jedynie uprzywilejowana jednostka.
10 Jeszcze raz odsyłam do wpisu z maja zeszłego roku, w którym poruszam to zagadnienie.
11 Lub: „spał ze swoją żoną”, „uprawiał seks ze swoją żoną”. O czasowniku יָדַע, jâḏaʿ i jego poprawnym tłumaczeniu w Rdz 4:1 pisałem już wcześniej.
12 Lub: „Ewą”, „Życiostwórczynią”.
13 Wykorzystany tutaj czasownik קָנָה, qânâ z rdzenia קני, qnj (qof-nun-jod) nie jest standardowym biblijnym terminem na „stwarzanie”. Wszystko wskazuje na to, że autorowi zależało na uzyskaniu gry słów (paronomazji) pomiędzy imieniem קַיִן, qajin, „Kain” a czasownikiem קָנִיתִי, qânîṯî, „stworzyłam”. Co ciekawe, w języku ugaryckim rdzeń qnj (odpowiednik wspomnianego przed chwilą starohebrajskiego קני, qnj) jest powszechnie stosowany. Użyty jest na przykład w tytule boginii Aszery, nazywanej qnjt ʾlim, „stworzycielką bogów” lub „tą, która zrodziła bogów”.
14 Lub: „stworzyłam człowieka za sprawą JHWH!”
15 W wersie Rdz 4:1 ma on postać אֶת, ʾe ze względu na skrócenie się samogłoski cere do samogłoski segol. Zmiana ta wynika z przesunięcia akcentu na rzeczownik (w tym przypadku Tetragram יהוה) w wyrażeniu przyimkowym אֶת־יְהוָה. Zjawisko skracania się samogłosek w całościach akcentowych jest w tekście masoreckim powszechne i dotyczy również status constructus.
16 Lub: „Nie odlewajcie sobie bożków ze srebra ani złota, [którzy znajdowaliby się] na równi ze mną”
17 W tym fragmencie אֵת, ʾēṯ występuje z zaimkiem sufigowanym 1 os. l. poj.
18 Lub też: „przy, obok Jibleam”, hebr. אֶת־יִבְלְעָם, ʾeṯ-jiḇləʿâm.
19 „Oblicze” wstawiam w nawias, ponieważ nie ma potrzeby niewolniczo umieszczać go w tłumaczeniu. Wynika to z procesu gramatykalizacji, jakiemu ulega rzeczownik פָּנִים, pânîm w hebrajszczyźnie biblijnej.
20 Archetypiczne role Pierwszych Ludzi oraz inne aspekty literackie narracji edeńskiej opisuję szeroko w ostatnim wpisie.

Stworzenie pierwszych ludzi w Edenie

Stworzenie pierwszych ludzi w Edenie

Dzisiejszym wpisem w pewnym sensie podsumowujemy nieformalną serię tekstów poświęconych stworzeniu pary Pierwszych Ludzi w ujęciu tak zwanej narracji edeńskiej, która rozpoczyna się w Księdze Rodzaju 2:4b a kończy w pierwszych wersach rozdziału 5 tej samej księgi.

Do tej pory na Nie/biblijnym ukazały się następujące opracowania w tym temacie:

Wszystkie one koncentrowały się na wybranych elementach historii o Edenie, a w szczególności na dwóch starohebrajskich opisach antropogenezy – ulepieniu Pierwszego Człowieka-Mężczyzny (Rdz 2:7) oraz kreacji Pierwszej Kobiety (Rdz 2:21-22).

Obieramy sobie dziś za cel porównanie obu tych fragmentów, a następnie próbę odpowiedzi na pytanie, dlaczego autor zdecydował się posłużyć właśnie tymi terminami i motywami, jakie znamy z zachowanej do naszych czasów wersji tekstu biblijnego, a także, jaką rolę ów dobór terminologii i pierwiastków fabularnych spełnia w szerszej narracji o Pierwszych Ludziach – zarówno w samej opowieści o Edenie, jak i w całej Księdze Rodzaju. Zgodnie ze zwyczajem na Nie/biblijnym, zajrzymy również do literatury starożytnego Bliskiego Wschodu w poszukiwaniu wspólnych motywów oraz możliwych intertekstualności.

Ulepienie Pierwszego Człowieka-Mężczyzny z ziemi

Rozpocznijmy od przypomnienia najważniejszych składników mieszczącego się w Księdze Rodzaju 2:7 opisu powołania do życia pierwszego człowieka i pierwszego mężczyzny zarazem.

ב ז’ וַיִּיצֶר֩ יְהוָ֨ה אֱלֹהִ֜ים אֶת־הָֽאָדָ֗ם עָפָר֙ מִן־הָ֣אֲדָמָ֔ה וַיִּפַּ֥ח בְּאַפָּ֖יו נִשְׁמַ֣ת חַיִּ֑ים וַֽיְהִ֥י הָֽאָדָ֖ם לְנֶ֥פֶשׁ חַיָּֽה׃

Rdz 2:7 JHWH Bóg ulepił człowieka z wierzchniej warstwy gleby[1]Podoba mi się (i to bardzo!) propozycja M. Pieli dla tego wersu: „ulepił człowieka z garści ziemi”. Myślę, że razem z „wierzchnią warstwą gleby” stanowią one lepsze … Continue reading i wdmuchnął w jego nozdrza tchnienie życia. Człowiek stał się żywą istotą.

W opisie tym splatają się dwa światy: to, co niematerialne z tym, co materialne, a także to, co u góry z tym, co na dole. Produktem tej niecodziennej mieszaniny pierwiastków jest Pierwszy Człowiek – ulepiony z kleistej, zwilżonej rajską wodą ziemi golem, w którego Bóg Izraela wtłacza swoje ożywcze tchnienie.

Bóg Hebrajczyków przedstawiony jest w tym wersie niczym wyrabiający cegły rzemieślnik lub tworzący ceramikę garncarz. Czasownik וַיִּיצֶר, wajjîṣer, „ukształtował, ulepił, uformował”[2]Forma wajjiqtol czasownika prostego 3 os. l. poj. r. męskiego z rdzenia יצר, jṣr (jod-cade-resz). wskazuje na rzemieślniczo-artystyczną pracę z różnymi materiałami i surowcami, wyrażającą się w nadawaniu kształtu, modelowaniu, lepieniu, rzeźbieniu, tworzeniu rękodzieł. Korzeń tego czasownika – יצר, jṣr (jod-cade-resz) – związany jest najczęściej z profesją garncarza: יוֹצֵר, jōṣēr, „garncarz”, בֵּית־הַיּוֹצֵר, bēṯ-hajjôṣēr, „garncarnia, pracownia garncarska”, יֵצֶר, jēṣer, „twór z gliny”.

Z kolei czasownik וַיִּפַּח, wajjippaḥ, „wdmuchał, tchnął, wtłoczył (powietrze)”[3]Forma wajjiqtol czasownika prostego 3 os. l. poj. r. męskiego z rdzenia נפח, npḥ (nun-pe-chet). przywołuje konteksty, w których opisywany jest fach metalurgów, wytapiaczy rud i kowali, rozdmuchujących żar, podsycających temperaturę w piecu służącym do wytapiania rud lub piecu kowalskim[4]Szersze omówienie wykorzystanych w Rdz 2:7 terminów znajdziecie w tych trzech wpisach: tutaj, tutaj i tutaj..

Praca w kleistej ziemi, formowanie sylwetki ludzkiej własnymi rękami, wreszcie napełnienie nowo powstałej figury życiodajnym oddechem – wszystkie te czynności malują przed naszymi oczami bardzo przyziemny, prozaiczny obrazek.

Dzięki dobranym czasownikom pisarzowi udaje się nadać opisowi stworzenia Pierwszego Człowieka nie tylko głęboko antropomorficzny, ale i wręcz intymny charakter. W pewnym sensie stanowi on przeciwwagę dla majestatycznego w swoim wymiarze, ale oszczędnego w wykorzystanym słownictwie Heksaemeronu z Rdz 1:1-2:4a. To trochę tak, jakby autor chciał powiedzieć: „No dobra, teraz schodzimy na ziemię”.

Nie zapominajmy też, że ten sam motyw ulepienia człowieka z ziemi lub gliny pojawia się w co najmniej siedmiu odnalezionych do tej pory starowschodnich tekstach[5]Czterech z Mezopotamii, dwóch z Egiptu i jednym ze starożytnego Ugarit (kultura kananejska). Do nich dodać możemy jeszcze mity Hellenów.. Z kolei motyw tchnięcia ducha życia przez bóstwo widzimy w co najmniej sześciu takich utworach i tradycjach[6]W pięciu z Egiptu i jednym z Mezopotamii.. Wszystkie one, rzecz jasna, są starsze od kompozycji biblijnej.

Pisarze starohebrajscy nie tylko nie obawiali się korzystać z ówczesnego sztafażu wyobrażeń i tematów literackich – korzystali z nich chętnie i często. Podobnie jak pozostałe ludy tamtego regionu, czerpali ze wspólnego repozytorium kulturowego. Nie ma potrzeby wyważać otwartych drzwi.

Ziemski padół jako kolebka, praca i miejsce spoczynku

Wróćmy jeszcze na chwilę do biblijnego obrazu stworzenia człowieka z ziemi.

Ktoś mógłby postawić następujące pytanie: „Pomijając ewidentne odwołanie się do starszej, utrwalonej tradycji z tamtego miejsca i czasu, czym w zasadzie kieruje się tu pisarz hebrajski? Co chce uzmysłowić swoim odbiorcom?”

Otóż autorowi zależy na tym, aby zarysować wyraźne połączenie między człowiekiem (hebr. אָדָם, ʾâḏâm) a ziemią, z której zostaje on ulepiony (hebr. אֲדָמָה, ʾăḏâmâ). W tym celu posługuje się on grą słów אָדָם, ʾâḏâm, „ziemianin” – אֲדָמָה, ʾăḏâmâ, „ziemia”, która ma za zadanie zasugerować słuchaczom, że owo „ziemskie” pochodzenie człowieka odbywa się już wręcz na poziomie języka[7]Z perspektywy językoznawczej oba te terminy mają wspólną etymologię – rdzeń אדם, ʾdm (alef-dalet-mem), ale אָדָם, ʾâḏâm nie jest derywatem słowa אֲדָמָה, … Continue reading.

Relacja między אָדָם, ʾâḏâm, „człowiekiem, ziemianinem, rodzajem ludzkim” a אֲדָמָה, ʾăḏâmâ, „ziemią, gruntem” jest motywem przewodnim Księgi Rodzaju i wiele historii w niej zawartych zasadza się właśnie na tej współzależności.

„No dobrze, ale w czym wyraża się ta relacja?” – ktoś mógłby zapytać.

Ma ona dwojaki wymiar.

Primo, ziemia jest nie tylko fundamentem stworzenia rodzaju ludzkiego, ale również miejscem jego ostatecznego spoczynku. Człowiek jest istotą kruchą, śmiertelną, jego egzystencja rozpada się dzień po dniu i zmierza ku nieuchronnemu końcowi. Archetypiczny praczłowiek zatoczyć ma swoiste koło: z ziemi wyjęty, na ziemi i z ziemi żyjący, do ziemi ostatecznie powraca – na nowo stając się jej częścią. W narracji edeńskiej obraz ten zwerbalizowany jest w wersach Rdz 3:19 i Rdz 3:23[8]Nie są to jedyne miejsca w Biblii hebrajskiej, gdzie taka koncepcja jest sformułowana. Obok nich wymienić należy również: Hi 10:9, Hi 34:15, Ps 104:29, Ps 146:4 oraz Koh 3:20..

ג יט’ בְּזֵעַ֤ת אַפֶּ֨יךָ֙ תֹּ֣אכַל לֶ֔חֶם עַ֤ד שֽׁוּבְךָ֙ אֶל־הָ֣אֲדָמָ֔ה כִּ֥י מִמֶּ֖נָּה לֻקָּ֑חְתָּ כִּֽי־עָפָ֣ר אַ֔תָּה וְאֶל־עָפָ֖ר תָּשֽׁוּב׃

Rdz 3:19 Będziesz się dwoił i troił, żeby się nakarmić[9]Lub klasyczniej: „w pocie czoła będziesz jadł chleb”.. Skończy się to dopiero, gdy powrócisz do ziemi[10]Lub dokładniej: „do gleby”. – bo to z niej pochodzisz[11]Lub: „gdyż to z niej zostałeś wzięty”.. Jesteś [ledwie] pyłem, garścią ziemi[12]„Garścią ziemi” – wzoruję się tutaj na przekładzie M. Pieli. – i to do niej wrócisz.

Secundo, ziemia jest nie tylko początkiem i końcem człowieka – jest ona również jego powołaniem, jego pracą[13]W tym miejscu warto zaznaczyć, że nasze kulturowe wyobrażenie na temat biblijnego Raju i życia w nim jest najprawdopodobniej mylne. Uważna lektura początkowych rozdziałów Księgi Rodzaju … Continue reading. Krojąc, spulchniając, zasiewając i nawadniając ziemię, praludzie zapewniają sobie źródło pokarmu. Dla wędrownych Hebrajczyków, takich jak Abraham, Izaak i Jakub-Izrael – hodowców wielkich trzód owiec i kóz – ziemia stanowiła pośrednie źródło utrzymania.

ב ה’ וְכֹ֣ל׀ שִׂ֣יחַ הַשָּׂדֶ֗ה טֶ֚רֶם יִֽהְיֶ֣ה בָאָ֔רֶץ וְכָל־עֵ֥שֶׂב הַשָּׂדֶ֖ה טֶ֣רֶם יִצְמָ֑ח כִּי֩ לֹ֨א הִמְטִ֜יר יְהוָ֤ה אֱלֹהִים֙ עַל־הָאָ֔רֶץ וְאָדָ֣ם אַ֔יִן לַֽעֲבֹ֖ד אֶת־הָֽאֲדָמָֽה׃

Rdz 2:5 Na ziemi nie rosły jeszcze wtedy żadne dzikie krzewy[14]Lub też: „żadne krzewy polne”. ani żadne rośliny zielne[15]Lub: „żadne rośliny uprawne”, „żadne trawy polne”., gdyż JHWH Bóg nie sprowadzał deszczu na ziemię i nie było komu jej uprawiać[16]Lub: „nie było człowieka, który mógłby ją uprawiać”..

ב יה’ וַיִּקַּ֛ח יְהוָ֥ה אֱלֹהִ֖ים אֶת־הָֽאָדָ֑ם וַיַּנִּחֵ֣הוּ בְגַן־עֵ֔דֶן לְעָבְדָ֖הּ וּלְשָׁמְרָֽהּ׃

Rdz 2:15 JHWH Bóg zabrał Człowieka i osiedlił w ogrodzie Eden, aby [Człowiek] uprawiał go i sprawował nad nim pieczę[17]Lub: „doglądał go, opiekował się nim”. Czasowniki עָבַד, ʿâḇaḏ i שָׁמַר, šâmar, wykorzystane tutaj do nakreślenia postawionego przed Człowiekiem zadania, dość … Continue reading[18]Ci z was, którzy znają hebrajski biblijny i czytają tekst w oryginale, z pewnością zwrócili uwagę na nieoczekiwane w tej sytuacji gramatycznej zaimki sufigowane w formie 3 os. l. poj. r. … Continue reading.

ג כג’ וַֽיְשַׁלְּחֵ֛הוּ יְהוָ֥ה אֱלֹהִ֖ים מִגַּן־עֵ֑דֶן לַֽעֲבֹד֙ אֶת־הָ֣אֲדָמָ֔ה אֲשֶׁ֥ר לֻקַּ֖ח מִשָּֽׁם׃

Rdz 3:23JHWH Bóg przepędził więc człowieka[19]Lub: „ludzi”. z ogrodu Eden, aby uprawiał ziemię, z której pochodzi[20]Lub: „ziemię, z której został wzięty”. Dwuznaczność wymowy przekładu jest celowa i ma odzwierciedlać dwuznaczność brzmienia tekstu oryginalnego..

Wśród starożytnych tekstów mezopotamskich odnajdujemy szereg paralelnych utworów, w których nowo stworzeni ludzie – dokładnie tak, jak nasz starotestamentowy protagonista – powołani zostają do pracy. Jednakże – jak za chwilę zobaczycie – między kompozycją biblijną a wspomnianymi tekstami z Międzyrzecza istnieją dwie zasadnicze różnice.

W wyobrażeniach Mezopotamczyków konieczność zaprzęgnięcia rodzaju ludzkiego do pracy jest ściśle związana z rozłamem między bogami większymi – Anunnaki, a bóstwami mniejszymi, czyli Igigi, które nie chcą pracować na rzecz tych wyżej postawionych i ostatecznie wypowiadają posłuszeństwo. A ponieważ bogowie jeść musieli, ktoś inny – w miejsce Igigi – miał zadbać o ich utrzymanie. Tak dochodzi do ulepienia ludzi-niewolników.

W narracji starotestamentowej tymczasem stworzenie ludzkości nie jest wynikiem kłótni jakichś bogów, ale od samego początku stanowi część boskiego, konsekwentnego planu. To po pierwsze.

Po drugie, przeznaczeniem praczłowieka nie jest mozolna, niewolnicza praca na rzecz bytów niebieskich. Powołany on zostaje do sprawowania pieczy nad Ogrodem i utrzymywania się z pracy własnych rąk.

Takie przedstawienie godności i statusu Pierwszego Człowieka (zgodne skądinąd z wymową Heksaemeronu) może być rozumiane jako przykład świadomej polemiki pisarza starohebrajskiego z mitologiami starożytnego Bliskiego Wschodu.

Zajrzyjmy teraz do obiecanych poematów mezopotamskich.

Sumeryjska opowieść o stworzeniu ludzkości wprost łączy pracę na rzecz bogów z uprawą roli:

Chcemy zabić bogów Lamga,
a z ich krwi ludzkość da się wyłonić.
Niech prace bogów będą ich zadaniami.
Niech (ludzie) ustalą na zawsze rowy graniczne,
motykę i kosz do dźwigania damy im w rękę,
aby dla świątyni wielkich bogów,
która dla wyniosłego tronu jest właściwa,
łany do łanów seriami dostarczali (?),
aby rowy graniczne na zawsze ustalili
i groble przygotowali,
[…] rośliny wszelkiego rodzaju pomnażali,

[…] aby rowy graniczne ustalili
(i) sterty zbożowe gromadzili
[…]
aby pola bogów Anunna stały się liczne
i dostatek kraju pomnożony
aby święta bogów doskonale (obchodzili)
chłodną wodę wylewając
[21]Tłumaczenie: K. Szarzyńska, Mity sumeryjskie..

Akadyjski mit o Atrahasisie rozpoczyna się z kolei w ten sposób:

Gdy bogowie byli jak ludzie,
znosili ciężką pracę, dźwigali kosze.
Kosz bogów był ogromny,
praca była ciężka, wielce uciążliwa.
Siedmiu wielkich bogów Anunnaki
pracą obarczyło bogów Igigi
[22]Tłumaczenie: K. Łyczkowska, „Starobabiloński mit o Atrachasisie”..

Nieco dalej w tym samym eposie czytamy o podniesionym w mezopotamskim panteonie pomyśle stworzenia rodzaju ludzkiego i zrzucenia nań odpowiedzialności za utrzymanie bogów:

Łono matczyne […] i niech stworzy
człowieka-lullū – kosz bogów niech nosi!”

Wezwali boginię, zapytali
położną bogów, mądrą Mami:
„Ty jesteś łonem matczynym, które stworzy człowieka;
stwórz człowieka, aby przejął nasze brzemię!
On weźmie na siebie jarzmo (wyznaczone) przez Enlila,
pracę bogów niech człowiek wykonuje!
[23]Tłumaczenie: K. Łyczkowska, „Starobabiloński mit o Atrachasisie”, Mity akadyjskie.

Ta sama myśl wyrażona jest w słynnym babilońskim micie kosmogonicznym Enūma eliš:

Chcę krew zebrać i kości uformować
niech powstanie lullū, imię jego będzie „człowiek”.
Chcę zaiste stworzyć lullū-człowieka,
niech na niego nałożona będzie praca bogów, by odpoczywać
[24]Tłumaczenie: K. Łyczkowska, „Enūma eliš„, Mity akadyjskie..

Stworzenie Pierwszej Kobiety z cząstki żywej istoty

W ramach skrótu i przypomnienia z ostatnich dwóch wpisów: Pierwsza Kobieta powstaje z jednej z części ciała Mężczyzny. Z której dokładnie? Nie potrafimy jednoznacznie wskazać. Najmocniejszymi kandydatami są adamowe żebro lub też cały jego bok. I choć musimy zadowolić się tą literacką niejednoznacznością, najistotniejsza kwestia pozostaje dla nas dość klarowna. Co mam myśli? Otóż w przeciwieństwie do Pramężczyzny, który ulepiony zostaje z materii nieożywionej, z gleby, fundamentem stworzenia Prakobiety jest wycinek żywej istoty.

Dla szkicowanej przez autora pradziejów postaci biblijnej Pramatki ma to kolosalne znaczenie.

W tym miejscu przypomnę jedynie, że imię Ewy w języku starohebrajskim to חַוָּה, ḥawwâ[25]W wymowie starożytnej, rekonstruowanej: Ḥałłâ. Pierwszą głoskę wymawiamy gardłowo, podwójne /ł/ wzdłużamy, a całe słowo akcentujemy na ostatnią sylabę., które oznacza „życiostwórczynię, rodzicielkę, tą, która tworzy życie”, co bardzo dobrze widać w Rdz 3:20[26]Pełen wywód na ten temat znajdziecie tutaj..

ג כ’ וַיִּקְרָ֧א הָֽאָדָ֛ם שֵׁ֥ם אִשְׁתֹּ֖ו חַוָּ֑ה כִּ֛י הִ֥וא הָֽיְתָ֖ה אֵ֥ם כָּל־חָֽי׃

Rdz 3:20 Mężczyzna[27]Lub: „człowiek”. nadał swojej żonie imię Chawa, gdyż to ona stała się matką każdego żyjącego.[28]„Każdego żyjącego”, hebr. כָּל־חָי, kol-ḥâj. Również: „wszystkich żyjących”, jako że imiesłów חָי, ḥâj może być tutaj użyty w sensie zbiorowym. … Continue reading[29]Jedynym polskim przekładem, w którym podjęto próbę odwzorowania gry słów w tym wersie (חַוָּה, ḥawwâ, „Chawa, Ewa, życiostwórczyni” i חָי, ḥâj, … Continue reading

W przedostatnim wpisie ustaliliśmy, że rzeczownik צֵלָע, ṣēlâʿ w Rdz 2:21-22 to najprawdopodobniej „żebro” lub „bok”. Podkreśliłem wtedy, że jest to jedyne miejsce w całej Biblii hebrajskiej, gdzie wyraz ten użyty został na określenie części ciała żywej istoty i że przede wszystkim funkcjonuje on jako termin z dziedziny architektury i rzemiosła.

Ale to nie koniec architektoniczno-rzemieślniczych elementów w tym opisie. Istotny jest bowiem nie tylko budulec, jakim posługuje się JHWH, ale i sama czynność, jaką wykonuje.

Bóg Izraela jako budowniczy

Skupmy się przez chwilę na czasowniku וַיִּבֶן, wajjiḇen, oddanym w poniższym przekładzie Rdz 2:21-22 jako „uformował” lub „przebudował”. Mamy tu do czynienia z formą wajjiqtol czasownika prostego z rdzenia בנה, bnh (bet-nun-he)[30]A właściwie: z rdzenia בני, bnj (bet-nun-jod)., który nazywa cały szereg czynności związanych ze sztuką budownictwa. Przyjmuje on różne znaczenia, w zależności od kontekstu gramatycznego i literackiego, w jakich występuje: „budować, stawiać, wznosić, konstruować, rozbudowywać, odbudowywać, przebudowywać, tworzyć”.

Wśród języków semickich odnajdujemy pokrewne do starohebrajskiego בנה, bnh korzenie i ich derywaty, o analogicznym zakresie semantycznym „budować, stawiać, wznosić, tworzyć”:

  • banū w akadyjskim
  • bnj w ugaryckim
  • בן, bn w fenickim
  • בנה, bnh w moabickim
  • ܒ݁ܳܢܶܐ‎, ʾ w aramejskim syriackim
  • بَنَى, banā w dialektach arabskich

ב כא’ וַיַּפֵּל֩ יְהוָ֨ה אֱלֹהִ֧ים׀ תַּרְדֵּמָ֛ה עַל־הָאָדָ֖ם וַיִּישָׁ֑ן וַיִּקַּ֗ח אַחַת֙ מִצַּלְעֹתָ֔יו וַיִּסְגֹּ֥ר בָּשָׂ֖ר תַּחְתֶּֽנָּה׃
כב’ וַיִּבֶן֩ יְהוָ֨ה אֱלֹהִ֧ים׀ אֶֽת־הַצֵּלָ֛ע אֲשֶׁר־לָקַ֥ח מִן־הָֽאָדָ֖ם לְאִשָּׁ֑ה וַיְבִאֶ֖הָ אֶל־הָֽאָדָֽם׃

Rdz 2:21 JHWH Bóg zesłał na Mężczyznę głęboki sen[31]Lub: „pogrążył Mężczyznę w głębokim śnie”.. Gdy ten zasnął, [Bóg] wyciągnął jedno z jego żeber[32]Lub: „jeden z jego boków”. i zasklepił ciało w tamtym miejscu. 22 Wziąwszy żebro[33]Lub: „bok”. wydobyte z Mężczyzny, JHWH Bóg uformował[34]Lub: „przebudował”. je w Kobietę. Wtedy przyprowadził ją do niego.

W hebrajszczyźnie biblijnej istnieje bardzo ciekawe odgałęzienie tego rdzenia[35]Językoznawcy w zasadzie nie są zgodni, czy jest to jedynie (metaforyczna) odnoga omawianego tu korzenia בנה, bnh (bet-nun-he), czy może raczej niezależna jednostka leksykalna. Dla naszego … Continue reading. W wersach Rdz 16:2, Rdz 30:3, Pwt 25:9, Ps 28:5, Jr 12:16, Jr 24:6, Jr 31:4, Jr 33:7, Jr 42:10 oraz Ml 3:15 przyjmuje on znaczenie „zapewniania sobie potomstwa”, „podtrzymywania ciągłości rodziny, plemienia, ludu poprzez zrodzenie potomków”. Wykonawca czynności niejako buduje swój ród za pośrednictwem kolejnych pokoleń synów i córek, które kontynuują ten sam proces i rozbudowują klan również po śmierci jego protoplastów.

Owe leksykalne odgałęzienie jest etymologicznie powiązane z poniższymi wyrazami, które tym mocniej uwypuklają współzależność czasownika וַיִּבֶן, wajjiḇen w Rdz 2:21-22 i sprowadzania na świat potomstwa:

  • בֵּן, bēn, „syn, wnuk, potomek”
  • בָּנִים, bânîm, „synowie, dzieci, wnuki, potomkowie”
  • בָּנוֹת, bânôṯ, „córki, wnuczki, potomkinie”

יו א’ וְשָׂרַי֙ אֵ֣שֶׁת אַבְרָ֔ם לֹ֥א יָלְדָ֖ה לֹ֑ו וְלָ֛הּ שִׁפְחָ֥ה מִצְרִ֖ית וּשְׁמָ֥הּ הָגָֽר׃ ב’ וַתֹּ֨אמֶר שָׂרַ֜י אֶל־אַבְרָ֗ם הִנֵּה־נָ֞א עֲצָרַ֤נִי יְהוָה֙ מִלֶּ֔דֶת בֹּא־נָא֙ אֶל־שִׁפְחָתִ֔י אוּלַ֥י אִבָּנֶ֖ה מִמֵּ֑נָּה וַיִּשְׁמַ֥ע אַבְרָ֖ם לְקֹ֥ול שָׂרָֽי׃

Rdz 16:1 Saraj, żona Abrama, nie urodziła mu dzieci. Miała ona niewolnicę[36]Lub: „służkę”., Egipcjankę o imieniu Hagar. 2 „JHWH uczynił mnie bezpłodną” – rzekła pewnego razu Saraj do Abrama. – „Współżyj, proszę, z moją niewolnicą[37]Lub: „służką”.. Być może z niej narodzi mi się syn[38]Lub dynamiczniej: „być może za jej sprawą mój ród zapewni sobie potomka”. Jest to jeden z wymienionych powyżej przykładów szczególnego wystąpienia czasownika אִבָּנֶה, … Continue reading„. Abram przystał na propozycję Saraj.

ל א’ וַתֵּ֣רֶא רָחֵ֗ל כִּ֣י לֹ֤א יָֽלְדָה֙ לְיַעֲקֹ֔ב וַתְּקַנֵּ֥א רָחֵ֖ל בַּאֲחֹתָ֑הּ וַתֹּ֤אמֶר אֶֽל־יַעֲקֹב֙ הָֽבָה־לִּ֣י בָנִ֔ים וְאִם־אַ֖יִן מֵתָ֥ה אָנֹֽכִי׃ ב’ וַיִּֽחַר־אַ֥ף יַעֲקֹ֖ב בְּרָחֵ֑ל וַיֹּ֗אמֶר הֲתַ֤חַת אֱלֹהִים֙ אָנֹ֔כִי אֲשֶׁר־מָנַ֥ע מִמֵּ֖ךְ פְּרִי־בָֽטֶן׃ ג’ וַתֹּ֕אמֶר הִנֵּ֛ה אֲמָתִ֥י בִלְהָ֖ה בֹּ֣א אֵלֶ֑יהָ וְתֵלֵד֙ עַל־בִּרְכַּ֔י וְאִבָּנֶ֥ה גַם־אָנֹכִ֖י מִמֶּֽנָּה׃

Rdz 30:1 Rachela była świadoma, że nie dała Jakubowi synów[39]Lub: „że nie urodziła mu potomków, dzieci”.. Zazdrościła ona swej siostrze. Pewnego razu rzekła do Jakuba: „Dasz mi synów. Jeśli tego nie zrobisz – równie dobrze mogę umrzeć”. 2 „Czyżbym zamienił się z Bogiem miejscami?” – rozgniewał się Jakub na Rachelę. – „Czy to ja odmawiam ci dzieci?” 3 Wtedy Rachela wyszła z propozycją: „Spójrz, to jest moja niewolnica, Bilha. Współżyj z nią. Niech urodzi na moje kolana[40]Lub: „współżyj z nią, żeby rodziła na moje kolana”. Opatrzony spójnikiem waw czasownik וְתֵלֵד, wəṯēlēḏ, „rodzi, urodzi” może być w tym miejscu … Continue reading[41]„Kolana” są najprawdopodobniej eufemistycznym określeniem narządów płciowych (podobnie jak w języku akadyjskim) lub też ich okolic. Przy pomocy idiomu „rodzić na czyjeś … Continue reading. Dzięki niej i ja będę mieć syna[42]Lub: „za jej sprawą również i mój ród zapewni sobie potomka”. Dokładnie tak jak we fragmencie Rdz 16:1-2, użyty tu został czasownik אִבָּנֶה, ʾibbâne, czyli forma jiqtol … Continue reading.

W powyższych passusach w interesujący sposób splatają się płodzenie potomków, powiększanie rodziny i utrzymywanie linii rodu z czynnością budowania, wznoszenia konstrukcji (za sprawą rdzenia בנה, bnh, „budować, stawiać, wznosić, konstruować, rozbudowywać, odbudowywać, przebudowywać, tworzyć”).

Wydaje się, że podobną relację językową pisarz włącza do ukazujących stworzenie Pierwszej Kobiety wersów Rdz 2:21-22, w których obok צֵלָע, ṣēlâʿ, „żebro, bok”, terminem architektonicznym jest właśnie czasownik וַיִּבֶן, wajjiḇen, „uformował, przebudował”[43]Z tego powodu w żydowskiej tradycji rabinicznej Pierwszą Kobietę przyrównuje się do Mieszkania (Przybytku) JHWH oraz późniejszej Świątyni w Jerozolimie..

Analogicznie do omówionego wyżej opisu genezy Pierwszego Człowieka-Mężczyzny, w wersach Rdz 2:21-22, przedstawiających stworzenie Pramatki, autor kładzie wyraźny nacisk na antropomorficzny i intymny wymiar całego procesu kreacji. Odwołujący się do architektoniczno-budowlanych kontekstów czasownik וַיִּבֶן, wajjiḇen w Rdz 2:21-22, stanowi doskonałe dopełnienie wykorzystanego w Rdz 2:7 czasownika וַיִּיצֶר, wajjîṣer, który przywodzi na myśl rzemieślniczo-artystyczne tło pracy Boga Izraela[44]W staroegipskich Napomnieniach Amenemopeta pierwiastek budowlany oraz motyw ulepienia człowieka z „tego, co na dole” łączą się: „człowiek jest gliną i słomą, a bóg jest jego … Continue reading.

Kobieta jako remedium na męską samotność w Opowieści o dwóch braciach

Osoby interesujące się wpływem literatury starożytnego Bliskiego Wschodu na kształt Starego Testamentu z pewnością zaciekawi fakt, że w staroegipskiej Opowieści o dwóch braciach pojawia się identyczny do tego znanego nam z kart Biblii motyw[45]Utwór ten jest, rzecz jasna, o wiele starszy od kompozycji biblijnej..

Bata – protagonista opowiadania i młodszy z tytułowych braci – zostaje niesłusznie oskarżony o próbę uwiedzenia żony swego starszego brata[46]Czy przypomina wam to pewną biblijną postać?. Zmuszony do ucieczki ze swojego rodzinnego domu, udaje się w długą podróż[47]Jak wielu starowschodnich bohaterów literackich..

Pewnego dnia trafia on do doliny, w której spotyka Enneadę, czyli dziewięcioro najważniejszych członków i członkiń egipskiego panteonu. Bogowie ci, zdjęci żalem z powodu samotności Baty, postanawiają zorganizować mu stosowną pomoc – żonę, która będzie mu towarzyszyć.

Przeczytajmy razem ustęp z tejże historii:

“Oh, Bata, Bull of the Ennead, are you alone here, having abandoned your town because of the wife of Inpu, your elder brother?”… They were very sorry for him, so Pre-Herakhti told Khnum: “Build a woman for Bata so that he does not live alone.” Thereupon Khnum made for him a companion who was more beautiful in her body than any woman in the entire land, for <the seed of> every god was in her … And he coveted her intensely …[48]Tłumaczenie angielskie Edwarda F. Wente.

„Och, Bato, Buhaju Enneady, czyżbyś był tu samotny po tym, jak opuściłeś swoje rodzinne miasto z powodu żony Inpu, twego starszego brata?” (…) Zdejmowała ich litość nad nim. Pre-Herachti polecił Chnumowi: „Zbuduj kobietę Bacie, żeby nie musiał żyć w samotności”. Chnum natychmiast stworzył mu towarzyszkę. Jej cielesne piękno przewyższało piękno wszystkich kobiet w całym kraju, jako że [nasienie] wszystkich bogów było w niej (…) [Bata] pożądał ją wielce.[49]Tłumaczenie polskie moje.

W oczy rzucają nam się trzy rzeczy.

Po pierwsze, zarówno w egipskiej, jak i tej biblijnej opowieści demiurgiem jest bóg.

Po drugie, czasownik „zbuduj”[50]W staroegipskim: qd=k. koresponduje z hebrajskim וַיִּבֶן, wajjiḇen, „uformował, przebudował”, obecnym w Rdz 2:21-22. Co równie istotne, w obu przypadkach czasownik ten użyty jest w opisie stworzenia kobiety[51]W tekstach odnalezionych w starożytnym porcie Ugarit, położonym na północ od Ziemi Izraela, bóg El (czyli najwyższe bóstwo kananejskiego panteonu do czasu przejęcia władzy przez Baala) … Continue reading.

Po trzecie, impulsem do boskiego działania jest chęć zaradzenia samotności męskiego protagonisty. Kobieta-towarzyszka ma za zadanie tę lukę wypełnić. Widzimy to zarówno w Opowieści o dwóch braciach, jak i historii biblijnej w Rdz 2:18. Na marginesie warto zaznaczyć, że seksualny wymiar tego towarzyszenia jest wyeksponowany w pierwszej z tych kompozycji i dość wyraźnie zasugerowany w drugiej.

ב יח’ וַיֹּ֨אמֶר֙ יְהוָ֣ה אֱלֹהִ֔ים לֹא־טֹ֛וב הֱיֹ֥ות הָֽאָדָ֖ם לְבַדֹּ֑ו אֶֽעֱשֶׂהּ־לֹּ֥ו עֵ֖זֶר כְּנֶגְדֹּֽו׃

Rdz 2:18 JHWH Bóg zauważył: „Niedobrze jest, gdy Człowiek jest samotny[52]Lub: „niedobrze jest Człowiekowi być samemu”.. Sprawię mu stosowną pomoc”[53]Lub: (1) „uczynię mu odpowiednią dla niego pomoc”, (2) „stworzę dla niego partnerkę”. M. Piela proponuje konkretyzację rzeczownika עֵזֶר, ʿēzer, … Continue reading.

Porównanie i zestawienie kluczowych elementów sylwetek postaci Pierwszego Człowieka-Mężczyzny i Pierwszej Kobiety

 CZŁOWIEK-MĘŻCZYZNAKOBIETA
FUNDAMENT STWORZENIAStworzony z ziemi, z wierzchniej warstwy gleby.Stworzona z namiastki żywej istoty.
ZWIĄZEK Z MATERIAŁEM, KTÓRY POSŁUŻYŁ DO KREACJIŚmiertelność
Konieczność powrócenia do ziemi, z której się powstało.
Płodność
Zdolność do tworzenia życia. Kobieta powstaje z życia i przekazuje to życie dalej.
ARCHETYPYArchetyp śmiertelnika, który po śmierci powraca do ziemi, z której został wzięty.

Archetyp rolnika-plantatora, człowieka żyjącego z ziemiopłodów i pracy swoich rąk.
Archetyp żony, towarzyszki życia, kochanki.

Archetyp matki, stworzycielki życia, budowniczyni rodziny.
POWIERZONE ZADANIA  Ziemia i jej uprawa
U początku dziejów ziemia znajduje się w stanie niepożądanym – niezdolnym do podtrzymania egzystencji istot żywych. Jest ona abiotyczna, pozbawiona wszelkiej roślinności, gdyż – jak czytamy w Rdz 2:5 – „JHWH Bóg nie sprowadzał deszczu na ziemię i nie było komu jej uprawiać”[54]Lub: „nie było człowieka, który mógłby ją uprawiać”.. Powołanie do życia Pierwszego Człowieka-Mężczyzny stanowi odpowiedź na to ostatnie ogniwo problemu – „nie było komu jej uprawiać”[55]Lub: „nie było człowieka, który mógłby ją uprawiać”..

W konsekwencji
Człowiek zapewnia sobie źródło pożywienia lub utrzymania.
Mężczyzna i jego samotność
Podobnie jak pierwotna ziemia pozostawała „samotna” i konieczne było stworzenie Człowieka, który będzie ją uprawiać, tak i sam Człowiek-Mężczyzna potrzebuje Kobiety, aby zaradziła jego samotności.

W konsekwencji
Kobieta sprowadza na świat nowe życie i buduje społeczność ludzką na ziemi.
TERMINOLOGIA I METAFORYKACzasownik וַיִּיצֶר[56]Hebr. וַיִּיצֶר, wajjîṣer, „ukształtował, ulepił, uformował”. w Rdz 2:7
JHWH ukazany zostaje jako rzemieślnik lub artysta, pracujący z materią nieożywioną, formujący ją, nadający jej kształt. Pierwszy Człowiek jest niczym ceramiczny wyrób garncarza, który następnie napełnia się, dzięki czemu może spełniać swoje zadanie.

Rzeczowniki עָפָר[57]Hebr. עָפָר, ʿâp̄âr – „proch, pył, luźna ziemia, wierzchnia warstwa gleby, garść ziemi, glina”. i אֲדָמָה[58]Hebr. אֲדָמָה, ʾăḏâmâ – „ziemia, gleba”. w Rdz 2:7
Autor posiłkuje się tutaj niezwykle popularnym w literaturze i sztuce starowschodniej motywem stworzenia człowieka bądź też całego gatunku ludzkiego z ziemi lub gliny[59]Pisałem o tym tutaj..

Czasownik וַיִּפַּח[60]Hebr. וַיִּפַּח, wajjippaḥ, „tchnąć, wdmuchnąć”. W kontekście pracy metalurgów i kowali również: „rozdmuchiwać [żar], rozniecać, podsycać [temperaturę w … Continue reading i rzeczownik אַפַּיִם[61]Hebr. אַפַּיִם, ʾappajim, „nozdrza”. W kontekście metalurgicznym termin ten może oznaczać „dysze powietrzne”, a także „piece hutnicze” i „profesję … Continue reading w Rdz 2:7
Pisarz zdaje się odwoływać do powszechnego w kulturze starożytnego Egiptu motywu wdmuchania życia w wykreowaną istotę[62]Omawiałem to zagadnienie w tym tekście..

Ponadto, Pierwszy Człowiek przyrównany zostaje do pieca hutniczego, który Bóg Hebrajczyków lepi z ziemi, by po chwili rozdmuchać w nim żar życia. Metaforyka metalurgiczna pozostaje kwestią otwartą i niepewną. Stawiam przy niej znak zapytania[63]Zajrzyjcie do mojej odpowiedzi na podniesione przez jednego z czytelników pytanie dot. metaforyki metalurgicznej w Rdz 2:7b..
Rzeczownik צֵלָע[64]Hebr. צֵלָע, ṣēlâʿ, „żebro, bok” (w Rdz 2:21-22). W pozostałych kontekstach: (1) „przybudówka, boczna komnata, alkowa, alkierz”, (2) „podpora, belka”, … Continue reading i czasownik וַיִּבֶן[65]Hebr. וַיִּבֶן, wajjiḇen, „budować, stawiać, wznosić, konstruować, rozbudowywać, odbudowywać, przebudowywać, tworzyć”. Z racji sytuacji gramatycznej w wersie Rdz 2:22 … Continue reading w Rdz 2:21-22
JHWH ukazany jest jako budowniczy i architekt, który stawia dom, wznosi namiot lub konstruuje przybytek. Czasownik z rdzenia בנה, bnh (bet-nun-he) przywołuje dodatkowo kontekst „zapewniania sobie potomstwa” i „podtrzymywania ciągłości rodziny, plemienia, ludu”[66]Znany nam z omówionych wcześniej Rdz 16:1-2 i Rdz 30:1-3, a także dziesięciu innych fragmentów (Pwt 25:9, Ps 28:5, Jr 12:16, Jr 24:6, Jr 31:4, Jr 33:7, Jr 42:10, Ml 3:15)..

Rzeczownik אִשָּׁה w Rdz 2:23
Termin אִשָּׁה, ʾiššâ, „kobieta, żona, partnerka” zestawiony zostaje w tym wersie ze słowem אִישׁ, ʾîš, „mężczyzna, mąż”. Wskazują one na relacyjny, małżeński aspekt wspólnoty dwojga[67]W przeciwieństwie do tego czysto prokreacyjnego, wyrażonego w Heksaemeronie przy pomocy terminów זָכָר וּנְקֵבָה, zâḵâr ûnqēḇâ, „samce i samice” w Heksaemeronie. … Continue reading.

Imię חַוָּה w Rdz 3:20
Imię חַוָּה, ḥawwâ, „Chawa, Ewa” podkreśla rolę, jaką autor biblijny nadaje archetypicznej Kobiecie – rolę życiostwórczyni, rodzicielki, matki i budowniczyni rodziny[68]Poświęciłem temu zagadnieniu ostatni wpis..
GRY SŁÓW I
INTERTEKSTUALNOŚCI
Rdz 2:7
Utworzona na bazie etymologii popularnej relacja między אָדָם, ʾâḏâm i אֲדָמָה, ʾăḏâmâ, „człowiekiem, ludzkością, rodzajem ludzkim” a „ziemią, glebą” jako budulcem, z którego powstał. Tę grę słów możemy oddać w przekładzie jako duet „ziemianin”-„ziemia”[69]Koniecznie małą literą w obu przypadkach..

