Posts tagged "masoreci"

Wy pytacie, ja odpowiadam (cz. II)

Czy tłumaczenia fragmentów biblijnych są twojego autorstwa?

Zgadza się – wszystkie te, które w oryginale spisane są w języku hebrajskim oraz aramejskim. Nie wliczają się w to przypadki, gdy w danym celu cytuję jakieś polskie lub zagraniczne tłumaczenie – wtedy zawsze to zaznaczam.

Samodzielnie nie tłumaczę natomiast tekstów greckich (a więc Septuaginty i pism nowotestamentowych). Greką klasyczną i koinè operuję na poziomie użytkowym, ale ponieważ nie jestem grecystą, nie czuję się wystarczająco kompetentny, by proponować przekłady własne.

Co to znaczy, że Adam „poznał” Ewę w Rdz 4:1?

Ileż to już słów wypowiedziano z kościelnych mównic, ambon i kazalnic na temat duchowej głębi „poznania się” dwójki Pierwszych Ludzi, Adama i Ewy. Mówię oczywiście o pierwszej części wersu Rdz 4:1, podniesionym w pytaniu.

Zobaczmy najpierw, jak fragment ten oddawany jest w starszych (choć nie wszystkich) przekładach Biblii. Poniżej reprezentatywne dla tej grupy tłumaczenie Biblii Gdańskiej:

ד א’ וְהָ֣אָדָ֔ם יָדַ֖ע אֶת־חַוָּ֣ה אִשְׁתֹּ֑ו וַתַּ֨הַר֙ וַתֵּ֣לֶד אֶת־קַ֔יִן וַתֹּ֕אמֶר קָנִ֥יתִי אִ֖ישׁ אֶת־יְהוָֽה׃

Rdz 4:1 Potem Adam poznał Ewę, żonę swoję, która poczęła i porodziła Kaina, i rzekła: Otrzymałam męża od Pana.

Zaznaczone na czerwono słowo to forma dokonana 3. os. l. poj. czasownika prostego z rdzenia ידע, jdʿ (jod-dalet-ajin) o zakresie znaczeniowym „poznać, pojąć, zaznajomić się, wiedzieć”. Terminy pokrewne do hebrajskiego ידע, jdʿ występują w całym szeregu języków semickich, w tym w akadyjskim, ugaryckim, fenickim, aramejskim, arabskim oraz etiopskim.

Z kościelnych pulpitów oraz w niczym nieskrępowanej twórczości internetowej mówi i pisze się o tym fragmencie mniej więcej tak: że „Adam był w fizycznej i duchowej bliskości z Ewą”, że „wszedł z nią w szczególną, głęboką relację”, że „doświadczył z Ewą małżeństwa”, że „przebywał z nią, aby ją głęboko poznać” albo że „nie chodzi tutaj o bliskość ciał, ale osób”. Nic z tych rzeczy – wszystkie te opcje niepotrzebnie przeduchawiają brzmienie tekstu hebrajskiego.

Większość z Was prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy, że ów czasownik יָדַע, jâḏaʿ używany jest również w następujących kontekstach:

  • jako wyrażenie chęci zgwałcenia nowo przybyłych gości w domu Lota przez mieszkańców Sodomy (Rdz 19:5)
  • jako określenie współżycia Judy (jednego z synów Jakuba-Izraela) ze swoją synową Tamar udającą prostytutkę (Rdz 38:26)
  • na oznaczenie bestialskiego, zbiorowego gwałtu na młodej dziewczynie w Gibei (Sdz 19:25)

Rozumiemy więc, że słowo יָדַע, jâḏaʿ nie zawiera w sobie nic intymnego, nic dojrzałego i nic świętego[1]Nie pozostawiajmy tutaj niedomówień: we wszystkich innych wystąpieniach, w których kontekst wskazuje na współżycie seksualne, czasownik יָדַע, jâḏaʿ nie jest powiązany z przemocą … Continue reading.

O co tutaj w takim razie chodzi? Skąd taki dobór terminu w Rdz 4:1?

Odpowiedź jest dość prosta: czasownik יָדַע, jâḏaʿ, „poznał” w Rdz 4:1 oraz we wszystkich wymienionych powyżej miejscach jest eufemizmem – w taki sposób dobranym terminem lub wyrażeniem, aby zamaskować lub zmiękczyć pierwotną postać tekstu, która dla autora lub (bardziej prawdopodobne) redaktora była nie do zaakceptowania z powodów kulturowych lub religijnych.

Równoległe do starohebrajskiego ידע, jdʿ czasowniki w językach pokrewnych także pełnią funkcję eufemizmów. Mam tu na myśli akadyjskie idû oraz lamādu (ten drugi użyty jest eufemistycznie w słynnym Kodeksie Hammurabiego), a także arabski czasownik عَرَفَ‎, ʿarafa. Wszystkie one oznaczają „poznawanie, zaznajamianie się”, ale równocześnie bywają wykorzystywane jako eufemistyczny substytut mniej pożądanych, uznanych za zbyt bezpośrednie określeń na akt seksualny.

Eufemizmy są powszechnie stosowanym narzędziem w Biblii hebrajskiej. Obiektem tejże eufemizacji zostają najczęściej sfery załatwiania potrzeb fizjologicznych oraz właśnie seksualności człowieka.

