Posts tagged "Kod Biblii"

Więcej zaszyfrowanych wiadomości?

Ukryte przesłania i zaklęte szyfry

Gdy jako nastolatek z wypiekami na twarzy i rozdziawem paszczęki oglądałem kolejne wykłady sławnego i kontrowersyjnego pastora Josepha Prince’a z New Creation Church w Singapurze, pokazującego niesamowite, magicznie intrygujące prawdy zaszyfrowane nie tylko na poziomie hebrajskich słów w Starym Testamencie, ale wręcz na poziomie składających się na nie pojedynczych liter, byłem święcie (i naiwnie) przekonany, że oto otwierają się przede mną podwoje właściwej i jedynosłusznej interpretacji starożytnego tekstu.

Uwierzcie lub nie, ale to między innymi za sprawą takich kaznodziejów i nauczycieli (Joseph Prince, choć najbardziej wpływowy, nie był jedyny) moja życiowa, akademicka i zawodowa droga zrosła się na stałe z hebrajskim językiem, literaturą i kulturą. Wyobraźcie sobie moje szczere zdziwienie, gdy jeszcze za czasów studiów, tydzień po tygodniu i miesiąc po miesiącu wszystkie te wydumane teorie i kuglarskie sztuczki na słowach, rdzeniach, literach i liczbach okazywały się absolutnymi wydmuszkami, a ja – chcąc nie chcąc – zmuszony byłem przewartościować moje budowane latami, sztucznie pompowane przekonania zarówno na temat języków Biblii, jak i jej samej. Historia zatoczyła więc koło w interesujący sposób.

Koncepcje gatunku takiego, jak te, które przeanalizujemy w dzisiejszym wpisie, cieszą się nieśmiertelną popularnością w polskiej i zagranicznej internetoprzestrzeni. Można odnieść wrażenie, że ten charakterystyczny sposób myślenia o Biblii i o językach, które posłużyły do jej spisania, jest jak mitologiczna hydra – w miejsce jednego uciętego łba wyrasta kolejny. Albo i dwa.

Chyba nie jestem w stanie ocenić, co ma na taki stan rzeczy większy wpływ – czy to w nas, ludziach tkwi głęboko wdrukowana potrzeba wiary w czarodziejsko zaklęte wiadomości, tym samym generując na nie pokaźniejszy popyt, czy może jednak to narastająca popularność interlinearnych przekładów Biblii wespół ze zwiększającą się dostępnością materiałów do nauki podstaw języka skutkują szerszym gronem osób, które czują się na siłach, ażeby wyplatać kolejne mutacje takowych teorii. Nie rozstrzygniemy tego tutaj.

W dzisiejszym opracowaniu przejdziemy sobie przez trzy reprezentatywne dla tego zjawiska spekulacje:

  • Czy w hebrajskim słowie את zaszyfrowana jest zapowiedź chrześcijańskiego Chrystusa?
  • Czy pierwsze litery słów hebrajskiego napisu umieszczonego na krzyżu Jezusa tworzyły Imię Boga – Tetragram?
  • Czy pierwsze słowa pięciu ksiąg Tory tworzą zakodowaną wiadomość?

Przypomnę tylko, że w czerwcu tego roku rozbierałem już na części pierwsze jedną z takich zimozielonych teorii.

Czy w hebrajskim słowie את zaszyfrowana jest zapowiedź chrześcijańskiego Chrystusa?

„Tłumacze Biblii nie mają pojęcia, jak przełożyć to słowo” – mówi jeden internauta.
„Bibliści nie chcą, żebyście dowiedzieli się, co tak naprawdę jest tutaj napisane” – powiada drugi.

Zetknęliście się już kiedyś z takimi stwierdzeniami?

W spekulacji, od której dzisiaj rozpoczniemy, obie te opinie maszerują sobie ramię w ramię. Jednym tchem wypowiadane (lub formułowane atramentem elektronicznym) są zarówno niedorzeczności rzędu „bibliści nie potrafią przetłumaczyć słowa את”, „kompletnie nie wiedzą, co ono znaczy”, jak i androny w rodzaju „badacze Biblii chcą ukryć przed Wami prawdziwe znaczenie tego wyrazu”.