Sylwetka biblijnego Pierwszego Mężczyzny, ulepionego z kleistej, zwilżonej ziemi przywodzi na myśl znaną z Eposu o Gilgameszu postać Enkidu – pokrytego sierścią dzikusa, który żyje w niczym niezakłóconej harmonii z naturą, przyjaźni się ze zwierzętami i który tak jak one żywi się trawą, hasając po polach i lasach w stroju adamowym. Historia Enkidu zbiega się z historią hebrajskiego Adama w wielu punktach[70]Więcej na ten temat znajdziecie w tym miejscu..

Rdz 2:5, Rdz 2:15 i Rdz 3:23
Człowiek powołany zostaje do pracy na roli. Paralelny motyw obserwujemy w czterech utworach mezopotamskich. Autor biblijny prawdopodobnie polemizuje z ich perspektywą na los i status rodzaju ludzkiego.
Rdz 2:21-22
Starohebrajskie צֵלָע, ṣēlâʿ, „żebro, bok” jako intertekstualne odwołanie do sumeryjskiego ti, „żebro, życie” oraz postaci bogini Ninti z mitu o Enkim i Ninhursag[71]Pisałem o tym tutaj..

Motyw „zbudowania” Kobiety, wyrażony w Rdz 2:21-22 czasownikiem וַיִּבֶן, wajjiḇen, obecny jest również w staroegipskiej Opowieści o dwóch braciach.

Rdz 3:20
Pisarz posługuje się w tym wersie grą słów חַוָּה, ḥawwâ, „Chawa, Ewa, życiostwórczyni, rodzicielka, autorka życia” i חָי, ḥâj, „żyjący, ten, który żyje” by tym mocniej uwydatnić rolę Pierwszej Kobiety jako Pramatki rodzaju ludzkiego. Oba te wyrazy pochodzą z tego samego rdzenia starohebrajskiego, tj. חיה, ḥjh (chet-jod-he).

Nadany Ewie tytuł אֵם כָּל־חָי, ʾēm kol-ḥâj, „matki każdego żyjącego”[72]Lub: „matki wszystkich żyjących”. kieruje nasz wzrok ku postaciom wielkich bogiń-pramatek, stworzycielek życia, znanych nam z mitologii starożytnego Bliskiego Wschodu[73]Pisałem o tym tutaj..
LOS I
PRZEZNACZENIE  
Śmiertelnik
Przeznaczeniem archetypicznego Człowieka jest powrócić do ziemi, z której został wzięty. אָדָם, ʾâḏâm staje się na powrót częścią אֲדָמָה, ʾăḏâmâ (Rdz 3:19)[74]Motyw powracania śmiertelnika do ziemi (z wykorzystaniem tego samego hebrajskiego słownictwa) widzimy również w Rdz 3:23, Hi 10:9, Hi 34:15, Ps 104:29, Ps 146:4 oraz Koh 3:20..

Żyjący z ziemi
Losem archetypicznego Mężczyzny jest utrzymywać się z pracy swoich rąk i owoców ziemi, po której stąpa (Rdz 2:5, Rdz 2:15-16, Rdz 3:17-19).
Towarzyszka życia
Losem archetypicznej Kobiety jest zaradzić samotności Mężczyzny (Rdz 2:18, Rdz 2:23-24, Rdz 3:16).

Matka
Przeznaczeniem archetypicznej Kobiety w wizji pisarza biblijnego jest zapewnienie rodzajowi ludzkiemu potomstwa (Rdz 3:16, Rdz 3:20, Rdz 4:1-2, Rdz 4:17, Rdz 4:19-22, Rdz 4:25-26).
SĄD NAD PIERWSZYMI LUDŹMIRdz 3:17-19
Sąd nad Pierwszym Człowiekiem-Mężczyzną czyni oba opisane powyżej obszary jego Losu i przeznaczenia trudniejszymi, dokuczliwszymi i o wiele bardziej brzemiennymi w skutkach. Primo, Pierwszy Człowiek – przepędzony z Ogrodu i oddzielony od drzewa życia – staje się nieodwołalnie śmiertelny. Secundo, utrzymywanie się z ziemiopłodów i pracy własnych rąk staje się znojem i mozołem.
Rdz 3:16
Dokładnie tak, jak w przypadku wyroku wydanego na Pierwszym Mężczyźnie, boski werdykt nad Kobietą dotyka obu obszarów jej Losu i przeznaczenia, nakreślonych w wierszu wyżej. Archetypiczna rola żony i towarzyszki oraz archetypiczna rola matki-stworzycielki życia sprzężone zostają odpowiednio z poniżeniem i cierpieniem.

Konsekwentna precyzja słowa

Autor starohebrajski realizuje swoją literacką wizję historii edeńskiej z konsekwentną precyzją. Zarówno w samych opisach antropogenezy, jak i kolejnych fragmentach, opowiadających o perypetiach Pierwszych Ludzi, pisarz celowo dobiera takie imiona, słownictwo, obrazy i motywy, aby wtłoczyć archetypiczne postaci Mężczyzny i Kobiety w przypisane im dość wąskie, modelowe role. Pozwala on, by rozdziały opowieści o Edenie zapieczętowały tożsamość nie tylko samych Prarodziców, ale również wszystkich nadchodzących pokoleń śmiertelników.

Wspólny, starowschodni tygiel kulturowy

Nie tylko opisy stworzenia Pierwszego Człowieka-Mężczyzny i Pierwszej Kobiety, ale i cała narracja edeńska przesycone są intertekstualnościami i nawiązaniami do szerokiego wachlarza motywów i pierwiastków fabularnych z literatury i sztuki starożytnego Bliskiego Wschodu.

Patriarchalny wydźwięk narracji

W przeciwieństwie do wymowy Heksaemeronu, monumentalnego opisu stworzenia świata i jego mieszkańców, w którym przedstawiciele praludzkości – kobiety i mężczyźni – otrzymują ten sam status, tę samą pozycję, to samo błogosławieństwo i to samo zadanie (Rdz 1:26-28), spomiędzy ustępów opowiadających o Edenie (Rdz 2:4b – Rdz 5) przeziera starowschodnia myśl patriarchalna.

Wyraża się ona w kilku punktach:

  • To Mężczyzna stworzony zostaje jako pierwszy. Kobieta powstaje w drugiej kolejności, na bazie fragmentu jego ciała.
  • W rozumieniu autora starohebrajskiego Kobieta powołana zostaje do życia jako remedium na samotność Pierwszego Mężczyzny.
  • Mężczyzna nadaje imię swojej partnerce[75]Najpierw w Rdz 2:22-23, gdzie nowo stworzona Kobieta nazwana zostaje „żoną, partnerką”, a następnie w Rdz 3:20, w którym Mężczyzna nadaje jej imię חַוָּה, ḥawwâ.. Na starożytnym Bliskim Wschodzie akt nadawania imienia był oznaką niesymetryczności zajmowanych pozycji (na przykład w relacji rodzic-dziecko) lub wręcz przejawem egzekwowania władzy (na przykład monarchy nad poddanym). Gdy JHWH przyprowadza zwierzęta do Człowieka-Mężczyzny, ten każdemu z nich nadaje odpowiednią nazwę, uczestnicząc tym samym w procesie sprawowania zwierzchności nad światem (Rdz 2:19-20). Przy nadaniu imienia Pierwszej Kobiecie przez Adama mamy do czynienia z analogiczną asymetrią statusów.
  • Wyrok Boga Izraela nad Kobietą w Rdz 3:16 jest znacznie surowszy niż ten ogłoszony nad Mężczyzną w Rdz 3:17-19.

Antropomorficzne słownictwo zwiastuje domeny działalności starożytnego człowieka

Podczas gdy w Heksaemeronie podejmowane przez Boga Izraela czynności wyrażane są językiem oszczędnym, minimalistycznym, świadomie ograniczonym do skrupulatnie dobranych leksemów, w opowieści o Edenie spotykamy się ze słownictwem nie tylko o wiele plastyczniejszym, działającym na nasze zmysły, ale również odwołującym się do codzienności życia i pracy mieszkańców starożytnego Bliskiego Wschodu.

Czasowniki wajjiqtol, którymi pisarz posługuje się do wyrażenia kolejnych składników boskiej kreacji to:

  • וַיִּצֶר, wajjîṣer, „ukształtował, ulepił, uformował” w Rdz 2:7 i Rdz 2:19 – praca garncarzy, ceglarzy, rzeźbiarzy i rzemieślników
  • וַיִּפַּח, wajjippaḥ, „wdmuchał, tchnął, wtłoczył (powietrze)” w Rdz 2:7 – praca kowali, metalurgów i dymarzy
  • וַיִּטַּע, wajjiṭṭaʿ, „zasadził” w Rdz 2:8 – praca rolników, plantatorów, hodowców, sadowników i winogrodników
  • וַיַּצְמַח, wajjaṣmaḥ, „wyhodował, sprawił, że wyrosły (drzewa)” w Rdz 2:9 – praca rolników, plantatorów, hodowców, sadowników i winogrodników
  • וַיִּבֶן, wajjiḇen, „zbudował, przebudował, uformował” w Rdz 2:22 – praca budowniczych, architektów, cieśli, kamieniarzy i murarzy
  • וַיַּעַשׂ, wajjaʿaś, „sporządził” i וַיַּלְבֵּשׁ, wajjalbēš, „przyodział, ubrał” w Rdz 3:21 – praca tkaczy i krawców

Wszystkie one w pewnym sensie zapowiadają obszary działalności Pierwszych Ludzi i ich potomków. Każda z tych domen stanowić będzie istotną część składową kiełkującej cywilizacji.

Ziemia i rodzina jako lejtmotywy w Księdze Rodzaju

Postacie Adama i Ewy, rozumiane jako archetypy Człowieka-Mężczyzny i Kobiety, swoimi historiami i zmaganiami wytyczają swego rodzaju ścieżki, po których kroczyć będą wszyscy ich potomkowie.

Przy pomocy opowieści o Edenie autor hebrajski nakreśla najważniejsze, przewodnie tematy i relacje, którymi poprzetykana jest reszta rozdziałów tej księgi. Los i przeznaczenie Adama i Ewy[76]Odsyłam tu do wyrzeźbionej powyżej tabeli. niczym fatum ciąży na kolejnych pokoleniach ludzi.

  • Gdy Kain, rolnik dopuszcza się mordu na swoim bracie Ablu, za sprawą przelanej krwi ziemia staje się dla niego przeklęta, a on sam – teraz już tułacz bez ziemi – zmuszony jest wędrować po krainach na wschód od Edenu. Dopiero jego potomek łamie tę klatwę i staje się człowiekiem osiadłym.
  • W historii rodziny Noego i globalnego kataklizmu czytamy o tym, jak namiastka ludzkości zostaje oderwana od ziemi, by – po jej oczyszczeniu – móc ją na nowo zapełnić.
  • 10 rozdział Księgi Rodzaju przedstawia poszczególne nacje ziemskie, ich protoplastów i krainy, w jakich się osiedliły.
  • Opowiadanie o wieży Babel zasadza się na fundamencie ludu mówiącego jednym językiem, zamieszkującego ziemię Szinear. Bóg Hebrajczyków nie tylko miesza ich język, pozbawiając ich w konsekwencji możliwości porozumiewania się, ale i pozbawia ich ziemi, zmuszając do rozproszenia się po różnych krainach.
  • Cykl narracji o hebrajskich patriarchach – Abrahamie, Izaaku i Jakubie oraz ich żonach – to synteza opowieści o relacji rodziny i ziemi. Patriarchowie-ojcowie wędrują w poszukiwaniu nowych, lepszych ziem dla swoich rodzin i trzód, które zapewniają im utrzymanie. Patriarchinie-matki zmagają się z bezpłodnością i chwytają kłopotliwych rozwiązań, aby zapewnić swoim rodom wyczekiwanych potomków.
  • Dwunastu synów Jakuba-Izraela to jedynie początek biblijnej podróży i fantastyczny wstęp do kolejnych ksiąg Starego Testamentu, opowiadających o zmiennych kolejach losu Dwunastu Plemion Izraela, które wędrują, osiedlają się, opanowują ziemię, by wreszcie ją utracić, a potem doń powrócić.

Właśnie z tego powodu Księga Rodzaju nazywana bywa również Księgą Początków. I to księgą wielu początków – dodajmy.

Źródło obrazu: ©IamYM | stock.adobe.com

Przypisy

Przypisy
1 Podoba mi się (i to bardzo!) propozycja M. Pieli dla tego wersu: „ulepił człowieka z garści ziemi”. Myślę, że razem z „wierzchnią warstwą gleby” stanowią one lepsze tłumaczenia niż klasyczne „z prochu ziemi”.
2 Forma wajjiqtol czasownika prostego 3 os. l. poj. r. męskiego z rdzenia יצר, jṣr (jod-cade-resz).
3 Forma wajjiqtol czasownika prostego 3 os. l. poj. r. męskiego z rdzenia נפח, npḥ (nun-pe-chet).
4 Szersze omówienie wykorzystanych w Rdz 2:7 terminów znajdziecie w tych trzech wpisach: tutaj, tutaj i tutaj.
5 Czterech z Mezopotamii, dwóch z Egiptu i jednym ze starożytnego Ugarit (kultura kananejska). Do nich dodać możemy jeszcze mity Hellenów.
6 W pięciu z Egiptu i jednym z Mezopotamii.
7 Z perspektywy językoznawczej oba te terminy mają wspólną etymologię – rdzeń אדם, ʾdm (alef-dalet-mem), ale אָדָם, ʾâḏâm nie jest derywatem słowa אֲדָמָה, ʾăḏâmâ.
8 Nie są to jedyne miejsca w Biblii hebrajskiej, gdzie taka koncepcja jest sformułowana. Obok nich wymienić należy również: Hi 10:9, Hi 34:15, Ps 104:29, Ps 146:4 oraz Koh 3:20.
9 Lub klasyczniej: „w pocie czoła będziesz jadł chleb”.
10 Lub dokładniej: „do gleby”.
11 Lub: „gdyż to z niej zostałeś wzięty”.
12 „Garścią ziemi” – wzoruję się tutaj na przekładzie M. Pieli.
13 W tym miejscu warto zaznaczyć, że nasze kulturowe wyobrażenie na temat biblijnego Raju i życia w nim jest najprawdopodobniej mylne. Uważna lektura początkowych rozdziałów Księgi Rodzaju pokazuje, że ani zwierzęta, ani Pierwsi Ludzie nie zostali stworzeni jako nieśmiertelni. Wieczną młodość zapewniało zasadzone w Ogrodzie drzewo życia. Gdy Człowiek zostaje zeń wypędzony, a w konsekwencji traci dostęp do owoców drzewa życia – zaczyna umierać. Podobnie rzecz się ma w przypadku pracy. W wizji pisarzy starohebrajskich była ona wpisana w egzystencję człowieka już od samego początku. Wygnanie z Edenu i przeklęcie ziemi przez JHWH uczyniło ją jedynie trudną i znojną.
14 Lub też: „żadne krzewy polne”.
15 Lub: „żadne rośliny uprawne”, „żadne trawy polne”.
16, 54, 55 Lub: „nie było człowieka, który mógłby ją uprawiać”.
17 Lub: „doglądał go, opiekował się nim”. Czasowniki עָבַד, ʿâḇaḏ i שָׁמַר, šâmar, wykorzystane tutaj do nakreślenia postawionego przed Człowiekiem zadania, dość często funkcjonują w kontekstach związanych ze sprawowaniem kultu świątynnego, liturgii i służby kapłańskiej (Lb 1:53, Lb 3:7-8, Lb 4:23-24, Lb 4:26, Lb 8:26, Lb 18:5-7, Pwt 13:5, Joz 22:5, Ml 3:14). Jest to jedna z wielu wskazówek, za pośrednictwem których wywodzący się ze środowiska kapłańskiego autor daje do zrozumienia, że zasadzony przez JHWH Ogród pełnił rolę proto-Świątyni. Podobne wskazówki obserwujemy w Heksaemeronie (Rdz 1:1-2:4a) – z tą różnicą, że Świątynią jest cały stworzony przez Boga Izraela świat.
18 Ci z was, którzy znają hebrajski biblijny i czytają tekst w oryginale, z pewnością zwrócili uwagę na nieoczekiwane w tej sytuacji gramatycznej zaimki sufigowane w formie 3 os. l. poj. r. żeńskiego. Omówienie tego zagadnienia zostawiam na inną okazję.
19 Lub: „ludzi”.
20 Lub: „ziemię, z której został wzięty”. Dwuznaczność wymowy przekładu jest celowa i ma odzwierciedlać dwuznaczność brzmienia tekstu oryginalnego.
21 Tłumaczenie: K. Szarzyńska, Mity sumeryjskie.
22 Tłumaczenie: K. Łyczkowska, „Starobabiloński mit o Atrachasisie”.
23 Tłumaczenie: K. Łyczkowska, „Starobabiloński mit o Atrachasisie”, Mity akadyjskie.
24 Tłumaczenie: K. Łyczkowska, „Enūma eliš„, Mity akadyjskie.
25 W wymowie starożytnej, rekonstruowanej: Ḥałłâ. Pierwszą głoskę wymawiamy gardłowo, podwójne /ł/ wzdłużamy, a całe słowo akcentujemy na ostatnią sylabę.
26 Pełen wywód na ten temat znajdziecie tutaj.
27 Lub: „człowiek”.
28 „Każdego żyjącego”, hebr. כָּל־חָי, kol-ḥâj. Również: „wszystkich żyjących”, jako że imiesłów חָי, ḥâj może być tutaj użyty w sensie zbiorowym. Hebrajski חָי, ḥâj, „żyjący, ten, który żyje” pochodzi z korzenia wyrazowego חיה, ḥjh (chet-jod-he).
29 Jedynym polskim przekładem, w którym podjęto próbę odwzorowania gry słów w tym wersie (חַוָּה, ḥawwâ, „Chawa, Ewa, życiostwórczyni” i חָי, ḥâj, „żyjący” pochodzą z tego samego rdzenia) jest tłumaczenie dra Marka Pieli: Wtedy człowiek dał swej żonie na imię Ewa, bo kto żyw, jest owocem jej żywota. Z kolei w Septuagincie, starożytnym przekładzie Starego Testamentu na grekę, tłumacz oddał hebrajskie imię Ewy jako Ζωή, Zōē, czyli po prostu „Życie” (najwyraźniej z powodu braku sensownego ekwiwalentu). Tekst grecki ma następującą postać: καὶ ἐκάλεσεν Αδαμ τὸ ὄνομα τῆς γυναικὸς αὐτοῦ Ζωή, ὅτι αὕτη μήτηρ πάντων τῶν ζώντων, „Adam nadał swojej żonie imię Zoe (Życie), bo ona jest matką wszystkich żyjących”. Obecny w Rdz 3:20 kalamburowy związek między słowami można spróbować oddać w następujący sposób: Mężczyzna nadał swojej żonie imię Rodzicielka, gdyż to za jej sprawą narodził się każdy, kto żyje.
30 A właściwie: z rdzenia בני, bnj (bet-nun-jod).
31 Lub: „pogrążył Mężczyznę w głębokim śnie”.
32 Lub: „jeden z jego boków”.
33 Lub: „bok”.
34 Lub: „przebudował”.
35 Językoznawcy w zasadzie nie są zgodni, czy jest to jedynie (metaforyczna) odnoga omawianego tu korzenia בנה, bnh (bet-nun-he), czy może raczej niezależna jednostka leksykalna. Dla naszego rozważania nie jest to istotne.
36 Lub: „służkę”.
37 Lub: „służką”.
38 Lub dynamiczniej: „być może za jej sprawą mój ród zapewni sobie potomka”. Jest to jeden z wymienionych powyżej przykładów szczególnego wystąpienia czasownika אִבָּנֶה, ʾibbâne – formy jiqtol koniugacji nifʿal, 1 os. l. poj. z omawianego rdzenia בנה, bnh.
39 Lub: „że nie urodziła mu potomków, dzieci”.
40 Lub: „współżyj z nią, żeby rodziła na moje kolana”. Opatrzony spójnikiem waw czasownik וְתֵלֵד, wəṯēlēḏ, „rodzi, urodzi” może być w tym miejscu odczytywany jako jussivus („niech rodzi, niech urodzi”) lub też jako część konstrukcji imperativus + waw + jiqtol, wyrażającej zdanie okolicznikowe celu („żeby urodziła na moje kolana”).
41 „Kolana” są najprawdopodobniej eufemistycznym określeniem narządów płciowych (podobnie jak w języku akadyjskim) lub też ich okolic. Przy pomocy idiomu „rodzić na czyjeś kolana” autor opisuje praktykowany na starożytnym Bliskim Wschodzie zwyczaj adoptowania dziecka urodzonego przez matkę zastępczą.
42 Lub: „za jej sprawą również i mój ród zapewni sobie potomka”. Dokładnie tak jak we fragmencie Rdz 16:1-2, użyty tu został czasownik אִבָּנֶה, ʾibbâne, czyli forma jiqtol koniugacji nifʿal, 1 os. l. poj. z korzenia בנה, bnh.
43 Z tego powodu w żydowskiej tradycji rabinicznej Pierwszą Kobietę przyrównuje się do Mieszkania (Przybytku) JHWH oraz późniejszej Świątyni w Jerozolimie.
44 W staroegipskich Napomnieniach Amenemopeta pierwiastek budowlany oraz motyw ulepienia człowieka z „tego, co na dole” łączą się: „człowiek jest gliną i słomą, a bóg jest jego budowniczym”.
45 Utwór ten jest, rzecz jasna, o wiele starszy od kompozycji biblijnej.
46 Czy przypomina wam to pewną biblijną postać?
47 Jak wielu starowschodnich bohaterów literackich.
48 Tłumaczenie angielskie Edwarda F. Wente.
49 Tłumaczenie polskie moje.
50 W staroegipskim: qd=k.
51 W tekstach odnalezionych w starożytnym porcie Ugarit, położonym na północ od Ziemi Izraela, bóg El (czyli najwyższe bóstwo kananejskiego panteonu do czasu przejęcia władzy przez Baala) tytułowany jest bnj bnwt, „stworzycielem stworzeń”. Ugarycki rdzeń bnj to odpowiednik omówionego wyżej starohebrajskiego בנה, bnh (בני, bnj).
52 Lub: „niedobrze jest Człowiekowi być samemu”.
53 Lub: (1) „uczynię mu odpowiednią dla niego pomoc”, (2) „stworzę dla niego partnerkę”. M. Piela proponuje konkretyzację rzeczownika עֵזֶר, ʿēzer, „pomoc” i odczytanie go jako kolektywu: „stworzę mu godnych pomocników”.
56 Hebr. וַיִּיצֶר, wajjîṣer, „ukształtował, ulepił, uformował”.
57 Hebr. עָפָר, ʿâp̄âr – „proch, pył, luźna ziemia, wierzchnia warstwa gleby, garść ziemi, glina”.
58 Hebr. אֲדָמָה, ʾăḏâmâ – „ziemia, gleba”.
59 Pisałem o tym tutaj.
60 Hebr. וַיִּפַּח, wajjippaḥ, „tchnąć, wdmuchnąć”. W kontekście pracy metalurgów i kowali również: „rozdmuchiwać [żar], rozniecać, podsycać [temperaturę w piecu]”.
61 Hebr. אַפַּיִם, ʾappajim, „nozdrza”. W kontekście metalurgicznym termin ten może oznaczać „dysze powietrzne”, a także „piece hutnicze” i „profesję metalurgów” (w obu przypadkach na bazie metonimii).
62 Omawiałem to zagadnienie w tym tekście.
63 Zajrzyjcie do mojej odpowiedzi na podniesione przez jednego z czytelników pytanie dot. metaforyki metalurgicznej w Rdz 2:7b.
64 Hebr. צֵלָע, ṣēlâʿ, „żebro, bok” (w Rdz 2:21-22). W pozostałych kontekstach: (1) „przybudówka, boczna komnata, alkowa, alkierz”, (2) „podpora, belka”, (3) „bok [przedmiotu], boczna część [obiektu], strona [budowli]”, (4) „zbocze [góry]”, (5) „deski, drewniane płyty do zabudowywania ścian”.
65 Hebr. וַיִּבֶן, wajjiḇen, „budować, stawiać, wznosić, konstruować, rozbudowywać, odbudowywać, przebudowywać, tworzyć”. Z racji sytuacji gramatycznej w wersie Rdz 2:22 oddaję go jako „uformował, przebudował”.
66 Znany nam z omówionych wcześniej Rdz 16:1-2 i Rdz 30:1-3, a także dziesięciu innych fragmentów (Pwt 25:9, Ps 28:5, Jr 12:16, Jr 24:6, Jr 31:4, Jr 33:7, Jr 42:10, Ml 3:15).
67 W przeciwieństwie do tego czysto prokreacyjnego, wyrażonego w Heksaemeronie przy pomocy terminów זָכָר וּנְקֵבָה, zâḵâr ûnqēḇâ, „samce i samice” w Heksaemeronie. Poświęciłem temu zagadnieniu jeden z wcześniejszych tekstów.
68 Poświęciłem temu zagadnieniu ostatni wpis.
69 Koniecznie małą literą w obu przypadkach.
70 Więcej na ten temat znajdziecie w tym miejscu.
71 Pisałem o tym tutaj.
72 Lub: „matki wszystkich żyjących”.
73 Pisałem o tym tutaj.
74 Motyw powracania śmiertelnika do ziemi (z wykorzystaniem tego samego hebrajskiego słownictwa) widzimy również w Rdz 3:23, Hi 10:9, Hi 34:15, Ps 104:29, Ps 146:4 oraz Koh 3:20.
75 Najpierw w Rdz 2:22-23, gdzie nowo stworzona Kobieta nazwana zostaje „żoną, partnerką”, a następnie w Rdz 3:20, w którym Mężczyzna nadaje jej imię חַוָּה, ḥawwâ.
76 Odsyłam tu do wyrzeźbionej powyżej tabeli.

Ewa – Prakobieta i Pramatka

W ostatnim wpisie przyjrzeliśmy się zagadnieniu kodu kulturowego oraz zaszczepionych w naszej psyche motywów i symboli biblijnych. W ramach przykładu wykorzystałem krótki fragment z Księgi Rodzaju 2:21-22, opisujący stworzenie Pierwszej Kobiety z – tutaj właśnie pojawia się znak zapytania – żebra lub boku Mężczyzny. Na podstawie dostępnych nam dziś źródeł językowych i pozajęzykowych nie jesteśmy w stanie dokonać ostatecznej identyfikacji owej części ciała Człowieka, którą wyciąga i wykorzystuje Bóg JHWH w tym starohebrajskim opowiadaniu. Tymczasem w naszej kolektywnej świadomości kulturowej sprawa ta wydaje się prosta, klarowna i pozbawiona większych niejasności, co zresztą znajduje swoje odzwierciedlenie w dyskursie publicznym.

Adam i Ewa – imiona Pierwszych ludzi obecne w rozpoczynającej się w Rdz 2:4b narracji edeńskiej – stanowią kolejny dobry przykład tego, w jaki sposób wieki historii, tłumaczenia Biblii a nawet zachodnia sztuka wpłynęły na nasz obraz przedstawionych w początkowych rozdziałach Księgi Rodzaju wydarzeń i uczestniczących w nich postaci. Pokazują one również dobitnie, jak wiele istotnych szczegółów, odcieni znaczeniowych czy zamierzonych przez autora gier językowych i niejednoznaczności może zagubić się w tłumaczeniu na języki narodowe.

Bo przecież starohebrajski אָדָם, ʾâḏâm to nie ten „nasz” Adam, rozumiany jako popularne imię męskie w Polsce i poza jej granicami. Termin אָדָם, ʾâḏâm oznacza „człowieka” jako jednostkę (lub: „mężczyznę”, „osobę”, „kogoś, kogoś innego”, w określonych sytuacjach w tekście), a także „rodzaj ludzki, ludzkość” w sensie kolektywnym. Wszystko to zależnie od kontekstu i okoliczności gramatycznych, w jakich występuje.[1]O terminie tym pisałem już wcześniej tutaj, tutaj i tutaj.

Pomimo faktu, że w całej Biblii hebrajskiej wyraz ten pojawia się przeszło pół tysiąca razy, jako imię własne użyty jest w zaledwie kilku miejscach, co stanowi znikomy ułamek całości. Warto zaznaczyć, że precyzyjne wskazanie wszystkich takich wystąpień jest bardzo trudne, a to przede wszystkim za sprawą cech wewnętrznych samego języka hebrajskiego, w którym nie istnieje rozróżnienie na litery małe i wielkie. Mało tego, do głosu w tej materii dochodzi również (celowe lub nieświadome) pozostawienie przez pisarza biblijnego niejednoznacznych do interpretacji wersów, w których אָדָם, ʾââm może być odczytywany zarówno jako „Człowiek”[2]Lub też: „Mężczyzna”., jak i imię własne Adam.

Można pokusić się o stwierdzenie, że pospolite starohebrajskie słowo אָדָם, ʾââm, „człowiek, ludzkość” zostało jedynie zaadaptowane przez autora na potrzebę pradziejów biblijnych jako imię dla archetypicznego męskiego przodka wszystkich ludzi. Nikt inny nie nosi takiego miana w Starym Testamencie. Podobnie wśród źródeł pozabiblijnych ze starożytnego Izraela i Judy nie odnajdujemy ani jednej postaci nazwanej w ten sposób. Jest więc bardzo możliwe, że w języku hebrajskim takie imię w ogóle nie funkcjonowało.[3]Co, rzecz jasna, nie oznacza, że nie mogło ono być obecne w innych językach i kulturach starowschodnich. I tak na przykład: w tekstach akadyjskich i babilońskich pojawiają się niezwykle … Continue reading

Innymi słowy, w przeciwieństwie do powszechnego wyobrażenia na temat imienia praojca ludzkości i jego całkowitego spowszednienia w naszych uszach za sprawą języków Zachodu, w Biblii hebrajskiej jest to imię wyjątkowe, zaadaptowane, archetypiczne, spełniające konkretną rolę w literackim zamyśle pisarza.

A jak to wygląda w przypadku hebrajskiej Ewy? Czytajmy dalej.

Ewa, czyli edeńska wężyca?

W porównaniu ze stosunkowo pospolitym, omówionym wyżej terminem אָדָם, ʾâḏâm, starohebrajskie imię biblijnej Pramatki jest wyrazem zdecydowanie rzadkim. Pojawia się ono w Starym Testamencie wyłącznie dwukrotnie – w Rdz 3:20 i Rdz 4:1.

ג כ’ וַיִּקְרָ֧א הָֽאָדָ֛ם שֵׁ֥ם אִשְׁתֹּ֖ו חַוָּ֑ה כִּ֛י הִ֥וא הָֽיְתָ֖ה אֵ֥ם כָּל־חָֽי׃

Rdz 3:20 Mężczyzna[4]Lub: „człowiek”. nadał swojej żonie imię Chawa[5]W wymowie starożytnej, rekonstruowanej: Ḥałłâ. Pierwszą głoskę wymawiamy gardłowo, podwójne /ł/ wzdłużamy, a całe słowo akcentujemy na ostatnią sylabę., gdyż to ona stała się matką każdego żyjącego.[6]„Każdego żyjącego”, hebr. כָּל־חָי, kol-ḥâj. Również: „wszystkich żyjących”, jako że imiesłów חָי, ḥâj może być tutaj użyty w sensie zbiorowym. … Continue reading[7]Jedynym polskim przekładem, w którym podjęto próbę odwzorowania gry słów w tym wersie (חַוָּה, ḥawwâ, „Chawa, Ewa, życiostwórczyni” i חָי, ḥâj, … Continue reading

Po przeczytaniu powyższego fragmentu chciałoby się zapytać: co tak właściwie oznacza to imię i z jakiego powodu autor wiąże je z macierzyństwem? Żeby odpowiedzieć na te pytania, musimy wgryźć się w starohebrajskie słowo stojące za imieniem Ewy, Pramatki.

Etymologia terminu חַוָּה, ḥawwâ, „Chawa, Ewa” jest niepewna. Propozycje akademików są rozmaite i sięgają do różnych języków semickich (w tym do akadyjskiego, huryckiego, fenickiego, staroarabskiego, punickiego, mandejskiego i aramejskiego). Przy użyciu dostępnych nam narzędzi nie jesteśmy w stanie ustalić jego źródłosłowu w sposób ostateczny i niepozostawiający wątpliwości.

Niemniej jednak warto w tym miejscu zaznaczyć, że jedną z najczęściej sugerowanych[8]I to już od starożytności! i zarazem najbardziej intrygujących etymologii jest ta odwołująca się do następujących terminów:

  • חִוְיָא, ḥiwjâʾ (ḥiłjâʾ), „wąż” – w galilejskim dialekcie języka aramejskiego
  • ܚܶܘܝܳܐ, ḥewjā (ḥełjā), „wąż” – w aramejszczyźnie syriackiej
  • حَيَّة, ajja, „wąż” – w arabskim
  • הות, hwt (hłt), „wąż, wężyca, bogini-wąż” i być może „rodzicielka” – w języku fenickim

W takim wypadku imię biblijnej Pramatki mogłoby oznaczać „węża” lub „wężycę” – a to z kolei otwierałoby przed nami bardzo ciekawy trop literacki w opowieści o upadku Pierwszego Człowieka, o którym czytamy w tym samym rozdziale Księgi Rodzaju.

Możemy sobie bowiem wyobrazić, że w jakiejś starszej, niezachowanej do naszych czasów wersji tego hebrajskiego opowiadania uczestników całego zajścia jest nie troje, ale dwoje. Bo jeśli w historii tej występowała postać określana jako חַוָּה, ḥawwâ i jeśli termin ten pierwotnie oznaczał „węża, wężycę”, to być może znany nam podział na dwie niezależne figury – Węża i Kobietę – jest efektem późniejszego przekształcenia, przeredagowania tekstu, a nie jego formą wyjściową.

Gdybyśmy na potrzebę rozważania przyjęli takie właśnie założenie, pod uwagę należałoby wziąć dwa różne scenariusze.

W pierwszym wariancie nieobecna jest Kobieta, a na scenie pozostają Pierwszy Mężczyzna oraz wielki zwodziciel – wąż.

Taki scenariusz przypominałby historię znaną ze słynnego Eposu o Gilgameszu, w którym przebiegły gad – w czasie, gdy strudzony podróżą bohater zażywa kąpieli – zbliża się ukradkiem do jego rzeczy, porywa roślinę zapewniającą wieczną młodość i czmycha z dala od Gilgamesza, po drodze zrzucając skórę na znak odnowienia życia[9]Czytamy o tym na XI tabliczce akadyjskiego eposu.. Innymi słowy, wąż pozbawia człowieka dostępu do źródła nieśmiertelności.

W wariancie drugim występowaliby wyłącznie Pierwszy Człowiek (hebr. אָדָם, ʾâḏâm) oraz Kobieta-Wężyca (hebr. חַוָּה, ḥawwâ) w podwójnej roli zwodzicielki i uwodzicielki, która odziera Mężczyznę z harmonijnej relacji ze Stwórcą i z Ogrodem – jego pierwotnym środowiskiem życia.

Z podobną historią możemy zetknąć się na samym początku wspomnianego Eposu o Gilgameszu.

Bogini Aruru chwyta kawałek gliny i lepi zeń człowieka o imieniu Enkidu – pokrytego sierścią dzikusa, który żyje w niczym niezakłóconej harmonii z naturą, przyjaźni się ze zwierzętami i tak jak one żywi się trawą, hasając po polach i lasach w stroju adamowym.

Bogowie mezopotamscy dostrzegają w tym nieokrzesanym tarzanie narzędzie ratunku dla miasta Uruk, które cierpi pod rządami szaleńczego tyrana i półboga – tytułowego Gilgamesza. W pierwszej kolejności jednak Enkidu musi zostać oswojony, ucywilizowany niejako. W tym celu wysłana zostaje do niego kobieta, hierodula o imieniu Szamhat. Jej zadaniem jest uwieść i okiełznać Enkidu poprzez inicjację seksualną. Tak też się dzieje. Dwójka spółkuje przez sześć dni i siedem nocy, a w przerwach Szamhat uczy dzikusa o sprawach cywilizowanego świata. Stanowi to swego rodzaju rytuał przejścia, który napełnia go mądrością i zrozumieniem natury wszechrzeczy.

Gdy Enkidu próbuje zbliżyć się do zwierząt, swoich starych przyjaciół, te uciekają od niego. Gdy próbuje je doścignąć – nie jest w stanie. Jego więź ze światem natury zostaje zerwana, traci on swój dotychczasowy dom i dotychczasowe życie, okoliczności zmuszają go do opuszczenia Ogrodu. Wraz z Szamhat wyrusza do miasta Uruk.

Podobnie w opowieści starohebrajskiej: Pierwszy Mężczyzna, nagi, żyjący wśród rajskiej flory i fauny, nieskażony rozmyślaniami nad dychotomią zła i dobra, za sprawą Wężycy-uwodzicielki zostaje wciągnięty w nieznany dotąd świat, zostaje przyprowadzony do cywilizacji, do oświecenia swego sumienia. Ostatecznie musi opuścić swoje bezpieczne siedlisko.

Rzeczą jasną jest, że wszystkie te warianty i ścieżki interpretacyjne mają rację bytu wyłącznie pod warunkiem, że w pierwotniejszej wersji biblijnego opowiadania o złamaniu boskiego przykazania i wypędzeniu z ogrodu edeńskiego Wąż i Kobieta stanowili jedną i tę samą postać, którą dopiero później, z biegiem dekad lub wieków rozszczepiono na dwoje.

Podkreślam tutaj pogrubioną linią, że powyższe rozważanie ma charakter absolutnie hipotetyczny, a jej przedzałożenia są nieweryfikowalne przy obecnym stanie wiedzy i dostępnych nam świadectw materialnych ze starożytnego Bliskiego Wschodu. Traktować je należy jako rodzaj myślenia na głos i próbę odpowiedzi na pytanie, jakie tropy literackie, kulturowe i historyczne mogą kryć się pod powierzchnią tekstu znanego nam dzisiaj, w XXI wieku.

Ewa, czyli stworzycielka życia

Co natomiast pozostaje sprawą bezdyskusyjną to fakt, że pisarz biblijny w wersie Rdz 3:20 łączy imię חַוָּה, ḥawwâ z rdzeniem חוה, ḥwh (chet-waw-he)[10]A ściślej rzecz ujmując, z rdzeniem חוי, ḥwj (chet-waw-jod)., który jest starszym (tj. bliższym językowi protosemickiemu) wariantem rdzenia חיה, ḥjh (chet-jod-he)[11]Dochodzi tu do historycznego przekształcenia spółgłoski waw (łał) w spółgłoskę jod. o zakresie semantycznym „żyć, być żywym, zachowywać przy życiu, wracać do żywych, przywracać do życia, wyzdrowieć”[12]Zależnie od koniugacji, w jakiej występuje w danym wersie. W Starym Testamencie z tego samego źródłosłowu mamy takie słowa, jak na przykład חַיִּים, ḥajjîm, „życie, … Continue reading. Oznacza to więc, że dla autora pradziejów biblijnych fundamentem imienia Ewa (hebr. חַוָּה, ḥawwâ) było życie, utrzymywanie przy życiu, powracanie do życia, dawanie życia. Jest to zresztą najlepsza propozycja etymologii hebrajskiego terminu חַוָּה, ḥawwâ.

Zachowajmy w pamięci tenże fundament i idźmy dalej.

Naszym kolejnym przystankiem jest układ samogłoskowy imienia Ewy, który niejako obudowuje trójspółgłoskowy korzeń i wytycza mu kierunek znaczeniowy. Starohebrajskie słowo חַוָּה, ḥawwâ przyjmuje bardzo charakterystyczną formę: pod pierwszą literą rdzenną mamy samogłoskę patach[13]Poprzeczna kreseczka pod pierwszą literą, czytając od prawej., pod drugą – samogłoskę kamac[14]Poprzeczna kreseczka z przylegającą do niej prostopadle kreseczką pionową – pod literą środkową.. Spółgłoska środkowa (litera waw) została w sposób dystynktywny podwojona przy pomocy znaku dagesz[15]Maleńkiej kropki widocznej tuż przy lewym boku litery waw, czyli pionowej kreseczki w samym środku wyrazu.. Co to wszystko dla nas oznacza? Otóż taki układ masoreckich znaków jest typowy dla grupy rzeczowników, które nazywają wykonawców pewnych rutynowych, powtarzających się czynności – wykonawców różnych profesji.[16]Dla uczących się staro- lub nowohebrajskiego: chodzi tutaj o miszkal קַטָּל, qaṭṭâl.

Do tejże grupy przynależy cały szereg terminów. Poniższa lista dobrze zilustruje wam, o czym mowa:

  • סַבָּל, sabbâl, „tragarz, nosiciel ciężarów” (z rdzenia סבל, sbl, „dźwigać, taszczyć”)
  • חַטָּא, ḥaṭṭâʾ, „grzesznik” (z rdzenia חטא, ʾ, „grzeszyć, dopuszczać się grzechu”)
  • מַלָּח, mallâḥ, „żeglarz, marynarz”[17]Zapożyczony najprawdopodobniej z terminu akadyjskiego i wprzęgnięty do zbioru rzeczowników qattal.
  • חָרָשׁ, ḥârâš, „rzemieślnik” (z rdzenia חרשׁ, ḥrš, „ryć, ciąć”)[18]Zwróćcie uwagę na zmianę w wokalizacji spowodowaną obecnością litery resz, która przez masoretów traktowana była jak spółgłoska gardłowa (choć nią nie jest). W języku hebrajskim … Continue reading
  • אָמָּן, ʾommân, „rzemieślnik, artysta”[19]Zapożyczony najprawdopodobniej z terminu akadyjskiego i wprzęgnięty do zbioru rzeczowników qattal.
  • גַּנָּב, gannâḇ, „złodziej” (z rdzenia גנב, gnb, „kraść, przywłaszczać sobie”)
  • טַבָּח, ṭabbâḥ, „rzeźnik-kucharz” (z rdzenia טבח, tbḥ, „dokonywać uboju, gotować”)
  • רַכָּב, rakkâḇ, „woźnica, powożący rydwanem, jeździec” (z rdzenia רכב, rkb, „powozić [rydwanem]”, „dosiadać [wierzchowca]”)
  • פָּרָשׁ, pârâš, „jeździec, kawalerzysta”[20]Hebrajski termin פָּרָשׁ, pârâš, „jeździec, kawalerzysta” to nomen opificis utworzony jako forma qattal od rzeczownika פָּרָשׁ, pârâš, „koń, … Continue reading
  • קַלָּע, qallâʿ, „procarz, wojownik miotający pociski procą” (z rdzenia קלע, qlʿ, „miotać [pociski]”)
  • צַיָּד, ṣajjâ, „myśliwy” (z rdzenia צוד, ṣwd, „polować, tropić”)

Do tej samej klasy leksykalnej powinniśmy zaliczyć omawiane dziś imię biblijnej Ewy (hebr. חַוָּה, ḥawwâ). Podobnie jak w przypadku innych wyrazów z tej grupy, trójspółgłoskowemu rdzeniowi חוה, ḥwh (chet-waw-he)[21]A dokładniej חוי, ḥwj (chet-waw-jod). towarzyszą samogłoski patach i kamac, a jego druga litera rdzenna podwojona jest przez dagesz.

Jak wspomniałem wyżej, czasowniki z korzenia חוה, ḥwh (chet-waw-he) wyrażają stan i czynności związane z byciem żywym, utrzymywaniem przy życiu, powracaniem do żywych i dawaniem życia. Oznacza to więc, że starohebrajskie imię Ewa (tj. rdzeń חוה, ḥwh wtłoczony w szablon zbioru rzeczowników qattal) nazywa kogoś, kto jest niejako „sprawiaczem” życia – czyli innymi słowy twórcą życia, jego autorem lub autorką.