Summa summarum, wers Rdz 4:1 możemy spokojnie tłumaczyć w następujący sposób:

ד א’ וְהָ֣אָדָ֔ם יָדַ֖ע אֶת־חַוָּ֣ה אִשְׁתֹּ֑ו וַתַּ֨הַר֙ וַתֵּ֣לֶד אֶת־קַ֔יִן וַתֹּ֕אמֶר קָנִ֥יתִי אִ֖ישׁ אֶת־יְהוָֽה׃

Rdz 4:1 Adam współżył[2]Lub: „spał ze swoją żoną”, „uprawiał seks ze swoją żoną”. ze swoją żoną Ewą – ta zaszła w ciążę i urodziła Kaina. Rzekła wtedy: „Stworzyłam mężczyznę tak jak JHWH!”[3]Lub: „stworzyłam człowieka za sprawą JHWH!”..

Myślę, że utemperowana tu kościelno-internetowa legenda jest świetnym przykładem tego, że czasem fragmentaryczna wiedza bywa szkodliwsza niż jej całkowity brak.

Dlaczego dnia drugiego pominięta została formuła „to było dobre” w opisie stworzenia świata i jego mieszkańców? Czy oznacza to, że drugi dzień był w jakiś sposób gorszy?

Pytanie to pojawiło się w różnych grupach i w różnych formach po opublikowaniu opracowania Opis stworzenia świata jako dyptyk.

„To było dobre” jest rodzajem potwierdzenia, wyrażeniem aprobaty – pieczęcią postawioną przez samego Stwórcę przy sprawozdaniu z każdego dnia pracy. „Zrobiłem dobrą robotę” – zdaje się mówić ustami hebrajskiego autora.

Jeśli prześledzimy uważnie kolejne wersy Heksaemeronu zobaczymy, że w dniu drugim rzeczywiście tej formuły-afirmacji brakuje[4]Formuła afirmacyjna „było to dobre” pojawia się w Rdz 1:4, 1:10, 1:12, 1:18, 1:21, 1:25 i 1:31 (w wersie ostatnim w formie „bardzo dobre”) – w sumie siedem razy..

Na przestrzeni wieków proponowano różne interpretacje wyjaśniające brak tego krążącego w powszechnej świadomości zdania. Zdecydowana większość tychże wprowadza do spójnego, zamkniętego opisu stworzenia świata jakieś ciało obce – teologiczną lub egzegetyczną koncepcję z innej księgi Starego Testamentu lub nawet z czasów późniejszych (na przykład chrześcijańskich). W tradycji żydowskiej można spotkać się z wytłumaczeniem, że tego samego dnia Bóg stworzył również Szeol (czyli zaświaty, grób, miejsce bytowania zmarłych)[5]Co ciekawe, nigdzie w Starym Testamencie nie jest wprost wyartykułowane, że twórcą Szeolu jest hebrajski Bóg.. Z kolei w tradycji chrześcijańskiej, która znacząco rozwinęła religijny koncept Szatana jako boskiego arcywroga, przewija się interpretacja jakoby właśnie drugiego dnia przeciwko JHWH mieli zbuntować się aniołowie.

Jestem przekonany, że powód tego pominięcia był zupełnie inny.

Kilka tygodni temu, gdy pisałem o literackich strukturach wplecionych w opis stworzenia świata w Rdz 1:1-2:4a, jedną z sekcji poświęciłem systemowi siódemek, który dla hebrajskiego kosmografa był na tyle istotny, że zdecydował się on oprzeć na nim szereg mniejszych i większych elementów tegoż opisu. Dokładnie w takim kontekście należy rozpatrywać kwestię nieogłoszonego „to było dobre” dnia drugiego.

Ponieważ w trzecim i szóstym dniu stworzenia (jeszcze przed sobotnim odpoczynkiem) Stwórca proklamuje monumentalne „to było dobre” po dwa razy[6]Boska akceptacja wykonanego dzieła w końcowych dniach każdej triady dni, które koncentrują się na ziemi i życiu na niej, zwerbalizowana jest dwukrotnie. Dnia trzeciego – po wyłonieniu … Continue reading, pisarz biblijny – aby zachować siedmiokrotne wystąpienie tejże formuły w ramach passusu Rdz 1:1-2:4a – pozbywa się jej w dniu drugim.

Praktycznie identyczna sytuacja ma miejsce w przypadku formuły „tak też się stało” (hebr. וַיְהִי־כֵן, wajhî-ḵēn), bo występuje ona siedem razy, po dwa razy dnia trzeciego i szóstego – opuszczona jest natomiast w dniu piątym.

Myślę, że kosmograf liczył na dojrzałość swoich słuchaczy i czytelników, którzy rozumieli, że intencją bynajmniej nie jest stygmatyzowanie dnia drugiego (lub któregoś innego w przypadku pozostałych formuł) – ale właśnie zachowanie konstrukcji siedmiokrotności. Nie zapominajmy, że na sam koniec procesu kreacji, Bóg Izraela spogląda na całe dotychczasowe dzieło i stwierdza, że „wszystko to jest bardzo dobre”. Oznacza to, że ta boska pieczątka jakości aplikuje się również do dnia drugiego.

א לא’ וַיַּ֤רְא אֱלֹהִים֙ אֶת־כָּל־אֲשֶׁ֣ר עָשָׂ֔ה וְהִנֵּה־טֹ֖וב מְאֹ֑ד וַֽיְהִי־עֶ֥רֶב וַֽיְהִי־בֹ֖קֶר יֹ֥ום הַשִּׁשִּֽׁי׃

Rdz 1:31 Wówczas Bóg obejrzał wszystko to, co stworzył – było to bardzo dobre. Zapadł wieczór, potem poranek – dzień szósty.

Co z pewnością zainteresuje niektórych, w Septuagincie ilość afirmacji „to było dobre” zostaje zmieniona – zamiast siedmiu wystąpień mamy ich osiem. Tłumaczom najwyraźniej zależało bardziej na tym, żeby pojawiła się ona każdego dnia niż na trzymaniu się doskonałej siódemki. W tradycji targumicznej oraz w Pięcioksięgu Samarytańskim układ formuł pozostaje identyczny jak w tekście masoreckim.