W mojej ocenie jednym z istotniejszych składników tego problemu jest coraz większa popularność i w zasadzie nieograniczony dostęp do przekładów interlinearnych Starego Testamentu (przykłady tu, tu i tutaj), które tworzą złudzenie pracy z tekstem hebrajskim de facto bez konieczności nauki języka od deski do deski. Bardzo łatwo ulec jest wtedy wrażeniu – zwłaszcza, gdy każde z wyodrębnionych słów opatrzone jest linkiem kierującym wprost do jakiegoś internetowego słownika – że język to zaledwie ciąg następujących po sobie wyrazów, funkcjonujących jako niezależne od siebie jednostki na kształt samotnych wysp[1]Nie zrozumcie mnie źle. Nie próbuję tutaj demonizować przekładów interlinearnych. Są narzędziem jak wiele innych i mają swoje miejsce. W rękach osoby rozumiejącej, w jakich obszarach taka … Continue reading.

Otwórzcie sobie przekład pierwszego wersu Biblii hebrajskiej, Rdz 1:1, w Bible Hubie i spójrzcie na czwarte słowo od prawej – wygląda ono tak, jakby w ogóle nie zostało przełożone. Tłumacze pozostawili puste miejsce. To tutaj właśnie rozpoczyna się problem ze starohebrajskim terminem את. „Nikt nie wie, co ten wyraz oznacza” – pisze fejsbukowicz, powołując się na interlinearkę. A to dopiero początek.

Słowo את złożone jest z dwóch spółgłosek – alef i taw. Alef jest pierwszą literą hebrajskiego alfabetu, podobnie jak alfa w alfabecie greckim. Z kolei taw to litera ostatnia – tak jak grecka omega. No właśnie! Czyli Alef-Taw jest jak Alfa i Omega. A kto w Księdze Objawienia Jana w Nowym Testamencie[2]Słynna Apokalipsa św. Jana – ostatnia księga Nowego Testamentu. w taki sposób jest określany? Chrześcijański Chrystus!

ΑΠΟΚΑΛΥΨΙΣ ΙΩΑΝΝΟΥ 22:13 ἐγὼ τὸ ἄλφα καὶ τὸ ὦ, ὁ πρῶτος καὶ ὁ ἔσχατος, ἡ ἀρχὴ καὶ τὸ τέλος.

Obj 22:13 Ja jestem Alfą i Omegą, Pierwszym i Ostatnim, Początkiem i Końcem.

Zgodnie z wykładnią propagatorów tejże spekulacji, hebrajski termin את, który rzekomo jest nieprzetłumaczalny, to zaszyfrowany podpis Mesjasza – coś w rodzaju znaku wodnego i nitki zabezpieczającej, świadczących o autentyczności banknotu.

Krzewiciele teorii pokazują ustępy Biblii hebrajskiej, które po zdefiniowaniu słowa Alef-Taw jako zakodowanego Chrystusa odsłaniają nowe, zamaskowane przez nikczemnych biblistów znaczenie.

א כז’ וַיִּבְרָ֨א אֱלֹהִ֤ים׀ אֶת־הָֽאָדָם֙ בְּצַלְמֹ֔ו בְּצֶ֥לֶם אֱלֹהִ֖ים בָּרָ֣א אֹתֹ֑ו זָכָ֥ר וּנְקֵבָ֖ה בָּרָ֥א אֹתָֽם׃

Rdz 1:27 Stworzył więc Bóg [Alef-Taw] rodzaj ludzki na swój obraz. Na obraz boski go stworzył. Stworzył ich jako samców i samice.

W powyższym wersecie Alef-Taw ma stanowić niejako dopełnienie poprzedzającego je wyrazu „Bóg” – a więc łączyć Chrystusa z boskością. Tymczasem w wersie poniżej Bóg Hebrajczyków zdaje się zapowiadać przyjście Mesjasza – „Daję wam Alef-Taw”, które w takim rozumieniu równa się zdaniu „daję wam Jezusa Chrystusa, Alfę i Omegę”.