Na tej podstawie możemy zaproponować kilka tłumaczeń:

  • Życiostwórczyni
  • Życiodawczyni
  • Rodzicielka
  • Stworzycielka życia
  • Autorka życia
  • Ta, która tworzy życie

Niezależnie od tego, który z powyższych wariantów wybierzemy, wers Rdz 3:20 nabiera większego sensu. Wiedząc, co oznacza imię Ewy, rozumiemy jednocześnie, z jakiego powodu autor pradziejów biblijnych łączył je z macierzyństwem i sprowadzaniem na świat nowego życia[22]Tenże rodzicielski kontekst budują już wcześniejsze wersy: Rdz 3:15, gdzie mowa jest o potomstwie Prakobiety oraz Rdz 3:16, w którym treść wyroku ogłaszanego przez Boga Hebrajczyków nad Ewą … Continue reading:

ג כ’ וַיִּקְרָ֧א הָֽאָדָ֛ם שֵׁ֥ם אִשְׁתֹּ֖ו חַוָּ֑ה כִּ֛י הִ֥וא הָֽיְתָ֖ה אֵ֥ם כָּל־חָֽי׃

Rdz 3:20 Mężczyzna[23]Lub: „człowiek”. nadał swojej żonie imię Chawa[24]W wymowie starożytnej, rekonstruowanej: Ḥałłâ. Pierwszą głoskę wymawiamy gardłowo, podwójne /ł/ wzdłużamy, a całe słowo akcentujemy na ostatnią sylabę., gdyż to ona stała się matką każdego żyjącego.[25]„Każdego żyjącego”, hebr. כָּל־חָי, kol-ḥâj. Również: „wszystkich żyjących”, jako że imiesłów חָי, ḥâj może być tutaj użyty w sensie zbiorowym. … Continue reading[26]Jedynym polskim przekładem, w którym podjęto próbę odwzorowania gry słów w tym wersie (חַוָּה, ḥawwâ, „Chawa, Ewa, życiostwórczyni” i חָי, ḥâj, … Continue reading

W analogiczny sposób kolorytu nabiera werset Rdz 4:1, gdy odczytamy go, pamiętając o tym, co oznacza imię Ewy:

ד א’ וְהָ֣אָדָ֔ם יָדַ֖ע אֶת־חַוָּ֣ה אִשְׁתֹּ֑ו וַתַּ֨הַר֙ וַתֵּ֣לֶד אֶת־קַ֔יִן וַתֹּ֕אמֶר קָנִ֥יתִי אִ֖ישׁ אֶת־יְהוָֽה׃

Rdz 4:1 Adam współżył[27]Lub: „spał ze swoją żoną”, „uprawiał seks ze swoją żoną”. O czasowniku יָדַע, jâḏaʿ i jego poprawnym tłumaczeniu w Rdz 4:1 pisałem już wcześniej. ze swoją żoną Chawą[28]Lub: „Ewą”, „Życiostwórczynią”. – ta zaszła w ciążę i urodziła Kaina. Rzekła wtedy: „Stworzyłam[29]Wykorzystany tutaj czasownik קָנָה, qânâ z rdzenia קני, qnj (qof-nun-jod) nie jest standardowym biblijnym terminem na „stwarzanie”. Wszystko wskazuje na to, że autorowi … Continue reading mężczyznę tak jak JHWH!”[30]Lub: „stworzyłam człowieka za sprawą JHWH!”

Ewa jako figura wielkiej matki

Zanim zamkniemy dzisiejszy wpis, chciałbym skrobnąć jeszcze kilka słów na temat samego tytułu, jakim obdarzona zostaje Ewa w Rdz 3:20. Chodzi oczywiście o „matkę każdego żyjącego”[31]Również: „matkę wszystkich żyjących”..

Jego forma nie jest ani przypadkowa, ani oryginalna dla autora starohebrajskiego. Już mniej więcej od połowy XX wieku bibliści wskazywali na jego pokrewieństwo z tytułem wielkiej mezopotamskiej bogini Mami.

il-ta-am is-sū-ū i-ša-lu
tab-sū-ut ilīmeš e-ri-iš-tam Ma-mi
at-ti-i-ma sa-as-sū-ru
ba-ni-a-at a-wi-lu-ti
bi-ni-ma lu-ul-la-a li-bi-il ab-ša-nam
ab-ša-nam li-bi-il ši-pī-ir En-līl
šu-up-ši-ik ili a-wi-lum li-iš-ši

Wezwali boginię, zapytali
położną bogów, mądrą Mami:
„Ty jesteś łonem matczynym, które stworzy człowieka;
stwórz człowieka, aby przejął nasze brzemię!
On weźmie na siebie jarzmo (wyznaczone) przez Enlila,
pracę bogów niech człowiek wykonuje!
[32]Tłumaczenie: K. Łyczkowska, „Starobabiloński mit o Atrachasisie”, Mity akadyjskie.

W spisanym w języku akadyjskim eposie o Atrahasisie, opowiadającym między innymi o potopie – apokaliptycznym kataklizmie, mającym na celu starcie z powierzchni ziemi hałaśliwej, niesfornej rasy ludzkiej, pojawia się niezwykle ważna bohaterka. Jest nią Mami – bogini-matka, nazywana „położną bogów” oraz „panią wszystkich bogów”. To właśnie jej powierzone zostaje zadanie stworzenia lullu-amelu, czyli pierwszych, pierwotnych ludzi, których wyłącznym celem życia ma być praca na rzecz bogów i odciążenie ich od znoju codzienności.

Interesująca nas tutaj najbardziej „pani wszystkich bogów” (akad. bēlet kāla ilī) wykazuje szczególnie bliskie podobieństwo z tytułem biblijnej Ewy – zarówno w doborze samych słów, jak i zastosowanej konstrukcji gramatycznej. Spójrzmy do poniższej tabeli:

 CZŁON IZAIMEK SPAJAJĄCYCZŁON II
w tekście hebrajskimאֵם, ʾēm, „matka” (rzeczownik l. poj. r. ż.)כָּל־, kol, „każdego” lub „wszystkich”חָי, âj, „żyjącego” lub „żyjących”
w tekście akadyjskimbēlet, „pani, władczyni” (rzeczownik l. poj. r. ż.)kāla, „wszystkich”ilī, „bogów”

Pierwszy człon to rzeczownik l. poj. r. żeńskiego, określający swego rodzaju miano lub funkcję osoby. Po nim następuje spajający całą strukturę zaimek „każdego, wszystkich”, który w obu językach wyrażony jest pod postacią terminów sobie pokrewnych: כָּל, kol w hebrajskim i kāla w akadyjskim. Całą konstrukcję zamyka imiesłów lub rzeczownik na oznaczenie jednostki lub zbiorowości.

Ale to nie koniec powiązań ze starowschodnimi bóstwami i ich przymiotami.

Tuż obok babilońskiej Mami, matki bogów i ludzi, stoi Nammu – sumeryjska bogini prastarych mórz i personifikacja otchłani morskiej, tytułowana „matką, która zrodziła niebo i ziemię” oraz „tą, która zrodziła wszystkich bogów”.

Kananejska bogini Aszera nazywana jest ʾm ʾlim, „matką bogów” oraz qnjt ʾlim, „stworzycielką bogów” lub „tą, która zrodziła bogów”.[33]Zwróćcie uwagę na ugarycki imiesłów qnjt, „stwarzająca” z korzenia qnj. Równoległy rdzeń w hebrajszczyźnie biblijnej zostaje wykorzystany w Rdz 4:1 w stosunku do Ewy, która … Continue reading

Nie zapominajmy też o Ninti – „pani [z] żebra” i „stworzycielce życia” z mitu o Enkim i Ninhursag. Pisałem o niej poprzednim razem.

Do tego zacnego, żeńskiego grona wielkich rodzicielek dołącza starotestamentowa Ewa, „matka każdego żyjącego” (hebr. אֵם כָּל־חָי, ʾēm kol-ḥâj), która w ujęciu pisarza biblijnego uhonorowana zostaje zaszczytami i tytułami właściwymi dla bóstw-stworzycielek życia, znanych nam z mitologii starożytnego Bliskiego Wschodu. Autor pradziejów hebrajskich portretuje ją jako figurę prakobiety i pramatki ludzkości.

Źródło obrazu: ©Space-kraft | stock.adobe.com

Przypisy

Przypisy
1 O terminie tym pisałem już wcześniej tutaj, tutaj i tutaj.
2 Lub też: „Mężczyzna”.
3 Co, rzecz jasna, nie oznacza, że nie mogło ono być obecne w innych językach i kulturach starowschodnich. I tak na przykład: w tekstach akadyjskich i babilońskich pojawiają się niezwykle podobne nazwy własne: A-da-mu, A-dam-u oraz ʾÁ-da-mu. W źródłach eblaickich z kolei możemy natknąć się na człowieka nazywanego A-da-mu – zarządcę regionu z czasów króla Igriš-Ḫolama.
4, 23 Lub: „człowiek”.
5, 24 W wymowie starożytnej, rekonstruowanej: Ḥałłâ. Pierwszą głoskę wymawiamy gardłowo, podwójne /ł/ wzdłużamy, a całe słowo akcentujemy na ostatnią sylabę.
6, 25 „Każdego żyjącego”, hebr. כָּל־חָי, kol-ḥâj. Również: „wszystkich żyjących”, jako że imiesłów חָי, ḥâj może być tutaj użyty w sensie zbiorowym. Hebrajski חָי, ḥâj, „żyjący, ten, który żyje” pochodzi z korzenia wyrazowego חיה, ḥjh (chet-jod-he).
7, 26 Jedynym polskim przekładem, w którym podjęto próbę odwzorowania gry słów w tym wersie (חַוָּה, ḥawwâ, „Chawa, Ewa, życiostwórczyni” i חָי, ḥâj, „żyjący” pochodzą z tego samego rdzenia) jest tłumaczenie dra Marka Pieli: Wtedy człowiek dał swej żonie na imię Ewa, bo kto żyw, jest owocem jej żywota. Z kolei w Septuagincie, starożytnym przekładzie Starego Testamentu na grekę, tłumacz oddał hebrajskie imię Ewy jako Ζωή, Zōē, czyli po prostu „Życie” (najwyraźniej z powodu braku sensownego ekwiwalentu). Tekst grecki ma następującą postać: καὶ ἐκάλεσεν Αδαμ τὸ ὄνομα τῆς γυναικὸς αὐτοῦ Ζωή, ὅτι αὕτη μήτηρ πάντων τῶν ζώντων, „Adam nadał swojej żonie imię Zoe (Życie), bo ona jest matką wszystkich żyjących”. Obecny w Rdz 3:20 kalamburowy związek między słowami można spróbować oddać w następujący sposób: Mężczyzna nadał swojej żonie imię Rodzicielka, gdyż to za jej sprawą narodził się każdy, kto żyje.
8 I to już od starożytności!
9 Czytamy o tym na XI tabliczce akadyjskiego eposu.
10 A ściślej rzecz ujmując, z rdzeniem חוי, ḥwj (chet-waw-jod).
11 Dochodzi tu do historycznego przekształcenia spółgłoski waw (łał) w spółgłoskę jod.
12 Zależnie od koniugacji, w jakiej występuje w danym wersie. W Starym Testamencie z tego samego źródłosłowu mamy takie słowa, jak na przykład חַיִּים, ḥajjîm, „życie, długość życia”, חַיָּה, ḥajjâ, „zwierzę” czy obecny w Rdz 3:20 imiesłów חָי, ḥâj, „żyjący”.
13 Poprzeczna kreseczka pod pierwszą literą, czytając od prawej.
14 Poprzeczna kreseczka z przylegającą do niej prostopadle kreseczką pionową – pod literą środkową.
15 Maleńkiej kropki widocznej tuż przy lewym boku litery waw, czyli pionowej kreseczki w samym środku wyrazu.
16 Dla uczących się staro- lub nowohebrajskiego: chodzi tutaj o miszkal קַטָּל, qaṭṭâl.
17 Zapożyczony najprawdopodobniej z terminu akadyjskiego i wprzęgnięty do zbioru rzeczowników qattal.
18 Zwróćcie uwagę na zmianę w wokalizacji spowodowaną obecnością litery resz, która przez masoretów traktowana była jak spółgłoska gardłowa (choć nią nie jest). W języku hebrajskim spółgłoski gardłowe nie ulegają geminacji (podwojeniu), stąd resz nie może przyjąć dageszu, a w konsekwencji podział słowa na sylaby musi ulec modyfikacji. Samogłoska patach zmienia się w kamac w wyniku wzdłużenia zastępczego (w zamian za nieobecność dageszu w drugiej rdzennej).
19 Zapożyczony najprawdopodobniej z terminu akadyjskiego i wprzęgnięty do zbioru rzeczowników qattal.
20 Hebrajski termin פָּרָשׁ, pârâš, „jeździec, kawalerzysta” to nomen opificis utworzony jako forma qattal od rzeczownika פָּרָשׁ, pârâš, „koń, wierzchowiec”. Z racji przekształceń w wokalizacji, spowodowanych obecnością spółgłoski resz (tak jak w przypisie 18), oba terminy są zapisywane i wymawiane tak samo.
21 A dokładniej חוי, ḥwj (chet-waw-jod).
22 Tenże rodzicielski kontekst budują już wcześniejsze wersy: Rdz 3:15, gdzie mowa jest o potomstwie Prakobiety oraz Rdz 3:16, w którym treść wyroku ogłaszanego przez Boga Hebrajczyków nad Ewą jest ściśle związana z macierzyństwem i wydawaniem potomstwa.
27 Lub: „spał ze swoją żoną”, „uprawiał seks ze swoją żoną”. O czasowniku יָדַע, jâḏaʿ i jego poprawnym tłumaczeniu w Rdz 4:1 pisałem już wcześniej.
28 Lub: „Ewą”, „Życiostwórczynią”.
29 Wykorzystany tutaj czasownik קָנָה, qânâ z rdzenia קני, qnj (qof-nun-jod) nie jest standardowym biblijnym terminem na „stwarzanie”. Wszystko wskazuje na to, że autorowi zależało na uzyskaniu gry słów (paronomazji) pomiędzy imieniem קַיִן, qajin, „Kain” a czasownikiem קָנִיתִי, qânîṯî, „stworzyłam”. Co ciekawe, w języku ugaryckim rdzeń qnj (odpowiednik wspomnianego przed chwilą starohebrajskiego קני, qnj) jest powszechnie stosowany. Użyty jest na przykład w tytule boginii Aszery, nazywanej qnjt ʾlim, „stworzycielką bogów” lub „tą, która zrodziła bogów”.
30 Lub: „stworzyłam człowieka za sprawą JHWH!”
31 Również: „matkę wszystkich żyjących”.
32 Tłumaczenie: K. Łyczkowska, „Starobabiloński mit o Atrachasisie”, Mity akadyjskie.
33 Zwróćcie uwagę na ugarycki imiesłów qnjt, „stwarzająca” z korzenia qnj. Równoległy rdzeń w hebrajszczyźnie biblijnej zostaje wykorzystany w Rdz 4:1 w stosunku do Ewy, która sprowadza na świat Kaina. Wspomniałem o tym w przypisie 29.

Kobieta stworzona z żebra Mężczyzny

Za sprawą kręgu kulturowego, w jakim przyszło nam się rodzić, dorastać i żyć, jesteśmy przesiąknięci staro- i nowotestamentowymi historiami, biblijnymi toposami wędrującymi przez wieki oraz klasycznymi cytatami i zwrotami zaczerpniętymi z polskich przekładów Pisma[1]Nierzadko pochodzącymi z tradycji tak zwanego polskiego stylu biblijnego.. Nasz kod kulturowy poprzetykany jest takimi mniej lub bardziej bezpośrednimi odwołaniami do wybranych pierwiastków literackich i historycznych, zaczerpniętych zarówno z samej Biblii, jak i czasów, w których powstawała. Tyczy się to wielu obszarów naszego życia społecznego: począwszy od języka codziennego, poprzez sztukę, aż po współczesną politykę i naukę.

Czy nam się to podoba czy nie, jesteśmy zrośnięci z tą antologią starych, czasem na wpół niezrozumiałych już tekstów, spisanych przez maleńką, hebrajską społeczność gdzieś na rubieżach ówczesnego wielkiego świata.

Warto pamiętać, że takie tułające się po naszej kulturowej psyche opowiadania i motywy biblijne mogą mieć tendencję do odkształcania się od swojego starożytnego pierwowzoru. Nasza pamięć jest przecież zawodna i płata nam najprzeróżniejsze figle[2]W nie mniejszym stopniu dotyczy to również pamięci zbiorowej.. Do danej historii czy pierwiastka fabularnego możemy nieświadomie dopisać elementy, których w wersji oryginalnej, hebrajskiej na próżno szukać. W innych przypadkach z kolei, zupełnie nieumyślnie, możemy pozbawić je jakiegoś ważnego ogniwa literackiego lub teologicznego, wykoślawiając tym samym zamysł autora.

Z tego powodu – w myśl niezmiennie aktualnej zasady ad fontes – dobrze jest czasem wziąć takową opowieść na warsztat i skontrolować, ile zachowało się w naszej pamięci materiału oryginalnego, a ile to jedynie narosłe przez wieki dodatki i dopowiedzenia.

Kobieta stworzona z żebra Mężczyzny

Chyba nie skłamię, gdy napiszę, że Stworzenie Pierwszej Kobiety z żebra Pierwszego Mężczyzny jest jednym z najsilniej wkorzenionych w naszej świadomości motywów biblijnych – i to również u tych z nas, którzy do samej Biblii nigdy nie zaglądali. Trudno się zresztą temu dziwić. Jest to przecież bardzo obrazowa i osobliwa wręcz historia.

Bo jak inaczej nazwiemy taką sekwencję wydarzeń? W Księdze Rodzaju 2:21-22 Bóg Izraela usypia Pierwszego Mężczyznę, rozkrawa go, przywłaszcza sobie jedno z jego żeber[3]I to najwyraźniej wcale nie pytając go o zdanie!, a następnie rzeźbi zeń przyszłą partnerkę samotnego do tej pory Człowieka.

Jako czytelnicy jesteśmy w stanie zaakceptować wiele: że Bóg Hebrajczyków decyduje się posłużyć jakąś częścią adamowego ciała, że zesławszy nań błogi sen, przeprowadza operację przy całkowitej nieświadomości Mężczyzny, wreszcie że z tej jednej kości powołuje do życia całą Kobietę w dojrzałym wieku.

Ale dlaczego żebro? Czy pisarz biblijny wybrał akurat tę część ciała tak po prostu, na chybił trafił? Czy może kryje się za tym jakaś starożytna symbolika? O co tutaj chodzi?

ב כא’ וַיַּפֵּל֩ יְהוָ֨ה אֱלֹהִ֧ים׀ תַּרְדֵּמָ֛ה עַל־הָאָדָ֖ם וַיִּישָׁ֑ן וַיִּקַּ֗ח אַחַת֙ מִצַּלְעֹתָ֔יו וַיִּסְגֹּ֥ר בָּשָׂ֖ר תַּחְתֶּֽנָּה׃
כב’ וַיִּבֶן֩ יְהוָ֨ה אֱלֹהִ֧ים׀ אֶֽת־הַצֵּלָ֛ע אֲשֶׁר־לָקַ֥ח מִן־הָֽאָדָ֖ם לְאִשָּׁ֑ה וַיְבִאֶ֖הָ אֶל־הָֽאָדָֽם׃

Rdz 2:21 JHWH Bóg zesłał na Mężczyznę głęboki sen[4]Lub: „pogrążył Mężczyznę w głębokim śnie”.. Gdy ten zasnął, [Bóg] wyciągnął jedno z jego żeber[5]Lub: „jeden z jego boków”. i zasklepił ciało w tamtym miejscu. 22 Wziąwszy żebro[6]Lub: „bok”. wydobyte z Mężczyzny, JHWH Bóg uformował[7]Lub: „przebudował”. je w Kobietę. Wtedy przyprowadził ją do niego.

Większość z was prawdopodobnie będzie zaskoczona, gdy napiszę, że „żebro” w tym opowiadaniu wcale nie jest tak oczywistym tłumaczeniem, jak zdaje się sugerować wdrukowany w nas kod kulturowy.

Użyte w tym fragmencie słowo צֵלָע, ṣēlâʿ – choć nie jest terminem szczególnie rzadkim w Biblii hebrajskiej – w żadnym innym miejscu nie oznacza ani żebra, ani jakiejkolwiek części ludzkiego ciała. W zdecydowanej większości przypadków צֵלָע, ṣēlâʿ stosowane jest w kontekstach architektury i rzemiosła, przyjmując w nich różne znaczenia:

  • „przybudówka, boczna komnata, alkowa, alkierz” w 1 Krl 6:5, 1 Krl 6:8, 1 Krl 7:3, Ez 41:5-9, Ez 41:11, Ez 41:26
  • „podpora, belka” w 1 Krl 7:3
  • „bok [przedmiotu], boczna część [obiektu], strona [budowli]” w Wj 25:12, Wj 25:14, Wj 26:20, Wj 26:26-27, Wj 26:35, Wj 27:7, Wj 30:4, Wj 36:25, Wj 36:31-32, Wj 37:3, Wj 37:5, Wj 37:27, Wj 38:7[8]We wszystkich tych wersach צֵלָע, ēlâʿ nazywa bok lub stronę (1) Skrzyni Przymierza, (2) ołtarza ofiarniczego oraz kadzidlanego w Świątyni, (3) Mieszkania (Przybytku) JHWH.
  • „zbocze [góry]” w 2 Sm 16:13[9]Hebr. צֵלַע הָהָר, ēlaʿ hâhâr.
  • „deski” lub „drewniane płyty do zabudowywania ścian” w 1 Krl 6:15-16

W opowiadaniu o stworzeniu Pierwszej Kobiety z Rdz 2:21-22 צֵלָע, ēlâʿ bez cienia wątpliwości odnosi się do jakiejś części ciała istoty żywej. W końcu JHWH wyciąga to coś z Mężczyzny i zasklepia miejsce po nim skórą.

Niemniej jednak precyzyjniejsza identyfikacja materiału, jaki posłużył do stworzenia Kobiety, pozostaje kwestią otwartą.[10]W Septuagincie, czyli starożytnym greckim przekładzie Biblii hebrajskiej, tłumacz wykorzystał podobnie niejednoznaczny termin πλευρᾱ́, pleurā, który oznacza zarówno … Continue reading

Gdybyśmy spróbowali zdefiniować znaczenie tego wyrazu w Rdz 2:21-22 wyłącznie na podstawie innych jego wystąpień w Biblii hebrajskiej, prawdopodobnie najlepszą propozycją byłby „bok, boczna część”. Komponując tę opowieść, hebrajski autor mógł mieć na myśli nie tyle pojedyncze żebro, co cały bok Pierwszego Człowieka – krwisty fragment jego klatki piersiowej (albo i większy!), razem z kośćmi, mięsem i skórą.

Jeśli zechcemy potraktować je bardzo literalnie, taką interpretację mogą wspierać słowa Mężczyzny z wersu 23, gdy ten po raz pierwszy widzi swoją przyszłą małżonkę i obwieszcza radośnie: „Wreszcie! Ta jest kością z moich kości i ciałem z mojego ciała!”[11]Hebr. וַיֹּאמֶר֮ הָֽאָדָם֒ זֹ֣את הַפַּ֗עַם עֶ֚צֶם מֵֽעֲצָמַ֔י וּבָשָׂ֖ר מִבְּשָׂרִ֑י, wajjōʾmer hâʾâḏâm zōʾṯ … Continue reading Mamy tutaj wszakże i kości, i ciało. Pełen pakiet, chciałoby się rzec.

Nie powinniśmy jednak zapominać, że „kość z moich kości i ciało z mojego ciała” jest charakterystycznym dla starożytnych Hebrajczyków idiomem na oznaczenie pokrewieństwa, powinowactwa, partnerstwa, bliskiej relacji lub lojalności i w żadnym innym przypadku nie odczytywalibyśmy go niewolniczo dosłownie[12]Idiom ten pojawia się również w Rdz 29:14, Rdz 37:27, Sdz 9:2-3, 2 Sm 5:1 i 2 Sm 19:12-13.. Rzeczą oczywistą jest, że autor – świadomy i dojrzały użytkownik swego ojczystego języka – bawi się w tym passusie niejednoznacznością pojęć i gra ze swoim odbiorcą, hycając między dosłownością a przenośnią. Wszystko to za sprawą narzędzi, jakie oferuje mu ówczesna hebrajszczyzna.

Przekład dynamiczny tego frazeologizmu z Rdz 2:23 mógłby brzmieć:

  • „W końcu! Ta [istota] jest taka jak ja!”
  • „Tak! Ona i ja jesteśmy ulepieni z tej samej gliny!”

Niezależnie od tego, jak koniec końców odniesiemy się do wspomnianego idiomu (tj. jak bardzo literalnie go potraktujemy), tłumaczenie starohebrajskiego צֵלָע, ēlâʿ w Rdz 2:21-22 jako „boku” Pierwszego Człowieka jest uzasadnione na bazie wystąpień tego słowa w księgach Starego Testamentu.

Ale to nie koniec całego rozważania.

Jak to zwykle w podobnych sytuacjach bywa, wskazane jest zajrzeć do pozostałych języków semickich w poszukiwaniu możliwych lingwistycznych tropów.

Tutaj sytuacja jest zgoła odmienna, ponieważ wszystkie wyrazy pokrewne oznaczają właśnie „żebro”[13]Warto zaznaczyć, że część z nich może równocześnie określać „bok, stronę” oraz „belkę”, ale niekoniecznie w kontekście anatomii ludzi i zwierząt.:

  • ṣēlu w akadyjskim
  • ṣlʿ w ugaryckim
  • עֲלַע, ʿălaʿ w aramejskim biblijnym[14]Również w późniejszych dialektach: עִלְעָא, ʿilʿâʾ w aramejszczyźnie judeo-palestyńskiej oraz אֶלֽעָא, ʾelʿâʾ w aramejskim syriackim.
  • ضِلْع, ḍilʿ w arabskim
  • *ṣ́ilʿ – rekonstruowany protosemicki termin

Proponowanym pierwotnym znaczeniem wszystkich tych słów jest „coś zakrzywionego” – dokładnie tak jak w arabskim czasowniku ضَلِعَ, ḍaliʿa, „był skrzywiony, zgięty, wygięty”, pochodzącym z tego samego rdzenia.

Mamy zatem do czynienia z ciekawym przypadkiem, w którym podstawowe (anatomiczne) znaczenie starożytnego terminu w językach semickich jest niemalże nieobecne w tekstach Biblii hebrajskiej – i to pomimo tego, że sam termin (tj. צֵלָע, ēlâʿ) występuje w niej wielokrotnie.

Podsumowując tę część, chciałbym podkreślić, że z perspektywy językowej słuszne są oba odczytania – zarówno „bok”, jak i „żebro”. Ponadto, każde z tych tłumaczeń jest uzasadnione na płaszczyźnie literackiej i ma sens w kontekście omawianego dziś fragmentu. Jeśli pisarz miał na myśli „żebro”, historia kreacji Pierwszej Kobiety jest jedynym miejscem w całej Biblii hebrajskiej, w którym słowo צֵלָע, ṣēlâʿ użyte jest w tym sensie. Jeśli natomiast intencją pisarza był „bok (Mężczyzny)” – nasz kod kulturowy wymaga aktualizacji.

Sumeryjskie ti – „żebro” i „życie”

Co najmniej od czasów wielkiego asyriologa Samuela Kramera, w ramach dyskusji o prawdopodobnym znaczeniu hebrajskiego צֵלָע, ēlâʿ w Rdz 2:21-22 hebraiści zwykli przywoływać jeszcze jeden potencjalny trop, który może rzucić nieco światła na tło kompozycji biblijnej – sumeryjski mit o Enkim i Ninhursag[15]Drugi wariant transkrypcji imienia bogini: Ninhursanga..

W dużym skrócie: mit opowiada historię Enkiego – boga wód, mądrości i oszustwa, jednej z najważniejszych postaci panteonu sumeryjskiego i akadyjskiego[16]W babilońskim micie o Atrahasisie to właśnie Enki wpada na pomysł stworzenia ludzkości jako niewolników, którzy byliby w stanie zdjąć brzemię codziennej pracy z pleców mezopotamskich … Continue reading. W Dilmun, rajskim ogrodzie Enki odnajduje miłość swego życia – Ninhursag, boginię-matkę, stworzycielkę bogów i ludzi. Miłość ta jednak nie trwa długo, jako że Enki – bóg nader kochliwy – spółkuje ze swoją córką, wnuczką, a wreszcie i prawnuczką. W następstwie tych rodzinnych i kazirodczych perypetii bogini-matka Ninhursag, pierwsza miłość Enkiego, przeklina go i opuszcza – ten w konsekwencji zapada w ciężką chorobę i spogląda śmierci w oczy. Tylko Ninhursag jest w stanie go uratować. Robi to, gdy roztropny lis sprowadza ją do umierającego. Konający Enki wskazuje osiem miejsc w swoim ciele, które stanowią źródła bólu. Ninhursag wydobywa owe boleści z każdej z ośmiu części ciała swojego niewiernego kochanka, by chwilę później urodzić z nich ośmioro bogów. Dla naszego rozważania interesujące jest dziecko ostatnie – bogini Ninti (sumer. nin-ti), stworzycielka życia. Powstaje ona z choroby wyciągniętej z – uwaga! – żebra Enkiego (sumer. ti).

Autor mitu konstruuje językowo-fabularną grę słów: imię Ninti to złożenie wyrazów nin, „pani” oraz ti, który jest homonimem i może oznaczać zarówno „żebro”, jak i czasownik „żyć, ożywiać, tworzyć życie”. A zatem bogini Ninti to jednocześnie „pani [z] żebra” i „stworzycielka życia”[17]Lub: „pani, która tworzy życie”..

Na samym początku Księgi Rodzaju, w rozdziałach opowiadających o Pierwszych Ludziach i ogrodzie edeńskim możemy natknąć się na bardzo ciekawą rzecz. Pomimo tego, że w języku starohebrajskim nie da się odtworzyć takiej samej gry słów, jak ta z mitu sumeryjskiego, pisarz biblijny zdaje się zastępować ją niezwykle podobnym motywem.

Tak jak w przypadku bogini Ninti, stworzenie Pierwszej Kobiety w tekście starohebrajskim powiązane zostaje z żebrem przedstawiciela płci przeciwnej (Rdz 2:21-22). I dokładnie tak jak Ninti, biblijna Prakobieta nazwana jest „życiodawczynią”, „stworzycielką życia” w Rdz 3:20[18]To właśnie oznacza hebrajskie imię חַוָּה, ḥawwâ, powszechnie znane jako „Ewa”. Przyjrzymy się temu zagadnieniu w kolejnym wpisie na Nie/biblijnym.. Uwypuklają to słowa z drugiej części tego wersu: „ona bowiem stała się matką każdego żyjącego”.[19]Hebr. כִּ֛י הִ֥וא הָֽיְתָ֖ה אֵ֥ם כָּל־חָֽי, kî hîʾ hâjəṯâ ʾēm kol- ḥâj. Autor starotestamentowy sam gra tutaj na etymologii obu słów – … Continue reading

Postać Ewy jest więc ujęta w te same klamry, co sumeryjska Ninti – obie są zarazem „panią [z] żebra” i „panią, która tworzy życie”.

Czy oznacza to, że mit o Enkim i Ninhursag przechyla szalę prawdopodobieństwa na korzyść „żebra” jako znaczenia terminu צֵלָע, ēlâʿ w Rdz 2:21-22? Nie jest to wykluczone.

Nie możemy jednak zapominać o przepaści czasu, jaka dzieli kulturę sumeryjską oraz środowisko, w którym powstała Księga Rodzaju w znanym nam kształcie. Dość powiedzieć, że starożytni Judejczycy nie mieli prawa znać Sumerów, gdyż ci zniknęli z mapy geopolitycznej tamtego regionu co najmniej kilkanaście wieków wcześniej. Jednocześnie podkreślić należy, że wpływ cywilizacji sumeryjskiej na starożytny Bliski Wschód (w tym i literatury powstającej w jego obrębie) był olbrzymi i odcisnął na nim swoje piętno na całe stulecia.

Z badań nad historią kształtowania się Biblii hebrajskiej i jej zakotwiczenia w literaturze starowschodniej wiemy, że hebrajscy pisarze znali nie tylko teksty i mitologie kananejskie, staroegipskie, greckie[20]Do dziś w środowisku akademickim toczą się spory, w jakim stopniu kultura helleńska wpłynęła na treść Starego Testamentu. i hetyckie[21]Lista ta nie jest wyczerpująca., ale nade wszystko akadyjskie, które docierały na tereny Kanaanu między innymi za sprawą wielkich imperiów Asyrii i Babilonu. Imperia te przejęły spuściznę Sumerów i niejako wyrosły na jej fundamencie.

Być może więc ten sprzęgnięty motyw żebra i stwarzania życia przetrwał w jakiejś formie i wędrował sobie przez wieki w akadyjskojęzycznych utworach i mitach, stanowiąc część wielkiego, wspólnego worka literackich pierwiastków i wyobrażeń, jakimi posługiwali się mieszkańcy starożytnego Bliskiego Wschodu – worka, który ostatecznie trafił również w ręce Hebrajczyków.[22]Tyczy się to również sfery językowej. W hebrajszczyźnie biblijnej istnieje wiele zapożyczeń z wielu różnych języków (m.in. akadyjskiego, aramejskiego, huryckiego, staroegipskiego, … Continue reading

Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie argumentował za bezpośrednim wpływem mitologii sumeryjskiej na kształt literatury Starego Testamentu. Ale wpływ pośredni – to już zupełnie inna historia.

Kość niezgody – kość penisowa

Zanim zamkniemy dzisiejszy wpis, chciałbym skrobnąć jeszcze kilka zdań o dość kontrowersyjnej interpretacji, która co jakiś czas podnosi łeb wśród społeczności internetowej.

Wiele lat temu amerykański biblista Ziony Zevit wysunął dość kontrowersyjną i jedyną w swoim rodzaju propozycję odczytania historii o stworzeniu Kobiety w Rdz 2:21-22, a dokładniej rzecz ujmując – zaskakującą propozycję identyfikacji części ciała Mężczyzny, jaką posłużył się JHWH w swojej pracy.

Krótką mówiąc, Bóg Izraela miał wydobyć z Człowieka bakulum – czyli nieobecną u homo sapiens kość penisową – a następnie przekształcić ją w Kobietę.

Cała interpretacja zasadza się na dwóch filarach:

  • w przeciwieństwie do wielu gatunków ssaków (w tym i najbliższych człowiekowi naczelnych) u homo sapiens kość penisowa[23]Nazywana też „kością prącia” lub „bakulum” z łaciny. jest nieobecna
  • słowo צֵלָע, ṣēlâʿ można odczytać jako starohebrajski eufemizm na męskiego członka

Pozornie sensowna, wykładnia Zevita w rzeczywistości jest dziurawa jak szwajcarski ser i oprócz tego, że w swoim czasie wywołała spore poruszenie i niemało kontrowersji, bardzo szybko została zakwestionowana przez środowisko akademickie, a jej (liczne) słabości drobiazgowo wypunktowano.

Pomijając wszelkie aspekty badań nad anatomią człowieka i ssaków oraz ich ewolucyjne ujęcie, o których wypowiadać się nie mogę i nie zamierzam, interpretacja Zevita nie zdaje egzaminu przede wszystkim na płaszczyźnie językoznawczej.

Jego analiza terminu צֵלָע, ṣēlâʿ jest przedziwna. Z jednej strony wysnuwa on bardzo osobliwy wniosek, twierdząc, że słowo to może oznaczać ludzką kończynę, a za pośrednictwem procesu eufemizacji – również męskiego członka[24]De facto nie dysponujemy ani żadnymi sensownymi argumentami językowymi przemawiającymi za takim rozumieniem, ani żadnymi przykładami w literaturze biblijnej czy pozabiblijnej, gdzie słowo … Continue reading. Z drugiej strony Zevit nie tylko ignoruje te prostsze, naturalniejsze odczytania („żebro” i zwłaszcza „bok”), proponowane na bazie wystąpień tego terminu w Biblii hebrajskiej, ale także – co jest o wiele bardziej zastanawiające – niemalże całkowicie lekceważy świadectwo pozostałych języków semickich[25]Czyli wyrazy pokrewne z akadyjskiego, ugaryckiego, aramejskiego, arabskiego i rekonstruowany na ich podstawie termin protosemicki. Przedstawiłem je wyżej. oraz omówioną przez nas wcześniej grę słów w sumeryjskim micie o Enkim i Ninhursag.[26]Napisałem „niemalże całkowicie lekceważy”, ponieważ Zevit, owszem, odwołuje się do jednego terminu z języka ge’ez (starożytnego języka etiopskiego, należącego do rodziny … Continue reading

Gwoździem do trumny dla propozycji Zevita jest brzmienie samego tekstu hebrajskiego:

ב כא’ וַיַּפֵּל֩ יְהוָ֨ה אֱלֹהִ֧ים׀ תַּרְדֵּמָ֛ה עַל־הָאָדָ֖ם וַיִּישָׁ֑ן וַיִּקַּ֗ח אַחַת֙ מִצַּלְעֹתָ֔יו וַיִּסְגֹּ֥ר בָּשָׂ֖ר תַּחְתֶּֽנָּה׃
כב’ וַיִּבֶן֩ יְהוָ֨ה אֱלֹהִ֧ים׀ אֶֽת־הַצֵּלָ֛ע אֲשֶׁר־לָקַ֥ח מִן־הָֽאָדָ֖ם לְאִשָּׁ֑ה וַיְבִאֶ֖הָ אֶל־הָֽאָדָֽם׃

Rdz 2:21 JHWH Bóg zesłał na Mężczyznę głęboki sen[27]Lub: „pogrążył Mężczyznę w głębokim śnie”.. Gdy ten zasnął, [Bóg] wyciągnął jedno z jego żeber[28]Lub: „jeden z jego boków”. i zasklepił ciało w tamtym miejscu. 22 Wziąwszy żebro[29]Lub: „bok”. wydobyte z Mężczyzny, JHWH Bóg uformował[30]Lub: „przebudował”. je w Kobietę. Wtedy przyprowadził ją do niego.

Zaznaczone wyżej zdanie[31]Hebr. וַיִּקַּ֗ח אַחַת֙ מִצַּלְעֹתָ֔יו, wajjiqqaḥ ʾaḥaṯ miṣṣalʿōṯâw. w sposób dobitny wskazuje, że tych wyciąganych cosiów było więcej (jak na przykład żeber) lub co najmniej ich para (jak chociażby boków). Pisarzowi biblijnemu nie mogło zatem chodzić o kość penisową, gdyż ona – z samego założenia – miała prawo być wyłącznie jedna.

Można powiedzieć, że interpretacja Zevita potyka się o własne nogi. Nic więc dziwnego, że nie zyskała większego posłuchu w Akademii. Jest przykładem ciekawej, ale bezpodstawnej i szybko zakwestionowanej propozycji.

Słowo kończące

Na bazie tego niewielkich rozmiarów fragmentu o stworzeniu Kobiety z żebra lub boku Mężczyzny zobaczyliśmy, że pod pozornie oczywistymi, zagnieżdżonymi w naszej kulturowej świadomości lejtmotywami i pierwiastkami fabularnymi kryje się czasem ożywiona dyskusja nad znaczeniami, etymologiami i wpływami literackimi. Takich przykładów w Biblii hebrajskiej jest, rzecz jasna, o wiele więcej. Na Nie/biblijnym mieliśmy już okazję omówić jakąś wybraną ich część.

W Rdz 2:21-22 odnaleźć można jeszcze kilka interesujących punktów –  przyjrzymy się im w nadchodzących wpisach. Oprócz tego, zestawimy sobie dwa opisy antropogenezy mieszczące się w drugim rozdziale Księgi Rodzaju (tj. ulepienie Człowieka-Mężczyzny oraz stworzenie Kobiety) i spróbujemy rozważyć, z jakich powodów autor zdecydował się posłużyć takimi, a nie innymi terminami i motywami, a także jaką rolę spełniają one w szerszej narracji o pierwszych ludziach w Edenie.

Źródło obrazu: ©Aleksei | stock.adobe.com

Przypisy

Przypisy
1 Nierzadko pochodzącymi z tradycji tak zwanego polskiego stylu biblijnego.
2 W nie mniejszym stopniu dotyczy to również pamięci zbiorowej.
3 I to najwyraźniej wcale nie pytając go o zdanie!
4, 27 Lub: „pogrążył Mężczyznę w głębokim śnie”.
5, 28 Lub: „jeden z jego boków”.
6, 29 Lub: „bok”.
7, 30 Lub: „przebudował”.
8 We wszystkich tych wersach צֵלָע, ēlâʿ nazywa bok lub stronę (1) Skrzyni Przymierza, (2) ołtarza ofiarniczego oraz kadzidlanego w Świątyni, (3) Mieszkania (Przybytku) JHWH.
9 Hebr. צֵלַע הָהָר, ēlaʿ hâhâr.
10 W Septuagincie, czyli starożytnym greckim przekładzie Biblii hebrajskiej, tłumacz wykorzystał podobnie niejednoznaczny termin πλευρᾱ́, pleurā, który oznacza zarówno „żebro”, jak i „bok (ciała)”.
11 Hebr. וַיֹּאמֶר֮ הָֽאָדָם֒ זֹ֣את הַפַּ֗עַם עֶ֚צֶם מֵֽעֲצָמַ֔י וּבָשָׂ֖ר מִבְּשָׂרִ֑י, wajjōʾmer hâʾââm zōʾṯ happaʿam ʿeṣem mēʿăâmaj uḇâśâr mibbəśâ.
12 Idiom ten pojawia się również w Rdz 29:14, Rdz 37:27, Sdz 9:2-3, 2 Sm 5:1 i 2 Sm 19:12-13.
13 Warto zaznaczyć, że część z nich może równocześnie określać „bok, stronę” oraz „belkę”, ale niekoniecznie w kontekście anatomii ludzi i zwierząt.
14 Również w późniejszych dialektach: עִלְעָא, ʿilʿâʾ w aramejszczyźnie judeo-palestyńskiej oraz אֶלֽעָא, ʾelʿâʾ w aramejskim syriackim.
15 Drugi wariant transkrypcji imienia bogini: Ninhursanga.
16 W babilońskim micie o Atrahasisie to właśnie Enki wpada na pomysł stworzenia ludzkości jako niewolników, którzy byliby w stanie zdjąć brzemię codziennej pracy z pleców mezopotamskich bogów, aby ci mogli skupić się na odpoczynku i rozrywce. W tym samym micie Enki ostrzega tytułowego bohatera (tj. Atrahasisa) przed potopem, który nastąpić ma „siódmej nocy”. Atrahasis w odpowiedzi konstruuje drewnianą łódź i pokrywa ją smolistą substancją w celu zabezpieczenia jej przed dostaniem się wody do środka. W dużo późniejszej opowieści hebrajskiej JHWH ostrzega Noego przed nadchodzącym kataklizmem, który – podobnie jak w historii Atrahasisa – rozpocząć się ma „po siedmiu dniach” (Rdz 7:4). Jak wiemy, Noe buduje swoją arkę z drewna cyprysowego, a następnie – dokładnie tak, jak jego akadyjski poprzednik – uszczelnia ją smolistym lepiszczem (Rdz 6:14). Ten sam motyw wykorzystany zostaje w opowiadaniu o narodzinach i cudownym uratowaniu Mojżesza. Pisałem o nim w tym tekście.
17 Lub: „pani, która tworzy życie”.
18 To właśnie oznacza hebrajskie imię חַוָּה, ḥawwâ, powszechnie znane jako „Ewa”. Przyjrzymy się temu zagadnieniu w kolejnym wpisie na Nie/biblijnym.
19 Hebr. כִּ֛י הִ֥וא הָֽיְתָ֖ה אֵ֥ם כָּל־חָֽי, kî hîʾ hâjəṯâ ʾēm kol- ḥâj. Autor starotestamentowy sam gra tutaj na etymologii obu słów – חַוָּה, ḥawwâ, „Ewa, życiostwórczyni” i חָי, ḥâj, „żyjący”. Wyrazy te pochodzą z tego samego rdzenia. Wprzęgając je w taką figurę, pisarz tym dobitniej chce pokazać, że wszyscy ci, którzy są חָי, ḥâj, „żyjący”, swój początek mają w חַוָּה, ḥawwâ, „Życiostwórczyni”.
20 Do dziś w środowisku akademickim toczą się spory, w jakim stopniu kultura helleńska wpłynęła na treść Starego Testamentu.
21 Lista ta nie jest wyczerpująca.
22 Tyczy się to również sfery językowej. W hebrajszczyźnie biblijnej istnieje wiele zapożyczeń z wielu różnych języków (m.in. akadyjskiego, aramejskiego, huryckiego, staroegipskiego, hetyckiego, greckiego i staroperskiego). Wśród terminów, które ostatecznie znalazły się w tkance Biblii hebrajskiej są również takie, które przywędrowały z języka sumeryjskiego (za pośrednictwem akadyjskiego).
23 Nazywana też „kością prącia” lub „bakulum” z łaciny.
24 De facto nie dysponujemy ani żadnymi sensownymi argumentami językowymi przemawiającymi za takim rozumieniem, ani żadnymi przykładami w literaturze biblijnej czy pozabiblijnej, gdzie słowo צֵלָע, ṣēlâʿ byłoby użyte w taki sposób.
25 Czyli wyrazy pokrewne z akadyjskiego, ugaryckiego, aramejskiego, arabskiego i rekonstruowany na ich podstawie termin protosemicki. Przedstawiłem je wyżej.
26 Napisałem „niemalże całkowicie lekceważy”, ponieważ Zevit, owszem, odwołuje się do jednego terminu z języka ge’ez (starożytnego języka etiopskiego, należącego do rodziny semickiej) – problem w tym, że ów wyraz nie tylko nie oznacza „penisa” ani tym bardziej „kości penisowej”, ale – co równie istotne – jego etymologiczne powiązanie z hebrajskim צֵלָע, ṣēlâʿ jest wątpliwe, co zgodnie potwierdzają najważniejsze słowniki etymologiczne.
31 Hebr. וַיִּקַּ֗ח אַחַת֙ מִצַּלְעֹתָ֔יו, wajjiqqaḥ ʾaḥaṯ miṣṣalʿōṯâw.