Jak rozróżniać typy samogłoski szwa? Kiedy ją wymawiać a kiedy nie?

Z takim zapytaniem i prośbą o pomoc zwrócił się na skrzynkę Nie/biblijnego czytelnik, który uczy się opisu stworzenia świata po hebrajsku. Poniższe wyjaśnienie zainteresuje wszystkich tych, którzy uczą się hebrajskiego biblijnego, hebrajskiego współczesnego oraz tych, którzy po prostu gustują w analizach gramatycznych.

Uściślając, pytanie dotyczyło trzech konkretnych słów występujących w opisie Rdz 1:1-2:4a: dlaczego לַיְלָה wymawiamy jako lajla, הָיְתָה jako hajta, ale וַיְהִי już jako wajehi?

Rozpocznijmy w ten sposób: każdy z tych przypadków jest inny i aplikują się do niego inne zasady i wyjątki.

Przypadek pierwszy – לַיְלָה, lajlâ

W tym miejscu sprawa jest dość klarowna. Patach jest samogłoską krótką, co równocześnie oznacza, że sylaba לַי, laj jest sylabą zamkniętą. Zgodnie z zasadą, szwa następujące zaraz po sylabie zamkniętej zawsze jest spoczywające – a więc i niewymawiane. Dlatego powiemy lajlâ a nie lajəlâ[7]Znak /ə/ w transkrypcji akademickiej używany jest na oznaczenie szwa ruchomego, realizowanego jako krótka głoska /e/..

Przy najprostszych scenariuszach samogłoskowych bardzo pomaga następująca zasada: po samogłosce krótkiej szwa jest spoczywające, natomiast po samogłosce długiej szwa jest ruchome. Niestety od tej zasady istnieją wyjątki.

Przypadek drugi – הָיְתָה, hâjəṯâ

Prawda jest taka, że wymowa hajta z perspektywy zasad gramatyki hebrajszczyzny biblijnej jest błędna. Prawidłowo czasownik הָיְתָה powinien być wymawiany hâjəṯâ (w formie uproszczonej: hajeta).

Mamy wszystkie potrzebne wskazówki, żeby zidentyfikować szwa w czasowniku הָיְתָה, hâjəṯâ jako ruchome (a więc wymawiane):

  • Samogłoską w sylabie poprzedzającej szwa jest kamac (a dokładniej: kamac gadol), czyli samogłoska długa[8]Sylaba, która opatrzona jest samogłoską długą to sylaba otwarta. Z tego powodu podział czasownika הָיְתָה, hâjəṯâ na sylaby wygląda następująco: הָ-יְ-תָה, hâ-jə-ṯâ. … Continue reading.
  • Spółgłoska taw (trzecia litera tego wyrazu) po sylabie otwartej zachowuje wymowę szczelinową (dlatego pojawia się bez dageszu, niewielkiej kropeczki w środku litery). Gdyby literę taw w tym miejscu poprzedzało szwa spoczywające (niewymawiane), a więc i sylaba zamknięta – taw byłoby zapisane z dageszem na oznaczenie wymowy zwarto-wybuchowej[9]Spółgłoskę taw wymawiano kiedyś na dwa sposoby, zależnie od kontekstu morfologiczno-fonetycznego, w jakim się znajdowała. Wariant zwarto-wybuchowy to nasze polskie /t/ – na przykład w … Continue reading

Skąd więc wymowa hajta? Odpowiedź brzmi: tak się utarło.

W hebrajszczyźnie izraelskiej w takich przypadkach przyjęło się nie wymawiać szwa (pomimo tego, że formalnie jest to szwa ruchome). Zadziało się tak pod wpływem dominującej wymowy aszkenazyjskiej i to w dodatku pomimo decyzji Komitetu Języka Hebrajskiego (poprzednika dzisiejszej Akademii Języka Hebrajskiego) z roku 1948, zgodnie z którą obowiązującą tradycją wymowy miała być tradycja sefardyjska – a w tej wszystkie szwa ruchome realizuje się bardzo dokładnie[10]Gdyby wymowa sefardyjska rzeczywiście przeważyła, w dzisiejszym hebrajskim mówilibyśmy: הייתה, hajeta (zamiast: hajta)כתבו, katewu (zamiast: katwu)לומדים, lomedim (zamiast: … Continue reading Tymczasem język – nie oglądając się na żaden komitet czy akademię – poszedł swoją własną drogą.

Ostatecznie ów uzus językowy – czyli model funkcjonowania języka w praktyce (w przeciwieństwie do modelu normatywnego) – wpłynął także na wymowę hebrajszczyzny biblijnej, zarówno w samym Izraelu, jak i w świecie akademickim.

Jeśli więc zależy nam na ścisłym trzymaniu się zasad wokalizacji masoreckiej, czasownik הָיְתָה powinniśmy wymawiać hâjəṯâ (w formie uproszczonej hajeta). Pamiętajmy jednocześnie, aby nadmierne przykładanie uwagi do tak zwanej prawidłowej wymowy (lub tym bardziej tej rekonstruowanej) nie stało się kulą u nogi w nauce – nie przełoży się to na głębsze rozumienie tekstu oryginalnego.

Przypadek trzeci – וַיְהִי, wajhî

Ten kazus jest najbardziej złożony – przejdziemy sobie przez niego powoli, krok po kroku, wyjaśniając kolejne składające się na niego elementy.