א כט’ וַיֹּ֣אמֶר אֱלֹהִ֗ים הִנֵּה֩ נָתַ֨תִּי לָכֶ֜ם אֶת־כָּל־עֵ֣שֶׂב׀ זֹרֵ֣עַ זֶ֗רַע אֲשֶׁר֙ עַל־פְּנֵ֣י כָל־הָאָ֔רֶץ וְאֶת־כָּל־הָעֵ֛ץ אֲשֶׁר־בֹּ֥ו פְרִי־עֵ֖ץ זֹרֵ֣עַ זָ֑רַע לָכֶ֥ם יִֽהְיֶ֖ה לְאָכְלָֽה׃

Rdz 1:29 Bóg rzekł: „Daję wam [Alef-Taw] wszystkie rośliny uprawne[3]Lub: „rośliny zielne”. wydające nasiona, które rosną na powierzchni ziemi oraz wszystkie rośliny drzewiaste przynoszące owoce, które wydają nasiona. Niech służą wam za pokarm.”

Czasem trudno się dziwić popularności takich interpretacji. Nudnawy, znajomy już tekst nie tylko nabiera nowego kolorytu – staje się wręcz rebusem, tajemnicą do rozwiązania.

Jak to wszystko ma się do hebrajskiej, językoznawczej rzeczywistości? Nietrudno się domyślić.

Przede wszystkim należy podkreślić, że znaczenie i funkcja terminu אֵת, ʾēṯ[4]W określonych sytuacjach w zdaniu, gdy אֵת, ʾēṯ stanowi część większej jednostki akcentowej, samogłoska cere może ulec skróceniu do segol (wtedy figuruje jako אֶת, ʾeṯ). są absolutnie klarowne i znane wszystkim hebraistom. אֵת, ʾēṯ to partykuła dopełnienia bliższego[5]Termin łaciński: nota accusativi., która w Biblii hebrajskiej pojawia się niemalże 11 tysięcy razy i która stanowi bardzo ważny element gramatyczny nie tylko w hebrajszczyźnie biblijnej, ale i w wielu innych językach semickich[6]Wśród nich: moabicki, fenicki, aramejski, syriacki, arabski, etiopski, palmyreński, nabatejski..

Język polski posługuje się odmianą rzeczowników przez przypadki i to za ich pośrednictwem komunikuje zawiązaną między nimi relację w strukturze zdania. Posłużmy się przykładem: Bóg ulepił [kogo? co?] człowieka. Rzeczownik „człowiek” pełni funkcję dopełnienia w stosunku do orzeczenia „ulepił”. Na płaszczyźnie gramatycznej wyrażone jest to poprzez przypadek (biernik), w którym „człowiek” występuje.

Hebrajski biblijny natomiast, ze względu na fakt, że odmiany rzeczowników przez przypadki pozbawiony jest niemalże zupełnie, w takiej sytuacji radzi sobie w inny sposób – właśnie przy pomocy partykuły dopełnienia bliższego אֵת, ʾēṯ.

Niech poniższe trzy fragmenty posłużą nam za ilustrację:

א א’ בְּרֵאשִׁ֖ית בָּרָ֣א אֱלֹהִ֑ים אֵ֥ת הַשָּׁמַ֖יִם וְאֵ֥ת הָאָֽרֶץ׃

Rdz 1:1 Na początku, gdy Bóg stworzył [kogo? co?] niebo i [kogo? co?] ziemię (…)

א ז’ וַיַּ֣עַשׂ אֱלֹהִים֮ אֶת־הָרָקִיעַ֒ וַיַּבְדֵּ֗ל בֵּ֤ין הַמַּ֨יִם֙ אֲשֶׁר֙ מִתַּ֣חַת לָרָקִ֔יעַ וּבֵ֣ין הַמַּ֔יִם אֲשֶׁ֖ר מֵעַ֣ל לָרָקִ֑יעַ וַֽיְהִי־כֵֽן׃

Rdz 1:7 Następnie Bóg utworzył [kogo? co?] sklepienie i rozdzielił wody pod sklepieniem od wód znajdujących się ponad tymże sklepieniem. Tak właśnie się stało.