Elizeusz i dwie niedźwiedzice (cz. 2)

W ostatnim wpisie przyjrzeliśmy się językoznawczo-translatorskim aspektom opowieści z Drugiej Księgi Królów 2:23-25 i zestawiliśmy je z błędną interpretacją Szymona Pękali z kanału Szymon mówi.

ב כג’ וַיַּ֥עַל מִשָּׁ֖ם בֵּֽית־אֵ֑ל וְה֣וּא׀ עֹלֶ֣ה בַדֶּ֗רֶךְ וּנְעָרִ֤ים קְטַנִּים֙ יָצְא֣וּ מִן־הָעִ֔יר וַיִּתְקַלְּסוּ־בֹו֙ וַיֹּ֣אמְרוּ לֹ֔ו עֲלֵ֥ה קֵרֵ֖חַ עֲלֵ֥ה קֵרֵֽחַ׃ כד’ וַיִּ֤פֶן אַֽחֲרָיו֙ וַיִּרְאֵ֔ם וַֽיְקַלְלֵ֖ם בְּשֵׁ֣ם יְהוָ֑ה וַתֵּצֶ֨אנָה שְׁתַּ֤יִם דֻּבִּים֙ מִן־הַיַּ֔עַר וַתְּבַקַּ֣עְנָה מֵהֶ֔ם אַרְבָּעִ֥ים וּשְׁנֵ֖י יְלָדִֽים׃ כה’ וַיֵּ֥לֶךְ מִשָּׁ֖ם אֶל־הַ֣ר הַכַּרְמֶ֑ל וּמִשָּׁ֖ם שָׁ֥ב שֹׁמְרֹֽון׃

2 Krl 2:23 Stamtąd [Elizeusz] udał się do Betel. Gdy podążał drogą, jakieś młodzieniaszki wyszły z miasta i poczęły naigrawać się z niego, krzycząc: „No dawaj, łysy! Chodźże!” 24 Gdy zwrócił się w ich stronę[1]Lub: „gdy odwrócił się za siebie”. i zobaczył ich, przeklął wszystkich w imię JHWH. Wtem z lasu wypadły dwie niedźwiedzice i rozszarpały spośród nich czterdzieścioro dwoje dzieci. 25 Elizeusz ruszył stamtąd w kierunku Góry Karmel. Potem wrócił do Samarii.

Kością niezgody w dyskusjach nad tą historią okazuje się wiek osób, które po wyjściu z miasta Betel poczynają kpić sobie z Elizeusza. Na podstawie wszystkich dostępnych nam informacji na temat starohebrajskich terminów wykorzystanych w tym fragmencie ustaliliśmy, że naśmiewającą się z boskiego profety grupę tworzyły:

  • wariant I – dzieciaki młodsze niż młodsze nastolatki
  • wariant II – młodsze nastolatki

Niezależnie od tego, który wariant ostatecznie wybierzemy, jedno jest pewne: autor 2 Krl 2:23-25 absolutnie nie pisał o młodych, agresywnych mężczyznach, jak chciałby tego Szymon (a przed nim tłum jego poprzedników-apologetów).

Piszę o tym dla przypomnienia, ponieważ zależy mi, abyśmy przeszli przez dzisiejsze rozważanie, mając z tyłu głowy wiek zamordowanych przez niedźwiedzice. Dla tych z was, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z pierwszą częścią tego opracowania – to najlepszy moment, by to zrobić.

W tej części skupimy się na drugim ważnym elemencie wykładni Szymona – na tak zwanym kontekście historyczno-kulturowym. Odpowiemy sobie na pytanie, czy przedstawione w youtube’owym materiale argumenty faktycznie pokrywają się z historyczno-kulturową rzeczywistością czasów, jakie reprezentuje zawarte w 2 Krl 2:23-25 opowiadanie.

Co z tym kontekstem?

W jednym z niewielu punktów, w których zgadzam się z Szymonem, zwraca on uwagę na konieczność uwzględnienia różnic kulturowych, językowych i historycznych podczas lektury każdego starożytnego tekstu.

Bardzo podobną myśl sformułowałem w maju tego roku, w pierwszym wpisie, jaki ukazał się na Nie/biblijnym:
Heksaemeron[2]Czyli starohebrajski opis stworzenia świata i jego mieszkańców z Księgi Rodzaju 1:1-2:4a. nie został napisany ani do nas, ani dla nas. Powstał w kulturze, której nie znamy, w obcym nam języku i z powodów, które dla żyjących w XXI wieku będą co najmniej odległe. Dość powiedzieć, że dzieli nas od jego spisania lub ostatecznej redakcji jakieś 2200-2800 lat. (…) Do każdego innego tak wiekowego tworu literackiego podchodzimy z pewnym rodzajem ostrożności. Rozumiemy przecież, że autor mógł myśleć, a w konsekwencji również pisać o świecie i ludziach inaczej, niż robimy to my dzisiaj.

Obserwację tę – choć tu wprost odnoszącą się do Heksaemeronu – z powodzeniem można zaaplikować do każdego innego tekstu powstałego w czasach odległych.

„Ale dlaczego to jest tak ważne?” – ktoś mógłby zapytać. Otóż konteksty historyczno-kulturowy i literacki pomagają nam zbliżyć się do realiów, w których dany utwór został skomponowany, w których pisarz biblijny tworzył i redagował, w których odbiorcy słuchali go i czytali. Konteksty te pomagają skrócić dystans między naszą a autora percepcją na świat, na człowieka i na historię. Ułatwiają nam manewrowanie wśród mylnych wrażeń oraz niepoprawnych wniosków, wynikających z pobieżnej lektury.

Zgłębienie okoliczności powstania danego tworu literackiego to narzędzie, którym posługujemy się w celu dotarcia do pierwotnego sensu fragmentu – nawet jeśli jest to zadanie karkołomne[3]Niejeden współczesny literaturoznawca orzekłby, że jest ono wręcz niemożliwe..

Świadomość kluczowości uwzględnienia stosownych kontekstów przy egzegezie tekstu w coraz większym stopniu przenika do debaty internetowej. Coraz więcej osób sięga po opracowania historyczne, archeologiczne i językoznawcze, a następnie odwołuje się do przedstawianych w nich wniosków w facebookowych i pozafacebookowych dyskusjach poświęconych Biblii oraz tematom pochodnym. I bardzo dobrze. Na takim kierunku powinno zależeć nam wszystkim. Jest to bowiem grunt, na którym wykiełkować ma szansę wartościowa wymiana myśli, z której co najmniej jedna ze stron wyjdzie z odrobinę większym zasobem rzetelnych informacji.

Jednakże ten bezdyskusyjnie pozytywny kierunek – organicznie wypracowany przez społeczność internetową – ma swoją ciemną stronę. Jest nią inflacja całego pojęcia kontekstu historyczno-kulturowego.

Pozwólcie, że wyjaśnię.

Kontekst historyczno-kulturowy dla części internautów stał się poręcznym wytrychem, dostępnym na wyciągnięcie ręki, rozwiązującym wszelkie problemy trudnych i kontrowersyjnych ustępów biblijnych. Korzystanie z niego przypomina zalanie wrzątkiem zupki instant, w trymiga gotowej do zjedzenia albo też wyszeptanie magicznego zaklęcia, które paskudną ropuchę przepoczwarza w urodziwego księcia.

W takich przypadkach „kontekst” w praktyce oznacza najczęściej bezkrytyczne powoływanie się na wiadomości z drugiej lub trzeciej ręki, nierzadko tendencyjnie przycięte oraz pozbawione pełniejszego zrozumienia stanu rzeczy. Krótko mówiąc, pojęcie to jest po prostu nadużywane. W konsekwencji jego wartość ulega rozwodnieniu[4]Myślę, że omawiany dziś materiał Szymona Pękali jest niechlubnym, a zarazem dobrze obrazującym to zjawisko przykładem..

Kontekst historyczno-kulturowy nie jest przyprawą, którą dosypujemy do dania wedle naszego własnego uznania. Powinniśmy go rozumieć raczej jako zestaw soczewek, przez które całościowo przyglądamy się danemu tekstowi starożytnemu.

Co z tym łysym?

W swoim materiale Szymon przedstawia naigrawanie się z łysej głowy Elizeusza jako „synonim skrajnej pogardy” oraz jako „wyzywanie proroka w sposób ekstremalnie pogardliwy i wulgarny”. W dalszej części swojego wywodu idzie o krok dalej i stwierdza, że „kilkudziesięciu młodych facetów zaczyna agresywnie poniżać go słownie”, sugerując po chwili, że owa grupa stanowiła bezpośrednie zagrożenie dla życia boskiego profety[5]Co z kolei samo w sobie stanowi argumentum ex silentio, argument z milczenia źródeł. W 2 Krl 2:23-25 pisarz biblijny wskazuje, że niesforna gromada dzieciaków zaczyna sobie stroić żarty z … Continue reading. Youtuber posługuje się przy tym dość barwną ilustracją ze świata piłkarskiego, w której prorok jest jak trener lokalnej drużyny, natomiast ci „młodzi faceci” to głodni bójki pseudokibice drużyny przeciwnej.

Ile de facto jest w tym prawdy? Niewiele.

Przede wszystkim twierdzenie, jakoby na starożytnym Bliskim Wschodzie czynienie aluzji do czyjejś łysej głowy było synonimem skrajnej pogardy lub wręcz agresji słownej, a to z kolei za sprawą automatycznego wiązania łysiny z chorowaniem na trąd, jest wyssane z palca[6]Na marginesie: starohebrajski rzeczownik צָרַעַת, ṣâraʿaṯ to termin nazywający nie tylko różnego rodzaju choroby skórne (niekoniecznie zaraźliwe) u ludzi, ale i rozmaite wykwity i … Continue reading. Niestety i w tym miejscu Szymon daje się złapać w pułapkę niesprawdzonych źródeł, polegając na informacjach zaczerpniętych od apologetów-niespecjalistów. Bo to właśnie w apologetycznych publikacjach od lat powtarzane jest to samo fałszywe wytłumaczenie, bazujące nie na jakiejś faktycznej danej historycznej, ale na opinii żyjącego w XIX wieku niemieckiego duchownego i teologa, autora książek dewocjonalnych, Friedricha Wilhelma Krummachera.

Fakt jest taki, że nie dysponujemy żadną konkretną przesłanką historyczną czy archeologiczną, biblijną czy pozabiblijną, przemawiającą za takim rozumieniem, identyfikującą drwinę z czyjejś łysiny z głęboką, napastliwą wzgardą.

Wręcz przeciwnie, znamy przykłady ze starożytnego Bliskiego Wschodu, gdzie ogolona na łyso głowa (najczęściej wraz z wygoloną na gładko brodą) była stanem pożądanym. Staroegipscy kapłani regularnie golili głowy i zarost, gdyż tego wymagał ryt posługi świątynnej. Mogli oni stanąć przed obliczem bóstwa dopiero po całkowitym oczyszczeniu ciała, które oznaczało między innymi dokładne wygolenie się. Z podobnymi praktykami spotykamy się także w Mezopotamii. Jednym z etapów ceremonii konsekracji arcykapłanki Baala w mieście Emar było staranne ogolenie całej powierzchni jej ciała – w tym i głowy. Nie zapominajmy też, że czasem starożytni pozbywali się włosów ze względów stricte higienicznych – dzięki temu skórę głowy oraz części intymnych łatwiej było utrzymać w czystości.

Również w samej Biblii hebrajskiej spotykamy się z takimi przykładami. W Księdze Liczb 8:6-7 czytamy o nakazie przeprowadzenia Lewitów (członków izraelskiego plemienia wydzielonego do służby kapłańskiej) przez rytuał oczyszczenia, który wymagał między innymi ogolenia całego ciała brzytwą. Nie jest jasne, czy obrzęd ten był wydarzeniem jednorazowym, czy może jednak cyklicznym, a w konsekwencji nie wiadomo, jaką rolę odgrywał w kulcie JHWH[7]To nie jest zresztą jedyne podobieństwo między egipską kastą kapłańską a hebrajskimi Lewitami. Podobnie jak tamci, kapłani boga JHWH musieli być obrzezani, ubrani wyłącznie w lniane szaty … Continue reading.

ח ו’ קַ֚ח אֶת־הַלְוִיִּ֔ם מִתֹּ֖וךְ בְּנֵ֣י יִשְׂרָאֵ֑ל וְטִהַרְתָּ֖ אֹתָֽם׃ ז’ וְכֹֽה־תַעֲשֶׂ֤ה לָהֶם֙ לְטַֽהֲרָ֔ם הַזֵּ֥ה עֲלֵיהֶ֖ם מֵ֣י חַטָּ֑את וְהֶעֱבִ֤ירוּ תַ֨עַר֙ עַל־כָּל־בְּשָׂרָ֔ם וְכִבְּס֥וּ בִגְדֵיהֶ֖ם וְהִטֶּהָֽרוּ׃

Lb 8:6 Wyodrębnij Lewitów spośród społeczności Izraela i poddaj ich oczyszczeniu. 7 Aby to uczynić, postąp z nimi tak: pokrop ich wodą zagrzeszną[8]Lub: „wodą [oczyszczenia z] grzechu”., następnie niech ogolą całe swoje ciała brzytwą i wypiorą swoje szaty. W ten sposób dokona się ich oczyszczenie.

Trudno sobie wyobrazić, żeby przedstawiciele tak poważanych funkcji, obojętnie czy to w Izraelu, w Mezopotamii, czy w Egipcie, z racji wymogów kultycznych, byli równocześnie narażeni na – jak to ujmuje Szymon – „ekstremalnie pogardliwe i wulgarne” wyzwiska, odwołujące się do ich bezwłosych czerepów.

Ale to nie wszystko.

Dość powszechną, najpewniej ludową tradycją, obecną zarówno w społeczności starożytnego Izraela, jak i wśród ludów ościennych, było wygalanie sobie głowy na znak żałoby po zmarłym[9]Tak w Iz 7:20, Iz 15:2, Iz 22:12, Jr 7:29, Jr 16:6, Jr 41:5, Jr 47:5, Jr 48:37, Ez 7:18, Ez 27:31, Ez 29:18, Am 8:10 i Mi 1:16. Ustępy, w których praktyki tego rodzaju są zakazywane: Kpł 19:27, … Continue reading. Czynności tej mogły towarzyszyć również i inne zwyczaje: przywdziewanie włosienicy, posypywanie głowy ziemią, rozdzieranie szat, golenie brody oraz wykonywanie krwawych nacięć na ciele.

Ślubowanie nazyreatu, opisane w Lb 6:1-21, dostępne tak dla mężczyzn, jak i dla kobiet, oznaczało szereg tymczasowych wyrzeczeń pokarmowych i rodzinnych. Przez cały okres obowiązywania tego ślubu niedozwolone było także jakiekolwiek skracanie włosów. Nazyreat kończył się złożonym rytuałem, w ramach którego osoba, która złożyła ślub zobowiązana była do ogolenia całej głowy na łyso, a następnie do spalenia swoich włosów pod czujnym okiem kapłana[10]Tak w Lb 6:18. Ogolenie głowy za trwania nazyreatu było też konieczne w sytuacji przypadkowego kontaktu ze zmarłym (Lb 6:9)..

Głowa pozbawiona włosów nie byłaby dla mieszkańców tamtego miejsca i czasu oznaką nieczystości czy bodźcem do wzgardliwego zwymyślania drugiego człowieka – wprost przeciwnie. Biorąc pod uwagę wymienione wyżej praktyki ludowe, był to widok wcale nierzadko spotykany (w różnych okolicznościach i u różnych osób) i prawdopodobnie w większości przypadków nie budziłby on negatywnych skojarzeń[11]W opisanej w Kpł 14:2-9 procedurze postępowania względem osoby cierpiącej na dolegliwe schorzenie skóry, gdy kapłan ostatecznie stwierdza brak choroby, ogolenie głowy jest jedną z czynności … Continue reading.

Podkreślmy więc: nie istnieją żadne przesłanki za utożsamieniem dziecięcego „no dawaj, łysy!” z 2 Krl 2:23 ani z wyrazem skrajnej, świadomie wycelowanej w proroka pogardy, ani tym bardziej z zachowaniem stwarzającym zagrożenie dla jego życia.

Żeby nie pozostawiać żadnych wątpliwości, użyty w opowiadaniu o Elizeuszu i dwóch niedźwiedzicach przymiotnik „łysy” to hebrajski קֵרֵחַ, qērēaḥ, który może oznaczać zarówno człowieka z wyłysiałą głową, jak i kogoś, kto ogolił się na łyso. Przymiotnik ten pochodzi z korzenia קרח, qrḥ (qof-resz-chet), „mieć ogoloną głowę, golić głowę”. Co istotne, wyrazy pochodne z tego rdzenia w zdecydowanej większości odnoszą się do łysiny jako konsekwencji wygolenia głowy, a nie naturalnego łysienia czy też wypadania włosów w wyniku jakichś chorób skóry. Pamiętajmy o tym w całym rozważaniu.

Czy jesteśmy w stanie ustalić, dlaczego w 2 Krl 2:23-25 boski profeta wyśmiewany jest przez niesforne dzieciaki jako „łysy”? Niestety nie ma na to prostej odpowiedzi.

Przede wszystkim nie wiemy, z jakiego powodu głowa Elizeusza była łysa – autor pozostawia tę kwestię naszym domysłom. Czy dlatego, że taką miał dziedziczną przypadłość i stracił włosy w sposób naturalny? Czy może wygolił ją sobie w jakiś charakterystyczny, ustalony dla tamtejszych proroków sposób, aby postronni mogli rozpoznać, że mają do czynienia z człowiekiem namaszczonym do służby JHWH?[12]Jako ilustrację przywołuje się tutaj średniowieczną tradycję tonsury u chrześcijańskich duchownych. Czy uczestniczył w jakimś kapłańskim obrządku (sam kapłanem nie będąc) lub zakończył ślub nazyreatu? A może zgodnie z ówczesnym zwyczajem ogolił sobie głowę na znak żałoby po stracie kogoś bliskiego?

Hebraiści najczęściej skłaniają ku tej ostatniej opcji. W zasadzie tylko ona ma solidne umocowanie w dostępnych nam źródłach. Jak wspomniałem wyżej, użyty w tej historii przymiotnik קֵרֵחַ, qērēaḥ, „łysy” oraz inne wyrazy z tego samego rdzenia w przeważającej większości wystąpień w Biblii hebrajskiej związane są nie z naturalnym łysieniem, ale właśnie z wygalaniem głowy w kontekście opłakiwania zmarłego[13]Owym zmarłym miałby być Eliasz Tiszbita – wielki mistrz prorocki i mentor Elizeusza. Jego widowiskowe odejście „ku niebiosom” opisane zostaje kilkanaście wersów przed naszą … Continue reading.

Jeśli ogoloną głowę Elizeusza zidentyfikujemy jako zewnętrzny przejaw żałoby, cała opowieść nabiera nowego wymiaru – ironicznego i okrutnego zarazem. Dzieciaki drwiące sobie z łysego czerepu proroka, nie tylko same ponoszą śmierć, ale ostatecznie sprowadzają żałobę również na swoje miasto.

Rzecz jasna, nigdy nie będziemy mieć stuprocentowej pewności, jaka intencja de facto przyświecała autorowi opowiadania. Najlepszą rzecz, jaką możemy w tej sprawie uczynić to odsiać propozycje mylne, a następnie wskazać takie, które mają rację bytu i są najprawdopodobniejsze.

Antyjahwistyczne[14]Powszechnej w środowisku akademickim wymowy „Jahwe”, „jahwistyczny”, „jahwizm” używam dla wygody komunikacji. Jest ona najprawdopodobniej błędna (nawet jeśli … Continue readingmiasto Betel?

Naszym drugim przystankiem w ramach rozważania roli kontekstu historyczno-kulturowego przy lekturze 2 Krl 2:23-25 jest rzekomo wrogie, agresywne nastawienie miasta Betel do wyznawców JHWH.

Cały argument brzmi mnie więcej tak: nam, żyjącym w XXI wieku nazwa „Betel” nie za wiele mówi, ale dla starożytnych budziłaby automatyczne skojarzenia z wrogim kultem i bezdyskusyjnym zagrożeniem dla każdego czciciela Boga Hebrajczyków. Innymi słowy – posłużę się piłkarską metaforą Szymona – kibice drużyny JHWH wiedzieli, że do Betel nie lza się zapuszczać, bo bardzo łatwo oberwać tam po uszach. I to nie tylko po zmroku.

W świetle tegoż faktu historia o Elizeuszu i dwóch niedźwiedzicach odsłania przez odbiorcami, można by rzec, nowe oblicze: życie proroka tak naprawdę znalazło się w niebezpieczeństwie, a wszystko to dlatego, że w Betel mieszkali ludzie źli i niegodziwi, czciciele jakiegoś obcego bóstwa, hołdownicy cielca odlanego ze złota.

Szymon, podążając wydeptaną przez rodzimych i zagranicznych apologetów ścieżką, ujmuje sprawę w następujący sposób: Z Pierwszej Księgi Królewskiej wiemy, że król Jeroboam rozkręcił kult złotego cielca jako kontrę do wiary w Jahwe, głoszoną przez proroków i postawił tam jego ołtarz i posąg właśnie złotego cielca. Jest to miasto wrogie kultowi Jahwe i jego przedstawicielom, takim jak prorok Elizeusz.

W czym zatem tkwi problem? Dlaczego ta argumentacja nie ma sensu?

W Betel nie czyha na wyznawców JHWH żadne niebezpieczeństwo

Po pierwsze, dosłownie kilkanaście wersetów wcześniej (w 2 Krl 2:1-3) czytamy o tym, że Eliasz wraz z Elizeuszem składają wizytę nigdzie indziej jak właśnie w Betel, nie napotykając przy tym nawet najmniejszego zagrożenia ze strony jego mieszkańców. Mało tego, w wersie 3 czytamy o przedstawicielach gildii proroków Boga Izraela, którzy bez przeszkód prowadzą swoją religijną działalność w tym mieście:

ב ג’ וַיֵּצְא֨וּ בְנֵֽי־הַנְּבִיאִ֥ים אֲשֶׁר־בֵּֽית־אֵל֮ אֶל־אֱלִישָׁע֒ וַיֹּאמְר֣וּ אֵלָ֔יו הֲיָדַ֕עְתָּ כִּ֣י הַיֹּ֗ום יְהוָ֛ה לֹקֵ֥חַ אֶת־אֲדֹנֶ֖יךָ מֵעַ֣ל רֹאשֶׁ֑ךָ וַיֹּ֛אמֶר גַּם־אֲנִ֥י יָדַ֖עְתִּי הֶחֱשֽׁוּ׃

2 Krl 2:3  Wtedy członkowie bractwa prorockiego mieszczącego się w Betel wyszli spotkać się z Elizeuszem. Zapytali go: „Czy wiesz, że JHWH zabierze dziś od ciebie twego mistrza[15]Lub: „pana”.?” „Wiem o tym” – odparł Elizeusz. – „Zamilczcie.”[16]Lub: „Bądźcie cicho”.

Owi członkowie bractwa prorockiego[17]Hebr. בְּנֵי־הַנְּבִיאִים, bnē hannəḇîʾîm. nie byli jakimiś wrogimi sługami obcego bóstwa. Byli wyznawcami i prorokami Boga Izraela – tego samego, którego głosili Eliasz i Elizeusz. Podobna konfraternia profetów-sojuszników spotyka się z nimi niedługo potem, w Jerychu[18]Tak w 2 Krl 2:4-7.. Jak dowiadujemy się z kolejnych rozdziałów tej księgi, kontynuujący swoją służbę Elizeusz natyka się na gildie proroków JHWH również w innych miejscowościach, rozsianych po królestwie północnym. Wszyscy oni są czcicielami JHWH.

Jak to jest więc możliwe, że do Betel – „miasta wrogiego kultowi JHWH i jego przedstawicielom”[19]Cytuję tutaj za Szymonem. – wyznawcy JHWH nie tylko śmiało podróżują (jak Eliasz i Elizeusz), ale wręcz w nim osiadają i realizują religijne posłannictwo (jak bractwo proroków)?

Odpowiedź jest prosta: z perspektywy autora księgi w Betel nie czyha na wyznawców JHWH żadne niebezpieczeństwo. Odpowiedź ta staje się tym bardziej oczywista, gdy do równania dodamy kolejny punkt naszego rozważania.

Prorocy z królestwa północnego nie byli skonfliktowani z kultem w Betel

Po drugie, w materiale Szymona mamy do czynienia z poważnym niezrozumieniem ówczesnej sytuacji polityczno-religijnej. Po zapoznaniu się z filmikiem odbiorca pozostawiony jest z mylnym przekonaniem, jakoby Betel było wrogą enklawą i ośrodkiem kultu innego boga – a to z kolei miałoby oznaczać, że sam pobyt w nim stanowił zagrożenie dla wierzących w JHWH. Nic bardziej mylnego.

W II poł. X wieku p.n.e., za sprawą Rechabeama, nieroztropnego syna Salomona dochodzi do rozpadu królestwa na dwie części: na państwo północne (czyli Izrael) i państwo południowe (czyli Judę).

Władzę w królestwie północnym obejmuje Jeroboam syn Nebata. Jako człowiek obdarzony nie najgorszą intuicją polityczną Jeroboam zdaje sobie sprawę, że sanktuarium boga JHWH zlokalizowane w Jerozolimie (a zatem w stolicy królestwa południowego) w dłuższej perspektywie stanie się czynnikiem rozbijającym wspólnotę plemion państwa północnego. Obmyśla więc błyskotliwy plan, mający na celu uniezależnienie Izraela od Świątyni Jerozolimskiej[20]Możecie o tym przeczytać w 1 Krl 12:26-32.. Postanawia on zorganizować dwa nowe, duże ośrodki kultu JHWH wraz z infrastrukturą niezbędną przy systemie ofiarniczym, własną kastą kapłańską oraz – last but not least – odlanym ze złota posągiem cielca w każdym z tych miast. Pierwszy ośrodek zakłada w Betel w południowej części kraju, drugi w Dan – w części północnej. Co więcej, Jeroboam uruchamia niesprecyzowaną ilość pomniejszych świątynek, umiejscowionych na kultowych wzniesieniach[21]Naturalnych lub sztucznych, zgodnie z ówczesną praktyką..

Wszystko to ma pozwolić królestwu Izraela osiągnąć stan autonomii religijnej. Działania podjęte przez Jeroboama podyktowane są patriotyczną troską o zachowanie jedności plemion północnych – nie walką z religią Hebrajczyków per se. Kieruje się on względami narodowymi, będąc zmuszonym manewrować w złożonej sytuacji politycznej jako nowo wybrany władca.

Nie ma wątpliwości, że gdy Jeroboam sporządza złote cielce, w istocie rzeczy występuje przeciwko doktrynie jerozolimskiej – owszem. W oczach Judejczyków (a co najmniej w oczach tamtejszej elity kapłańskiej) usankcjonowane przez Jeroboama praktyki były bałwochwalcze[22]Zgodnie z literą ksiąg Biblii hebrajskiej Judejczycy byli ikonoklastami. Potwierdzają to dane archeologiczne z wykopalisk prowadzonych na terenach starożytnego królestwa Judy, choć pamiętać … Continue reading. Ale nie zapominajmy, że w Betel i Dan wciąż czczony był JHWH! Cielce ze złota były jedynie namacalną, ziemską namiastką Boga Izraela – nie stanowiły one przyjęcia jakichś obcych bóstw. 1 Krl 12:28 dobitnie to pokazuje:

יב כח’ וַיִּוָּעַ֣ץ הַמֶּ֔לֶךְ וַיַּ֕עַשׂ שְׁנֵ֖י עֶגְלֵ֣י זָהָ֑ב וַיֹּ֣אמֶר אֲלֵהֶ֗ם רַב־לָכֶם֙ מֵעֲלֹ֣ות יְרוּשָׁלִַ֔ם הִנֵּ֤ה אֱלֹהֶ֨יךָ֙ יִשְׂרָאֵ֔ל אֲשֶׁ֥ר הֶעֱל֖וּךָ מֵאֶ֥רֶץ מִצְרָֽיִם׃

1 Krl 12:28 Zasięgnąwszy rady, król [Jeroboam] sporządził dwa cielce ze złota. Następnie ogłosił swoim rodakom[23]W tekście hebrajskim mamy dosłownie „im” (hebr. אֲלֵיהֶם, ʾălēhem). „Swoim rodakom” dodaję dla klarowności przekładu na potrzeby tego wpisu.: „Dość już się nachodziliście do Jerozolimy! Izraelu, tu jest wasz bóg, który was wyprowadził z Egiptu!”[24]Z perspektywy gramatyki starohebrajskiej uzasadnione jest również tłumaczenie: „Izraelu, tu są wasi bogowie, którzy was wyprowadzili z Egiptu!”.

Oznacza to, że Eliasz, Elizeusz i społeczność proroków w Betel nie tylko nie poruszali się w pogańskim środowisku – oni byli otoczeni wyznawcami JHWH! Betel i Dan nie były wrogimi, pogańskimi enklawami, ale sanktuariami królestwa Izraela, w których czczony był Bóg Hebrajczyków – ten sam, którego posłannictwo sprawowali nasi bohaterowie.

Mało tego, przy pobieżnej lekturze i nieznajomości geografii Kanaanu dość łatwo przeoczyć fakt, że zarówno Eliasz, jak i Elizeusz pochodzili z królestwa północnego. Zgadza się – żaden z nich nie był Judejczykiem. Ich ojczyzną był Izrael.

Cykl opowieści przedstawiający epizody z ich życia, począwszy od 17 rozdziału Pierwszej Księgi Królewskiej, aż po Drugą Księgę Królewską rozdział 9, opisuje izraelskich profetów jako oddanych swojemu krajowi i rodakom, jako gotowych nieść pomoc nie tylko zwykłym zjadaczom chleba w sprawach bardziej lub mniej powszednich, ale i ówczesnym królom w sprawach wagi państwowej. To właśnie ta druga grupa opowiadań interesuje nas dzisiaj najbardziej.[25]Gwoli ścisłości, zgodnie z chronologią biblijną wszystkie poniższe historie mają miejsce przeszło pół wieku po rozłamie królestwa Dawida i Salomona i utworzeniu centrów kultu JHWH w … Continue reading

W 1 Krl 20:13-14 i 1 Krl 20:28 czytamy o bezimiennym proroku, który powodowany duchem boskim przekazuje królowi Achabowi wiadomość od JHWH, w jakim miejscu i przy użyciu jakich środków ma on walczyć z Aramejczykami, aby odnieść zwycięstwo. W 2 Krl 3:9-26, gdy Moab buntuje się przeciwko władzy Izraela, Elizeusz wspiera zasiadającego wówczas na tronie Jehorama w działaniach militarnych i to pomimo tego, że podjęte przez tego monarchę kroki w celu wyrugowania kultu Baala z królestwa były zbyt powierzchowne i że w gruncie rzeczy tolerował on religijny status quo. Ten sam Elizeusz w 2 Krl 6:8-13 udziela izraelskiemu królowi profetycznego wsparcia, przewidując, w jakich miejscach Aramejczycy planują zasadzki, a w rezultacie pozwalając mu uzyskać niezbędną przewagę taktyczną.

Równolegle do służenia pomocą, w trosce o duchową kondycję swojego kraju, izraelscy prorocy JHWH wielokrotnie występują przeciwko swoim monarchom i ganią ich za romansowanie z lokalnymi, kananejskimi kultami (a czasem i inne przewiny).

Eliasz łaja króla Achaba za jawne czczenie Baala i Aszery, za stawianie im świątyń i ołtarzy i z jego powodu sprowadza na całe królestwo dotkliwą suszę[26]Pogańskie praktyki Achaba przedstawia 1 Krl 16:30-33. O ściągnięciu suszy na Izrael przeczytacie kilka wersów dalej – w 1 Krl 17:1.. W 1 Krl 21:17-24 Eliasz piętnuje Achaba za morderstwo na Nabocie i bezprawne przejęcie jego winnicy. Ten sam profeta, w 2 Krl 1:1-18, gromi panującego podówczas Achazjasza za poszukiwanie wyroczni u Belzebuba, bóstwa Ekronu[27]Czyli jednej z głównych siedzib osiadłych na kanejskim wybrzeżu Filistynów. Podobne praktyki pojawiają się w literaturze magicznej z Ugarit.. W 2 Krl 3:13-14 Elizeusz ruga króla Jehorama za niedostateczne działania w kwestii wykorzenienia kultu Baala z terenów Izraela.

Historie te sygnalizują nam bardzo ważną rzecz: pochodzący z Izraela prorocy JHWH – gdy tylko uznali postępowanie któregoś ze swoich monarchów za niewłaściwe i niezgodne z wolą Boga Hebrajczyków – nie wahali się przed udzieleniem takowemu reprymendy.

„No dobrze, ale jakie to ma znaczenie?” – zapyta ktoś z was. Otóż zwróćcie uwagę, co jest przedmiotem tych prorockich przygan i napomnień. Albo ściślej rzecz ujmując: czego wśród nich brakuje?

Prorocy z królestwa północnego ani razu nie ganią swoich królów za utrzymywanie sanktuariów w Betel i Dan, za obecny w nich kult złotego cielca JHWH czy nawet za rozsiane po kraju pomniejsze świątynki![28]I to bynajmniej nie ze względu na brak sposobnych ku temu okazji.

Przypomnę tylko, że w świetle doktryny jerozolimskiej praktyki te były przez Boga Hebrajczyków zakazane, a jedynym miejscem, w którym dozwolone były posługa kapłańska oraz składanie ofiar JHWH, była Świątynia Jerozolimska. Taka teologia wyrażona jest w księgach, którym ostateczny sznyt nadawano w środowisku judejskim: Kpł 17:1-9 i Pwt 12:1-14. Warto tutaj zaznaczyć, że Eliasz, w ramach potyczki toczonej z prorokami kananejskiego Baala w 1 Krl 18:30-40, odbudowuje na górze Karmel zniszczony wcześniej ołtarz poświęcony JHWH, a następnie składa na nim ofiarę całopalną. Obie te czynności stały w bezpośredniej opozycji do doktryny jerozolimskiej.

W tym samym czasie w Biblii hebrajskiej możemy odnaleźć przykłady, w których profeci JHWH z królestwa południowego potępiają władców izraelskich expressis verbis właśnie za te praktyki. W 1 Księdze Królów rozdziale 13, tuż po utworzeniu przez Jeroboama zakazanych ośrodków kultu w Betel i Dan i postawieniu w nich złotych cielców, czytamy o nieznanym z imienia proroku judejskim, który przybywa do Betel, przeklina odprawiane tam rytuały i zapowiada sąd na bałwochwalczym Izraelem. Podobnie pochodzący z Judy profeta Amos ogłasza w swojej księdze boski wyrok zarówno nad miastem Betel, mieszczącym się w nim sanktuarium i posługującym w nim kapłanem, jak i nad królestwem Izraela w ogóle[29]Tak w Am 7:10-17.. Oba te przypadki stanowią konkretne przykłady świadczące o tym, że wprowadzone przez Jeroboama przemiany religijne w państwie północnym spotykały się z ostrą krytyką – ale nie wychodziła ona od lokalnych proroków.

Gdy sumujemy wszystkie przeanalizowane w tym wpisie elementy sytuacji polityczno-religijnej panującej ówcześnie w Izraelu, podstawowy wniosek nasuwa się sam: prorocy JHWH, których ojczyzną było właśnie królestwo północne, mieli co najwyżej neutralny stosunek do ośrodka kultycznego w Betel oraz odbywających się w tamtejszej świątyni obrzędów.[30]Podkreślam „co najwyżej”, ponieważ nie możemy wykluczać, że jako urodzeni w Izraelu patrioci Eliasz, Elizeusz i członkowie lokalnych bractw profetycznych aktywnie wspierali tę … Continue reading Apologetyczne twierdzenia, jakoby życie wyznawców JHWH w mieście Betel było zagrożone, nie znajdują potwierdzenia w starohebrajskim kontekście literackim i historyczno-kulturowym.

Oznacza to równocześnie, że nie mamy absolutnie żadnych przesłanek, aby podstaw tragicznego w skutkach zajścia między Elizeuszem a czeredą strojących sobie z niego żarty dzieciaków dopatrywać się w jakimś konflikcie na linii wyznawcy JHWH – lokalny, wrogi kult Betel. Taki konflikt nie istniał.

Wprost przeciwnie, prorocy Boga Hebrajczyków, tacy jak Eliasz czy Elizeusz –  ze względu na wielokrotnie wyświadczaną pomoc swoim rodakom – cieszyli się ich szacunkiem i zaufaniem. Ich odwiedziny w Betel spotkałyby się z życzliwym przyjęciem[31]Tak jak to ma miejsce w 2 Krl 2:1-3.. Okrutną opowieść z 2 Krl 2:23-25 należy rozumieć zatem jako odosobniony incydent, w którym pierwsze skrzypce grają dziecięca (lub nastoletnia) niefrasobliwość oraz bezwzględna, bezduszna kara za znieważenie urzędu proroka JHWH.

Nie to miasto?

Został nam jeszcze jeden punkt do poruszenia. Do tej pory nie sprawdziliśmy (żeby nie wprowadzać niepotrzebnego zamieszania), z jakiej miejscowości de facto pochodziły dzieci, które w tej historii ponoszą tragiczną śmierć.

Na potrzebę dyskusji z przewijającymi się w materiale Szymona stwierdzeniami przyjąłem, że nieszczęsne dzieciaki były z miasta Betel – miasta, do którego kierował się wówczas Elizeusz.

Jak za chwilę zobaczycie, z perspektywy tekstu hebrajskiego sprawa wcale nie jest taka oczywista.

Wszystko rozbija się o to, jak bardzo dosłownie potraktujemy zdanie וַיִּפֶן אַחֲרָיו, wajjip̄en ʾaḥărâw z samego początku wersu 2 Krl 2:24. Pierwsze słowo tego zdania to czasownik וַיִּפֶן, wajjip̄en, „zwrócił się, skierował się”, być może nawet „spojrzał [w stronę]”[32]Jest to forma wajjiqtol czasownika prostego 3. os. l. poj. r. męskiego z rdzenia פנה, pnh (pe-nun-he).. Zaraz za nim pojawia się termin אַחֲרָיו, ʾaḥărâw, czyli przyimek אַחַר, ʾaḥar z przyrostkiem 3. os. l. poj. r. męskiego, który w tej sytuacji gramatycznej możemy tłumaczyć dosłownie jako „za siebie”.

Mamy zatem dwie ścieżki rozszyfrowania tego, co autor miał na myśli:

  • wariant I – „[Elizeusz] zwrócił się [w ich stronę]”, „[Elizeusz] spojrzał [w tamtą stronę]”
  • wariant II – „[Elizeusz] odwrócił się za siebie”[33]W domyśle: „i za swoimi plecami ujrzał gromadę kpiarzy”.

Co istotne, wystąpienia tejże kombinacji czasownika פָּנָה, pânâ z przyimkiem אַחַר, ʾaḥar na przestrzeni ksiąg Biblii hebrajskiej uzasadniają oba powyższe odczytania[34]U biblistów europejskich i amerykańskich ów drugi wariant pojawia się względnie rzadko. Jest on natomiast dość powszechny w pracach biblistów izraelskich..

ב כג’ וַיַּ֥עַל מִשָּׁ֖ם בֵּֽית־אֵ֑ל וְה֣וּא׀ עֹלֶ֣ה בַדֶּ֗רֶךְ וּנְעָרִ֤ים קְטַנִּים֙ יָצְא֣וּ מִן־הָעִ֔יר וַיִּתְקַלְּסוּ־בֹו֙ וַיֹּ֣אמְרוּ לֹ֔ו עֲלֵ֥ה קֵרֵ֖חַ עֲלֵ֥ה קֵרֵֽחַ׃ כד’ וַיִּ֤פֶן אַֽחֲרָיו֙ וַיִּרְאֵ֔ם וַֽיְקַלְלֵ֖ם בְּשֵׁ֣ם יְהוָ֑ה:

2 Krl 2:23 Stamtąd [Elizeusz] udał się do Betel. Gdy podążał drogą, jakieś młodzieniaszki wyszły z miasta i poczęły naigrawać się z niego, krzycząc: „No dawaj, łysy! Chodźże!” 24a Gdy odwrócił się za siebie[35]Lub: „zwrócił się w ich stronę”. i zobaczył ich, przeklął wszystkich w imię JHWH. (…)

Przyjrzyjmy się uważnie całej sytuacji. W poprzedzającym naszą historię wersie 22 Elizeusz wciąż przebywa w Jerychu. W 2 Krl 2:23 rusza stamtąd w kierunku Betel. Gdy wędruje drogą, z miasta[36]Hebr. מִן־הָעִיר, min-hâʿîr. wypuszcza się gromada młodzieniaszków i urządza sobie z niego pośmiewisko. W pierwszej chwili Elizeusz jedynie słyszy krzyki i szyderstwa, ale nie widzi skąd one dochodzą. Co wtedy robi? Odwraca się za siebie i dostrzega krnąbrne dzieciaki.

I teraz: jeśli w trakcie swojego marszu Elizeusz zwrócony jest w kierunku Betel, a żeby zlokalizować swoich prześmiewców, zmuszony jest spojrzeć za siebie, to mówi nam to tyle, że miastem, z którego tamci wyszli było Jerycho – to samo, które dopiero co opuścił Elizeusz.

Takie odczytanie komunikuje nam dwie bardzo ważne rzeczy. Primo, cały apologetyczny wywód na temat Betel, jego mieszkańców i rzekomego zagrożenia, jakie stwarzają oni względem proroka, z miejsca traci rację bytu. Secundo, umieszcza nam to nasze opowiadanie o Elizeuszu i dwóch niedźwiedzicach w wyjątkowo ciekawym kontekście.