Przede wszystkim, cóż to za słowo i cóż to za forma? וַיְהִי, wajhî to 3 os. l. poj. formy wajjiqtol[11]Wajjiqtol to utarty w językoznawstwie hebrajskim termin na formę czasownika wyrażającego (przede wszystkim) czas przeszły historyczny. Takie formy wajjiqtol łączą się w całe sekwencje … Continue reading czasownika prostego z rdzenia היה, hjh (he-jod-he), „być, zaistnieć, stawać się”.

Formy wajjiqtol składają się z:

  • ze spójnika waw na samym początku
  • z samogłoski patach umieszczonej pod spójnikiem waw
  • z podwojonego przez dagesz prefiksu wskazującego osobę wykonującą czynność
  • z (najczęściej) trójspółgłoskowego rdzenia wyrazowego
  • w przypadku niektórych osób czasownika na końcu dostawiany jest również sufiks osobowy

Przykłady czasowników w wajjiqtol z pierwszych wersów Heksaemeronu:

  • וַיֹּאמֶר, wajjōmer, „powiedział, rzekł, oznajmił, stwierdził” (Rdz 1:3)
  • וַיַּרְא, wajjarʾ, „ujrzał, zobaczył, uznał” (Rdz 1:4)
  • וַיַּבְדֵּל, wajjaḇdēl, „rozdzielił, odseparował” (Rdz 1:4)

Zwróćmy uwagę na powtarzające się człony: początek czasownika w formie wa (czyli waw z samogłoską patach), podwojona spógłoska jod (prefiks 3. os. l. poj.) oraz zawsze wymawiana spółgłoska występująca po jod.

Dlaczego więc וַיְהִי, wajhî wygląda inaczej od standardowego wajjiqtolu?

Primo, וַיְהִי, wajhî jest tak zwaną formą skróconą – brakuje w nim końcowej litery he. To cecha charakterystyczna wszystkich czasowników, których trzecią spółgłoską rdzenną jest właśnie he. Z tą samą sytuacją spotykamy się przy czasowniku וַיַּרְא, wajjarʾ z listy powyżej, który kończy się na alef, pomimo tego, że trzecią literą korzenia jest he (cały rdzeń to ראה, rʾh, resz-alef-he[12]Ściśle rzecz biorąc, rdzenie takie jak ראה, rʾh czy היה, hjh w miejsce trzeciej spółgłoski mają de facto literę jod (a nie literę he) – uaktywnia się ona wyraźnie w deklinacji … Continue reading).

Secundo, mamy do czynienia z ważnym wyjątkiem: spółgłoski z grupy וילמנס”ק (waw, jod, lamed, mem, nun, samech, qof) mają tę szczególną właściwość, że w sytuacjach, gdy powinny przyjąć dagesz, ale jednocześnie stoi pod nimi szwa ruchome – owe litery dageszu nie przyjmują, a szwa zmienia się w szwa średnie[13]Szwa średnie nie jest trzecim wariantem wymowy szwa, ale pewną wydzieloną sytuacją gramatyczną, w której szwa może się znaleźć. Przeważnie utożsamiane jest ze szwa spoczywającym – … Continue reading, które przeważnie nie jest wymawiane. Nasze וַיְהִי, wajhî podpada po ten wyjątek[14]Forma jiqtol (wyrażająca aspekt niedokonany) tegoż czasownika ma postać יְהִי, jəhî, a zatem spełnia warunki omawianego wyjątku: mamy spółgłoskę jod, pod którą stoi szwa ruchome.. Oznacza to, że spółgłoska jod traci standardowe dla formy wajjiqtol podwojenie, a szwa nie jest wymawiane – stąd wajhî a nie wajehi.

Dlaczego w Rdz 1:16 słowo לַיְלָה, „noc” ma samogłoskę patach, a w Rdz 1:14 to samo słowo zapisane jest z samogłoską kamac?

Jest to drugie pytanie stricte językoznawcze od tego samego czytelnika. Zainteresuje ono wszystkich tych, którzy uczą się hebrajskiego biblijnego, a także pasjonatów kultury i tradycji żydowskiej.

Standardowa forma zapisania terminu לַיְלָה, lajlâ, „noc” (w wymowie uproszczonej: lajla) to ta z samogłoską patach (poprzeczną kreseczką) pod pierwszą spółgłoską lamed. Pod taką postacią pojawia się w Rdz 1:16 (i ogromnej liczbie innych miejsc):

א יו’ וַיַּ֣עַשׂ אֱלֹהִ֔ים אֶת־שְׁנֵ֥י הַמְּאֹרֹ֖ת הַגְּדֹלִ֑ים אֶת־הַמָּאֹ֤ור הַגָּדֹל֙ לְמֶמְשֶׁ֣לֶת הַיֹּ֔ום וְאֶת־הַמָּאֹ֤ור הַקָּטֹן֙ לְמֶמְשֶׁ֣לֶת הַלַּ֔יְלָה וְאֵ֖ת הַכֹּוכָבִֽים׃

Rdz 1:16 wajjaʿaś ʾĕlōhîm ʾeṯ-šənē hamməʾōrōṯ haggəḏōlîm ʾeṯ-hammâʾôr haggâḏōl ləmemšeleṯ hajjôm wəʾeṯ-hammâʾôr haqqâṭōn ləmemšeleṯ hallajlâ wəʾeṯ hakkôḵâḇîm

W powyższym wersie do לַיְלָה, lajlâ doklejony jest przedimek określoności הַ, ha (czyli coś na kształt angielskiego rodzajnika the, choć z szerszym wachlarzem funkcji), który swoim zwyczajem podwaja następującą pod nim spółgłoskę – stąd הַלַּיְלָה, hallajlâ, a nie jedynie ha-lajlâ.

W Rdz 1:14, jak zauważył sam czytelnik, omawiany rzeczownik faktycznie występuje w odrobinę zmodyfikowanej formie, tj. zamiast samogłoski patach pod literą lamed stoi kamac:

א יד’ וַיֹּ֣אמֶר אֱלֹהִ֗ים יְהִ֤י מְאֹרֹת֙ בִּרְקִ֣יעַ הַשָּׁמַ֔יִם לְהַבְדִּ֕יל בֵּ֥ין הַיֹּ֖ום וּבֵ֣ין הַלָּ֑יְלָה וְהָי֤וּ לְאֹתֹת֙ וּלְמֹ֣ועֲדִ֔ים וּלְיָמִ֖ים וְשָׁנִֽים׃

Rdz 1:14 wajjōʾmer ʾĕlōhîm jəhî məʾōrōṯ birqîaʿ haššâmajim ləhaḇdîl bēn hajjôm ûḇēn hallâjlâ wəhâjû ləʾōṯōṯ ûləmôʿăḏîm ûləjâmîm wəšânîm

W zapisie hebrajskim warianty te różnią się jedynie dodatkową, maciupeńką, pionową kreseczką w przypadku kamacu. W transkrypcji widzimy przejście z fonemu /a/ (czyli formy standardowej) do fonemu /â/. W dzisiejszej hebrajszczyźnie obie te głoski wymawiane są dokładnie tak samo (uczący się hebrajskiego biblijnego również podążają tą ścieżką), niemniej jednak drzewiej, w wiekach średnich wymawiane spółgłoski różniły się barwą[15]Wynika to z badań porównawczych prowadzonych nad ogromną ilością rękopisów oraz różnych tradycji masoreckich. Trzeba zaznaczyć, że masorecki system zapisu samogłosek pojawia się gdzieś … Continue reading.

Przechodzimy więc do odpowiedzi na pytanie: z czego wynika ta zmiana samogłoski?

Otóż bierze się ona z akcentu, który pada dokładnie na tę sylabę (tj. לָי, lâj). W tym przypadku jest to akcent atnach (czapeczka z antenką po lewej stronie kamacu) – mocny akcent rozdzielający, drugi w drabince ważności w złożonym systemie masoreckiej tradycji kantylacji.

Z racji swojej siły, padający na sylabę לָי, lâj akcent atnach modyfikuje jej jakość fonetyczną[16]Rzecz jasna, to nie jedyna sytuacja gramatyczna, w wyniku której dochodzi do przekształceń samogłosek. Prawdę mówiąc, jest ich całkiem sporo.. W konsekwencji słowo לַיְלָה, lajlâ przepoczwarza się w formę pauzalną לָיְלָה, lâjlâ.

Co to oznacza dla zwykłego zjadacza chleba? Absolutnie nic. Różnica ta nie powoduje jakichkolwiek zmian w znaczeniu takiego akcentowanego słowa. Nie prowadzi też ona do żadnych przekształceń w składni zdania. Wystarczy, że uczący się będzie miał świadomość, że do takich modyfikacji może dochodzić.

Podsumowując, chciałbym podkreślić, że masorecki system akcentowy nie jest istotny dla prawidłowego odczytania tekstu hebrajskiego. Niektórzy próbują go czasem używać jako rodzaju interpunkcji w celu rozstrzygnięcia spornych miejsc w egzegezie – jest to błędne założenie. System ten służył (i dalej służy) wyłącznie jako pomoc przy kantylacji Pisma (czyli odczytywania go na głos z charakterystycznym zaśpiewem) i odzwierciedla nie tyle logikę składniową danego fragmentu, co podział tegoż na elementy, które należy kantylować jednym tchem oraz na te, po których trzeba wykonać krótszą lub dłuższą pauzę, aby zaczerpnąć powietrza.

Na tym kanale YT możecie odsłuchać kantylowane odczytanie passusu Rdz 18:1-5 w tradycji sefardyjskiej jerozolimskiej w wykonaniu profesjonalnego chazana (kantora, śpiewaka). Koniecznie załóżcie słuchawki. Śledząc podświetlony tekst, zwróćcie uwagę, w jakich miejscach chazan nabiera powietrza.

Źródło obrazu: ©Full_Chok | stock.adobe.com

Przypisy

Przypisy
1 Nie pozostawiajmy tutaj niedomówień: we wszystkich innych wystąpieniach, w których kontekst wskazuje na współżycie seksualne, czasownik יָדַע, jâḏaʿ nie jest powiązany z przemocą – nazywa czynność uprawiania seksu w zupełnie neutralnych relacjach (na przykład pożycia małżeńskiego).
2 Lub: „spał ze swoją żoną”, „uprawiał seks ze swoją żoną”.
3 Lub: „stworzyłam człowieka za sprawą JHWH!”.
4 Formuła afirmacyjna „było to dobre” pojawia się w Rdz 1:4, 1:10, 1:12, 1:18, 1:21, 1:25 i 1:31 (w wersie ostatnim w formie „bardzo dobre”) – w sumie siedem razy.
5 Co ciekawe, nigdzie w Starym Testamencie nie jest wprost wyartykułowane, że twórcą Szeolu jest hebrajski Bóg.
6 Boska akceptacja wykonanego dzieła w końcowych dniach każdej triady dni, które koncentrują się na ziemi i życiu na niej, zwerbalizowana jest dwukrotnie. Dnia trzeciego – po wyłonieniu suchego lądu spośród toni oceanicznej oraz po obsypaniu tejże ziemi zieloną roślinnością. Dnia szóstego – najpierw po stworzeniu wszelkiego rodzaju zwierząt lądowych, a następnie już po powołaniu do życia praludzkości, wskazaniu wszystkim istotom źródeł pożywienia i niejako wprawieniu w ruch wielkiej machiny życia.
7 Znak /ə/ w transkrypcji akademickiej używany jest na oznaczenie szwa ruchomego, realizowanego jako krótka głoska /e/.
8 Sylaba, która opatrzona jest samogłoską długą to sylaba otwarta. Z tego powodu podział czasownika הָיְתָה, hâjəṯâ na sylaby wygląda następująco: הָ-יְ-תָה, hâ-jə-ṯâ. W takiej sytuacji szwa pod spółgłoską jod musi być wymówione.
9 Spółgłoskę taw wymawiano kiedyś na dwa sposoby, zależnie od kontekstu morfologiczno-fonetycznego, w jakim się znajdowała. Wariant zwarto-wybuchowy to nasze polskie /t/ – na przykład w słowach „trawa” i „komplet”. Wariant szczelinowy z kolei to angielskie /th/, jak w wyrazach „thought” i „healthy”. W masoreckiej tradycji tyberiadzkiej istniało sześć spółgłosek, które wymawiano w dwóch wariantach (zwarto-wybuchowym i szczelinowym). Były to bet, gimel, dalet, kaf, pe, taw (mnemotechnicznie: בגדכפ”ת, begadkefat).
10