W Jerychu bowiem członkowie lokalnej gildii profetycznej oddają Elizeuszowi pokłon i ofiarowują mu swą pomoc w poszukiwaniach zabranego ku niebiosom mistrza Eliasza[37]Tak w 2 Krl 2:15-18.. To w Jerychu, podczas dłuższej gościny, prorok odpowiada na prośbę lokalsów i uzdrawia źródło wód, bez których tamtejsza ziemia pozostawała nieurodzajna[38]2 Krl 2:19-22..

Tworzy nam się zatem interesujące zestawienie:

  • בְּנֵי־הַנְּבִיאִים, bnē hannəḇîʾîm, „członkowie bractwa prorockiego” – kłaniają się Elizeuszowi do samej ziemi i służą pomocą
  • אַנְשֵׁי הָעִיר, ʾanšē hâʿîr, „mieszkańcy miasta” – ufają prorokowi i gotowi są poprosić o rozwiązanie trapiącego społeczność problemu
  • נְעָרִים קְטָנִים, nəʿârîm qəṭânîm i יְלָדִים, jəlâḏîm[39]Oba terminy i ich znaczenie omówione zostały dokładnie w poprzednim wpisie. – jerychońskie małolaty stroją sobie żarty z elizeuszowej łysiny

„Dzieciaki” są skontrastowane z „przedstawicielami cechu profetów JHWH” oraz „mieszkańcami Jerycha”. Możemy pokusić się o sformułowanie przeciwstawnych par: dorośli-młodzi[40]Lub: dzieci., godni-niegodni, błogosławieni-przeklęci. Ci, którzy szanują posłannictwo Elizeusza i urząd przez niego pełniony – doświadczają boskiego błogosławieństwa i życia. Ci natomiast, którzy z niego drwią – doświadczają przekleństwa i śmierci.

Nie możemy wykluczać, że właśnie taki kontrast próbował zarysować autor w analizowanej przez nas narracji z Drugiej Księgi Królów.

Nie zadowalajmy się szybkimi odpowiedziami

Mechanizm sterujący apologią opowieści o Elizeuszu i dwóch niedźwiedzicach można rozrysować w następujący sposób:

  • z rozbrykanych dzieciaków robi się agresywnych młodych facetów-pseudokibiców
  • ze sztubackiego naigrawania się z czyjejś bezwłosej głowy robi się ekstremalnie pogardliwą i wulgarną zaczepkę, po której może już dojść tylko do rękoczynów
  • z neutralnego (jeśli nie życzliwego) wobec proroka miasta i jego mieszkańców robi się jaskinię zbójców i siedlisko zwyrodniałych czcicieli wrogiego bożka
  • z tekstu, który w zamyśle autora (lub redaktora) stanowić miał dzieło religijno-kronikarskie robi się historyjkę z (jakimś) morałem

Cel jaki jest, każdy widzi: usprawiedliwić bezduszność kary za znieważenie boskiego profety. Przyjęta metoda? Zdjąć odpowiedzialność za wyrządzone okrucieństwo z barków proroka i przerzucić je na same ofiary. Jak wiemy, ani język tego fragmentu, ani kontekst literacki i historyczno-kulturowy takiego odczytania nie uprawomocniają.

Żeby nie pozostawiać w tej materii żadnych wątpliwości: nie ma nic złego w tym, że ktoś podejmuje próbę wytłumaczenia jakiegoś trudnego, kontrowersyjnego ustępu biblijnego – tak jak nie ma nic złego w poddawaniu takowych krytycznej analizie. Tak długo, jak zależy nam na najlepszej możliwej egzegezie tekstu i prowadzimy ją przy wykorzystaniu najlepszych dostępnych nam narzędzi – możemy być spokojni o wartość i wiarygodność wniosków.

Co natomiast nie ma żadnego sensu to fastfoodowe, pospieszne apologizowanie problematycznych fragmentów Starego Testamentu metodą na hura. W ramach takiego podejścia po macoszemu potraktowana zostaje nie tylko sama Biblia, ale i historyczno-kulturowy kontekst, który ją spłodził.

Elizeusz jeszcze powróci

W pierwotnie nieplanowanej części trzeciej zamierzam pokazać wam wszystkie kwestie związane z kontekstem literackim, których do tej pory nie mieliśmy okazji poruszyć, a które warte są naszej uwagi w opowieści o Elizeuszu i dwóch niedźwiedzicach. Zobaczycie też, jaką rolę pełni ono w szerszej narracji o prorokach JHWH oraz jaką ważną rzecz sygnalizuje na temat Elizeusza jako kontynuatora posługi Eliasza.

Opracowanie to ukaże się za kilka miesięcy. W nadchodzących wpisach robimy sobie przerwę od perypetii starohebrajskich proroków i powracamy do Księgi Rodzaju.

Źródło obrazu: ©rolffimages | stock.adobe.com

Przypisy

Przypisy
1 Lub: „gdy odwrócił się za siebie”.
2 Czyli starohebrajski opis stworzenia świata i jego mieszkańców z Księgi Rodzaju 1:1-2:4a.
3 Niejeden współczesny literaturoznawca orzekłby, że jest ono wręcz niemożliwe.
4 Myślę, że omawiany dziś materiał Szymona Pękali jest niechlubnym, a zarazem dobrze obrazującym to zjawisko przykładem.
5 Co z kolei samo w sobie stanowi argumentum ex silentio, argument z milczenia źródeł. W 2 Krl 2:23-25 pisarz biblijny wskazuje, że niesforna gromada dzieciaków zaczyna sobie stroić żarty z męża Bożego, owszem, ale jednocześnie milczy w sprawie zagrożenia dla jego życia, jakie rzekomo miała ona stanowić.
6 Na marginesie: starohebrajski rzeczownik צָרַעַת, ṣâraʿaṯ to termin nazywający nie tylko różnego rodzaju choroby skórne (niekoniecznie zaraźliwe) u ludzi, ale i rozmaite wykwity i grzybice na powierzchniach przedmiotów użytku codziennego, w tym tkanin. Uważa się, że trąd sensu stricto (czyli choroba Hansena) był w tamtych czasach nieznany. Wskazywane w różnych fragmentach Biblii hebrajskiej symptomy oraz metody leczenia wykluczają postawienie znaku równości między terminem צָרַעַת, ṣâraʿaṯ a trądem.
7 To nie jest zresztą jedyne podobieństwo między egipską kastą kapłańską a hebrajskimi Lewitami. Podobnie jak tamci, kapłani boga JHWH musieli być obrzezani, ubrani wyłącznie w lniane szaty oraz rytualnie czyści, co wiązało się chociażby z okresową abstynencją od seksu.
8 Lub: „wodą [oczyszczenia z] grzechu”.
9 Tak w Iz 7:20, Iz 15:2, Iz 22:12, Jr 7:29, Jr 16:6, Jr 41:5, Jr 47:5, Jr 48:37, Ez 7:18, Ez 27:31, Ez 29:18, Am 8:10 i Mi 1:16. Ustępy, w których praktyki tego rodzaju są zakazywane: Kpł 19:27, Kpł 21:5 i Pwt 14:1. Warto je wszystkie porównać z prorockimi zapowiedziami sądu z Iz 3:17 i Iz 3:24 (tam w odniesieniu do kobiet), zestawiając je z analogicznym zestawem figur poetyckich mieszczącym się w Mi 1:8-16.
10 Tak w Lb 6:18. Ogolenie głowy za trwania nazyreatu było też konieczne w sytuacji przypadkowego kontaktu ze zmarłym (Lb 6:9).
11 W opisanej w Kpł 14:2-9 procedurze postępowania względem osoby cierpiącej na dolegliwe schorzenie skóry, gdy kapłan ostatecznie stwierdza brak choroby, ogolenie głowy jest jedną z czynności poświadczającej właśnie wyleczenie – nie na odwrót. Warto porównać ten fragment z przepisem kapłańskim z Kpł 13:40-44. Zwróćmy uwagę, że nawet dla takich członków społeczności Izraela przewidziane było systemowe rozwiązanie, za pośrednictwem którego koniec końców mogli oni wrócić na łono wspólnoty. Absolutną nieprawdą jest twierdzenie Szymona, jakoby „bycie trędowatym wtedy oznaczało całkowite wykluczenie społeczne”.
12 Jako ilustrację przywołuje się tutaj średniowieczną tradycję tonsury u chrześcijańskich duchownych.
13 Owym zmarłym miałby być Eliasz Tiszbita – wielki mistrz prorocki i mentor Elizeusza. Jego widowiskowe odejście „ku niebiosom” opisane zostaje kilkanaście wersów przed naszą historią o niedźwiedzicach – w Drugiej Księdze Królów 2:1-14. Po tym wydarzeniu Elizeusz niejako wchodzi w buty swojego nauczyciela i rozpoczyna nowy etap prorockiej misji w Ziemi Izraela.
14 Powszechnej w środowisku akademickim wymowy „Jahwe”, „jahwistyczny”, „jahwizm” używam dla wygody komunikacji. Jest ona najprawdopodobniej błędna (nawet jeśli ze wszystkich propozycji najlepsza). Wymowa „Jehowa” jest całkowicie niepoprawna i wynika z niezrozumienia zabiegów, jakie stosowali masoreci w swojej pracy skrybarskiej. Teksty poświęcone temu tematowi pojawią się w przyszłości na Nie/biblijnym.
15 Lub: „pana”.
16 Lub: „Bądźcie cicho”.
17 Hebr. בְּנֵי־הַנְּבִיאִים, bnē hannəḇîʾîm.
18 Tak w 2 Krl 2:4-7.
19 Cytuję tutaj za Szymonem.
20 Możecie o tym przeczytać w 1 Krl 12:26-32.
21 Naturalnych lub sztucznych, zgodnie z ówczesną praktyką.
22 Zgodnie z literą ksiąg Biblii hebrajskiej Judejczycy byli ikonoklastami. Potwierdzają to dane archeologiczne z wykopalisk prowadzonych na terenach starożytnego królestwa Judy, choć pamiętać należy, że odkrycia takie jak te w Tel Moca nieopodal Jerozolimy mogą ten obraz nieco skomplikować.
23 W tekście hebrajskim mamy dosłownie „im” (hebr. אֲלֵיהֶם, ʾălēhem). „Swoim rodakom” dodaję dla klarowności przekładu na potrzeby tego wpisu.
24 Z perspektywy gramatyki starohebrajskiej uzasadnione jest również tłumaczenie: „Izraelu, tu są wasi bogowie, którzy was wyprowadzili z Egiptu!”.
25 Gwoli ścisłości, zgodnie z chronologią biblijną wszystkie poniższe historie mają miejsce przeszło pół wieku po rozłamie królestwa Dawida i Salomona i utworzeniu centrów kultu JHWH w Betel i Dan.
26 Pogańskie praktyki Achaba przedstawia 1 Krl 16:30-33. O ściągnięciu suszy na Izrael przeczytacie kilka wersów dalej – w 1 Krl 17:1.
27 Czyli jednej z głównych siedzib osiadłych na kanejskim wybrzeżu Filistynów. Podobne praktyki pojawiają się w literaturze magicznej z Ugarit.
28 I to bynajmniej nie ze względu na brak sposobnych ku temu okazji.
29 Tak w Am 7:10-17.
30 Podkreślam „co najwyżej”, ponieważ nie możemy wykluczać, że jako urodzeni w Izraelu patrioci Eliasz, Elizeusz i członkowie lokalnych bractw profetycznych aktywnie wspierali tę odmianę kultu JHWH. Przykład Eliasza składającego ofiarę całopalną na górze Karmel może – choć nie musi – być tego świadectwem.
31 Tak jak to ma miejsce w 2 Krl 2:1-3.
32 Jest to forma wajjiqtol czasownika prostego 3. os. l. poj. r. męskiego z rdzenia פנה, pnh (pe-nun-he).
33 W domyśle: „i za swoimi plecami ujrzał gromadę kpiarzy”.
34 U biblistów europejskich i amerykańskich ów drugi wariant pojawia się względnie rzadko. Jest on natomiast dość powszechny w pracach biblistów izraelskich.
35 Lub: „zwrócił się w ich stronę”.
36 Hebr. מִן־הָעִיר, min-hâʿîr.
37 Tak w 2 Krl 2:15-18.
38 2 Krl 2:19-22.
39 Oba terminy i ich znaczenie omówione zostały dokładnie w poprzednim wpisie.
40 Lub: dzieci.

Elizeusz i dwie niedźwiedzice (cz. 1)

Trzy miesiące temu, na cieszącym się ogromną popularnością youtube’owym kanale Szymon mówi opublikowana została apologetyczna wykładnia trudnej i kontrowersyjnej opowieści z Drugiej Księgi Królów 2:23-25 – opowieści o proroku Elizeuszu i zamordowaniu gromady dzieciaków przez dwie niedźwiedzice.

Autor materiału – Szymon Pękala – powołując się na definicje decydujących w tym ustępie starohebrajskich terminów, na problematyczność polskich przekładów Biblii oraz na kontekst historyczno-kulturowy, serwuje swoim widzom interpretację, która w swoim zamyśle ma uczynić z krwawej historii o wędrownym proroku, dzikich zwierzakach i ich nieszczęsnych ofiarach tekst łatwiejszy do strawienia i obrony.

Przedzierając się przez reakcje i komentarze followersów kanału Szymon mówi oraz szerszej twórczości internetowej Szymona, nietrudno zauważyć, że jest on przez nich obdarzony niemałym autorytetem i to nie tylko jako komentator rozmaitych problemów społecznych czy zjawisk kulturowych, ale również – jak się okazuje – jako egzegeta starohebrajskiej, biblijnej literatury.

W dzisiejszym tekście pokażę Wam, dlaczego zaprezentowana przez niego interpretacja jest błędna, a także jakie nieprawidłowości wstępne się na nią złożyły. Zachęcam Was do obejrzenia filmiku z Szymon mówi, zanim przejdziecie do dalszej części.

Opracowanie dwuczęściowe

Interpretacja Szymona Pękali zasadza się na dwóch filarach:

  • Arbitralnie stwierdza, że wydane w Polsce przekłady są w tym miejscu źle przetłumaczone i że tak naprawdę w tekście oryginalnym mowa jest o agresywnych młodych facetach, którzy stanowią bezpośrednie zagrożenie dla Elizeusza.
  • Powołuje się on na kontekst kulturowy i niejako obudowuje nim brutalność passusu.

Ponieważ mamy do czynienia z tematem dość wymagającym (od strony językowej, literackiej i kulturowej) i jako że w naszym kraju do tej pory nie ukazało się poświęcone mu studium, które byłoby skierowane do szerszego odbiorcy, zdecydowałem się podzielić całe opracowanie na dwie części. Dzięki temu na każde z powyższych zagadnień jestem w stanie wygospodarować wystarczającą ilość miejsca i czasu.

W części pierwszej przyjrzymy się kwestii językoznawczo-translatorskiej i odpowiemy sobie na pytanie, czy w polskich przekładach Biblii faktycznie doszło do pomyłki. W drugiej części natomiast wgryziemy się w sprawę tak zwanego kontekstu historyczno-kulturowego, który w ostatnich latach stał się kwestią coraz częściej podnoszoną w społeczności internetowej.

Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że moje dwuczęściowe opracowanie nie stanowi krytyki twórczości czy poglądów Szymona Pękali per se, ale krytyczną odpowiedź na jeden konkretny materiał, który wyszedł spod jego skrzydeł oraz wypromowaną za jego pośrednictwem apologetyczną wykładnię opowiadania z 2 Krl 2:23-25.

Druga Księga Królów 2:23-25

Fragmentem Biblii hebrajskiej, który bierzemy dziś na warsztat jest 2 Krl 2:23-25. Opisany w jego ramach epizod z życia Elizeusza, proroka boga JHWH i następcy wielkiego profety Eliasza – choć bardzo krótki i w gruncie rzeczy pozbawiony nadzwyczaj interesujących zagadnień natury teologicznej, historycznej czy nawet językoznawczej – w polskiej i zagranicznej przestrzeni internetowej pozostaje jednym z częściej przywoływanych i przypominanych opowiadań starohebrajskich. Dlaczego? Bo zalicza się do grona tych ustępów Starego Testamentu, które mrożą krew w żyłach zilustrowanym w nich okrucieństwem i brutalnością. Przeczytajmy go razem:

ב כג’ וַיַּ֥עַל מִשָּׁ֖ם בֵּֽית־אֵ֑ל וְה֣וּא׀ עֹלֶ֣ה בַדֶּ֗רֶךְ וּנְעָרִ֤ים קְטַנִּים֙ יָצְא֣וּ מִן־הָעִ֔יר וַיִּתְקַלְּסוּ־בֹו֙ וַיֹּ֣אמְרוּ לֹ֔ו עֲלֵ֥ה קֵרֵ֖חַ עֲלֵ֥ה קֵרֵֽחַ׃ כד’ וַיִּ֤פֶן אַֽחֲרָיו֙ וַיִּרְאֵ֔ם וַֽיְקַלְלֵ֖ם בְּשֵׁ֣ם יְהוָ֑ה וַתֵּצֶ֨אנָה שְׁתַּ֤יִם דֻּבִּים֙ מִן־הַיַּ֔עַר וַתְּבַקַּ֣עְנָה מֵהֶ֔ם אַרְבָּעִ֥ים וּשְׁנֵ֖י יְלָדִֽים׃ כה’ וַיֵּ֥לֶךְ מִשָּׁ֖ם אֶל־הַ֣ר הַכַּרְמֶ֑ל וּמִשָּׁ֖ם שָׁ֥ב שֹׁמְרֹֽון׃

2 Krl 2:23 Stamtąd [Elizeusz] udał się do Betel. Gdy podążał drogą, jakieś młodzieniaszki wyszły z miasta i poczęły naigrawać się z niego, krzycząc: „No dawaj, łysy! Chodźże!” 24 Gdy zwrócił się w ich stronę[1]Lub: „gdy odwrócił się za siebie”. i zobaczył ich, przeklął wszystkich w imię JHWH. Wtem z lasu wypadły dwie niedźwiedzice i rozszarpały spośród nich czterdzieścioro dwoje dzieci. 25 Elizeusz ruszył stamtąd w kierunku Góry Karmel. Potem wrócił do Samarii.

Zaznaczone na czerwono słowa stanowią kluczowe ogniwa dla naszego rozważania i to właśnie o nie – można by rzec – rozbija się cała sprawa:

  • נְעָרִים קְטָנִים, nəʿârîm qəṭânîm – „małolaty, dzieciarnia, mali chłopcy, młodzieniaszki, młokosy, wyrostki”
  • מֵהֶם, mēhem – „spośród nich”
  • יְלָדִים, jəlâḏîm – „dzieci, dzieciaki, chłopcy”

Zanim przejdziemy do ich dokładnego omówienia, zarysujmy sobie kontekst, w jakim umieszczona jest nasza niesławna historia.

W drodze do miasta Betel

Elizeusz, świeżo upieczony kontynuator posługi Eliasza, stawia swoje pierwsze samodzielne kroki w roli hebrajskiego proroka. Wszystko to dzieje się w obrębie tego samego rozdziału, tej samej księgi i bezpośrednio poprzedza interesujący nas dzisiaj fragment:

  • W 2 Krl 2:1-14 Elizeusz jest świadkiem, jak jego mentor, Eliasz, z wielką pompą, wpośród burzy, na ognistym rydwanie i zaprzęgniętych doń ognistych rumakach frunie sobie ku niebiosom (skąd już nie wraca).
  • W 2 Krl 2:15-18 bractwo lokalnych proroków w Jerychu, pomimo tłumaczeń Elizeusza, upiera się, aby rozesłać pięćdziesięciu zuchów celem odnalezienia mistrza Eliasza (ponieważ żywili nadzieję, że ostatecznie wylądował gdzieś na ziemi pod zakończeniu swej podniebnej przejażdżki).
  • W 2 Krl 2:19-22, odpowiadając na uniżoną suplikę mieszkańców Jerycha, Elizeusz – za pośrednictwem zagadkowego rytuału – uzdatnia wodę z lokalnego źródła, sprowadzając tym samym błogosławieństwo i miejscowy urodzaj.

Nasza historia o rozbrykanej smarkaterii i krwiożerczych niedźwiedzicach następuje tuż po ostatnim z powyższych opowiadań. Tworzy nam się zatem bardzo wyraźny kontrast literacki.

Grupa (i to niemała!) bliżej niezidentyfikowanych małolatów wypuszcza się z miasta Betel, by ponabijać się z nowego, niekoniecznie młodego proroka oraz jego łysej łepetyny. I owszem, podkreślam „ponabijać się”, bo czasownik וַיִּתְקַלְּסוּ, wajjiṯqalləsû[2]Forma wajjiqtol czasownika z koniugacji hitpaʿel, 3. os. l. mn. r. męskiego lub mieszanego. oznacza nie mniej i nie więcej, jak właśnie „naigrawali się, natrząsali się, kpili sobie” i absolutnie nie wskazuje na jakikolwiek przejaw fizycznej agresji, która mogłaby zagrażać prorokowi.

Trudno jest jednoznacznie zawyrokować, czy ta rozbisurmaniona, lekkomyślna dzieciarnia miała świadomość, z kogo postanowiła sobie stroić żarty. Nie wiemy również, czy młodziaki były świadome powagi sytuacji – wszak kpienie sobie z Elizeusza było jednocześnie kpieniem sobie z urzędu boskiego proroka, a to z kolei równoznaczne było z obrażeniem samego Boga Hebrajczyków, JHWH, który go wybrał i posłał do ludzi.

Wiemy natomiast, że ich nieroztropność spotyka się z najsurowszą możliwą odpowiedzią. Biblijny profeta, dzierżący w ręku władzę nad żywiołami i fauną ziemską, rzuca klątwę na całą gromadkę (czyniąc to, powołuje się na JHWH), czego bezpośrednim rezultatem jest wściekły atak dwóch niedźwiedzic, które właśnie wypadły z lasu, co – jak wiemy – ostatecznie przynosi tragiczną śmierć ponad czterdziestki spośród nieszczęsnej smarkaterii[3]Autor nie wskazuje, jak liczna była cała ta grupa. Z tekstu wiemy jedynie, że czterdzieścioro dwoje dzieci stanowiło jakąś jej część..

Po całym zajściu Elizeusz, jak gdyby nigdy nic, umyśla sobie zmienić destynację i zamiast do starożytnego Betel, kieruje się ku Górze Karmel, pozostawiając za sobą makabryczną scenę z rozszarpanymi dzieciakami na pierwszym planie i ich straumatyzowanymi rodzinami na drugim.

Myślę, że nietrudno jest zrozumieć, dlaczego ów fragment pozostaje tak kontrowersyjny i dlaczego budzi tak głęboki niepokój. Nawet ci odrobinę mniej wrażliwi spośród nas podczas lektury 2 Krl 2:23-25 wstrzymują na chwilę oddech.

O uleganiu wpływom niespecjalistów i żonglowaniu znaczeniami słów

Stwierdzenia w rodzaju „ten werset biblijny jest źle przetłumaczony” albo „w oryginale ten fragment ma zupełnie inny sens” w mediach społecznościowych, na łamach różnych, mniej lub bardziej konfesyjnych portali czy wreszcie w przyrastającej z każdym dniem twórczości apologetycznej funkcjonują na porządku dziennym i nie zaskakują już chyba nikogo. Nie ma w tym zresztą nic złego. Zawsze jest przestrzeń na to, aby weryfikować dostępne przekłady oraz proponować nowe, lepsze, bliższe pierwotnemu brzmieniu tłumaczenia.

Problem zawiera się nie w tym, że ktoś w ogóle tego typu wyroki formułuje, ale w tym, jakie ten ktoś ma do tego kwalifikacje. Bo czy chcielibyśmy, żeby osoba nieznająca dogłębnie języka angielskiego oceniała jakość tłumaczenia tolkienowskiego Władcy Pierścieni Marii Skibniewskiej? Albo czy potraktowalibyśmy poważnie zdanie człowieka, który – choć nie ma pojęcia o grece klasycznej – kwestionuje staranność przekładów ód Pindara czy komedii Arystofanesa? Dlaczego więc tak łatwo akceptujemy identyczny schemat w przypadku Biblii?

Nie wystarczy zatknąć czerwoną chorągiewkę przy jakimś ustępie i obwieścić wszem i wobec, że tłumacze wykonali lipną robotę. Trzeba również wyjaśnić, na jakiej podstawie tak sądzimy oraz dlaczego nasza propozycja jest lepsza.

Tymczasem uzasadnienie Szymona ogranicza się do przekazania słuchaczom, że poszczególne terminy na „chłopców” (hebr. נְעָרִים, ʿârîm), „małych” (hebr. קְטָנִים, qəṭânîm) i „dzieci” (hebr. יְלָדִים, jəlâḏîm) w różnych miejscach Biblii hebrajskiej mogą oznaczać różne rzeczy. Odbiorcy pozostawieni zostają z tą informacją tak, jakby ona sama w sobie rozwiązywała obecny tu problem.

Autor filmiku w żaden sposób nie tłumaczy, dlaczego powinniśmy posłużyć się właśnie tymi wybranymi przez niego znaczeniami i z jakiego powodu to one są słuszniejsze w omawianym fragmencie[4]A trzeba podkreślić, że dobrane przez Szymona definicje są obiektywnie wygodniejsze, łatwiejsze do obrony. W takim układzie historia opisana w 2 Krl 2:23-25 z bestialskiej przeobraża się … Continue reading. Na podstawie jego wykładni można odnieść wrażenie, że sam fakt, że dany termin (obojętnie czy starożytny, czy nowożytny) zawiera w swoim polu semantycznym więcej niż jeden wariant znaczeniowy, uprawnia nas do całkowicie samowolnego żonglowania tymi definicjami i to w formie przypominającej szwedzki stół. Sięgamy po te potrawy, które uśmiechają się najładniej.

Otóż nie tak działają języki i nie tak pracuje się z tekstem.

Gdybym miał odgadywać zakulisowy scenariusz, powiedziałbym, że przygotowując się do kręcenia tego materiału, Szymon trafił najprawdopodobniej na zagraniczne publikacje internetowych apologetów, którzy mają w zwyczaju uprawianie identycznej żonglerki znaczeniami wyrazów bez wyłuszczania przemawiających za tym argumentów[5]Niektórych może zdziwić, że tacy internetowi apologeci najczęściej sami nie znają języków oryginalnych Biblii (lub też mają o nich szczątkowe pojęcie, co – jak już przy różnych … Continue reading. Myślę, że to za ich sprawą Szymon uległ złudzeniu, że to wszystko jest takie proste, że dawno już wyjaśnione, że niewarte naszej uwagi i że 2 Krl 2:23-25 opowiada zupełnie inną historię, niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

Rzecz jasna, opisana powyżej samowolka językowa jest dopiero pierwszą z kilku bolączek trawiących wyjaśnienie z kanału Szymon mówi.

נְעָרִים קְטָנִים, ʿârîm qəṭânîm – „małolaty, dzieciarnia, mali chłopcy, młodzieniaszki, młokosy, wyrostki”

Występujący w wersie 23 נְעָרִים קְטָנִים, ʿârîm qəṭânîm to tandem złożony z rzeczownika נְעָרִים, ʿârîm oraz dołączonego doń przymiotnika קְטָנִים, qəṭânîm, który przyjmuje tę samą liczbę i rodzaj gramatyczny. 2 Krl 2:23 jest jedynym miejscem w całej Biblii hebrajskiej, w której tandem ten pojawia w liczbie mnogiej. We wszystkich pozostałych występuje on wyłącznie w liczbie pojedynczej[6]Pięciokrotnie w rodzaju męskim i jeden raz w formie żeńskiej. i jako swego rodzaju językowa całość ma kolosalne znaczenie dla poprawnego rozumienia נְעָרִים קְטָנִים, ʿârîm qəṭânîm w omawianej przez nas historii. Ale o tym za chwilę.

Przyjrzyjmy się najpierw rzeczownikowi נְעָרִים, nəʿârîm (w formie pojedynczej נַעַר, naʿar), którego pole semantyczne jest dość bogate i który stosowany jest w najprzeróżniejszych kontekstach. Wyrazy mu pokrewne o w zasadzie identycznym zakresie znaczeniowym odnajdujemy w fenickim i ugaryckim, a zatem w językach semickich bardzo bliskich starohebrajskiemu.

W znaczeniu bazowym i wyjściowym słowo נַעַר, naʿar to „chłopiec, młodzieniec, młodzik”. Używany jest najczęściej na określenie dorastających, kilkunastoletnich szczawików, w okresie plasującym się między dzieciństwem a dorosłością[7]Od tej generalnej zasady zdarzają się wyjątki. Pisarze biblijni kilkukrotnie wykorzystują termin נַעַר, naʿar w odniesieniu do znacznie młodszych chłopców – w tym nawet do … Continue reading.

Stosowany bywa jako bezpośrednie przeciwieństwo hebrajskiego זָקֵן, zâqēn, „starzec”[8]Tak na przykład w Rdz 19:4, Wj 10:9, Joz 6:21, Est 3:13, Ps 148:12, Prz 22:6, Iz 3:4-5, Jr 51:22 i Lm 2:21. oraz o wiele rzadszego, bardziej wyrafinowanego יָשִׁישׁ, šîš, „[człowiek] w podeszłym wieku, senior, matuzal” z Księgi Hioba[9]Tak w Hi 29:8.. Autorom biblijnym zdarza się korzystać ze słowa נַעַר, naʿar również w sensie umniejszającym, lekceważącym lub prześmiewczym – „młokos, żółtodziób, pachołek”[10]Por. 1 Sm 17:33, 1 Sm 17:42, 2 Sm 2:14, 2 Krl 19:6 i Iz 3:4..

יז לג’ וַיֹּ֨אמֶר שָׁא֜וּל אֶל־דָּוִ֗ד לֹ֤א תוּכַל֙ לָלֶ֨כֶת֙ אֶל־הַפְּלִשְׁתִּ֣י הַזֶּ֔ה לְהִלָּחֵ֖ם עִמֹּ֑ו כִּֽי־נַ֣עַר אַ֔תָּה וְה֛וּא אִ֥ישׁ מִלְחָמָ֖ה מִנְּעֻרָֽיו׃

1 Sm 17:33 „Nie możesz iść walczyć z tym Filistynem” – odparł Saul. – „Ty jesteś zaledwie młokosem[11]Lub: „chłopcem”, „młodzikiem”, „żółtodziobem”., a on ćwiczy się w wojaczce od czasu, gdy był w twoim wieku.”[12]Odrobinę inny wariant przekładu całego zdania: „Jesteś ledwie młokosem, a on para się wojaczką od młodości.” Dla zaakcentowania przepaści wieku, siły i umiejętności między … Continue reading

Od bazowego „chłopiec, młodzieniec” odgałęzia nam się drugie najistotniejsze znaczenie tego terminu, czyli „służący, sługa, przyboczny, podwładny, giermek, paź, chłopiec (na posyłki)”. W takiej postaci נַעַר, naʿar występuje całkiem często, a o rozróżnieniu między tymi możliwymi odczytaniami w większości przypadków rozstrzyga sam kontekst.

W pierwszej części swojego filmiku – odnosząc się do wykorzystanych w 2 Krl 2:23-25 terminów – Szymon oznajmia, że „z innych wystąpień tego słowa [tj. נַעַר, naʿar] w Starym Testamencie wiemy, że w praktyce oznacza ono właśnie młodego mężczyznę od kilkunastu do trzydziestu lat”. Stwierdzenie to jest nie do wybronienia z dwóch zasadniczych powodów.

Primo, starohebrajski נַעַר, naʿar stosowany jest nawet w odniesieniu do niemowląt: w opowieści o narodzinach i cudownym uratowaniu Mojżesza przez egipską księżniczkę (Wj 2:6), w zapowiedzi przyjścia na świat mocarnego Samsona w bezdzietnej rodzinie (Sdz 13:3-5), w historii o niemowlęctwie Samuela, przyszłego proroka (1 Sm 1:21-23), przy narodzinach Ikaboda (1 Sm 4:21) oraz we fragmencie opisującym śmierć nowo narodzonego syna Dawida (2 Sm 12:15-16).

Co więcej, w dwóch z pięciu powyższych opowieści (Samson i Samuel) wyraz נַעַר, naʿar określa również chłopczyka tuż po odstawieniu go od piersi, a także chłopców odrobinę starszych – prawdopodobnie kilkulatków.

Moglibyśmy się zastanawiać, z czego wynika takie odchylenie od znaczenia bazowego i użycie נַעַר, naʿar w stosunku do dzieci o wiele młodszych niż standardowo. Być może autorom zależało na precyzyjnym wskazaniu płci bohaterów, czego nie dałoby się osiągnąć, sięgając po o wiele powszechniejszy i pojemniejszy na „dziecko”, czyli יֶלֶד, jeleḏ.

Secundo, wśród dwustu czterdziestu wystąpień słowa נַעַר, naʿar w całej Biblii hebrajskiej odnajdujemy zaledwie jeden ustęp, w którym termin ten użyty jest względem osoby starszej niż nastolatek. W Rdz 41:12 zwierzchnik podczaszych na dworze egipskiego faraona wspomina o zamkniętym w więzieniu Józefie jako נַעַר עִבְרִי, naʿar ʿiḇrî, „hebrajskim młodzieńcu”[13]Lub: „młodym Hebrajczyku”.. Z informacji zawartych w rozdziałach 40-41 Księgi Rodzaju dowiadujemy się, że Józef miał w tym czasie dwadzieścia osiem lat[14]Por. Rdz 40:1-23 z Rdz 41:1, Rdz 41:9-12 oraz Rdz 41:46..

Nie jest jasne, dlaczego autor odchodzi od podstawowego, pospolitego znaczenia tego słowa i używa go w stosunku do prawie trzydziestoletniego faceta. Czy נַעַר, naʿar wykorzystany jest tutaj w sensie lekceważącym, podobnie jak to ma miejsce w przypadku wspomnianych wcześniej fragmentów[15]Tj. 1 Sm 17:33, 1 Sm 17:42, 2 Sm 2:14 i 2 Krl 19:6.? Czy jest możliwe, że w Rdz 41:12 pisarz biblijny chciał nadać wypowiedzi zwierzchnika podczaszych protekcjonalny ton? Biorąc pod uwagę fakt, że konwersacja odbywa się między dwoma wysoko postawionymi Egipcjanami (jednym z najważniejszych urzędników dworu a samym faraonem) oraz że w jej trakcie przywołana zostaje postać uwięzionego w królewskich lochach, nieszczęsnego Hebrajczyka, taki scenariusz wydaje się realny. Ale czy tak rzeczywiście było? Nie mamy narzędzi, żeby to ustalić.

Pytanie pozostaje zatem następujące: czy ów przypadek zastosowania wyrazu נַעַר, naʿar w Rdz 41:12 względem dwudziestoośmiolatka powinniśmy traktować jako rozszerzenie tego bazowego przedziału wiekowego, czy może jednak należy go rozumieć jako rodzaj odosobnionej anomalii? W mojej ocenie pojedynczy i nieoczywisty kazus jest niewystarczający, aby oprzeć na nim twierdzenie, że „w praktyce słowo to oznacza młodego mężczyznę do trzydziestu lat”.

Oczywiście to nie koniec historii. Już chwilę później Szymon formułuje kolejną opinię, która rozmija się z hebrajską rzeczywistością językową: „w Pierwszej Księdze Królewskiej tym słowem [tj. נַעַר, naʿar] określa się wojowników, naczelników plemion, które biorą udział w bitwie”.

Chodzi tutaj o passus z 1 Krl 20:13-21, w którym zrelacjonowane zostaje cudowne zwycięstwo izraelskiego króla Ahaba nad Ben-Hadadem, władcą Aramu[16]Lub też: „władcą Syrii”.. Ben-Hadad, wrogi monarcha z Damaszku zwołuje całe swoje wojsko wraz z podległymi mu trzydziestoma dwoma królami, kawalerią oraz rydwanami, następnie rusza na Samarię[17]W wiekach IX i VIII p.n.e., za panowania dynastii Omrydów Samaria stała się stolicą królestwa północnego – królestwa Izraela. i rozpoczyna oblężenie. Tymczasem Bóg Izraela, JHWH zwraca się do Ahaba za pośrednictwem bezimiennego proroka i obiecuje mu rychły triumf nad liczniejszym przeciwnikiem. Król – zamiast trzymać się silniejszej i bezpieczniejszej pozycji za murami miasta – ma przypuścić frontalny atak na siły Ben-Hadada. Co więcej, pierwszą linię ofensywy mają stanowić służący namiestników prowincji królestwa. Nie kawaleria, nie rydwany, nie oddział uderzeniowy – służący! Oba te niekoniecznie zdroworozsądkowe posunięcia spełniają jeden ważny cel – uwypuklenie faktu, że za zwycięstwem nad Aramejczykami stał sam Bóg JHWH.

Dlaczego piszę o tych sługach? Otóż w historii tej czterokrotnie natykamy się na konstrukcję rzeczownikową[18]Fachowo nazywamy ją „stanem sprzężonym” albo „stanem zależnym”. Termin łaciński: status constructus. We współczesnym językoznawstwie hebrajskim: סְמִיכוּת, … Continue reading נַעֲרֵי שָׂרֵי הַמְּדִינוֹת, naʿărē śârē hamməḏînôṯ, którą tłumaczyć należy jako „służący namiestników prowincji”[19]Lub: „podwładni namiestników okręgów”, „przyboczni zwierzchników dystryktów”..

Obecny w נַעֲרֵי שָׂרֵי הַמְּדִינוֹת, naʿărē śârē hamməḏînôṯ termin נַעַר, naʿar[20]Tutaj w liczbie mnogiej. użyty jest w odgałęzionym od głównego pnia znaczeniu „służący, sługa, przyboczny, podwładny”, o którym wspomniałem wyżej. Stanowi on integralną część zwartej konstrukcji składniowej i większej semantycznej całości. Usiłowanie odczytania tejże struktury jako „wojowników” lub „naczelników plemion” jest absolutnie błędne.

Słów nie można sobie tak po prostu wyrywać z ich gramatycznego i literackiego kontekstu. Bo kontekst jest święty.

W materiale Szymona z analogiczną nieprawidłowością mamy do czynienia w przypadku przymiotnika קָטָן, qâṭân, „mały, młody, niewiele znaczący”[21]Być może również: „chudy, szczupły”., pochodzącego z rdzenia קטן, qṭn (qof-tet-nun), „być małym, nieznaczącym”.

Wyrazy pokrewne odnajdujemy m.in. w akadyjskim, ugaryckim, aramejskim, syriackim, arabskim i etiopskim. Z tych ciekawszych warto wymienić: qatnu, qattanu, „chudy, szczupły, młody” w języku akadyjskim oraz قَطِىن, qaṭīn, „służący, sługa” w arabskim. W samym Starym Testamencie odnajdujemy niemało wersów, w których starohebrajski przymiotnik קָטָן, qâṭân metonimicznie odnosi się do dzieci: 1 Sm 5:9, 1 Sm 30:2, 2 Krl 23:2, 2 Krl 25:26. Ponadto, w Pieśni nad Pieśniami 8:8 natykamy się na szalenie czytelne (i dość bezceremonialne) powiązanie tego terminu[22]Tutaj w formie żeńskiej. z bardzo młodym wiekiem:

ח ח’ אָחֹ֥ות לָ֨נוּ֙ קְטַנָּ֔ה
וְשָׁדַ֖יִם אֵ֣ין לָ֑הּ
מַֽה־נַּעֲשֶׂה֙ לַאֲחֹתֵ֔נוּ
בַּיֹּ֖ום שֶׁיְּדֻבַּר־בָּֽהּ׃

Pnp 8:8 Mamy małą siostrzyczkę[23]Lub: „Mamy młodą siostrzyczkę”. Hebr. אָחוֹת לָנוּ קְטַנָּה, ʾâḥôṯ lânû qəṭannâ.
nie ma [jeszcze] biustu.
Cóż z nią zrobimy,
gdy zaczną o nią zabiegać?
[24]Lub dosłowniej: „gdy będzie się o niej mówić”.

Powołując się na wykorzystanie tego słowa do wyrażenia wieku Dawida w relacji do jego braci, Szymon popełnia poważny błąd. W takich ustępach bowiem przymiotnik קָטָן, qâṭân wprzęgnięty jest w szczególną konstrukcję gramatyczną w zdaniu (przy zastosowaniu przedimka określoności הַ, ha, a czasem również i przyimka מִן, min)[25]We wszystkich poniższych przykładach kluczową rolę odgrywają zależności składniowe między członami zdania: „najmłodszy” – Rdz 9:24, 1 Sm 16:11, 1 Sm 17:14, 1 Krn … Continue reading, która to konstrukcja pozostaje nieobecna w 2 Krl 2:23-25, w opowieści o Elizeuszu i dwóch niedźwiedzicach mordujących gromadę dzieciaków.

A więc i w tym miejscu Szymon pudłuje. Posługując się pośpiesznym, mglistym wyjaśnieniem, rozmija się z faktycznym sensem tego przymiotnika w konkretnym kontekście literackim.

To jest dobry moment, żeby powrócić do naszego tandemu rzeczownik-przymiotnik נְעָרִים קְטָנִים, ʿârîm qəṭânîm – „małolaty, dzieciarnia, mali chłopcy, młodzieniaszki, młokosy, wyrostki”.

Jak zaznaczyłem we wstępie tej części, duet ten pojawia się nie tylko w naszej historii o Elizeuszu i dwóch niedźwiedzicach w 2 Krl 2:23-25, ale jeszcze w sześciu innych miejscach w Biblii hebrajskiej:

  • W 1 Sm 20:35, 1 Krl 3:7, 1 Krl 11:17, 2 Krl 5:14 i Iz 11:6 mamy נַעַר קָטָן, naʿar qâṭân, „chłopiec, małolat, młodzik” – formę l. poj. r. męskiego.
  • Z kolei w 2 Krl 5:2 natykamy się na נַעֲרָה קְטָנָה, naʿărâ qəânâ, „dziewczynkę, młodą dziewczynę” – formę l. poj. r. żeńskiego.

Sprawą kluczową dla nas jest fakt, że w każdym z powyższych wystąpień przymiotnik קָטָן, qâṭân dookreśla rzeczownik נַעַר, naʿar w taki sposób, aby zaakcentować młody wiek i niedoświadczenie opisywanego bohatera, skontrastować go z postaciami starszymi (ale nie sędziwymi), bardziej doświadczonymi.

Przejdźmy sobie przez całą szóstkę tychże przypadków.

Fragment I. Dawid, przyszły władca Izraela, zaczyna ukrywać się przed Saulem (swoim teściem i zarazem ówcześnie panującym królem), który w obawie przed utratą tronu nastaje na jego życie. Jonatan, syn króla, pozostający w bliskiej przyjaźni z Dawidem, obmyśla plan potajemnego ostrzeżenia go przed niebezpieczeństwem ze strony Saula. W historii przedstawionej w 1 Sm 20:35-42 nieświadomym uczestnikiem podstępu Jonatana jest jego służący, młody chłopiec (hebr. נַעַר קָטֹן, naʿar qâōn), oddelegowany do zbierania wystrzelonych przez swego pana strzał. Dodając przymiotnik קָטֹן, ōn do wyrazu נַעַר, naʿar, autor uwypukla młody wiek oraz brak bystrości umysłu sługi, dzięki którym plan Jonatana powodzi się.

Fragment II. W słynnej scenie opisanej w Pierwszej Księdze Królów młody Salomon we śnie prosi boga JHWH o roztropność w wydawaniu wyroków i umiejętność odróżniania dobra od zła. W 1 Krl 3:7, na znak pokory, mówi o sobie: „jestem [tylko] żółtodziobem”[26]Lub: „młokosem”, „młodzikiem”, „młodym chłopakiem”, „małym chłopcem”. (hebr. וְאָנֹכִי נַעַר קָטֹן, wəʾânōḵî naʿar qâōn), który „nie wie, jak pełnić swoje obowiązki”[27]Albo: „nie ma doświadczenia w rządzeniu”. (hebr. לֹא אֵדַע צֵאת וָבֹא, ʾ ʾēḏaʿ ṣēʾ wâḇōʾ). W ten sposób Salomon podkreśla swoje niedoświadczenie i brak wystarczających kompetencji do sprawowania sprawiedliwych rządów. Trzy starotestamentowe wersy uderzają w ten sam ton z wykorzystaniem podobnego słownictwa: Sdz 8:20, 1 Krn 22:5 i Jr 1:6.

Fragment III. W 1 Krl 11:17 czytamy, że „Hadad wraz z grupą Edomitów należących do służby swego ojca zbiegł do Egiptu”. Zaraz po tych słowach – jeszcze w tym samym wersie – następuje niemalże marginalna nota: „Hadad był wtedy wyrostkiem”[28]Lub: „małym chłopcem”, „młodzikiem”, „żółtodziobem”.. Podobnie jak w poprzednich przykładach, za sprawą tandemu נַעַר קָטָן, naʿar qâân położony zostaje nacisk na młody wiek i niedoświadczenie charakteryzowanej postaci.

Fragment IV. Naaman, zwierzchnik wojsk króla Aramu cierpi z powodu dolegliwego schorzenia skóry[29]Imiesłów מְצֹרָע, məṣōrâʿ i powiązany z nim rzeczownik צָרַעַת, ṣâraʿaṯ to terminy nazywające nie tylko różnego rodzaju choroby skórne (niekoniecznie zaraźliwe) u … Continue reading. Od małej dziewczynki uprowadzonej z Izraela, która ostatecznie trafia na służbę do jego domu, Naaman dowiaduje się o Elizeuszu – proroku, który może mu pomóc. Kieruje się zatem do ziemi izraelskiej, a następnie postępuje według wytycznych Elizeusza. W 2 Krl 5:14 czytamy: „Wszedł więc do rzeki Jordan i zanurzył się siedem razy, zgodnie z poleceniem męża Bożego. Wtem jego ciało stało się znów niczym ciało młodego chłopca. Został oczyszczony.” „Młody chłopiec” to w oryginale נַעַר קָטֹן, naʿar qâṭōn, „młodzik, młodzieniec, mały chłopiec”. Użyty jest w tym wersie jako synonim młodości, sił witalnych i nieskalania wiekiem.

Fragment V. Wspomniana „mała dziewczynka” z tego samego opowiadania, w 2 Krl 5:2 to נַעֲרָה קְטַנָּה, naʿărâ qəannâ. Jej postać skontrastowana jest z sylwetką Naamana, dowódcy syryjskich wojsk, człowieka doświadczonego, wysoko postawionego i cenionego przez władcę Aramu. נַעֲרָה קְטַנָּה, naʿărâ qəannâ z wersu 2 i נַעַר קָטֹן, naʿar qâōn z wersu 14 tworzą językową parę reprezentującą młodość i niewinność.

Fragment VI. W rozdziale 11 Księgi Izajasza czytamy zapowiedź nadejścia króla z boskiego nadania, który sprowadzić ma sprawiedliwość i pokój na ziemię. W wersie 6 tegoż proroctwa padają słowa: „Wilk przycupnie przy baranku. Lampart wyciągnie się tuż obok koźlęcia. Cielak i młody lew wspólnie paść się będą. Je wszystkie prowadzać będzie mały chłopiec.” W ustępie tym nakreślona zostaje nam przed oczami sytuacja niespotykana w naturze, niemożliwa wręcz do zaistnienia. Jeśli נַעַר קָטֹן, naʿar qâōn oznacza „starszego nastolatka” lub też – jak chciałby tego Szymon – „młodego mężczyznę”, figura ta traci sens. Na starożytnym Bliskim Wschodzie za całkowicie naturalne uchodziło, by wypasem trzód zajmowali się młodzieńcy, dzisiejsi nastolatkowie, nierzadko najmłodsi z rodzeństwa (jak Dawid, późniejszy król). נַעַר קָטֹן, naʿar qâōn w Iz 11:6 kontrastuje z sytuacją standardową i określa kogoś jeszcze młodszego, słabszego – kogoś, kto w normalnych warunkach nie mógłby prowadzić zwierząt na pastwisko.

Podsumujmy tę część opracowania.

Jeśli starohebrajski termin נַעַר, naʿar oznacza „chłopca, młodzieńca, młodzika” i w praktyce stosowany jest w stosunku do młodszych i starszych nastolatków, to dostawienie doń przymiotnika קָטָן, ân, „mały, młody, niewiele znaczący” albo sygnalizuje nam, że chodzi o nastolatka z tego niższego przedziału wiekowego, albo też modyfikuje rzeczownik w taki sposób, aby zakomunikować czytelnikowi, że autor biblijny ma na myśli chłopca jeszcze młodszego.[30]Opisane wyżej kilka wystąpień rzeczownika נַעַר, naʿar na określenie chłopców-niemowląt i chłopców-kilkulatków oraz odosobnione, niejednoznaczne zastosowanie go wobec … Continue reading

Biorąc więc to wszystko pod uwagę, tandem rzeczownik-przymiotnik נְעָרִים קְטָנִים, ʿârîm qəṭânîm w omawianej dziś opowieści (2 Krl 2:23-25) rozumieć należy jako:

  • wariant I – zgraję młodszych nastolatków
  • wariant II – dzieciaki jeszcze mniejsze

Co warto podkreślić, hebrajski biblijny oferuje tutaj dwie dodatkowe ścieżki interpretacji: albo mówimy o grupie złożonej wyłącznie z małych chłopców, albo też o grupie mieszanej, dziewczęco-chłopięcej[31]Końcówka liczby mnogiej rodzaju męskiego -ים, -îm w języku starohebrajskim używana jest zarówno w stosunku do zbiorowości w pełni męskich, jak i mieszanych. Zasada ta tyczy się … Continue reading.

Czterdzieścioro dwoje dzieci spośród nich

W wersie 24 natrafiamy na dwa pozostałe, kluczowe dla dzisiejszego rozważania słowa:

  • יְלָדִים, jəlâḏîm – „dzieci, dzieciaki, chłopcy”
  • מֵהֶם, mēhem – „spośród nich”

Pochodzące ze źródłosłowu ילד, jld (jod-lamed-dalet)[32]Rdzenie pokrewne m.in. w akadyjskim, ugaryckim, aramejskim i arabskim. starohebrajskie יְלָדִים, jəlâḏîm w znaczeniu podstawowym to po prostu „dzieci, dzieciaki, chłopcy”. Terminem tym określa się dzieci w różnym wieku: począwszy od niemowląt, poprzez rozbrykane brzdące, na młodzieńcach, nastolatkach skończywszy.

Pisarze biblijni czasem posługują się tym słowem dla wyodrębnienia „dzieci” od „mężczyzn” i „kobiet” jako zbiorowości[33]Tak w wersach: Rdz 30:26, Rdz 32:23, Ezd 10:1, Ne 12:43.. W Rdz 33:13-14 יְלָדִים, jəlâḏîm wykorzystane zostaje do nakreślenia sytuacji, w której przychówek Jakuba to małe, słabowite i spowalniające podróż dzieciaczki.

Trzykrotnie hebrajscy poeci posiłkują się terminem יְלָדִים, jəlâḏîm na określenie potomstwa zwierząt – „młode, pisklęta”[34]Tak w Hi 38:41, Hi 39:3 i Iz 11:7..

Wyrazu tego używa się również, gdy mowa jest o czyichś dzieciach. Jednakże wbrew temu, co Szymon sugeruje w swoim materiale, istnieje wyraźne rozróżnienie między zastosowaniem יְלָדִים, jəlâḏîm, „dzieci” w sensie „mali ludzie”, a posłużeniem się nim w znaczeniu czyjejś progenitury. W takich przypadkach bowiem autorzy starotestamentowi doklejają do słowa bazowego przyrostkowy zaimek dzierżawczy[35]Tak w Rdz 33:1-2, Rdz 33:6-7, Wj 21:4, Wj 21:22, 2 Krl 4:1, Hi 21:11, Iz 29:23 i Lm 4:10. Słowo יְלָדִים, jəlâḏîm przyjmuje wtedy postać: יְלָדַי, jəlâḏaj – … Continue reading albo w czytelny sposób dają temu wyraz w kontekście samego fragmentu[36]Dokładnie tak się dzieje we wszystkich ustępach, w których nie zastosowano zaimka dzierżawczego: Rdz 21:14-16, Rdz 33:5, Rdz 33:13, Rt 1:5, Rt 4:16, 2 Sm 6:23, 2 Sm 12:15-22 i Iz 8:18..

Forma liczby pojedynczej rodzaju męskiego tegoż rzeczownika (hebr. יֶלֶד, jeleḏ) w Biblii hebrajskiej oznacza zarówno „chłopca”, jak i „dziecko” (bez wskazania płci). W Koh 4:13 i Za 8:4-5 stanowi przeciwieństwo określenia זָקֵן, zâqēn, „starzec”. Podobnie jak נַעַר, naʿar, terminy יֶלֶד, jeleḏ (l. poj.) i יְלָדִים, jəlâḏîm (l. mn.) bywają stosowane w sensie umniejszającym, lekceważącym lub prześmiewczym[37]Por. 1 Krl 12:8-11, 2 Krn 10:8-14 i Koh 4:15.. Sam יֶלֶד, jeleḏ zresztą dwukrotnie występuje jako synonim słowa נַעַר, naʿar – w Wj 2:6 i w 2 Sm 12:15-16. Co ciekawe, w obu tych fragmentach chodzi o niemowlęta, ale, rzecz jasna, trudno byłoby na tej podstawie formułować jakąkolwiek regułę.

Z kolei forma żeńska tego rzeczownika, czyli יַלְדָּה, jaldâ, „dziewczynka, dziewczyna” to termin bardzo rzadki w Starym Testamencie. W Księdze Zachariasza 8:5 wyraz ten użyty zostaje w stosunku do dziewczynek bawiących się i dokazujących na ulicach miasta. W Jl 4:3 zostaje tak nazwana dziewczyna lub dziewczynka bezdusznie sprzedana komuś za wino.

W Rdz 34:4 słowem יַלְדָּה, jaldâ określona zostaje Dina, porwana i zgwałcona przez Sychema, który niedługo później wpada na pomysł wzięcia jej sobie za żonę[38]Warto zaznaczyć, że w tej samej historii, synonimicznie do יַלְדָּה, jaldâ autor posługuje się w stosunku do Diny terminem נַעֲרָה, naʿărâ, czyli żeńskim odpowiednikiem … Continue reading. Mimo że nie wiemy, ile dokładnie miała wtedy lat, na podstawie opowiadania z rozdziału 34 Księgi Rodzaju możemy szacować, że była młodziutką dziewczyną, prawdopodobnie nie więcej niż kilkunastoletnią, której ojciec nie zdążył jeszcze wydać za mąż[39]Nie zapominajmy, że na starożytnym Bliskim Wschodzie dziewczynki wydawano za mąż nawet tak szybko, jak tylko pojawiło się pierwsze krwawienie, które dla ówcześnie żyjących sygnalizowało … Continue reading.

Przejdźmy dalej. Pora przyjrzeć się przyimkowi מֵהֶם, mēhem, który w tym wersie przyjmuje znaczenie „spośród nich”[40]W hebrajskim biblijnym stanowi on złożenie skróconego wariantu przyimka מִן, min, „od, z, zaraz po, wskutek, niż, spośród” (jego znaczenie rozstrzyga się na bazie struktury … Continue reading.

ב כג’ וַיַּ֥עַל מִשָּׁ֖ם בֵּֽית־אֵ֑ל וְה֣וּא׀ עֹלֶ֣ה בַדֶּ֗רֶךְ וּנְעָרִ֤ים קְטַנִּים֙ יָצְא֣וּ מִן־הָעִ֔יר וַיִּתְקַלְּסוּ־בֹו֙ וַיֹּ֣אמְרוּ לֹ֔ו עֲלֵ֥ה קֵרֵ֖חַ עֲלֵ֥ה קֵרֵֽחַ׃ כד’ וַיִּ֤פֶן אַֽחֲרָיו֙ וַיִּרְאֵ֔ם וַֽיְקַלְלֵ֖ם בְּשֵׁ֣ם יְהוָ֑ה וַתֵּצֶ֨אנָה שְׁתַּ֤יִם דֻּבִּים֙ מִן־הַיַּ֔עַר וַתְּבַקַּ֣עְנָה מֵהֶ֔ם אַרְבָּעִ֥ים וּשְׁנֵ֖י יְלָדִֽים׃ כה’ וַיֵּ֥לֶךְ מִשָּׁ֖ם אֶל־הַ֣ר הַכַּרְמֶ֑ל וּמִשָּׁ֖ם שָׁ֥ב שֹׁמְרֹֽון׃

2 Krl 2:23 Stamtąd [Elizeusz] udał się do Betel. Gdy podążał drogą, jakieś młodzieniaszki wyszły z miasta i poczęły naigrawać się z niego, krzycząc: „No dawaj, łysy! Chodźże!” 24 Gdy zwrócił się w ich stronę[41]Lub też: „gdy odwrócił się za siebie”. i zobaczył ich, przeklął wszystkich w imię JHWH. Wtem z lasu wypadły dwie niedźwiedzice i rozszarpały spośród nich czterdzieścioro dwoje dzieci. 25 Elizeusz ruszył stamtąd w kierunku Góry Karmel. Potem wrócił do Samarii.

Choć Szymon pomija ów przyimek w swojej interpretacji zupełnie, w istocie rzeczy stanowi on trzecie ważne ogniwo dla poprawnego zrozumienia, o jakiej grupie mowa w 2 Krl 2:23-25, tj. kogo rozszarpują przywołane przekleństwem niedźwiedzice.

מֵהֶם, mēhem, „spośród nich” stanowi swego rodzaju pomost znaczeniowy, po którym przechodzimy od tandemu נְעָרִים קְטָנִים, ʿârîm qəṭânîm, „małolaty, dzieciarnia, mali chłopcy, młodzieniaszki, młokosy, wyrostki” do rzeczownika יְלָדִים, jəlâḏîm, „dzieci, dzieciaki, chłopcy”. Warto wyróżnić tu dwie kwestie.

Primo, przyimek מֵהֶם, mēhem, „spośród nich” uświadamia nam, że zamordowana czterdziestka dwójka dzieci była jedynie częścią większej czeredy szydzącej sobie z boskiego profety. Liczby te wydają się dość rozdęte, owszem, ale równocześnie nie mamy żadnego mocnego punktu odniesienia dla ich symbolicznego wymiaru[42]W Biblii hebrajskiej taka liczba pojawia się jedynie raz – w 2 Krl 10:14, w opowiadaniu o czystce pałacowej, jakiej dokonuje Jehu, namaszczony przez Elizeusza na przyszłego władcę … Continue reading.

Secundo, przejście z נְעָרִים קְטָנִים, ʿârîm qəṭânîm do יְלָדִים, jəlâḏîm zaserwowane nam w wersach 23-24 może być rozumiane dwojako:

  • Albo w zamyśle autora słowo יְלָדִים, jəlâḏîm stanowi hiponim względem נְעָרִים קְטָנִים, ʿârîm qəṭânîm – a więc wydziela spośród נְעָרִים קְטָנִים, ʿârîm qəṭânîm grupę dzieciaków jeszcze młodszych[43]Mój przekład odzwierciedla ten właśnie wariant rozumienia 2 Krl 2:23-25..
  • Albo też oba terminy użyte są synonimicznie, a יְלָדִים, jəlâḏîm w wersie 24 tylko doprecyzowuje, kto tworzy gromadkę נְעָרִים קְטָנִים, ʿârîm qəṭânîm z wersetu 23.

Pisarz mógł z powodzeniem powtórzyć któreś z tych wykorzystanych określeń[44]Czyli zamiast נְעָרִים קְטָנִים, nəʿârîm qəṭânîm i później יְלָדִים, jəlâḏîm, mógł zapisać dwukrotnie נְעָרִים קְטָנִים, nəʿârîm … Continue reading. Nie byłoby w tym zresztą nic niezwykłego, bo zarówno poeci, jak i prozaicy starohebrajscy stosują powtórzenia na porządku dziennym. A jednak w tej historii autor zadecydował, że posłuży się dwoma odrębnymi – choć bliskoznacznymi – terminami. Z tego powodu bardziej niż zasadna wydaje się próba uściślenia relacji między נְעָרִים קְטָנִים, nəʿârîm qəṭânîm w 2 Krl 2:23 a יְלָדִים, jəlâḏîm w 2 Krl 2:24.

Podsumowanie

O jakiej grupie ostatecznie mowa? Jeśli zbierzemy w jednym miejscu wszystkie słowa-ogniwa, ich znaczenia oraz inne obserwacje z tego opracowania i spróbujemy wydestylować z nich ostateczny wniosek, wygląda on następująco:

  • wariant I – יְלָדִים, jəlâḏîm jako hiponim względem נְעָרִים קְטָנִים, ʿârîm qəṭânîm – zamordowane zostają dzieciaki młodsze niż młodsze nastolatki
  • wariant II – יְלָדִים, jəlâḏîm jako synonim do נְעָרִים קְטָנִים, ʿârîm qəṭânîm – zabite przez niedźwiedzice zostają młodsze nastolatki

Czy w polskich przekładach Biblii fragment ten jest źle tłumaczony? Nie, nie mamy wystarczających powodów, by tak sądzić. Co więcej, wiedza biblistyczna, którą dysponujemy, podpowiada, że właśnie takie odczytanie, jak to zaprezentowane przeze mnie powyżej jest słuszne. Z poziomu języka oryginalnego ustęp ten jest klarowny[45]I dlatego we wszystkich znanych mi polskich i angielskich przekładach Biblii fragment ten nie jest tłumaczony tak, jak życzyłby sobie tego Szymon i apologetyczni autorzy..

Jakie błędy popełnił Szymon? W mojej ocenie padł on ofiarą zbyt pochopnych wniosków na podstawie zapoznania się z niskiej jakości, apologetycznymi materiałami, skrobniętymi przez niespecjalistów.

Sprawą oczywistą jest, że Szymon nie wygłasza krytycznej opinii na temat polskich tłumaczeń historii z 2 Krl 2:23-25 w oparciu o swoją ekspertyzę językoznawczą, literaturoznawczą i translatorską. Robi to, bazując na cudzych wnioskach i zdając się na źródła, do których udało mu się dotrzeć (ufając zapewne, że ich autorzy wykonali solidną robotę, bo znają się na tym, o czym piszą). Problem zawiera się zatem nie w tym, czy w ogóle korzystamy z jakichś źródeł, ale jakiej jakości są to źródła.

Wśród błędów pośrednich wymienić moglibyśmy:

  • samowolne żonglowanie znaczeniami słów bez uwzględnienia kontekstu literackiego oraz struktur gramatycznych, w jakich one występują
  • powołanie się na zagadnienia historyczno-kulturowe, które nie znajdują potwierdzenia ani w historii, ani w kulturze, ani w literaturze hebrajskiej[46]O tym w części drugiej tego opracowania.
  • niezweryfikowanie wykorzystanych źródeł

Co w części drugiej?

W kolejnym tekście przyjrzymy się bliżej zagadnieniu kontekstu historyczno-kulturowego, na który powołuje się Szymon w swoim materiale. Odniosę się nie tylko do podniesionych przez niego punktów i argumentów, ale również pokażę Wam, jak de facto kontekst literacki (ten najbliższy oraz ten szerszy) pomaga nam w egzegezie tego passusu.

Źródło obrazu: ©Hybrid Graphics | stock.adobe.com

Przypisy

Przypisy
1 Lub: „gdy odwrócił się za siebie”.
2 Forma wajjiqtol czasownika z koniugacji hitpaʿel, 3. os. l. mn. r. męskiego lub mieszanego.
3 Autor nie wskazuje, jak liczna była cała ta grupa. Z tekstu wiemy jedynie, że czterdzieścioro dwoje dzieci stanowiło jakąś jej część.
4 A trzeba podkreślić, że dobrane przez Szymona definicje są obiektywnie wygodniejsze, łatwiejsze do obrony. W takim układzie historia opisana w 2 Krl 2:23-25 z bestialskiej przeobraża się „jedynie” w okrutną i pomimo tego, że wciąż śmierć ponoszą ludzie – cały ustęp dla niektórych okaże się łatwiejszy do zaakceptowania.
5 Niektórych może zdziwić, że tacy internetowi apologeci najczęściej sami nie znają języków oryginalnych Biblii (lub też mają o nich szczątkowe pojęcie, co – jak już przy różnych okazjach pokazywałem – potrafi być bardziej szkodliwe), a w swoich tekstach posługują się pojedynczymi, nierzadko tendencyjnymi źródłami. Oczywiście nie przeszkadza im to w zabieraniu głosu. Powtarzającą się regułą jest, że im większe pojęcie o danym zagadnieniu mamy, tym ostrożniejsi jesteśmy we wnioskowaniu, nie łączymy kropek i nie dajemy się złapać w sidła zbyt prostych rozwiązań. Musimy być na to uczuleni i dla nas samych, na tyle, na ile jest to możliwe – odsiewać brednie z naszej listy lektur.
6 Pięciokrotnie w rodzaju męskim i jeden raz w formie żeńskiej.
7 Od tej generalnej zasady zdarzają się wyjątki. Pisarze biblijni kilkukrotnie wykorzystują termin נַעַר, naʿar w odniesieniu do znacznie młodszych chłopców – w tym nawet do niemowląt.
8 Tak na przykład w Rdz 19:4, Wj 10:9, Joz 6:21, Est 3:13, Ps 148:12, Prz 22:6, Iz 3:4-5, Jr 51:22 i Lm 2:21.
9 Tak w Hi 29:8.
10 Por. 1 Sm 17:33, 1 Sm 17:42, 2 Sm 2:14, 2 Krl 19:6 i Iz 3:4.
11 Lub: „chłopcem”, „młodzikiem”, „żółtodziobem”.
12 Odrobinę inny wariant przekładu całego zdania: „Jesteś ledwie młokosem, a on para się wojaczką od młodości.” Dla zaakcentowania przepaści wieku, siły i umiejętności między Dawidem a Goliatem autor posługuje się w tym miejscu grą słów (hebr. נַעַר, naʿar, „młokos, chłopiec, młodzik” i נְעוּרִים, nəʿûrîm, „młodość, wiek młodzieńczy”), pochodzących z tego samego źródłosłowu נער, nʿr (nun-ajin-resz). Dzięki temu kontrast pomiędzy Dawidem jako נַעַר, naʿar, „młokosem, chłopcem, młodzikiem” a Goliatem jako אִישׁ מִלְחָמָה, ʾîš milḥâmâ, „człowiekiem parającym się wojaczką, żołnierzem, wojownikem” jest tym mocniej wyeksponowany.
13 Lub: „młodym Hebrajczyku”.
14 Por. Rdz 40:1-23 z Rdz 41:1, Rdz 41:9-12 oraz Rdz 41:46.
15 Tj. 1 Sm 17:33, 1 Sm 17:42, 2 Sm 2:14 i 2 Krl 19:6.
16 Lub też: „władcą Syrii”.
17 W wiekach IX i VIII p.n.e., za panowania dynastii Omrydów Samaria stała się stolicą królestwa północnego – królestwa Izraela.
18 Fachowo nazywamy ją „stanem sprzężonym” albo „stanem zależnym”. Termin łaciński: status constructus. We współczesnym językoznawstwie hebrajskim: סְמִיכוּת, smichut. Jest to jedna z najbardziej charakterystycznych i zarazem jedna z najważniejszych konstrukcji syntaktycznych nie tylko w hebrajszczyźnie biblijnej, ale i wielu innych językach semickich.
19 Lub: „podwładni namiestników okręgów”, „przyboczni zwierzchników dystryktów”.
20 Tutaj w liczbie mnogiej.
21 Być może również: „chudy, szczupły”.
22 Tutaj w formie żeńskiej.
23 Lub: „Mamy młodą siostrzyczkę”. Hebr. אָחוֹת לָנוּ קְטַנָּה, ʾâḥôṯ lânû qəṭannâ.
24 Lub dosłowniej: „gdy będzie się o niej mówić”.
25 We wszystkich poniższych przykładach kluczową rolę odgrywają zależności składniowe między członami zdania:

  • „najmłodszy” – Rdz 9:24, 1 Sm 16:11, 1 Sm 17:14, 1 Krn 24:31
  • „młodszy” – Rdz 27:15, Rdz 27:42
  • „najmłodsza” – Sdz 15:2
  • „młodsza” – Rdz 29:16, 1 Sm 14:49, Ez 16:46, Ez 16:61
26 Lub: „młokosem”, „młodzikiem”, „młodym chłopakiem”, „małym chłopcem”.
27 Albo: „nie ma doświadczenia w rządzeniu”.
28 Lub: „małym chłopcem”, „młodzikiem”, „żółtodziobem”.
29 Imiesłów מְצֹרָע, məṣōrâʿ i powiązany z nim rzeczownik צָרַעַת, ṣâraʿaṯ to terminy nazywające nie tylko różnego rodzaju choroby skórne (niekoniecznie zaraźliwe) u ludzi, ale i rozmaite wykwity i grzybice na powierzchniach przedmiotów użytku codziennego, w tym tkanin. Uważa się, że trąd sensu stricto (czyli choroba Hansena) był wówczas nieznany. Wskazywane w różnych miejscach Biblii hebrajskiej symptomy oraz metody leczenia wykluczają identyfikację terminu צָרַעַת, ṣâraʿaṯ z trądem.
30 Opisane wyżej kilka wystąpień rzeczownika נַעַר, naʿar na określenie chłopców-niemowląt i chłopców-kilkulatków oraz odosobnione, niejednoznaczne zastosowanie go wobec dwudziestoośmioletniego Józefa w Rdz 41:12 powinniśmy traktować jako wyjątki od mocno ugruntowanej reguły.
31 Końcówka liczby mnogiej rodzaju męskiego -ים, -îm w języku starohebrajskim używana jest zarówno w stosunku do zbiorowości w pełni męskich, jak i mieszanych. Zasada ta tyczy się rzeczowników, przymiotników, czasowników i imiesłowów. W Starym Testamencie odnajdujemy dwa miejsca, w których słowo נְעָרִים, nəʿârîm (zwróćcie uwagę na końcówkę -îm) użyte jest na określenie grupy damsko-męskiej, na co wprost wskazuje kontekst fragmentu: Rt 2:21-23 i Hi 1:18-19. Możliwe, że takich wystąpień jest więcej, ale – za sprawą braku wystarczających wskazówek – nie jesteśmy w stanie zidentyfikować ich w tekście.
32 Rdzenie pokrewne m.in. w akadyjskim, ugaryckim, aramejskim i arabskim.
33 Tak w wersach: Rdz 30:26, Rdz 32:23, Ezd 10:1, Ne 12:43.
34 Tak w Hi 38:41, Hi 39:3 i Iz 11:7.
35 Tak w Rdz 33:1-2, Rdz 33:6-7, Wj 21:4, Wj 21:22, 2 Krl 4:1, Hi 21:11, Iz 29:23 i Lm 4:10. Słowo יְלָדִים, jəlâḏîm przyjmuje wtedy postać:

  • יְלָדַי, jəlâḏaj – „moje dzieci” (zaimek dzierżawczy 1. os. l. poj. w formie litery jod)
  • יְלָדָיו, jəlââw – „jego dzieci” (zaimek dzierżawczy 3. os. l. poj. r. m. w formie litery waw)
  • יַלְדֵיהֶן, jalēhen – „ich dzieci” (zaimek dzierżawczy 3. os. l. mn. r. ż. w formie liter he-nun)
36 Dokładnie tak się dzieje we wszystkich ustępach, w których nie zastosowano zaimka dzierżawczego: Rdz 21:14-16, Rdz 33:5, Rdz 33:13, Rt 1:5, Rt 4:16, 2 Sm 6:23, 2 Sm 12:15-22 i Iz 8:18.
37 Por. 1 Krl 12:8-11, 2 Krn 10:8-14 i Koh 4:15.
38 Warto zaznaczyć, że w tej samej historii, synonimicznie do יַלְדָּה, jaldâ autor posługuje się w stosunku do Diny terminem נַעֲרָה, naʿă, czyli żeńskim odpowiednikiem przeanalizowanego wcześniej נַעַר, naʿar, „chłopiec, młodzieniec, młodzik”.
39 Nie zapominajmy, że na starożytnym Bliskim Wschodzie dziewczynki wydawano za mąż nawet tak szybko, jak tylko pojawiło się pierwsze krwawienie, które dla ówcześnie żyjących sygnalizowało gotowość do wydania na świat dziecka. Nadrzędnym celem małżeństwa, rzecz jasna, było spłodzenie zdrowego potomka i przedłużenie linii klanu lub rodu.
40 W hebrajskim biblijnym stanowi on złożenie skróconego wariantu przyimka מִן, min, „od, z, zaraz po, wskutek, niż, spośród” (jego znaczenie rozstrzyga się na bazie struktury gramatycznej oraz kontekstu literackiego, w których występuje) wraz z przyrostkiem הֵם, hēm, czyli zaimkiem osobowym 3. os. l. mn. r. męskiego lub mieszanego.
41 Lub też: „gdy odwrócił się za siebie”.
42 W Biblii hebrajskiej taka liczba pojawia się jedynie raz – w 2 Krl 10:14, w opowiadaniu o czystce pałacowej, jakiej dokonuje Jehu, namaszczony przez Elizeusza na przyszłego władcę królestwa północnego. Jedynym źródłem pozabiblijnym, w którym taka liczba występuje jest staroegipska Księga Umarłych, w której mowa jest o czterdziestu dwóch sędziach nad zmarłymi.
43 Mój przekład odzwierciedla ten właśnie wariant rozumienia 2 Krl 2:23-25.
44 Czyli zamiast נְעָרִים קְטָנִים, nəʿârîm qəṭânîm i później יְלָדִים, jəlâḏîm, mógł zapisać dwukrotnie נְעָרִים קְטָנִים, nəʿârîm qəṭânîm lub dwukrotnie יְלָדִים, jəlâḏîm.
45 I dlatego we wszystkich znanych mi polskich i angielskich przekładach Biblii fragment ten nie jest tłumaczony tak, jak życzyłby sobie tego Szymon i apologetyczni autorzy.
46 O tym w części drugiej tego opracowania.

Więcej zaszyfrowanych wiadomości?

Ukryte przesłania i zaklęte szyfry

Gdy jako nastolatek z wypiekami na twarzy i rozdziawem paszczęki oglądałem kolejne wykłady sławnego i kontrowersyjnego pastora Josepha Prince’a z New Creation Church w Singapurze, pokazującego niesamowite, magicznie intrygujące prawdy zaszyfrowane nie tylko na poziomie hebrajskich słów w Starym Testamencie, ale wręcz na poziomie składających się na nie pojedynczych liter, byłem święcie (i naiwnie) przekonany, że oto otwierają się przede mną podwoje właściwej i jedynosłusznej interpretacji starożytnego tekstu.

Uwierzcie lub nie, ale to między innymi za sprawą takich kaznodziejów i nauczycieli (Joseph Prince, choć najbardziej wpływowy, nie był jedyny) moja życiowa, akademicka i zawodowa droga zrosła się na stałe z hebrajskim językiem, literaturą i kulturą. Wyobraźcie sobie moje szczere zdziwienie, gdy jeszcze za czasów studiów, tydzień po tygodniu i miesiąc po miesiącu wszystkie te wydumane teorie i kuglarskie sztuczki na słowach, rdzeniach, literach i liczbach okazywały się absolutnymi wydmuszkami, a ja – chcąc nie chcąc – zmuszony byłem przewartościować moje budowane latami, sztucznie pompowane przekonania zarówno na temat języków Biblii, jak i jej samej. Historia zatoczyła więc koło w interesujący sposób.

Koncepcje gatunku takiego, jak te, które przeanalizujemy w dzisiejszym wpisie, cieszą się nieśmiertelną popularnością w polskiej i zagranicznej internetoprzestrzeni. Można odnieść wrażenie, że ten charakterystyczny sposób myślenia o Biblii i o językach, które posłużyły do jej spisania, jest jak mitologiczna hydra – w miejsce jednego uciętego łba wyrasta kolejny. Albo i dwa.

Chyba nie jestem w stanie ocenić, co ma na taki stan rzeczy większy wpływ – czy to w nas, ludziach tkwi głęboko wdrukowana potrzeba wiary w czarodziejsko zaklęte wiadomości, tym samym generując na nie pokaźniejszy popyt, czy może jednak to narastająca popularność interlinearnych przekładów Biblii wespół ze zwiększającą się dostępnością materiałów do nauki podstaw języka skutkują szerszym gronem osób, które czują się na siłach, ażeby wyplatać kolejne mutacje takowych teorii. Nie rozstrzygniemy tego tutaj.

W dzisiejszym opracowaniu przejdziemy sobie przez trzy reprezentatywne dla tego zjawiska spekulacje:

  • Czy w hebrajskim słowie את zaszyfrowana jest zapowiedź chrześcijańskiego Chrystusa?
  • Czy pierwsze litery słów hebrajskiego napisu umieszczonego na krzyżu Jezusa tworzyły Imię Boga – Tetragram?
  • Czy pierwsze słowa pięciu ksiąg Tory tworzą zakodowaną wiadomość?

Przypomnę tylko, że w czerwcu tego roku rozbierałem już na części pierwsze jedną z takich zimozielonych teorii.

Czy w hebrajskim słowie את zaszyfrowana jest zapowiedź chrześcijańskiego Chrystusa?

„Tłumacze Biblii nie mają pojęcia, jak przełożyć to słowo” – mówi jeden internauta.
„Bibliści nie chcą, żebyście dowiedzieli się, co tak naprawdę jest tutaj napisane” – powiada drugi.

Zetknęliście się już kiedyś z takimi stwierdzeniami?

W spekulacji, od której dzisiaj rozpoczniemy, obie te opinie maszerują sobie ramię w ramię. Jednym tchem wypowiadane (lub formułowane atramentem elektronicznym) są zarówno niedorzeczności rzędu „bibliści nie potrafią przetłumaczyć słowa את”, „kompletnie nie wiedzą, co ono znaczy”, jak i androny w rodzaju „badacze Biblii chcą ukryć przed Wami prawdziwe znaczenie tego wyrazu”.

W mojej ocenie jednym z istotniejszych składników tego problemu jest coraz większa popularność i w zasadzie nieograniczony dostęp do przekładów interlinearnych Starego Testamentu (przykłady tu, tu i tutaj), które tworzą złudzenie pracy z tekstem hebrajskim de facto bez konieczności nauki języka od deski do deski. Bardzo łatwo ulec jest wtedy wrażeniu – zwłaszcza, gdy każde z wyodrębnionych słów opatrzone jest linkiem kierującym wprost do jakiegoś internetowego słownika – że język to zaledwie ciąg następujących po sobie wyrazów, funkcjonujących jako niezależne od siebie jednostki na kształt samotnych wysp[1]Nie zrozumcie mnie źle. Nie próbuję tutaj demonizować przekładów interlinearnych. Są narzędziem jak wiele innych i mają swoje miejsce. W rękach osoby rozumiejącej, w jakich obszarach taka … Continue reading.

Otwórzcie sobie przekład pierwszego wersu Biblii hebrajskiej, Rdz 1:1, w Bible Hubie i spójrzcie na czwarte słowo od prawej – wygląda ono tak, jakby w ogóle nie zostało przełożone. Tłumacze pozostawili puste miejsce. To tutaj właśnie rozpoczyna się problem ze starohebrajskim terminem את. „Nikt nie wie, co ten wyraz oznacza” – pisze fejsbukowicz, powołując się na interlinearkę. A to dopiero początek.

Słowo את złożone jest z dwóch spółgłosek – alef i taw. Alef jest pierwszą literą hebrajskiego alfabetu, podobnie jak alfa w alfabecie greckim. Z kolei taw to litera ostatnia – tak jak grecka omega. No właśnie! Czyli Alef-Taw jest jak Alfa i Omega. A kto w Księdze Objawienia Jana w Nowym Testamencie[2]Słynna Apokalipsa św. Jana – ostatnia księga Nowego Testamentu. w taki sposób jest określany? Chrześcijański Chrystus!

ΑΠΟΚΑΛΥΨΙΣ ΙΩΑΝΝΟΥ 22:13 ἐγὼ τὸ ἄλφα καὶ τὸ ὦ, ὁ πρῶτος καὶ ὁ ἔσχατος, ἡ ἀρχὴ καὶ τὸ τέλος.

Obj 22:13 Ja jestem Alfą i Omegą, Pierwszym i Ostatnim, Początkiem i Końcem.

Zgodnie z wykładnią propagatorów tejże spekulacji, hebrajski termin את, który rzekomo jest nieprzetłumaczalny, to zaszyfrowany podpis Mesjasza – coś w rodzaju znaku wodnego i nitki zabezpieczającej, świadczących o autentyczności banknotu.

Krzewiciele teorii pokazują ustępy Biblii hebrajskiej, które po zdefiniowaniu słowa Alef-Taw jako zakodowanego Chrystusa odsłaniają nowe, zamaskowane przez nikczemnych biblistów znaczenie.

א כז’ וַיִּבְרָ֨א אֱלֹהִ֤ים׀ אֶת־הָֽאָדָם֙ בְּצַלְמֹ֔ו בְּצֶ֥לֶם אֱלֹהִ֖ים בָּרָ֣א אֹתֹ֑ו זָכָ֥ר וּנְקֵבָ֖ה בָּרָ֥א אֹתָֽם׃

Rdz 1:27 Stworzył więc Bóg [Alef-Taw] rodzaj ludzki na swój obraz. Na obraz boski go stworzył. Stworzył ich jako samców i samice.

W powyższym wersecie Alef-Taw ma stanowić niejako dopełnienie poprzedzającego je wyrazu „Bóg” – a więc łączyć Chrystusa z boskością. Tymczasem w wersie poniżej Bóg Hebrajczyków zdaje się zapowiadać przyjście Mesjasza – „Daję wam Alef-Taw”, które w takim rozumieniu równa się zdaniu „daję wam Jezusa Chrystusa, Alfę i Omegę”.

א כט’ וַיֹּ֣אמֶר אֱלֹהִ֗ים הִנֵּה֩ נָתַ֨תִּי לָכֶ֜ם אֶת־כָּל־עֵ֣שֶׂב׀ זֹרֵ֣עַ זֶ֗רַע אֲשֶׁר֙ עַל־פְּנֵ֣י כָל־הָאָ֔רֶץ וְאֶת־כָּל־הָעֵ֛ץ אֲשֶׁר־בֹּ֥ו פְרִי־עֵ֖ץ זֹרֵ֣עַ זָ֑רַע לָכֶ֥ם יִֽהְיֶ֖ה לְאָכְלָֽה׃

Rdz 1:29 Bóg rzekł: „Daję wam [Alef-Taw] wszystkie rośliny uprawne[3]Lub: „rośliny zielne”. wydające nasiona, które rosną na powierzchni ziemi oraz wszystkie rośliny drzewiaste przynoszące owoce, które wydają nasiona. Niech służą wam za pokarm.”

Czasem trudno się dziwić popularności takich interpretacji. Nudnawy, znajomy już tekst nie tylko nabiera nowego kolorytu – staje się wręcz rebusem, tajemnicą do rozwiązania.

Jak to wszystko ma się do hebrajskiej, językoznawczej rzeczywistości? Nietrudno się domyślić.

Przede wszystkim należy podkreślić, że znaczenie i funkcja terminu אֵת, ʾēṯ[4]W określonych sytuacjach w zdaniu, gdy אֵת, ʾēṯ stanowi część większej jednostki akcentowej, samogłoska cere może ulec skróceniu do segol (wtedy figuruje jako אֶת, ʾeṯ). są absolutnie klarowne i znane wszystkim hebraistom. אֵת, ʾēṯ to partykuła dopełnienia bliższego[5]Termin łaciński: nota accusativi., która w Biblii hebrajskiej pojawia się niemalże 11 tysięcy razy i która stanowi bardzo ważny element gramatyczny nie tylko w hebrajszczyźnie biblijnej, ale i w wielu innych językach semickich[6]Wśród nich: moabicki, fenicki, aramejski, syriacki, arabski, etiopski, palmyreński, nabatejski..

Język polski posługuje się odmianą rzeczowników przez przypadki i to za ich pośrednictwem komunikuje zawiązaną między nimi relację w strukturze zdania. Posłużmy się przykładem: Bóg ulepił [kogo? co?] człowieka. Rzeczownik „człowiek” pełni funkcję dopełnienia w stosunku do orzeczenia „ulepił”. Na płaszczyźnie gramatycznej wyrażone jest to poprzez przypadek (biernik), w którym „człowiek” występuje.

Hebrajski biblijny natomiast, ze względu na fakt, że odmiany rzeczowników przez przypadki pozbawiony jest niemalże zupełnie, w takiej sytuacji radzi sobie w inny sposób – właśnie przy pomocy partykuły dopełnienia bliższego אֵת, ʾēṯ.

Niech poniższe trzy fragmenty posłużą nam za ilustrację:

א א’ בְּרֵאשִׁ֖ית בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ׃

Rdz 1:1 Na początku, gdy Bóg stworzył [kogo? co?] niebo i [kogo? co?] ziemię (…)

א ז’ וַיַּ֣עַשׂ אֱלֹהִים֮ אֶת־הָרָקִיעַ֒ וַיַּבְדֵּ֗ל בֵּ֤ין הַמַּ֨יִם֙ אֲשֶׁר֙ מִתַּ֣חַת לָרָקִ֔יעַ וּבֵ֣ין הַמַּ֔יִם אֲשֶׁ֖ר מֵעַ֣ל לָרָקִ֑יעַ וַֽיְהִי־כֵֽן׃

Rdz 1:7 Następnie Bóg utworzył [kogo? co?] sklepienie i rozdzielił wody pod sklepieniem od wód znajdujących się ponad tymże sklepieniem. Tak właśnie się stało.

טו ה’ וַיֹּוצֵ֨א אֹתֹ֜ו הַח֗וּצָה וַיֹּ֨אמֶר֙ הַבֶּט־נָ֣א הַשָּׁמַ֗יְמָה וּסְפֹר֙ הַכֹּ֣וכָבִ֔ים אִם־תּוּכַ֖ל לִסְפֹּ֣ר אֹתָ֑ם וַיֹּ֣אמֶר לֹ֔ו כֹּ֥ה יִהְיֶ֖ה זַרְעֶֽךָ׃

Rdz 15:5 Następnie wyprowadził [kogo? co?] go na zewnątrz i rzekł: „Spójrz no ku niebu i policz gwiazdy – jeśli zdołasz [kogo? co?] je przeliczyć.” Oświadczył mu wtedy: „Tylu będziesz mieć potomków.”

Całkowicie odrębną jednostkę leksykalną stanowi słowo אֵת, ʾēṯ o identycznej pisowni i wymowie jak to poprzednie – ale innym pochodzeniu. W Starym Testamencie występuje niecałe dziewięćset razy i stanowi synonim przyimka עִם, ʿim, „z, wraz z, razem z”[7]Oba te przyimki funkcjonują równolegle również w hebrajszczyźnie współczesnej..

לז ב’ יֹוסֵ֞ף בֶּן־שְׁבַֽע־עֶשְׂרֵ֤ה שָׁנָה֙ הָיָ֨ה רֹעֶ֤ה אֶת־אֶחָיו֙ בַּצֹּ֔אן וְה֣וּא נַ֗עַר אֶת־בְּנֵ֥י בִלְהָ֛ה וְאֶת־בְּנֵ֥י זִלְפָּ֖ה נְשֵׁ֣י אָבִ֑יו

Rdz 37:2 Józef, siedemnastoletni wówczas młodzieniec, wypasał trzodę wraz ze swoimi braćmi, synami Bilhy i Zilpy, żon swojego ojca.

Także i w tym przypadku występujący pod postacią dwóch liter (alef-taw) termin אֵת, ʾēṯ odarty jest z przypisywanej mu wyjątkowości, rzekomej nieprzekładalności i okazuje się być pospolitą cząstką gramatyczną – niewielkim trybikiem w starohebrajskiej maszynie językowej.