Gdyby wymowa sefardyjska rzeczywiście przeważyła, w dzisiejszym hebrajskim mówilibyśmy:

  • הייתה, hajeta (zamiast: hajta)
  • כתבו, katewu (zamiast: katwu)
  • לומדים, lomedim (zamiast: lomdim).
11 Wajjiqtol to utarty w językoznawstwie hebrajskim termin na formę czasownika wyrażającego (przede wszystkim) czas przeszły historyczny. Takie formy wajjiqtol łączą się w całe sekwencje narracyjne, a te z kolei są podstawowym budulcem starohebrajskiej prozy i to za ich pośrednictwem relacjonowane są wydarzenia na kartach Biblii hebrajskiej.
12 Ściśle rzecz biorąc, rdzenie takie jak ראה, rʾh czy היה, hjh w miejsce trzeciej spółgłoski mają de facto literę jod (a nie literę he) – uaktywnia się ona wyraźnie w deklinacji czasownika aspektu dokonanego.
13 Szwa średnie nie jest trzecim wariantem wymowy szwa, ale pewną wydzieloną sytuacją gramatyczną, w której szwa może się znaleźć. Przeważnie utożsamiane jest ze szwa spoczywającym – a więc i niewymawianym.
14 Forma jiqtol (wyrażająca aspekt niedokonany) tegoż czasownika ma postać יְהִי, jəhî, a zatem spełnia warunki omawianego wyjątku: mamy spółgłoskę jod, pod którą stoi szwa ruchome.
15 Wynika to z badań porównawczych prowadzonych nad ogromną ilością rękopisów oraz różnych tradycji masoreckich. Trzeba zaznaczyć, że masorecki system zapisu samogłosek pojawia się gdzieś w drugiej połowie I tys. n.e. – oznacza to, że poza podstawowymi rekonstrukcjami w zasadzie nie wiemy, jak wymawiane były samogłoski w czasach biblijnych.
16 Rzecz jasna, to nie jedyna sytuacja gramatyczna, w wyniku której dochodzi do przekształceń samogłosek. Prawdę mówiąc, jest ich całkiem sporo.

Wy pytacie, ja odpowiadam (cz. I)

Dlaczego w transkrypcji tekstu hebrajskiego Rdz 2:7a w miejsce Tetragramu podane jest ădōnâj? To błąd czy celowy zabieg?

Uściślając dla czytelników Nie/biblijnego: rzecz dotyczy różnicy między zapisem hebrajskim wersu Rdz 2:7a a jego transkrypcją, tak jak poniżej na czerwono:

וַיִּיצֶר֩ יְהוָ֨ה אֱלֹהִ֜ים אֶת־הָֽאָדָ֗ם עָפָר֙ מִן־הָ֣אֲדָמָ֔ה

wajjiṣer ʾădōnâj ĕlōhîm ʾeṯ-hâʾâḏâm ʿâp̄âr min-hâʾăḏâmâ

To nie jest błąd. Transkrypcja ădōnâj stoi tam w miejsce Tetragramu, czyli czterech spółgłosek tworzących imię Boga Izraela (hebr. יהוה, litery jod-he-waw-he), który zgodnie z tradycją masorecką przy lekturze na głos zastępowano hebrajskimi terminami אֲדֹנָי, ădōnâj, „nasz pan” (najczęściej) lub אֱלֹהִים, ĕlōhîm, „Bóg, bóg, bogowie, panteon” (znacznie rzadziej, w specyficznych miejscach w tekście).

Sama tradycja i powzięta przez masoretów metoda podyktowane były względami teologicznymi, których na Nie/biblijnym nie musielibyśmy stosować. Problem jednak w tym, że nie mamy pojęcia jak Tetragram pierwotnie był wymawiany. Forma ʾădōnâj jest więc pewnego rodzaju kompromisem, zgodnym z utartą praktyką (również w środowisku akademickim).

Temat Tetragramu (jego wymowy, etymologii, znaczenia, zaniku w mowie i piśmie) jest na mojej długiej liście zagadnień do poruszenia. Wpisy na ten temat nie pojawią się szybko, ale jak już będą, to będzie to wyczerpująca problematykę seria.

Wspomniałeś o motywie ulepienia człowieka z ziemi lub gliny jako wspólnym dla kultur starożytnego Bliskiego Wschodu. Czy motywy boskiego ogrodu oraz drzewa życia również należą do popularnych w literaturze starowschodniej?

Motyw ogrodu – jak najbardziej. Oprócz historii biblijnej pojawia się też w: (1) „Hymnie świątynnym Kesz” (znany też jako: „Liturgia boginii Nintud”, (2) Eposie o Gilgameszu, (3) micie o Enkim i Ninhursag (ogród Dilmun), (4) „Hymnie do Enlila”, (5) „Pieśni o motyce”. Niektórzy przywołaliby tutaj również ogród z mitologii kananejskiej (ugaryckiej), który jest siedzibą boga Ela (głowy panteonu kananejskiego) i przez który – podobnie jak w opowieści biblijnej – przepływają życiodajne rzeki (o ile dobrze pamiętam: dwie, w przeciwieństwie do czterech z Rdz 2). W kulturach starożytnego Bliskiego Wschodu nierzadko przedstawiano boskie siedziby jako wspaniałe ogrody lub majestatyczne góry.

Co do motywu drzewa życia sensu stricto – w samej literaturze nie ma takowego. Na pewno nie w tekstach sumeryjskich, akadyjskich czy ugaryckich. Izraelska badaczka N. Ayali-Darshan dopatruje się motywu drzewa życia w staroegipskiej „Opowieści o dwóch braciach”.

Natomiast w Eposie o Gilgameszu mamy motyw rośliny życia – znajdujemy tam słynną scenę, w której wąż kradnie roślinę wiecznej młodości kąpiącemu się Gilgameszowi. Ciekawy obraz stanowi też mezopotamski mit o Adapie, w którym pierwszy człowiek, Adapa odrzuca chleb i wodę życia wiecznego z rąk boga Ea.

Biblijne drzewo życia z Edenu wielokrotnie przyrównywano do axis mundi z różnych mitologii. Ale to już są interpretacyjne szpagaty, moim zdaniem.

Dominika Majchrzak, zaprzyjaźniona z Nie/biblijnym archeolożka z Polskiej Akademii Nauk dodaje:

Motyw zjedzenia zakazanych roślin występuje też w micie Enki i Ninhursanga. Po skosztowaniu siedmiu zakazanych roślin, siedem części ciała Enkiego zapada w chorobę – z choroby żebra powstała bogini odpowiedzialna za kobiece miesiączkowanie i znój (wcześniej kobiety rodziły „lekko i bez bólu”). Całkiem znajomy motyw.

A sam motyw „świętego drzewa” – adoracji rośliny, jest bardzo popularnym motywem w sztuce mezopotamskiej.

Czy to prawda, że w Rdz 2:7b autor posługuje się metaforyką metalurgiczną?

Prawdą jest, że dwa wykorzystane w Rdz 2:7b terminy przywołują kontekst pracy wytapiaczy rud i kowali.

ב ז’ וַיִּיצֶר֩ יְהוָ֨ה אֱלֹהִ֜ים אֶת־הָֽאָדָ֗ם עָפָר֙ מִן־הָ֣אֲדָמָ֔ה וַיִּפַּ֥ח בְּאַפָּ֖יו נִשְׁמַ֣ת חַיִּ֑ים וַֽיְהִ֥י הָֽאָדָ֖ם לְנֶ֥פֶשׁ חַיָּֽה׃

Rdz 2:7 JHWH Bóg ulepił człowieka z wierzchniej warstwy gleby i wdmuchnął w jego nozdrza tchnienie życia. Człowiek stał się żywą istotą.

Występujący w tym fragmencie czasownik z rdzenia נפח, npḥ (nun-pe-chet), oprócz „tchnięcia, wdmuchiwania” w wymiarze najogólniejszym, używany jest również w kontekście pracy metalurgów i kowali na określenie czynności rozdmuchiwania żaru, podsycania temperatury w piecu do wytapiania rud. W takim sensie נפח, npḥ pojawia się w Hi 20:26, Iz 54:16 i Ez 22:20-21. Warto zajrzeć również do Jr 1:13 i Hi 41:12, w których imiesłów bierny z tego rdzenia to „rozżarzony, buchający z gorąca, kipiący” (kocioł, garniec). Drugi z tychże fragmentów staje się tym ciekawszy, gdy przeczytamy go razem z sąsiadującymi wersami – poeta używa obrazu rozżarzonych węgli w piecu dymarskim i buchających z niego języków ognia i kłębów dymu na opisanie gniewu i rozjuszenia mitycznego smoka morskiego, Lewiatana. W podobny zresztą sposób w różnych księgach Biblii hebrajskiej przedstawiany jest gniew boga JHWH. Z tego samego źródłosłowu mamy również מַפֻּחַ, mappuaḥ, „miech kowalski” (w Jr 6:29), a także פֶּחָם, peḥâm, „węgiel drzewny” (również metonimicznie: „żar, czerwień rozżarzonych węgli”). W Księdze Mądrości Syracha 43:4 znajdujemy wzmiankę o כור נפוח, kûr nâp̄ûaḥ, czyli „rozżarzonym, rozpalonym piecu [do wytapiania metali]”. Równoległe rdzenie o tym samym polu znaczeniowym w dialektach aramejskich, w języku ugaryckim, arabskim i w etiopskim, a także w akadyjskim, w którym czasownik napāḥu to „rozniecać, rozdmuchiwać (ogień)”, nappaḥu to „kowal”, a rzeczownik munappiḥtu oznacza „miech kowalski”.