Na koniec jeszcze słów kilka na temat samych alfabetów i składających się na nie liter. Pamiętać należy, że alfabet grecki i hebrajski[8]O „alfabecie hebrajskim” piszę dla wygody i klarowności myśli. Jest to pewnego rodzaju skrót, ponieważ pismo hebrajskie, znane Wam chociażby z fragmentów Starego Testamentu, … Continue reading mają tego samego przodka – alfabet fenicki. W praktyce oznacza to, że zawierające się w nich litery są spokrewnione, a abecadła w dużej mierze pokrywają się (wyjąwszy, rzecz jasna, różnice oczywiste, czyli między innymi fakt, że pismo greckie uwzględnia samogłoski, podczas gdy alfabet hebrajski zachowuje typowo semicką, abdżadową postać[9]Co oznacza, że dwadzieścia dwa znaki tworzące alfabet hebrajski to wyłącznie spółgłoski. Z biegiem wieków, w miarę rozwijania się języka i pisowni czterem spośród nich (tj. … Continue reading). Alef i alfa rzeczywiście są swoimi odpowiednikami i w obu alfabetach stanowią pierwszy znak. Założeniem błędnym natomiast jest zrównywanie liter taw i omega – wyłącznie na bazie tego faktu, że są one znakami zamykającymi swoje alfabety. Ekwiwalentem hebrajskiej spółgłoski taw w abecadle starogreckim jest nie omega, ale tau – reprezentująca głoskę /t/. A więc również i na tej płaszczyźnie cała teoria powinna zostać odrzucona.

Biorąc pod uwagę wszystkie przywołane tutaj kwestie, można z powodzeniem stwierdzić, że twarde i przyziemne realia językoznawstwa hebrajskiego wyjaśniają i kompletnie dyskwalifikują przywołaną tutaj, niezwykle popularną, internetową spekulację, w myśl której w słowie אֵת, ʾēṯ (spółgłoski alef-taw) upatruje się zaszyfrowanego odwołania do chrześcijańskiego Chrystusa.

Czy pierwsze litery słów hebrajskiego napisu umieszczonego na krzyżu Jezusa tworzyły Imię Boga – Tetragram?

W przestrzeni internetowej, zarówno polskiej, jak i tej poza jej granicami, krąży sobie od co najmniej kilkunastu lat spekulacja, która zakłada, że pierwsze litery słów umieszczonego na jezusowym krzyżu hebrajskiego napisu składają się na Tetragram[10]Tetragram to spolszczona wersja greckiego terminu τετραγράμματον, tetragrammaton (dosł. „cztery litery”), używanego jako jeden z zamienników dla hebrajskiego imienia … Continue reading. Dla zwolenników tejże teorii jest to fascynujący, zaszyfrowany dowód na równość między Jezusem z Nazaretu a hebrajskim bogiem JHWH.

Wszystko zaczyna się od fragmentu z Ewangelii Jana, rozdziału 19:

ΚΑΤΑ ΙΩΑΝΝΗΝ 19:19 ἔγραψεν δὲ καὶ τίτλον ὁ Πιλᾶτος καὶ ἔθηκεν ἐπὶ τοῦ σταυροῦ· ἦν δὲ γεγραμμένον· Ἰησοῦς ὁ Ναζωραῖος ὁ βασιλεὺς τῶν Ἰουδαίων. 20 τοῦτον οὖν τὸν τίτλον πολλοὶ ἀνέγνωσαν τῶν Ἰουδαίων, ὅτι ἐγγὺς ἦν ὁ τόπος τῆς πόλεως ὅπου ἐσταυρώθη ὁ Ἰησοῦς· καὶ ἦν γεγραμμένον Ἑβραϊστί, Ῥωμαϊστί, Ἑλληνιστί. 21 ἔλεγον οὖν τῷ Πιλάτῳ οἱ ἀρχιερεῖς τῶν Ἰουδαίων· μὴ γράφε· ὁ βασιλεὺς τῶν Ἰουδαίων, ἀλλ’ ὅτι ἐκεῖνος εἶπεν· βασιλεύς εἰμι τῶν Ἰουδαίων. 22 ἀπεκρίθη ὁ Πιλᾶτος· ὃ γέγραφα, γέγραφα.

Jn 19:19 Piłat kazał też sporządzić i umieścić na krzyżu tytuł kary, a było napisane: „Jezus Nazarejczyk, król Żydów”. 20 Wielu Żydów czytało ten napis, ponieważ miejsce ukrzyżowania Jezusa znajdowało się blisko miasta i był on sporządzony w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. 21 Wyżsi kapłani żydowscy mówili więc Piłatowi: „Nie pisz «król Żydów», lecz: «To On powiedział: Jestem królem Żydów»”. 22 Piłat jednak odparł: „To, co napisałem, napisałem”.[11]Przekład Biblii Paulistów.

W wersie 19 czytamy, że na zlecenie Piłata z Pontu przyszykowana została tablica informująca o przyczynie wykonania egzekucji. Obwoływanie samego siebie lub kogoś „królem Judejczyków” było jednoznaczne z podżeganiem do buntu przeciwko władzy imperium[12]Posadzonym na tronie judejskim władcą-marionetką w tamtym czasie był Herod Antypas. Kwestionowanie jego władzy było równoznaczne z kwestionowaniem zwierzchnictwa Rzymu., a więc próbą naruszenia statusu quo w prowincji rzymskiej, za którą groziła kara najwyższa. Napis na tablicy – zgodnie z ówczesną praktyką – sformułowany został w różnych językach, właściwych dla danego regionu lub prowincji. W tym przypadku były to hebrajski, łacina i greka.

Najstarszym rękopisem Ewangelii Jana zawierającym powyższy ustęp jest Papirus Bodmer II (P66), datowany na około 200 rok n.e. Od opisywanych wydarzeń dzielą go zatem prawie dwa stulecia. Nie zawiera on ani łacińskiej, ani hebrajskiej wersji tegoż napisu – jedynie grecką. Oznacza to, że wszelkie błąkające się po różnorakich stronach, blogach i mediach społecznościowych wersje tychże są zaledwie rekonstrukcjami, powstałymi w oparciu o pierwowzór grecki.

Wariant łaciński wielu z Was będzie kojarzyć z dość rozpowszechnionego skrótowca INRI, czyli czterech pierwszych liter słów Iesus Nazarenus Rex Iudaeorum, „Jezus Nazarejczyk – król Judejczyków”.

Z kolei wersja hebrajska, która – podkreślę raz jeszcze – jest całkowicie hipotetyczna, bo powstaje w wyniku rekonstrukcji bazującej na oryginale greckim, to ישוע הנוצרי מלך היהודים, jēšûaʿ hannoṣrî meleḵ hajjəhûḏîm (w wymowie uproszczonej: jeszua ha-nocri melech ha-jehudim).

Słów kilka na temat rekonstrukcji נוצרי, nocri, „Nazarejczyk”. Jest ona niepewna, bo bazująca na dość późnych świadectwach. Nazaret nie jest wspomniany ani w Biblii hebrajskiej, ani w pismach Józefa Flawiusza, ani w Talmudzie. W źródłach dużo późniejszych, średniowiecznych Nazaret pojawia się w dwóch hebrajskich wariantach: נָצְרַת, noṣraṯ (wym. upr. nocrat) oraz נָצֶרֶת, nâṣereṯ (wym. upr. naceret). Proponowane w rekonstrukcji słowo נוצרי, nocri jest zaświadczonym w Talmudzie określeniem na „chrześcijanina” (tak też we współczesnym hebrajskim), które przyjęło się rozumieć właśnie jako „pochodzącego z Nazaretu”, a więc „Nazarejczyka” lub „Nazaretańczyka”. נוצרי, nocri jest najlepszą rekonstrukcją, jaką mamy do dyspozycji[13]Pojawiająca się tu i tam wersja „Nazarei” jest absolutnie błędna, ponieważ jest terminem łacińskim, a nie hebrajskim ani nawet aramejskim.. Niemniej jednak brak uwzględnienia w nim spółgłoski taw (fonem /t/), obecnej w obu wyżej wymienionych wariantach nazwy Nazaretu może budzić wątpliwości – taki termin jednakże nie pojawia się ani w hebrajskim, ani w aramejskim.

Reszta elementów budujących tę rekonstrukcję jest całkiem solidna. Możemy zatem przejść dalej.

Jeśli z pierwszych liter hebrajskiego ישוע הנוצרי מלך היהודים, jēšûaʿ hannoṣrî meleḵ hajjəhûḏîm spróbujemy stworzyć akronim, otrzymamy יהמה. W wersji polskiej – JHMH.

Na jakiej więc podstawie niektórzy twierdzą, że napis ten tworzył Tetragram JHWH? Otóż jest to następstwo albo nieświadomego błędu, albo też celowego naciągania do założonej teorii.

Kardynalnym przeinaczeniem omawianej tu spekulacji jest dopisanie do słowa „król” (hebr. מֶלֶךְ, meleḵ) litery waw[14]Mówię tu o „dopisaniu” tejże spółgłoski do słowa מֶלֶךְ, meleḵ, ponieważ wiele spośród hebrajskich spójników i przyimków dokleja się na samym początku słowa. W ten … Continue reading, której jedną z zasadniczych funkcji jest wyrażanie spójnika „i”. Dopiero wtedy początkowe znaki tworzyłyby JHWH (hebr. יהוה, jhwh).

Dostawienie spójnika waw do słowa „król” jest nie tylko niepotrzebne (bo powstaje nam karykaturalne „Jezus Nazarejczyk i król Judejczyków”, ale przede wszystkim nieuzasadnione. Ani w wersie Jn 19:19, ani w żadnym z równoległych fragmentów z ewangelii synoptycznych (Mt 27:37, Mk 15:26 i Łk 23:38) nie pojawia się spójnik „i” (gr. καὶ, kai). W każdym z tych tekstów mamy ὁ βασιλεὺς τῶν Ἰουδαίων, ho basileus tōn ioudaiōn, czyli po prostu „król Judejczyków”. Nie ma tutaj mowy o żadnym „i”.

Bez tego samowolnego zabiegu układanka pozostaje niepełna. Pierwsze litery tworzą nam układ spółgłoskowy יהמה, jhmh, który – jeśli się uprzemy, żeby doszukiwać się w tym jakiegokolwiek rzeczywistego słowa – możemy odczytać jako formę jiqtol czasownika prostego 3. os. l. poj. r. m. (z wokalizacją: יֶהֱמֶה, jehĕme) o znaczeniu „[on] robi hałas, zgiełk”. Po raz kolejny potwierdza się zasada, że losowo występujące trzy-cztery hebrajskie litery często gęsto ułożą się w jakiś wyraz. Wynika to oczywiście z natury samego języka.

Dla formalności zaznaczę tylko, że dwukrotne powtórzenie się litery he w tym czteroliterowym ciągu nie jest niczym wyjątkowym, a to dlatego, że w hebrajszczyźnie biblijnej pełni ona również rolę przedimka określoności[15]W polskich gramatykach hebrajszczyzny biblijnej używa się różnych terminów:  „determinant”, „determinatyw”, „określacz”, „przedimek”, … Continue reading zbliżonego w swym zachowaniu do rodzajnika the w języku angielskim (choć z większym zestawem funkcji). Oznacza to, że w złożeniach podobnych do „króla Judejczyków”, czyli na przykład: „sługa Boga”, „święta góra” czy „sprawiedliwe czyny” drugi człon zaczynać się będzie właśnie od przedimka określoności, a więc spółgłoski he[16]Między innymi z tego powodu w dawno już zakwestionowanej i na różnych płaszczyznach obalonej teoryjce o tak zwanym Kodzie Biblii z taką częstotliwością wypada słowo תּוֹרָה, tôrâ, … Continue reading.

Myślę, że w świetle powyższego objaśnienia spekulację o Imieniu Bożym na krzyżu jezusowym można ze spokojem odłożyć na półkę. Jest ona produktem sobiepańskiej interpretacji, która na potrzebę chwili nie waha się dodawać nieuzasadnione modyfikacje.

Co więcej, kontekst tego całego ustępu pokazuje nam wyraźnie, z czego wynikało oburzenie środowiska kapłańskiego, widzącego powód skazania Nazarejczyka. Lakoniczne wskazanie „król Żydów” w miejsce „obwoływał się królem Żydów” było dla nich niewystarczające. Niesławnemu Piłatowi chyba zależało na zagraniu na nosie jerozolimskiej elicie.

Czy pierwsze słowa pięciu ksiąg Tory tworzą zakodowaną wiadomość?

Trzecia i ostatnia spekulacja, którą sobie dzisiaj prześledzimy, dotyczy żydowskich tytułów ksiąg Tory (czyli pierwszych pięciu ksiąg Starego Testamentu) oraz rzekomo zakodowanego w tychże tytułach przesłania.

Całą interpretację można przedstawić w dwóch następujących po sobie punktach-twierdzeniach:

  • w tradycji żydowskiej tytuł każdej z pięciu ksiąg Tory jest jednocześnie pierwszym słowem tejże księgi
  • jeśli ułożymy te hebrajskie tytuły w kolejności ksiąg w kanonie, naszym oczom ukaże się niewidoczna w normalnych warunkach wiadomość

Owa rzekoma wiadomość (zgodnie z literą bloga, który ją promuje) brzmi następująco:

בראשית ואלה שמות ויקרא במדבר אלה הדברים

Na początku to są imiona wezwane na pustkowiu przez Boga, a oto jego słowa…

„Na początku to są imiona”? „Imiona wezwane na pustkowiu”? Powiedzmy sobie szczerze: nawet w tej proponowanej przez autora postaci układanka ta skrzypi w uszach niemiłosiernie. Ale na potrzeby demonstracji załóżmy, że to ma jakiś głębszy sens, a ewentualne zgrzyty zrzućmy na karb tranzytu między językami.

Bierzemy na warsztat pierwsze twierdzenie. Czy to prawda, że w tradycji żydowskiej tytuły pięciu woluminów Tory to zarazem pierwsze słowa tych ksiąg? Otóż nie w każdym przypadku. Rozrysowałem to w tabeli poniżej.

KSIĘGA TORYTYTUŁ KSIĘGI W TRADYCJI ŁACIŃSKIEJTYTUŁ KSIĘGI W TRADYCJI ŻYDOWSKIEJPIERWSZE SŁOWO KSIĘGI DE FACTO
Księga RodzajuGenesisבראשית
Bereszit
„Na początku”
wyrażenie przyimkowe בְּרֵאשִׁית, bərēʾšîṯ – „na początku”
Księga WyjściaExodusשמות
Szemot
„Imiona”
spójnik + zaimek osobowy 3. os. l. mn. rodzaju męskiego lub mieszanego וְאֵלֶּה, wəʾēlle – „a to są” lub „oto”
Księga KapłańskaLeviticusויקרא
Wajjiqra
„Zawołał” lub „Nazwał”
forma wajjiqtol czasownika prostego 3. os. l. poj. r. m. וַיִּקְרָא, wajjiqrâʾ – „zawołał” lub „nazwał” (zależnie od kontekstu)
Księga LiczbNumeriבמדבר
Bamidbar
„Na pustkowiu”
forma wajjiqtol czasownika koniugacji piʿel 3. os. l. poj. r. m. וַיְדַבֵּר, wajḏabbēr – „rozmawiał”
Księga Powtórzonego PrawaDeuteronomiumדברים
Dewarim
„Słowa” lub „sprawy”
zaimek osobowy 3. os. l. mn. rodzaju męskiego lub mieszkanego
אֵלֶּה, wəʾēlle – „to są” lub „oto”

W trzech z pięciu przypadków tradycyjny, żydowski tytuł księgi nie pokrywa się z jej pierwszym słowem[17]Tradycja żydowska rzeczywiście starała się nadać tytuły kolejnym tomom Pięcioksięgu na bazie jednego z pierwszych słów, które w nich padają, ale nie trzymała się tego założenia … Continue reading. Autor spekulacji obiecuje nam zatem coś, co nie znajduje pokrycia w stanie faktycznym.

Jeśli podejmiemy próbę sklecenia ukrytej wiadomości, posługując się pierwszym wyrazem każdego z tomów Pięcioksięgu (zgodnie z wylistowaniem w tabeli), otrzymamy taką oto sekwencję:
(1) Na początku (2) a to są (3) zawołał (4) rozmawiał (5) to są.

Lub ewentualnie:
(1) Na początku (2) oto (3) nazwał (4) rozmawiał (5) to są.

Czy któryś z tych wariantów brzmi jak zakodowane boskie przesłanie? Odpowiedź zdaje się oczywista.

No dobrze, a co jeśli pójdziemy tropem Biblii hebrajskiej i spróbujemy skonstruować ciąg słów z tytułów ksiąg zgodnie z dziedzictwem żydowskim?

Powstanie następujący łańcuszek:
(1) Na początku (2) imiona (3) zawołał (4) na pustkowiu (5) słowa.

Lub też jego modyfikacja:
(1) Na początku (2) imiona (3) nazwał (4) na pustkowiu (5) słowami (?).

I w tym przypadku nie wychodzi nam nic sensownego z całej układanki.

Pojawia się więc pytanie: w jaki sposób autor podlinkowanego wcześniej bloga i krzewiciel omawianej spekulacji doszedł do swojego odczytania? Odpowiedź brzmi: na drodze błędów i świadomych przeinaczeń.

בראשית ואלה שמות ויקרא במדבר אלה הדברים

Na początku to są imiona wezwane na pustkowiu przez Boga, a oto jego słowa…

Kolorem czerwonym zaznaczam słowa, które autor postanowił samowolnie dopisać do łańcuszka. Osoby zapoznające się z jego interpretacją ufają, że wie on, o czym mówi i pisze – i że nie pozwala sobie na takie nieprawidłowości. Nie znając języka oryginalnego, takie osoby przeważnie nie są w stanie samodzielnie skontrolować rzetelności podobnych wywodów.

Kolorem niebieskim potraktowałem termin, który przełożony został całkowicie niepoprawnie. Czasownik וַיִּקְרָא, wajjiqrâʾ (bo to o nim tutaj mowa) nie może być oddany jako „zawołane”- ani w odniesieniu do poprzedzających go „imion” (tj. „zawołane” lub „wezwane [imiona]”), ani w ogóle, w jakimkolwiek kontekście[18]Tego rodzaju byki w przekładzie świadczą o braku znajomości samiuteńkich podstaw hebrajskiego biblijnego. Owemu blogerowi mylą się nawet litery alfabetu.. וַיִּקְרָא, wajjiqrâʾ to forma wajjiqtol czasownika prostego 3. os. l. poj. r. m., co oznacza, że prawidłowym tłumaczeniem jest „[on] zawołał” lub „[on] nazwał”. W pierwszym wersie Księgi Kapłańskiej mowa jest o tym, że Bóg zawołał Mojżesza (hebr. וַיִּקְרָ֖א אֶל־מֹשֶׁ֑ה, wajjiqrâʾ ʾel-mōše), toteż – o ile zależy nam na trzymaniu się ścieżki wytyczonej przez taki kontekst – prawidłowo przełożony czasownik będzie mieć postać „zawołał”, „zawezwał”. Co więcej, żeby w języku starohebrajskim wyrazić myśl „to są imiona, [które] wzywane są przez (kogoś)”, w strukturze zdania musiałyby znaleźć się dodatkowe elementy gramatyczne, których w tej układance, rzecz jasna, nie uświadczymy.

Po rzeczowej, krytycznej analizie z omawianej spekulacji zachowuje się niewiele. W miejsce obiecanej ukrytej wiadomości, rzekomo wplecionej w księgi Tory przez samego Boga, dostajemy chaotyczną, ręcznie sterowaną papkę, po zjedzeniu której pozostajemy z uczuciem głębokiego niesmaku i nadużycia zaufania.

Jest ona kolejnym (i ostatnim dzisiaj) przykładem na to, dlaczego w pierwszej kolejności powinniśmy zadbać o solidne, dogłębne studium w danym obszarze, a dopiero później – jeśli taka nasza wola – o nauczanie innych.

Źródło obrazu: ©rolffimages | stock.adobe.com

Przypisy

Przypisy
1 Nie zrozumcie mnie źle. Nie próbuję tutaj demonizować przekładów interlinearnych. Są narzędziem jak wiele innych i mają swoje miejsce. W rękach osoby rozumiejącej, w jakich obszarach taka forma tekstu będzie użyteczna, ale jednocześnie zdającej sobie sprawę z jej ograniczeń, interlinearka spełni swoją pomocniczą rolę. Natomiast „efekt przekładu interlinearnego” jako taki jest faktem i obserwuję go od lat w ramach różnych konferencji, portali, blogów i przede wszystkim w mediach społecznościowych.
2 Słynna Apokalipsa św. Jana – ostatnia księga Nowego Testamentu.
3 Lub: „rośliny zielne”.
4 W określonych sytuacjach w zdaniu, gdy אֵת, ʾēṯ stanowi część większej jednostki akcentowej, samogłoska cere może ulec skróceniu do segol (wtedy figuruje jako אֶת, ʾeṯ).
5 Termin łaciński: nota accusativi.
6 Wśród nich: moabicki, fenicki, aramejski, syriacki, arabski, etiopski, palmyreński, nabatejski.
7 Oba te przyimki funkcjonują równolegle również w hebrajszczyźnie współczesnej.
8 O „alfabecie hebrajskim” piszę dla wygody i klarowności myśli. Jest to pewnego rodzaju skrót, ponieważ pismo hebrajskie, znane Wam chociażby z fragmentów Starego Testamentu, umieszczanych przeze mnie we wpisach na Nie/biblijnym – czyli tak zwane pismo kwadratowe, w którym spisana jest zdecydowana większość Zwojów znad Morza Martwego oraz wszystkie średniowieczne rękopisy pochodzenia masoreckiego – jest de facto pismem aramejskim, przejętym przez Judejczyków gdzieś w drugiej połowie I tys. p.n.e.
9 Co oznacza, że dwadzieścia dwa znaki tworzące alfabet hebrajski to wyłącznie spółgłoski. Z biegiem wieków, w miarę rozwijania się języka i pisowni czterem spośród nich (tj. spółgłoskom alef, he, waw i jod) przypisano dodatkowe, pomocnicze funkcje na oznaczenie samogłosek – dla ułatwienia czytania.
10 Tetragram to spolszczona wersja greckiego terminu τετραγράμματον, tetragrammaton (dosł. „cztery litery”), używanego jako jeden z zamienników dla hebrajskiego imienia יהוה, jhwh (spółgłoski jod-he-waw-he), które to imię na naszym podwórku występuje często po postacią czterech spółgłosek JHWH. Hebrajskie יהוה, jhwh to najświętsze, tradycyjnie niewymawiane, tajemnicze imię boskie.
11 Przekład Biblii Paulistów.
12 Posadzonym na tronie judejskim władcą-marionetką w tamtym czasie był Herod Antypas. Kwestionowanie jego władzy było równoznaczne z kwestionowaniem zwierzchnictwa Rzymu.
13 Pojawiająca się tu i tam wersja „Nazarei” jest absolutnie błędna, ponieważ jest terminem łacińskim, a nie hebrajskim ani nawet aramejskim.
14 Mówię tu o „dopisaniu” tejże spółgłoski do słowa מֶלֶךְ, meleḵ, ponieważ wiele spośród hebrajskich spójników i przyimków dokleja się na samym początku słowa. W ten sposób מֶלֶךְ, meleḵ, „król” ze spójnikiem „i” (w postaci litery waw) to וּמֶלֶךְ, ûmeleḵ, „i król” (lub w formie potoczniejszej: וְמֶלֶךְ, wəmeleḵ).
15 W polskich gramatykach hebrajszczyzny biblijnej używa się różnych terminów:  „determinant”, „determinatyw”, „określacz”, „przedimek”, „przedimek określoności”, „rodzajnik określony” oraz „zaimek określający”.
16 Między innymi z tego powodu w dawno już zakwestionowanej i na różnych płaszczyznach obalonej teoryjce o tak zwanym Kodzie Biblii z taką częstotliwością wypada słowo תּוֹרָה, tôrâ, „nauka, wykładnia, prawo”. Trzy z czterech spółgłosek składających się na ten wyraz (tj. he, waw i taw) pełnią dodatkowe, gramatyczne funkcje w języku starohebrajskim – dlatego w tekście oryginalnym występują statystycznie częściej niż te litery, które takich pomocniczych zadań nie wykonują.
17 Tradycja żydowska rzeczywiście starała się nadać tytuły kolejnym tomom Pięcioksięgu na bazie jednego z pierwszych słów, które w nich padają, ale nie trzymała się tego założenia niewolniczo. Dlatego שְׁמוֹת, šəmôṯ, „imiona” nie jest pierwszym słowem w Księdze Wyjścia, ale drugim. בְּמִדְבָּר, bəmiḏbâr, „na pustkowiu” występuje w Księdze Liczb jako piąte. Z kolei דְּבָרִים, dəḇârîm, „słowa” (lub: „sprawy”) to drugi wyraz w Księdze Powtórzonego Prawa.
18 Tego rodzaju byki w przekładzie świadczą o braku znajomości samiuteńkich podstaw hebrajskiego biblijnego. Owemu blogerowi mylą się nawet litery alfabetu.

Wy pytacie, ja odpowiadam (cz. 2)

Czy tłumaczenia fragmentów biblijnych są twojego autorstwa?

Zgadza się – wszystkie te, które w oryginale spisane są w języku hebrajskim oraz aramejskim. Nie wliczają się w to przypadki, gdy w danym celu cytuję jakieś polskie lub zagraniczne tłumaczenie – wtedy zawsze to zaznaczam.

Samodzielnie nie tłumaczę natomiast tekstów greckich (a więc Septuaginty i pism nowotestamentowych). Greką klasyczną i koinè operuję na poziomie użytkowym, ale ponieważ nie jestem grecystą, nie czuję się wystarczająco kompetentny, by proponować przekłady własne.

Co to znaczy, że Adam „poznał” Ewę w Rdz 4:1?

Ileż to już słów wypowiedziano z kościelnych mównic, ambon i kazalnic na temat duchowej głębi „poznania się” dwójki Pierwszych Ludzi, Adama i Ewy. Mówię oczywiście o pierwszej części wersu Rdz 4:1, podniesionym w pytaniu.

Zobaczmy najpierw, jak fragment ten oddawany jest w starszych (choć nie wszystkich) przekładach Biblii. Poniżej reprezentatywne dla tej grupy tłumaczenie Biblii Gdańskiej:

ד א’ וְהָ֣אָדָ֔ם יָדַ֖ע אֶת־חַוָּ֣ה אִשְׁתֹּ֑ו וַתַּ֨הַר֙ וַתֵּ֣לֶד אֶת־קַ֔יִן וַתֹּ֕אמֶר קָנִ֥יתִי אִ֖ישׁ אֶת־יְהוָֽה׃

Rdz 4:1 Potem Adam poznał Ewę, żonę swoję, która poczęła i porodziła Kaina, i rzekła: Otrzymałam męża od Pana.

Zaznaczone na czerwono słowo to forma dokonana 3. os. l. poj. czasownika prostego z rdzenia ידע, jdʿ (jod-dalet-ajin) o zakresie znaczeniowym „poznać, pojąć, zaznajomić się, wiedzieć”. Terminy pokrewne do hebrajskiego ידע, jdʿ występują w całym szeregu języków semickich, w tym w akadyjskim, ugaryckim, fenickim, aramejskim, arabskim oraz etiopskim.

Z kościelnych pulpitów oraz w niczym nieskrępowanej twórczości internetowej mówi i pisze się o tym fragmencie mniej więcej tak: że „Adam był w fizycznej i duchowej bliskości z Ewą”, że „wszedł z nią w szczególną, głęboką relację”, że „doświadczył z Ewą małżeństwa”, że „przebywał z nią, aby ją głęboko poznać” albo że „nie chodzi tutaj o bliskość ciał, ale osób”. Nic z tych rzeczy – wszystkie te opcje niepotrzebnie przeduchawiają brzmienie tekstu hebrajskiego.

Większość z Was prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy, że ów czasownik יָדַע, jâḏaʿ używany jest również w następujących kontekstach:

  • jako wyrażenie chęci zgwałcenia nowo przybyłych gości w domu Lota przez mieszkańców Sodomy (Rdz 19:5)
  • jako określenie współżycia Judy (jednego z synów Jakuba-Izraela) ze swoją synową Tamar udającą prostytutkę (Rdz 38:26)
  • na oznaczenie bestialskiego, zbiorowego gwałtu na młodej dziewczynie w Gibei (Sdz 19:25)

Rozumiemy więc, że słowo יָדַע, jâḏaʿ nie zawiera w sobie nic intymnego, nic dojrzałego i nic świętego[1]Nie pozostawiajmy tutaj niedomówień: we wszystkich innych wystąpieniach, w których kontekst wskazuje na współżycie seksualne, czasownik יָדַע, jâḏaʿ nie jest powiązany z przemocą … Continue reading.

O co tutaj w takim razie chodzi? Skąd taki dobór terminu w Rdz 4:1?

Odpowiedź jest dość prosta: czasownik יָדַע, jâḏaʿ, „poznał” w Rdz 4:1 oraz we wszystkich wymienionych powyżej miejscach jest eufemizmem – w taki sposób dobranym terminem lub wyrażeniem, aby zamaskować lub zmiękczyć pierwotną postać tekstu, która dla autora lub (bardziej prawdopodobne) redaktora była nie do zaakceptowania z powodów kulturowych lub religijnych.

Równoległe do starohebrajskiego ידע, jdʿ czasowniki w językach pokrewnych także pełnią funkcję eufemizmów. Mam tu na myśli akadyjskie idû oraz lamādu (ten drugi użyty jest eufemistycznie w słynnym Kodeksie Hammurabiego), a także arabski czasownik عَرَفَ‎, ʿarafa. Wszystkie one oznaczają „poznawanie, zaznajamianie się”, ale równocześnie bywają wykorzystywane jako eufemistyczny substytut mniej pożądanych, uznanych za zbyt bezpośrednie określeń na akt seksualny.

Eufemizmy są powszechnie stosowanym narzędziem w Biblii hebrajskiej. Obiektem tejże eufemizacji zostają najczęściej sfery załatwiania potrzeb fizjologicznych oraz właśnie seksualności człowieka.

Summa summarum, wers Rdz 4:1 możemy spokojnie tłumaczyć w następujący sposób:

ד א’ וְהָ֣אָדָ֔ם יָדַ֖ע אֶת־חַוָּ֣ה אִשְׁתֹּ֑ו וַתַּ֨הַר֙ וַתֵּ֣לֶד אֶת־קַ֔יִן וַתֹּ֕אמֶר קָנִ֥יתִי אִ֖ישׁ אֶת־יְהוָֽה׃

Rdz 4:1 Adam współżył[2]Lub: „spał ze swoją żoną”, „uprawiał seks ze swoją żoną”. ze swoją żoną Ewą – ta zaszła w ciążę i urodziła Kaina. Rzekła wtedy: „Stworzyłam[3]Wykorzystany tutaj czasownik קָנָה, qânâ z rdzenia קני, qnj (qof-nun-jod) nie jest standardowym biblijnym terminem na „stwarzanie”. Wszystko wskazuje na to, że autorowi … Continue reading mężczyznę tak jak JHWH!”[4]Lub: „stworzyłam człowieka za sprawą JHWH!”..

Myślę, że utemperowana tu kościelno-internetowa legenda jest świetnym przykładem tego, że czasem fragmentaryczna wiedza bywa szkodliwsza niż jej całkowity brak.

Dlaczego dnia drugiego pominięta została formuła „to było dobre” w opisie stworzenia świata i jego mieszkańców? Czy oznacza to, że drugi dzień był w jakiś sposób gorszy?

Pytanie to pojawiło się w różnych grupach i w różnych formach po opublikowaniu opracowania Opis stworzenia świata jako dyptyk.

„To było dobre” jest rodzajem potwierdzenia, wyrażeniem aprobaty – pieczęcią postawioną przez samego Stwórcę przy sprawozdaniu z każdego dnia pracy. „Zrobiłem dobrą robotę” – zdaje się mówić ustami hebrajskiego autora.

Jeśli prześledzimy uważnie kolejne wersy Heksaemeronu zobaczymy, że w dniu drugim rzeczywiście tej formuły-afirmacji brakuje[5]Formuła afirmacyjna „było to dobre” pojawia się w Rdz 1:4, 1:10, 1:12, 1:18, 1:21, 1:25 i 1:31 (w wersie ostatnim w formie „bardzo dobre”) – w sumie siedem razy..

Na przestrzeni wieków proponowano różne interpretacje wyjaśniające brak tego krążącego w powszechnej świadomości zdania. Zdecydowana większość tychże wprowadza do spójnego, zamkniętego opisu stworzenia świata jakieś ciało obce – teologiczną lub egzegetyczną koncepcję z innej księgi Starego Testamentu lub nawet z czasów późniejszych (na przykład chrześcijańskich). W tradycji żydowskiej można spotkać się z wytłumaczeniem, że tego samego dnia Bóg stworzył również Szeol (czyli zaświaty, grób, miejsce bytowania zmarłych)[6]Co ciekawe, nigdzie w Starym Testamencie nie jest wprost wyartykułowane, że twórcą Szeolu jest hebrajski Bóg.. Z kolei w tradycji chrześcijańskiej, która znacząco rozwinęła religijny koncept Szatana jako boskiego arcywroga, przewija się interpretacja jakoby właśnie drugiego dnia przeciwko JHWH mieli zbuntować się aniołowie.

Jestem przekonany, że powód tego pominięcia był zupełnie inny.

Kilka tygodni temu, gdy pisałem o literackich strukturach wplecionych w opis stworzenia świata w Rdz 1:1-2:4a, jedną z sekcji poświęciłem systemowi siódemek, który dla hebrajskiego kosmografa był na tyle istotny, że zdecydował się on oprzeć na nim szereg mniejszych i większych elementów tegoż opisu. Dokładnie w takim kontekście należy rozpatrywać kwestię nieogłoszonego „to było dobre” dnia drugiego.

Ponieważ w trzecim i szóstym dniu stworzenia (jeszcze przed sobotnim odpoczynkiem) Stwórca proklamuje monumentalne „to było dobre” po dwa razy[7]Boska akceptacja wykonanego dzieła w końcowych dniach każdej triady dni, które koncentrują się na ziemi i życiu na niej, zwerbalizowana jest dwukrotnie. Dnia trzeciego – po wyłonieniu … Continue reading, pisarz biblijny – aby zachować siedmiokrotne wystąpienie tejże formuły w ramach passusu Rdz 1:1-2:4a – pozbywa się jej w dniu drugim.

Praktycznie identyczna sytuacja ma miejsce w przypadku formuły „tak też się stało” (hebr. וַיְהִי־כֵן, wajhî-ḵēn), bo występuje ona siedem razy, po dwa razy dnia trzeciego i szóstego – opuszczona jest natomiast w dniu piątym.

Myślę, że kosmograf liczył na dojrzałość swoich słuchaczy i czytelników, którzy rozumieli, że intencją bynajmniej nie jest stygmatyzowanie dnia drugiego (lub któregoś innego w przypadku pozostałych formuł) – ale właśnie zachowanie konstrukcji siedmiokrotności. Nie zapominajmy, że na sam koniec procesu kreacji, Bóg Izraela spogląda na całe dotychczasowe dzieło i stwierdza, że „wszystko to jest bardzo dobre”. Oznacza to, że ta boska pieczątka jakości aplikuje się również do dnia drugiego.

א לא’ וַיַּ֤רְא אֱלֹהִים֙ אֶת־כָּל־אֲשֶׁ֣ר עָשָׂ֔ה וְהִנֵּה־טֹ֖וב מְאֹ֑ד וַֽיְהִי־עֶ֥רֶב וַֽיְהִי־בֹ֖קֶר יֹ֥ום הַשִּׁשִּֽׁי׃

Rdz 1:31 Wówczas Bóg obejrzał wszystko to, co stworzył – było to bardzo dobre. Zapadł wieczór, potem nastał poranek – dzień szósty.

Co z pewnością zainteresuje niektórych, w Septuagincie ilość afirmacji „to było dobre” zostaje zmieniona – zamiast siedmiu wystąpień mamy ich osiem. Tłumaczom najwyraźniej zależało bardziej na tym, żeby pojawiła się ona każdego dnia niż na trzymaniu się doskonałej siódemki. W tradycji targumicznej oraz w Pięcioksięgu Samarytańskim układ formuł pozostaje identyczny jak w tekście masoreckim.

Jak rozróżniać typy samogłoski szwa? Kiedy ją wymawiać a kiedy nie?

Z takim zapytaniem i prośbą o pomoc zwrócił się na skrzynkę Nie/biblijnego czytelnik, który uczy się opisu stworzenia świata po hebrajsku. Poniższe wyjaśnienie zainteresuje wszystkich tych, którzy uczą się hebrajskiego biblijnego, hebrajskiego współczesnego oraz tych, którzy po prostu gustują w analizach gramatycznych.

Uściślając, pytanie dotyczyło trzech konkretnych słów występujących w opisie Rdz 1:1-2:4a: dlaczego לַיְלָה wymawiamy jako lajla, הָיְתָה jako hajta, ale וַיְהִי już jako wajehi?

Rozpocznijmy w ten sposób: każdy z tych przypadków jest inny i aplikują się do niego inne zasady i wyjątki.

Przypadek pierwszy – לַיְלָה, lajlâ

W tym miejscu sprawa jest dość klarowna. Patach jest samogłoską krótką, co równocześnie oznacza, że sylaba לַי, laj jest sylabą zamkniętą. Zgodnie z zasadą, szwa następujące zaraz po sylabie zamkniętej zawsze jest spoczywające – a więc i niewymawiane. Dlatego powiemy lajlâ a nie lajəlâ[8]Znak /ə/ w transkrypcji akademickiej używany jest na oznaczenie szwa ruchomego, realizowanego jako krótka głoska /e/..

Przy najprostszych scenariuszach samogłoskowych bardzo pomaga następująca zasada: po samogłosce krótkiej szwa jest spoczywające, natomiast po samogłosce długiej szwa jest ruchome. Niestety od tej zasady istnieją wyjątki.

Przypadek drugi – הָיְתָה, hâjəṯâ

Prawda jest taka, że wymowa hajta z perspektywy zasad gramatyki hebrajszczyzny biblijnej jest błędna. Prawidłowo czasownik הָיְתָה powinien być wymawiany hâjəṯâ (w formie uproszczonej: hajeta).

Mamy wszystkie potrzebne wskazówki, żeby zidentyfikować szwa w czasowniku הָיְתָה, hâjəṯâ jako ruchome (a więc wymawiane):

  • Samogłoską w sylabie poprzedzającej szwa jest kamac (a dokładniej: kamac gadol), czyli samogłoska długa[9]Sylaba, która opatrzona jest samogłoską długą to sylaba otwarta. Z tego powodu podział czasownika הָיְתָה, hâjəṯâ na sylaby wygląda następująco: הָ-יְ-תָה, hâ-jə-ṯâ. … Continue reading.
  • Spółgłoska taw (trzecia litera tego wyrazu) po sylabie otwartej zachowuje wymowę szczelinową (dlatego pojawia się bez dageszu, niewielkiej kropeczki w środku litery). Gdyby literę taw w tym miejscu poprzedzało szwa spoczywające (niewymawiane), a więc i sylaba zamknięta – taw byłoby zapisane z dageszem na oznaczenie wymowy zwarto-wybuchowej[10]Spółgłoskę taw wymawiano kiedyś na dwa sposoby, zależnie od kontekstu morfologiczno-fonetycznego, w jakim się znajdowała. Wariant zwarto-wybuchowy to nasze polskie /t/ – na przykład w … Continue reading

Skąd więc wymowa hajta? Odpowiedź brzmi: tak się utarło.

W hebrajszczyźnie izraelskiej w takich przypadkach przyjęło się nie wymawiać szwa (pomimo tego, że formalnie jest to szwa ruchome). Zadziało się tak pod wpływem dominującej wymowy aszkenazyjskiej i to w dodatku pomimo decyzji Komitetu Języka Hebrajskiego (poprzednika dzisiejszej Akademii Języka Hebrajskiego) z roku 1948, zgodnie z którą obowiązującą tradycją wymowy miała być tradycja sefardyjska – a w tej wszystkie szwa ruchome realizuje się bardzo dokładnie[11]Gdyby wymowa sefardyjska rzeczywiście przeważyła, w dzisiejszym hebrajskim mówilibyśmy: הייתה, hajeta (zamiast: hajta)כתבו, katewu (zamiast: katwu)לומדים, lomedim (zamiast: … Continue reading Tymczasem język – nie oglądając się na żaden komitet czy akademię – poszedł swoją własną drogą.

Ostatecznie ów uzus językowy – czyli model funkcjonowania języka w praktyce (w przeciwieństwie do modelu normatywnego) – wpłynął także na wymowę hebrajszczyzny biblijnej, zarówno w samym Izraelu, jak i w świecie akademickim.

Jeśli więc zależy nam na ścisłym trzymaniu się zasad wokalizacji masoreckiej, czasownik הָיְתָה powinniśmy wymawiać hâjəṯâ (w formie uproszczonej hajeta). Pamiętajmy jednocześnie, aby nadmierne przykładanie uwagi do tak zwanej prawidłowej wymowy (lub tym bardziej tej rekonstruowanej) nie stało się kulą u nogi w nauce – nie przełoży się to na głębsze rozumienie tekstu oryginalnego.

Przypadek trzeci – וַיְהִי, wajhî

Ten kazus jest najbardziej złożony – przejdziemy sobie przez niego powoli, krok po kroku, wyjaśniając kolejne składające się na niego elementy.

Przede wszystkim, cóż to za słowo i cóż to za forma? וַיְהִי, wajhî to 3 os. l. poj. formy wajjiqtol[12]Wajjiqtol to utarty w językoznawstwie hebrajskim termin na formę czasownika wyrażającego (przede wszystkim) czas przeszły historyczny. Takie formy wajjiqtol łączą się w całe sekwencje … Continue reading czasownika prostego z rdzenia היה, hjh (he-jod-he), „być, zaistnieć, stawać się”.

Formy wajjiqtol składają się z:

  • ze spójnika waw na samym początku
  • z samogłoski patach umieszczonej pod spójnikiem waw
  • z podwojonego przez dagesz prefiksu wskazującego osobę wykonującą czynność
  • z (najczęściej) trójspółgłoskowego rdzenia wyrazowego
  • w przypadku niektórych osób czasownika na końcu dostawiany jest również sufiks osobowy

Przykłady czasowników w wajjiqtol z pierwszych wersów Heksaemeronu:

  • וַיֹּאמֶר, wajjōmer, „powiedział, rzekł, oznajmił, stwierdził” (Rdz 1:3)
  • וַיַּרְא, wajjarʾ, „ujrzał, zobaczył, uznał” (Rdz 1:4)
  • וַיַּבְדֵּל, wajjaḇdēl, „rozdzielił, odseparował” (Rdz 1:4)

Zwróćmy uwagę na powtarzające się człony: początek czasownika w formie wa (czyli waw z samogłoską patach), podwojona spógłoska jod (prefiks 3. os. l. poj.) oraz zawsze wymawiana spółgłoska występująca po jod.

Dlaczego więc וַיְהִי, wajhî wygląda inaczej od standardowego wajjiqtolu?

Primo, וַיְהִי, wajhî jest tak zwaną formą skróconą – brakuje w nim końcowej litery he. To cecha charakterystyczna wszystkich czasowników, których trzecią spółgłoską rdzenną jest właśnie he. Z tą samą sytuacją spotykamy się przy czasowniku וַיַּרְא, wajjarʾ z listy powyżej, który kończy się na alef, pomimo tego, że trzecią literą korzenia jest he (cały rdzeń to ראה, rʾh, resz-alef-he[13]Ściśle rzecz biorąc, rdzenie takie jak ראה, rʾh czy היה, hjh w miejsce trzeciej spółgłoski mają de facto literę jod (a nie literę he) – uaktywnia się ona wyraźnie w deklinacji … Continue reading).