Drugi termin w Rdz 2:7b, który przywołuje kontekst metalurgiczny to אַפַּיִם, ʾappajim, „nozdrza” – forma liczby mnogiej od bardzo pojemnego znaczeniowo rzeczownika אַף, ʾap̄, z rdzenia אנף, ʾnp̄ (alef-nun-pe), obecnego również w językach akadyjskim, ugaryckim, aramejskim, arabskim i etiopskim. Starohebrajskie אַף, ʾap̄ w znaczeniu podstawowym to „nos”, metonimicznie może oznaczać całą „twarz”, a także „gniew, wściekłość”. Co więc „nozdrza” mają wspólnego z metalurgią? Otóż wedle niektórych analiz językoznawczych wyraz אַפַּיִם, ʾappajim może oznaczać również „dysze powietrzne”, czyli obecne w konstrukcji pieca dymarskiego przewody doprowadzające ciepłe powietrze do środka (co umożliwiało osiągnięcie temperatury potrzebnej do wypalania rud metali), a na bazie metonimii również „piece hutnicze” lub „profesję metalurgów” w ogóle.

Pytanie o to, czy pisarz biblijny świadomie wykorzystał te terminy w celu przywołania konotacji z pracą starożytnych wytapiaczy i kowali, pozostaje otwarte. Bez odpowiedzi pozostaje również pytanie, co właściwie miałoby to oznaczać. Czy ulepiony z ziemi Pierwszy Człowiek przyrównywany jest do hutniczego pieca, w którym bóg JHWH rozdmuchuje żar życia? Metafora ta jest niebrzydka, fakt. Ale czy zamierzona?

Pozostaję sceptyczny względem tej hipotetycznej dwuznaczności w Rdz 2:7b. Nie neguję jednocześnie przewijających się w różnych tekstach starotestamentowych literackich figur i metafor, korzystających z terminologii metalurgicznej na opisanie wybranych cech charakteru Boga Izraela. Takowe faktycznie są i być może kiedyś i o nich pojawi się na Nie/biblijnym tekst. Czas pokaże.

Jakie materiały w języku polskim polecasz do nauki hebrajskiego biblijnego?

Dwa podstawowe zeszyty Marcina Majewskiego (dostępne na jego Academia.edu), wprowadzające w tematykę hebrajszczyzny biblijnej w sposób klarowny, bez nadmiernego odwoływania się do terminologii językoznawczej.

Oprócz tego klasyczny podręcznik Thomasa Lambdina wydany w języku polskim: „Wprowadzenie do hebrajskiego biblijnego” – ma swoje wady, ale jest jedną z niewielu pozycji na polskim rynku, której można używać jak samouczka, bo zawiera ćwiczenia i klucz odpowiedzi.

Zaraz za nimi dwie pozycje: „Gramatyka hebrajszczyzny biblijnej w zarysie” I. Eph’al-Jaruzelskiej i T. Zewi (w moim odczuciu najlepsza gramatyka języka starohebrajskiego wydana w Polsce) i w dalszej kolejności „Język hebrajski biblijny” M. Tomala. Obie pozycje wymagają nieco obycia z językoznawstwem ogólnym.

Potem już tylko materiały w innych językach. Po angielsku dostępne są podręczniki i gramatyki na różnych poziomach, dla różnego odbiorcy, realizujące różne metody akwizycji języka drugiego. Na anglojęzycznym Youtubie można znaleźć sensowne, darmowe kursy wprowadzające.

Hebrajski biblijny nie należy do języków prostych, dlatego warto pomyśleć o zakotwiczeniu się w jakiejś rzetelnej szkole, kursie lub zorganizowaniu sobie prywatnych zajęć. Równoległa nauka nowohebrajskiego (współczesnego, izraelskiego) również może być bardzo pomocna.

Co oznacza imię Miriam?

Hebrajskie מִרְיָם, mirjâm ma trudną do ustalenia etymologię.

Najprawdopodobniej jest pochodzenia egipskiego (tak jak imię Mojżesza) i oznacza „ukochaną [kobietę]” – za staroegipskim terminem mrjt, „ukochany, umiłowany” oraz rdzeniem mrj, „kochać”. Jedyną osobą, która poza siostrą Mojżesza nosi w Biblii hebrajskiej to imię, jest syn Bitii, córki egipskiego faraona (1 Krn 4:17). Egipska etymologia tego imienia jest więc najsilniejsza.

Czasem wskazuje się też na akadyjski rdzeń rjm jako źródłosłów. Wtedy imię Miriam nabierałoby znaczenia „daru boga/bogów”. Amoryckie imiona Jarim-Lim i Jarim-Adad, oparte na tym właśnie korzeniu, oznaczają odpowiednio: „dar Lima” i „dar Adada”.

Oprócz powyższych proponuje się również:

  • „korpulentna” albo „tłuścioszka” na bazie rdzenia מרא, mrʾ (mem-resz-alef), „być otyłym, tłustym” (rdzenie pokrewne również w akadyjskim, ugaryckim i arabskim)
  • „eminencja, wielmoża” z rdzenia hebrajskiego מרא, mrʾ, „wznosić się, wzlatywać” (te same spółgłoski rdzenne, jak w punkcie wyżej, ale stanowiące niezależną jednostkę językową)
  • „wyczekiwane dziecko” na bazie podobnie brzmiącego arabskiego terminu مَرَام, marām
  • „buntowniczka, nieposłuszna” z rdzenia מרה, mrh (mem-resz-he)

Wymowa „Mariam”, która pojawia się od czasu do czasu w różnych dyskusjach i która zaświadczona jest w pismach nowotestamentowych w formie Μαριάμ, jest aramejskim i samarytańskim wariantem odczytania tego samego imienia (hebr. מִרְיָם, mirjâm).

Źródło obrazu: ©Full_Chok | stock.adobe.com