Secundo, mamy do czynienia z ważnym wyjątkiem: spółgłoski z grupy וילמנס”ק (waw, jod, lamed, mem, nun, samech, qof) mają tę szczególną właściwość, że w sytuacjach, gdy powinny przyjąć dagesz, ale jednocześnie stoi pod nimi szwa ruchome – owe litery dageszu nie przyjmują, a szwa zmienia się w szwa średnie[14]Szwa średnie nie jest trzecim wariantem wymowy szwa, ale pewną wydzieloną sytuacją gramatyczną, w której szwa może się znaleźć. Przeważnie utożsamiane jest ze szwa spoczywającym – … Continue reading, które przeważnie nie jest wymawiane. Nasze וַיְהִי, wajhî podpada po ten wyjątek[15]Forma jiqtol (wyrażająca aspekt niedokonany) tegoż czasownika ma postać יְהִי, jəhî, a zatem spełnia warunki omawianego wyjątku: mamy spółgłoskę jod, pod którą stoi szwa ruchome.. Oznacza to, że spółgłoska jod traci standardowe dla formy wajjiqtol podwojenie, a szwa nie jest wymawiane – stąd wajhî a nie wajehi.

Dlaczego w Rdz 1:16 słowo לַיְלָה, „noc” ma samogłoskę patach, a w Rdz 1:14 to samo słowo zapisane jest z samogłoską kamac?

Jest to drugie pytanie stricte językoznawcze od tego samego czytelnika. Zainteresuje ono wszystkich tych, którzy uczą się hebrajskiego biblijnego, a także pasjonatów kultury i tradycji żydowskiej.

Standardowa forma zapisania terminu לַיְלָה, lajlâ, „noc” (w wymowie uproszczonej: lajla) to ta z samogłoską patach (poprzeczną kreseczką) pod pierwszą spółgłoską lamed. Pod taką postacią pojawia się w Rdz 1:16 (i ogromnej liczbie innych miejsc):

א יו’ וַיַּ֣עַשׂ אֱלֹהִ֔ים אֶת־שְׁנֵ֥י הַמְּאֹרֹ֖ת הַגְּדֹלִ֑ים אֶת־הַמָּאֹ֤ור הַגָּדֹל֙ לְמֶמְשֶׁ֣לֶת הַיֹּ֔ום וְאֶת־הַמָּאֹ֤ור הַקָּטֹן֙ לְמֶמְשֶׁ֣לֶת הַלַּ֔יְלָה וְאֵ֖ת הַכֹּוכָבִֽים׃

Rdz 1:16 wajjaʿaś ʾĕlōhîm ʾeṯ-šənē hamməʾōrōṯ haggəḏōlîm ʾeṯ-hammâʾôr haggâḏōl ləmemšeleṯ hajjôm wəʾeṯ-hammâʾôr haqqâṭōn ləmemšeleṯ hallajlâ wəʾeṯ hakkôḵâḇîm

W powyższym wersie do לַיְלָה, lajlâ doklejony jest przedimek określoności הַ, ha (czyli coś na kształt angielskiego rodzajnika the, choć z szerszym wachlarzem funkcji), który swoim zwyczajem podwaja następującą pod nim spółgłoskę – stąd הַלַּיְלָה, hallajlâ, a nie jedynie ha-lajlâ.

W Rdz 1:14, jak zauważył sam czytelnik, omawiany rzeczownik faktycznie występuje w odrobinę zmodyfikowanej formie, tj. zamiast samogłoski patach pod literą lamed stoi kamac:

א יד’ וַיֹּ֣אמֶר אֱלֹהִ֗ים יְהִ֤י מְאֹרֹת֙ בִּרְקִ֣יעַ הַשָּׁמַ֔יִם לְהַבְדִּ֕יל בֵּ֥ין הַיֹּ֖ום וּבֵ֣ין הַלָּ֑יְלָה וְהָי֤וּ לְאֹתֹת֙ וּלְמֹ֣ועֲדִ֔ים וּלְיָמִ֖ים וְשָׁנִֽים׃

Rdz 1:14 wajjōʾmer ʾĕlōhîm jəhî məʾōrōṯ birqîaʿ haššâmajim ləhaḇdîl bēn hajjôm ûḇēn hallâjlâ wəhâjû ləʾōṯōṯ ûləmôʿăḏîm ûləjâmîm wəšânîm

W zapisie hebrajskim warianty te różnią się jedynie dodatkową, maciupeńką, pionową kreseczką w przypadku kamacu. W transkrypcji widzimy przejście z fonemu /a/ (czyli formy standardowej) do fonemu /â/. W dzisiejszej hebrajszczyźnie obie te głoski wymawiane są dokładnie tak samo (uczący się hebrajskiego biblijnego również podążają tą ścieżką), niemniej jednak drzewiej, w wiekach średnich wymawiane spółgłoski różniły się barwą[16]Wynika to z badań porównawczych prowadzonych nad ogromną ilością rękopisów oraz różnych tradycji masoreckich. Trzeba zaznaczyć, że masorecki system zapisu samogłosek pojawia się gdzieś … Continue reading.

Przechodzimy więc do odpowiedzi na pytanie: z czego wynika ta zmiana samogłoski?

Otóż bierze się ona z akcentu, który pada dokładnie na tę sylabę (tj. לָי, lâj). W tym przypadku jest to akcent atnach (czapeczka z antenką po lewej stronie kamacu) – mocny akcent rozdzielający, drugi w drabince ważności w złożonym systemie masoreckiej tradycji kantylacji.

Z racji swojej siły, padający na sylabę לָי, lâj akcent atnach modyfikuje jej jakość fonetyczną[17]Rzecz jasna, to nie jedyna sytuacja gramatyczna, w wyniku której dochodzi do przekształceń samogłosek. Prawdę mówiąc, jest ich całkiem sporo.. W konsekwencji słowo לַיְלָה, lajlâ przepoczwarza się w formę pauzalną לָיְלָה, lâjlâ.

Co to oznacza dla zwykłego zjadacza chleba? Absolutnie nic. Różnica ta nie powoduje jakichkolwiek zmian w znaczeniu takiego akcentowanego słowa. Nie prowadzi też ona do żadnych przekształceń w składni zdania. Wystarczy, że uczący się będzie miał świadomość, że do takich modyfikacji może dochodzić.

Podsumowując, chciałbym podkreślić, że masorecki system akcentowy nie jest istotny dla prawidłowego odczytania tekstu hebrajskiego. Niektórzy próbują go czasem używać jako rodzaju interpunkcji w celu rozstrzygnięcia spornych miejsc w egzegezie – jest to błędne założenie. System ten służył (i dalej służy) wyłącznie jako pomoc przy kantylacji Pisma (czyli odczytywania go na głos z charakterystycznym zaśpiewem) i odzwierciedla nie tyle logikę składniową danego fragmentu, co podział tegoż na elementy, które należy kantylować jednym tchem oraz na te, po których trzeba wykonać krótszą lub dłuższą pauzę, aby zaczerpnąć powietrza.

Na tym kanale YT możecie odsłuchać kantylowane odczytanie passusu Rdz 18:1-5 w tradycji sefardyjskiej jerozolimskiej w wykonaniu profesjonalnego chazana (kantora, śpiewaka). Koniecznie załóżcie słuchawki. Śledząc podświetlony tekst, zwróćcie uwagę, w jakich miejscach chazan nabiera powietrza.

Źródło obrazu: ©Full_Chok | stock.adobe.com

Przypisy

Przypisy
1 Nie pozostawiajmy tutaj niedomówień: we wszystkich innych wystąpieniach, w których kontekst wskazuje na współżycie seksualne, czasownik יָדַע, jâḏaʿ nie jest powiązany z przemocą – nazywa czynność uprawiania seksu w zupełnie neutralnych relacjach (na przykład pożycia małżeńskiego).
2 Lub: „spał ze swoją żoną”, „uprawiał seks ze swoją żoną”.
3 Wykorzystany tutaj czasownik קָנָה, qânâ z rdzenia קני, qnj (qof-nun-jod) nie jest standardowym biblijnym terminem na „stwarzanie”. Wszystko wskazuje na to, że autorowi zależało na uzyskaniu gry słów (paronomazji) pomiędzy imieniem קַיִן, qajin, „Kain” a czasownikiem קָנִיתִי, qânîṯî, „stworzyłam”. Co ciekawe, w języku ugaryckim rdzeń qnj (odpowiednik wspomnianego przed chwilą starohebrajskiego קני, qnj) jest powszechnie stosowany. Użyty jest na przykład w tytule boginii Aszery, nazywanej qnjt ʾlim, „stworzycielką bogów” lub „tą, która zrodziła bogów”.
4 Lub: „stworzyłam człowieka za sprawą JHWH!”.
5 Formuła afirmacyjna „było to dobre” pojawia się w Rdz 1:4, 1:10, 1:12, 1:18, 1:21, 1:25 i 1:31 (w wersie ostatnim w formie „bardzo dobre”) – w sumie siedem razy.
6 Co ciekawe, nigdzie w Starym Testamencie nie jest wprost wyartykułowane, że twórcą Szeolu jest hebrajski Bóg.
7 Boska akceptacja wykonanego dzieła w końcowych dniach każdej triady dni, które koncentrują się na ziemi i życiu na niej, zwerbalizowana jest dwukrotnie. Dnia trzeciego – po wyłonieniu suchego lądu spośród toni oceanicznej oraz po obsypaniu tejże ziemi zieloną roślinnością. Dnia szóstego – najpierw po stworzeniu wszelkiego rodzaju zwierząt lądowych, a następnie już po powołaniu do życia praludzkości, wskazaniu wszystkim istotom źródeł pożywienia i niejako wprawieniu w ruch wielkiej machiny życia.
8 Znak /ə/ w transkrypcji akademickiej używany jest na oznaczenie szwa ruchomego, realizowanego jako krótka głoska /e/.
9 Sylaba, która opatrzona jest samogłoską długą to sylaba otwarta. Z tego powodu podział czasownika הָיְתָה, hâjəṯâ na sylaby wygląda następująco: הָ-יְ-תָה, hâ-jə-ṯâ. W takiej sytuacji szwa pod spółgłoską jod musi być wymówione.
10 Spółgłoskę taw wymawiano kiedyś na dwa sposoby, zależnie od kontekstu morfologiczno-fonetycznego, w jakim się znajdowała. Wariant zwarto-wybuchowy to nasze polskie /t/ – na przykład w słowach „trawa” i „komplet”. Wariant szczelinowy z kolei to angielskie /th/, jak w wyrazach „thought” i „healthy”. W masoreckiej tradycji tyberiadzkiej istniało sześć spółgłosek, które wymawiano w dwóch wariantach (zwarto-wybuchowym i szczelinowym). Były to bet, gimel, dalet, kaf, pe, taw (mnemotechnicznie: בגדכפ”ת, begadkefat).
11

Gdyby wymowa sefardyjska rzeczywiście przeważyła, w dzisiejszym hebrajskim mówilibyśmy:

  • הייתה, hajeta (zamiast: hajta)
  • כתבו, katewu (zamiast: katwu)
  • לומדים, lomedim (zamiast: lomdim).
12 Wajjiqtol to utarty w językoznawstwie hebrajskim termin na formę czasownika wyrażającego (przede wszystkim) czas przeszły historyczny. Takie formy wajjiqtol łączą się w całe sekwencje narracyjne, a te z kolei są podstawowym budulcem starohebrajskiej prozy i to za ich pośrednictwem relacjonowane są wydarzenia na kartach Biblii hebrajskiej.
13 Ściśle rzecz biorąc, rdzenie takie jak ראה, rʾh czy היה, hjh w miejsce trzeciej spółgłoski mają de facto literę jod (a nie literę he) – uaktywnia się ona wyraźnie w deklinacji czasownika aspektu dokonanego.
14 Szwa średnie nie jest trzecim wariantem wymowy szwa, ale pewną wydzieloną sytuacją gramatyczną, w której szwa może się znaleźć. Przeważnie utożsamiane jest ze szwa spoczywającym – a więc i niewymawianym.
15 Forma jiqtol (wyrażająca aspekt niedokonany) tegoż czasownika ma postać יְהִי, jəhî, a zatem spełnia warunki omawianego wyjątku: mamy spółgłoskę jod, pod którą stoi szwa ruchome.
16 Wynika to z badań porównawczych prowadzonych nad ogromną ilością rękopisów oraz różnych tradycji masoreckich. Trzeba zaznaczyć, że masorecki system zapisu samogłosek pojawia się gdzieś w drugiej połowie I tys. n.e. – oznacza to, że poza podstawowymi rekonstrukcjami w zasadzie nie wiemy, jak wymawiane były samogłoski w czasach biblijnych.
17 Rzecz jasna, to nie jedyna sytuacja gramatyczna, w wyniku której dochodzi do przekształceń samogłosek. Prawdę mówiąc, jest ich całkiem sporo.

Zostań patronem Nie/biblijnego!

Nie, to nie będzie jedno z tych długaśnych, biblistycznych opracowań z dziwnymi hebrajskimi krzaczkami zamiast liter. Tym razem chciałbym Was zaprosić do zostania Patronkami i Patronami mojej pracy.

Nie/biblijny to jednoosobowa inicjatywa, która pochłania mnóstwo czasu i energii, dając jednocześnie masę satysfakcji – zarówno z samego procesu pisania oraz szukania najlepszej formy dla przekazania danej treści, jak i z faktu, że tak wielu z Was uznało go za wartościowe przedsięwzięcie i regularnie śledzi kolejne publikacje.

Chciałbym, żeby Nie/biblijny stał się w pełni samowystarczalny finansowo: raz jeśli chodzi o koszty utrzymania samego bloga w internecie, dwa w kwestii poszerzenia zasięgów w mediach społecznościowych i docierania do coraz większej społeczności czytelników i czytelniczek.

Nie chcę szukać tego finansowania ani w zaśmiecających szatę graficzną reklamach, ani w zobowiązujących programach partnerskich, ani u jakiegokolwiek innego źródła, z którym wiązałoby się ryzyko utraty (w mniejszym lub większym stopniu) twórczej i popularyzatorskiej niezależności.

Z pomocą przychodzi nasz rodzimy serwis Patronite, oferujący świetną formułę patronackiego wsparcia (odbiora-twórca). Wystarczy, że utworzycie na nim swoje konto i wybierzecie kwotę comiesięcznego finansowania – resztą zajmuje się zespół Patronite.

Dzięki Waszej crowdfundingowej pomocy Nie/biblijny ma szansę stać się finansowo samodzielny – będzie to niezbędne w kontekście planowania kolejnych kroków dla mojego hebraistycznego i biblistycznego przedsięwzięcia. Kliknijcie w ten link lub logo Patronite’a powyżej, żeby przenieść się na stronę i zostać patronem!

Pierwsza para czy ludzkość w Rdz 1:27?

Elementy pierwszego (Rdz 1:1-2:4a) i drugiego opisu stworzenia (Rdz 2:4b-25) zestawiane i porównywane są od dawna i przez wielu. I nic w tym dziwnego.

Dla jednych są to teksty interesujące literacko, językowo, kulturowo – reprezentujące starohebrajskie wyobrażenia kosmogoniczne i antropogeniczne. Dla innych stanowią ważny punkt odniesienia w materii światopoglądowej, a czasem wręcz i naukowej. Bez wątpienia mówimy w ich przypadku o kategorii tych tekstów biblijnych, które zajmują dość wysokie miejsce w drabince ważności.

Jeszcze w pierwszym wpisie opublikowanym na Nie/biblijnym zaznaczyłem, że rozróżnienie na „pierwszy” i „drugi” opis stworzenia nie jest rozróżnieniem precyzyjnym. Dlaczego? Otóż dlatego, że historie w nich opowiadane nie w pełni się pokrywają – nie są dubletami w pełnym tego słowa znaczeniu.

Pierwszy z nich, Heksaemeron, o którym było już na blogu niemało, to utwór pełny i zamknięty, przedstawiający wizję przygotowania świata do zasiedlenia go przez istoty żywe. Uwzględnione są w nim wszystkie niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania ziemi składniki. Jest on też – zgodnie z najlepszymi ewaluacjami literaturoznawczymi i językoznawczymi – kompozycją młodszą od narracji edeńskiej, rozpoczynającej się w Rdz 2:4b.

Tymczasem opis drugi koncentruje się na Pierwszym Człowieku (a właściwie: Pierwszym Mężczyźnie), a poszczególne pierwiastki świata przedstawionego krążą wokół niego niczym satelity. Tekst ten milczy na temat przedwiecznej otchłani oceanicznej, milczy o niebiosach i podtrzymującym wody górne sklepieniu, milczy też w kwestii wyłonienia suchego lądu spośród mórz i przysposobieniu go do zamieszkania. Scena rozpoczyna się niejako w połowie, w trakcie. Wchodzimy do szkicowanego uniwersum i w okamgnieniu dowiadujemy się, że pewne elementy tegoż świata już istnieją (ale autor nie raczył był o ich kreacji wspomnieć), inne są właśnie formowane, a zaistnienie kolejnych wymusi za moment rozwijająca się fabuła.

Gdybyśmy zatem chcieli być w dobieranym nazewnictwie drobiazgowi, musielibyśmy rozmawiać nie tyle o „pierwszym” i „drugim opisie stworzenia”, co o „opisie stworzenia świata i jego mieszkańców” (Rdz 1:1-2:4a) oraz „opisie powołania do życia pierwszego mężczyzny i pierwszej kobiety” (Rdz 2:4b-25). Dopiero wtedy przyjęte nazwy oddawałyby literackie akcenty rozłożone w obu tych ustępach.

Owo mniej ścisłe rozróżnienie oczywiście wciąż będzie nam służyło – i nie ma w tym niczego złego. Języki nie są systemami zero-jedynkowymi. Wręcz przeciwnie, są doskonałymi przykładami na to, że jesteśmy w stanie zaakceptować nielogiczności i niekonsekwencje w obrębie danej struktury, która mimo wszystko potrafi spełniać swoją funkcję – w tym przypadku komunikację.

Wróćmy jednak do najistotniejszego dzisiaj wątku.

Dwie historie zlewają się w jedną

Pierwsze rozdziały Biblii hebrajskiej, nazywane często pradziejami biblijnymi (Rdz 1-11), należą do najczęściej roztrząsanych i najbardziej kontrowersyjnych segmentów biblioteki starohebrajskich pism.

Pokłosiem powyższego jest fakt, że oba opowiadania opisujące początki świata i człowieka cierpią na dwie przypadłości. Albo w powszechnej świadomości zlewają się one w jedną historię, granice językowe i pozajęzykowe między nimi ulegają zatarciu, a my coś kojarzymy (z lekcji religii, z niedzielnej szkółki), ale resztę sobie dopowiadamy. Albo też oba opisy stają się przedmiotem szaleńczego i niezdrowego harmonizowania występujących między nimi różnic i sprzeczności. Na domiar złego, polskie przekłady Biblii rzucają nam pod nogi dodatkową kłodę (o czym za chwilę).

W efekcie tego duet niezależnych tekstów przepoczwarza się w brejowatą masę – mało apetyczną i o wątpliwej wartości kalorycznej. Tymczasem intencją ich autora (i redaktora) było wyrażenie konkretnych koncepcji kosmologicznych i teologicznych dla konkretnych odbiorców.

Nie musimy zresztą daleko szukać. Świetnym przykładem takiego niepożądanego stapiania się składników między Rdz 1 a Rdz 2 jest biblijne stworzenie pierwszych ludzi.

„Ale w czymże jest problem?” – ktoś mógłby zapytać. – „Przecież napisane jest czarno na białym, że w Heksaemeronie, w Rdz 1:27 Bóg tworzy mężczyznę i kobietę, w Rdz 2 powtórzone jest dokładnie to samo, a z kolejnych rozdziałów dowiadujemy się, że ta para to Adam i Ewa. Gdzie tu sprzeczność?”

Sprzeczność polega na tym, że w przeciwieństwie do Rdz 2:4b-25, w którym stworzona zostaje jedynie pierwsza para, w Heksaemeronie Bóg powołuje do życia całą praludzkość.

Jak to wygląda w oryginale hebrajskim?

Sprawa na pierwszy rzut oka nie jest oczywista, toteż postaramy się rozsupłać jej problematykę krok po kroku. Spójrzmy najpierw do interesującego nas dziś fragmentu:

א כו’ וַיֹּ֣אמֶר אֱלֹהִ֔ים נַֽעֲשֶׂ֥ה אָדָ֛ם בְּצַלְמֵ֖נוּ כִּדְמוּתֵ֑נוּ וְיִרְדּוּ֩ בִדְגַ֨ת הַיָּ֜ם וּבְעֹ֣וף הַשָּׁמַ֗יִם וּבַבְּהֵמָה֙ וּבְכָל־הָאָ֔רֶץ וּבְכָל־הָרֶ֖מֶשׂ הָֽרֹמֵ֥שׂ עַל־הָאָֽרֶץ׃
כז’ וַיִּבְרָ֨א אֱלֹהִ֤ים׀ אֶת־הָֽאָדָם֙ בְּצַלְמֹ֔ו בְּצֶ֥לֶם אֱלֹהִ֖ים בָּרָ֣א אֹתֹ֑ו זָכָ֥ר וּנְקֵבָ֖ה בָּרָ֥א אֹתָֽם׃ כח’ וַיְבָ֣רֶךְ אֹתָם֮ אֱלֹהִים֒ וַיֹּ֨אמֶר לָהֶ֜ם אֱלֹהִ֗ים פְּר֥וּ וּרְב֛וּ וּמִלְא֥וּ אֶת־הָאָ֖רֶץ וְכִבְשֻׁ֑הָ וּרְד֞וּ בִּדְגַ֤ת הַיָּם֙ וּבְעֹ֣וף הַשָּׁמַ֔יִם וּבְכָל־חַיָּ֖ה הָֽרֹמֶ֥שֶׂת עַל־הָאָֽרֶץ׃

Rdz 1:26 Następnie Bóg[1]Hebr. אֱלֹהִים, ʾĕlōhîm. Pole semantyczne tego terminu można ująć w ramach: „Bóg, bóg, bogowie, panteon”. O rozróżnieniu między poszczególnymi wariantami decydują … Continue reading rzekł: Stwórzmy rodzaj ludzki na nasz obraz i nasze podobieństwo, aby[2]Dla pasjonatów oraz uczących się hebrajskiego biblijnego: spójnik „aby” odczytujemy w tym miejscu na podstawie układu czasowników w sekwencji zdaniowej w Rdz 1:26. Kolejność … Continue reading [mogli] panować nad rybami w morzu, nad ptactwem na niebie, nad zwierzętami hodowlanymi, nad całą ziemią oraz nad wszelkimi małymi zwierzętami, pełzającymi po ziemi[3]Lub: „wszelkimi żyjątkami żyjącymi w glebie”. O taki przekład możemy się pokusić, jeśli uznamy, że słowa אֶרֶץ, ʾereṣ, „ziemia, ląd, kraj” w Rdz 1:26 autor … Continue reading. 27 Stworzył więc Bóg rodzaj ludzki na swój obraz. Na obraz boski go stworzył. Stworzył ich jako samców i samice. 28 Potem ich pobłogosławił: „Bądźcie płodni. Zaludniajcie[4]Lub: „napełniajcie”, od hebr. מלא, mlʾ (mem-lamed-alef) w koniugacji piʿel. ziemię i podporządkowujcie ją sobie. Panujcie też nad rybami w morzu, nad ptakami na niebie i nad wszelkimi zwierzętami poruszającymi się po lądzie.

Zaznaczone na czerwono słowa mają kluczowe znaczenie dla poprawnego odczytania i zinterpretowania pierwotnego zamysłu starożytnego kosmografa:

  • rodzaj ludzki – hebr. אָדָם, ʾâḏâm
  • jako samców i samice – hebr. זָכָר וּנְקֵבָה, zâḵâr ûnqēḇâ

Zdecydowana większość polskich przekładów nam tutaj nie pomaga: zamiast „rodzaju ludzkiego” lub „ludzkości” znajdziemy w nich dwuznacznego „człowieka”, a w miejsce „samców i samic” najczęściej spotkamy „mężczyznę i kobietę”[5]Istnieją, rzecz jasna, chlubne wyjątki. W Biblii Poznańskiej i Biblii Paulistów zamiast „stworzył człowieka” mamy „stworzył ludzi”. W przekładzie dosłownym Biblii EIB … Continue reading.

Prawie połowa znanych mi anglojęzycznych tłumaczeń oddaje starohebrajskie אָדָם, ʾâḏâm zgodnie z kontekstem jako „ludzkość” lub „rodzaj ludzki”. Jednocześnie wszystkie one o wiele lepiej radzą sobie z tandemem rzeczowników זָכָר וּנְקֵבָה, zâḵâr ûnqēḇâ, proponując bardzo dobre „male and female”. Podążają one ścieżką wytyczoną przez przekłady starożytne: Targumy, Septuagintę i Wulgatę[6]W Septuagincie mamy ἄρσεν καὶ θῆλυ ἐποίησεν αὐτούς. W Wulgacie – masculum et feminam creavit eos. W tradycji targumicznej (Onkelos, Jonatan, Neofiti i … Continue reading.

W dzisiejszym opracowaniu przyjrzymy się brzmieniu starohebrajskiego oryginału oraz rozważymy, jak najwierniej przenieść jego sens na grunt naszego języka.

אָדָם, ʾâḏâm – pojedynczy człowiek czy rodzaj ludzki?

O tym kojarzonym przez wielu (za sprawą imienia Adam) terminie i jego etymologii pisałem kilka miesięcy temu, przy okazji analizy językowej słów użytych w wersie Rdz 2:7a.

Zaznaczyłem wtedy, że starohebrajski אָדָם, ʾâḏâm ma dwie główne gałęzie znaczeniowe:

  • אָדָם, ʾâḏâm jako jednostka – „człowiek” (również: „mężczyzna”)
  • אָדָם, ʾâḏâm jako zbiorowość, kolektyw – „rodzaj ludzki”, „gatunek ludzki”, „ludzkość”

Wśród znaczeń pomniejszych moglibyśmy wymienić: „osoba”, „ktoś, ktoś inny”, „Adam” – z tymi do czynienia mamy jedynie sporadycznie, w szczególnych kontekstach i nie są one istotne dla naszego rozważania.

No dobrze, jeśli więc sprawa rozgrywa się między dwoma centralnymi, wspomnianymi wyżej znaczeniami tego terminu, to w jaki sposób rozstrzygnąć, które z nich miał na myśli sam autor? Innymi słowy: czytamy tutaj o człowieku jako jednostce czy zbiorowości?

Pierwszą wskazówkę przemawiającą za rozumieniem אָדָם, ʾâḏâm jako zbiorowości odnajdujemy już wewnątrz naszego niewielkiego fragmentu, Rdz 1:26-28. Otóż, zarówno czasowniki[7]Czyli kolejno: „aby panowali” (hebr. וְיִרְדּוּ, wəjirdû), „bądźcie płodni” (hebr. פְּרוּ וּרְבוּ, pərû ûrḇû), „zaludniajcie” … Continue reading, jak i partykuła dopełnienia bliższego[8]W zdaniu Rdz 1:27c, „stworzył ich jako samce i samice” (hebr. זָכָר וּנְקֵבָה בָּרָא אֹתָם, zâḵâr ûnqēḇâ bârâʾ ʾōṯâm) spotykamy się z … Continue reading, odnoszące się do stwarzanego אָדָם, ʾâḏâm, „człowieka”, występują w gramatycznej liczbie mnogiej. Oznacza to zatem, że pisarz wykorzystał w Rdz 1 drugą z wyszczególnionych przed chwilą gałęzi semantycznych. Czego natomiast gramatyczne technikalia rozstrzygnąć tu nie mogą, to o jak wielkiej grupie jest mowa. Idźmy dalej.

Druga wskazówka wymaga spojrzenia na cały Rdz 1:1-2:4a z lotu ptaka. Jak wiemy, Heksaemeron w sposób kompleksowy opowiada o wydzieleniu kluczowych dla funkcjonowania starohebrajskiego kosmosu domen życia, a następnie o zapełnieniu tychże odpowiadającymi im mieszkańcami.

Przypomnę tylko, że czwartego dnia stworzone zostają ciała niebieskie, piątego istoty morskie i latające, a szóstego ziemianie, to jest zwierzęta lądowe różnego rodzaju oraz namiestnicy boskiej władzy – ludzie. Wszyscy ci mieszkańcy stanowią większe kolektywy, populacje, które niczym narybek Stwórca wpuszcza do poszczególnych siedlisk celem namnażania się i dalszego ich zapełniania (metafora ta, rzecz jasna, nie obejmuje ciał niebieskich).

Również uformowane trzeciego dnia rośliny wpisują się w tę zasadę. Pojawiają się bowiem w dwóch wielkich, systematyzujących grupach, tj. roślin zielnych (lub: roślin uprawnych, hebr. עֵשֶׂב מַזְרִיעַ זֶרַע, ʿēśeḇ mazrîaʿ zeraʿ) oraz roślin drzewiastych obradzających w owoce (hebr. עֵץ פְּרִי עֹשֶׂה פְּרִי, ʿēṣ pərî ʿōśe pərî), o czym czytamy w Rdz 1:11-12.

W niemalże wszystkich przypadkach hebrajski kosmograf używa na określenie tych skupisk fauny i flory rzeczowników kolektywnych – czyli takich, które wyrażają sens zbiorowości pomimo tego, że występują w gramatycznej liczbie pojedynczej. Takowych rzeczowników w Biblii hebrajskiej spotykamy wiele, w przeróżnych księgach i typach literatury, niemniej jednak w pierwszym opisie stworzenia spełniają one rolę szczególną. Dobór słownictwa jest – można by rzec – celowy i przemyślany.

Żeby nie być gołosłownym, wylistujmy sobie poniżej te populacje[9]W tym wywodzie pozwalam sobie na rozszerzenie słownikowego znaczenia słowa „populacja”. Używam go tu w znaczeniu każdego większego grona osobników (ożywionych lub nie) tego samego … Continue reading, mając w pamięci, że każda z nich w oryginale pojawia się pod postacią rzeczownika kolektywnego:

  • flora:
    • roślinność (hebr. דֶּשֶׁא, dešeʾ)
    • nasiona (hebr. זֶרַע, zeraʿ)
    • owoce (hebr. פְּרִי, pərî)
    • rośliny zielne, uprawne (hebr. עֵשֶׂב מַזְרִיעַ זֶרַע, ʿēśeḇ mazrîaʿ zeraʿ)
    • rośliny drzewiaste obradzające w owoce (hebr. עֵץ פְּרִי עֹשֶׂה פְּרִי, ʿēṣ pərî ʿōśe pərî)
  • fauna:
    • zwierzęta morskie (hebr. שֶׁרֶץ, šereṣ)
    • ryby (hebr. דָּגָה, dâḡâ)
    • zwierzęta latające (hebr. עוֹף, ʿôp̄)
    • istoty żyjące (hebr. נֶפֶשׁ חַיָּה, nep̄eš ḥajjâ)
    • zwierzęta udomowione, hodowlane (hebr. בְּהֵמָה, bəhēmâ)
    • zwierzęta małe, pełzające (hebr. רֶמֶשׂ, remeś)
    • zwierzęta dzikie, nieudomowione (hebr. חַיַּת הָאָרֶץ, ḥajjaṯ hâʾâreṣ)

Dokładnie w tej samej formie opisana zostaje kreacja pierwszych ludzi w Rdz 1:26-27. Pisarz i w tym przypadku stosuje rzeczowniki kolektywne dla zwerbalizowania swej myśli:

  • ludzkość, rodzaj ludzki (hebr. אָדָם, ʾādām)
  • samce, mężczyźni (hebr. זָכָר, zâḵâr)
  • samice, kobiety (hebr. נְקֵבָה, nəqēḇâ)

Podstawowa zasada jest klarowna: za każdym razem, gdy w Rdz 1:1-2:4a autor posługuje się rzeczownikiem kolektywnym, jego intencją jest wskazanie na większą zbiorowość reprezentantów danej populacji, a nie pojedyncze osobniki czy nawet ich pary. Możemy zatem wnioskować, że reguła ta aplikuje się również do Rdz 1:26-27.

Na marginesie zaznaczmy sobie jeszcze tę kwestię: obok kilkunastu wyżej wymienionych przypadków ujednoliconego zastosowania rzeczowników kolektywnych mamy dwa wyjątki.

Pierwszym są ciała niebieskie, które w Rdz 1:14 nazwane zostają zbiorowo „światłami, lampami, oświetlaczami” (hebr. מְאֹרֹת, məʾōrōṯ – l. mn. r. ż.). Brak wykorzystania rzeczownika w liczbie pojedynczej na oznaczenie kolektywu może wynikać z faktu, że zaledwie dwa wersy dalej autor potrzebuje tej liczby pojedynczej (tj. hebr. מָאוֹר, mâʾôr) do wyodrębnienia „światła większego” (hebr.הַמָּאוֹר הַגָּדֹל, hammâʾôr haggâḏōl) oraz „światła mniejszego” (hebr. הַמָּאוֹר הַקּטֹן, hammâʾôr haqqâṭōn), czyli słońca i księżyca. Jednocześnie nie mamy pewności, czy forma מָאוֹר, mâʾôr w ówczesnej hebrajszczyźnie w ogóle bywała stosowana jako rzeczownik zbiorowy – w przeciwieństwie do tych kilkunastu z powyższej listy, które pod taką właśnie postacią pojawiają się wielokrotnie.

Drugim wyjątkiem jest termin תַּנִּינִם, tannînim, „potwory morskie”, który w Rdz 1:21 figuruje w liczbie mnogiej. Pisarz biblijny mógł być w tym miejscu powodowany względami teologicznymi: nie stosując rzeczownika zbiorowego, unika tym samym pozostawienia w ciele tekstu słowa תַּנִּין, tannîn[10]Termin תַּנִּין, tannîn stawiany jest w jednym szeregu z imionami morskich smoków ze starohebrajskiego bestiariusza: Lewiatanem (hebr. לִוְיָתָן, liwjâṯân) i Rahabem (hebr. … Continue reading, czyli hebrajskiego ekwiwalentu ugaryckiego Tunnanu – imienia, które w mitologii kananejskiej nosił legendarny smok morski, znany nam z Cyklu o Baalu. W podobny sposób w całym Heksaemeronie kosmograf stroni od używania imion bóstw z podań ludów ościennych. I tak na przykład w Rdz 1:10 wystrzega się słowa יָם, jâm, „morze” w singularis (i to mimo tego, że kontekst gramatyczny sugerowałby zastosowanie rzeczownika właśnie w liczbie pojedynczej), które dla hebrajskojęzycznego słuchacza lub czytelnika brzmiałoby jak miano boga morza Jama – jednego z głównych antagonistów Baala w drodze po władzę nad kananejskim panteonem. Z kolei w Rdz 1:14-19 – fragmencie poświęconym stworzeniu ciał niebieskich w dniu czwartym – pomija on naturalne i oczywiste starohebrajskie terminy na „słońce” i „księżyc” (odpowiednio: שֶׁמֶשׁ, šemeš i יָרֵחַ, jârēaḥ), zastępując je opisowymi (i nieco cudacznymi): „światłem większym” (hebr. הַמָּאוֹר הַגָּדֹל, hammâʾôr haggâḏōl) oraz „światłem mniejszym” (hebr.הַמָּאוֹר הַקּטֹן, hammâʾôr haqqâṭōn). Motywacja ku temu jest dokładnie taka sama. Dzięki takiemu zabiegowi autorowi udaje się uniknąć w tekście słów, które jego rodakom przypominałyby imiona bogów solarnych i lunarnych z mitologii starowschodnich[11]W językach kananejskich imiona tychże zapisywane były identycznie jak w starohebrajskim, tj. שמש, šmš oraz ירח, jrḥ. Bogowie ci czczeni byli przez Kananejczyków, Fenicjan oraz w … Continue reading. „Bo żaden z nich nie jest godzien stanąć obok JHWH” – mogliby rzec starożytni Hebrajczycy.

Należy wyraźnie podkreślić, że wyjątki te nie negują sformułowanej przeze mnie wyżej zasady. Odstępstwo od reguły populacji ma miejsce wyłącznie na płaszczyźnie leksykalnej i nie wpływa na literacki zamysł opisu Rdz 1:1-2:4a. Pomimo tego, że w dwóch wyszczególnionych przypadkach kosmograf nie korzysta z rzeczowników kolektywnych, owe wielkie kolektywy stanowią logiczną implikację zaprezentowanej w tekście spójnej, fabularnej myśli. Zarówno ciała niebieskie, jak i „morskie potwory” (hebr. תַּנִּינִם, tannînim) przedstawione zostają jako pokaźne grupy, konsolidujące przedstawicieli tego samego typu.

זָכָר וּנְקֵבָה, zâḵâr ûnqēḇâ – „mężczyzna i kobieta” czy „samce i samice”?

Trzecią wskazówką przemawiającą za rozumieniem אָדָם, ʾādām, „ludzi” w Rdz 1:26-28 jako większej populacji jest tandem rzeczowników זָכָר, zâḵâr i נְקֵבָה, nəqēḇâ w zdaniu Rdz 1:27c – „stworzył ich jako samców i samice” (hebr.זָכָר וּנְקֵבָה בָּרָא אֹתָם, zâḵâr ûnqēḇâ bârâʾ ʾōṯâm).

א כז’ וַיִּבְרָ֨א אֱלֹהִ֤ים׀ אֶת־הָֽאָדָם֙ בְּצַלְמֹ֔ו בְּצֶ֥לֶם אֱלֹהִ֖ים בָּרָ֣א אֹתֹ֑ו זָכָ֥ר וּנְקֵבָ֖ה בָּרָ֥א אֹתָֽם׃ כח’ וַיְבָ֣רֶךְ אֹתָם֮ אֱלֹהִים֒ וַיֹּ֨אמֶר לָהֶ֜ם אֱלֹהִ֗ים פְּר֥וּ וּרְב֛וּ וּמִלְא֥וּ אֶת־הָאָ֖רֶץ וְכִבְשֻׁ֑הָ וּרְד֞וּ בִּדְגַ֤ת הַיָּם֙ וּבְעֹ֣וף הַשָּׁמַ֔יִם וּבְכָל־חַיָּ֖ה הָֽרֹמֶ֥שֶׂת עַל־הָאָֽרֶץ׃

Rdz 1:27 Stworzył więc Bóg rodzaj ludzki na swój obraz. Na obraz boski go stworzył. Stworzył ich jako samców i samice. 28 Potem ich pobłogosławił: „Bądźcie płodni. Zaludniajcie ziemię i podporządkowujcie ją sobie. Panujcie też nad rybami w morzu, nad ptakami na niebie i nad wszelkimi zwierzętami poruszającymi się po lądzie.

Z pewnością zwróciliście już uwagę, że zdecydowałem się tutaj na nieco mniej elegancki i zdecydowanie mniej tradycyjny przekład – ale bezdyskusyjnie bliższy brzmieniu oryginału. Dzieje się tak, ponieważ rzeczowniki זָכָר וּנְקֵבָה, zâḵâr ûnqēḇâ odnoszą się explicite do płciowości praludzi – do żeńskiego i męskiego pierwiastka, które gwarantują namnażanie się kolejnych przedstawicieli gatunku, a w konsekwencji umożliwiają rozszerzanie sprawowania władzy nad ziemią i jej mieszkańcami, zgodnie z boskim przykazem z Rdz 1:28.

זָכָר, zâḵâr – „samiec, osobnik płci męskiej, mężczyzna”

Termin זָכָר, zâḵâr pojawia się w Biblii hebrajskiej stosunkowo często, bo przeszło osiemdziesiąt razy. Stosowany jest przede wszystkim jako precyzyjne wskazanie osobnika płci męskiej (zwierzęcia lub człowieka), najczęściej w kontekstach kultycznych, w tym przepisach dotyczących składania ofiar dla JHWH z samca (zwierzęcia lub człowieka), prawach powiązanych z obrzezaniem, regulacjach poświęconych czystości i nieczystości rytualnej – a więc w obszarach wyjątkowo istotnych dla środowiska kapłańskiego, które to środowisko nadawało ostatnie szlify i koloryt nie tylko pradziejom biblijnym (Rdz 1-11), ale i całemu Pięcioksięgowi. זָכָר, zâḵâr używany jest także w kontekstach wojennych, w tym w obrębie nakazów eksterminacji ludności cywilnej, gdzie służy na przykład jako oznaczenie „małych chłopców” (dosł. „osobników płci męskiej wśród dzieciaczków”, hebr. זָכָר בַּטָּף, zâḵâr baṭṭâp̄) oraz „kobiet, które nie współżyły z mężczyzną” (dosł. „z samcem”).

Starohebrajskie זָכָר, zâḵâr pochodzi z rdzenia זכר, zkr (zajin-kaf-resz), powszechnego w wielu językach z tej rodziny. Omawiany tu wyraz ma swoje odpowiedniki w całym szeregu języków semickich:

  • w akadyjskim: zikâru, zikru, „samiec”
  • w dialektach aramejskich: דִּכְרָא, diḵrâʾ, „penis, samiec, mężczyzna”
  • w syriackim: דֶּכְרָא, deḵrâ, „samiec, baran”
  • w arabskim: ذَكَر, ḏakar, „penis, samiec”
  • w ugaryckim: dakaru, „mężczyzna”

Wedle najlepszych rekonstrukcji etymologicznych znaczeniem bazowym, stojącym za wszystkimi powyższymi terminami jest „fallus, męski członek”. Z kolei pokrewne korzenie wyrazowe mogą mieć swój źródłosłów w protosemickim *zkr, „przekłuwać, nakłuwać, przebijać”[12]Trudno jest ostatecznie zawyrokować, czy akadyjski rdzeń zaqāru, „budować wzwyż, być wysokim, sterczeć, wystawać” i wywodzące się z niego słowo ziqquratu, … Continue reading.

נְקֵבָה, nəqēḇâ – „samica, przedstawicielka płci żeńskiej, kobieta”

Drugą połowę naszego tandemu stanowi starohebrajskie słowo נְקֵבָה, nəqēḇâ, które w Starym Testamencie występuje znacznie rzadziej niż przeanalizowane wyżej זָכָר, zâḵâr, choć w bardzo podobnych kontekstach. Używane jest ono w przepisach kapłańskich jako ścisłe określenie samicy człowieka lub zwierzęcia, w ramach zapisów prawnych dotyczących czystości rytualnej, połogu, ofiar rzeźnych, wykupu z permanentnego poświęcenia dla JHWH czy wreszcie nakazu wymordowania ludności cywilnej.

W językach semickich odnajdujemy następujące rdzenie i wyrazy pokrewne:

  • w akadyjskim: (1) naqbu, „dolina, głębina, źródło (wody)”, (2) naqābu, „zdeflorować, pozbawić dziewictwa, zgwałcić”
  • w aramejskim: (1) נְקֻבְּתָא, nəqubṯâʾ, „samica, kobieta”, (2) נֶקְבָּא, neqbâʾ, „dziura, dół”, (3) נְקַב, nəqaḇ, „przebijać, przewiercać, przedziurawiać”
  • w syriackim: ܢܶܩܒܬܳܐ, neqbəṯâʾ, „samica, kobieta”
  • w arabskim: (1) نَقَبَ, naqaba, „kopać (dziurę), wydrążać, przekłuwać, przebijać”, (2) نَقْب, naqb, „tunel, wąskie przejście”

W hebrajszczyźnie biblijnej z rdzenia נקב, nqb (nun-qof-bet) pochodzą również:

  • נֶקֶב, neqeḇ – „dziura, gniazdo (na klejnot)” lub „kopalnia, podziemne przejście”
  • נִקְבָּה, niqbâ – „tunel, przejście”[13]Ściśle rzecz ujmując, słowo to nie występuje w żadnej z ksiąg Biblii hebrajskiej, niemniej jednak pochodzi z czasów biblijnych. Pojawia się w pierwszej linijce słynnej Inskrypcji Siloe.
  • מַקֶּבֶת, maqqeḇeṯ[14]Niektórych może zdziwić nieobecność rdzennej spółgłoski nun w tym wyrazie. Wynika to z faktu, że należy ona do grona spółgłosek słabych, które mają tendencję do zanikania w