טו ה’ וַיֹּוצֵ֨א אֹתֹ֜ו הַח֗וּצָה וַיֹּ֨אמֶר֙ הַבֶּט־נָ֣א הַשָּׁמַ֗יְמָה וּסְפֹר֙ הַכֹּ֣וכָבִ֔ים אִם־תּוּכַ֖ל לִסְפֹּ֣ר אֹתָ֑ם וַיֹּ֣אמֶר לֹ֔ו כֹּ֥ה יִהְיֶ֖ה זַרְעֶֽךָ׃

Rdz 15:5 Następnie wyprowadził [kogo? co?] go na zewnątrz i rzekł: „Spójrz no ku niebu i policz gwiazdy – jeśli zdołasz [kogo? co?] je przeliczyć.” Oświadczył mu wtedy: „Tylu będziesz mieć potomków.”

Całkowicie odrębną jednostkę leksykalną stanowi słowo אֵת, ʾēṯ o identycznej pisowni i wymowie jak to poprzednie – ale innym pochodzeniu. W Starym Testamencie występuje niecałe dziewięćset razy i stanowi synonim spójnika עִם, ʿim, „z, wraz z, razem z”[7]Oba te spójniki funkcjonują równolegle również w hebrajszczyźnie współczesnej..

לז ב’ יֹוסֵ֞ף בֶּן־שְׁבַֽע־עֶשְׂרֵ֤ה שָׁנָה֙ הָיָ֨ה רֹעֶ֤ה אֶת־אֶחָיו֙ בַּצֹּ֔אן וְה֣וּא נַ֗עַר אֶת־בְּנֵ֥י בִלְהָ֛ה וְאֶת־בְּנֵ֥י זִלְפָּ֖ה נְשֵׁ֣י אָבִ֑יו

Rdz 37:2 Józef, siedemnastoletni wówczas młodzieniec, wypasał trzodę wraz ze swoimi braćmi, synami Bilhy i Zilpy, żon swojego ojca.

Także i w tym przypadku występujący pod postacią dwóch liter (alef-taw) termin אֵת, ʾēṯ odarty jest z przypisywanej mu wyjątkowości, rzekomej nieprzekładalności i okazuje się być pospolitą cząstką gramatyczną – niewielkim trybikiem w starohebrajskiej maszynie językowej.

Na koniec jeszcze słów kilka na temat samych alfabetów i składających się na nie liter. Pamiętać należy, że alfabet grecki i hebrajski[8]O „alfabecie hebrajskim” piszę dla wygody i klarowności myśli. Jest to pewnego rodzaju skrót, ponieważ pismo hebrajskie, znane Wam chociażby z fragmentów Starego Testamentu, … Continue reading mają tego samego przodka – alfabet fenicki. W praktyce oznacza to, że zawierające się w nich litery są spokrewnione, a abecadła w dużej mierze pokrywają się (wyjąwszy, rzecz jasna, różnice oczywiste, czyli między innymi fakt, że pismo greckie uwzględnia samogłoski, podczas gdy alfabet hebrajski zachowuje typowo semicką, abdżadową postać[9]Co oznacza, że dwadzieścia dwa znaki tworzące alfabet hebrajski to wyłącznie spółgłoski. Z biegiem wieków, w miarę rozwijania się języka i pisowni czterem spośród nich (tj. … Continue reading). Alef i alfa rzeczywiście są swoimi odpowiednikami i w obu alfabetach stanowią pierwszy znak. Założeniem błędnym natomiast jest zrównywanie liter taw i omega – wyłącznie na bazie tego faktu, że są one znakami zamykającymi swoje alfabety. Ekwiwalentem hebrajskiej spółgłoski taw w abecadle starogreckim jest nie omega, ale tau – reprezentująca głoskę /t/. A więc również i na tej płaszczyźnie cała teoria powinna zostać odrzucona.

Biorąc pod uwagę wszystkie przywołane tutaj kwestie, można z powodzeniem stwierdzić, że twarde i przyziemne realia językoznawstwa hebrajskiego wyjaśniają i kompletnie dyskwalifikują przywołaną tutaj, niezwykle popularną, internetową spekulację, w myśl której w słowie אֵת, ʾēṯ (spółgłoski alef-taw) upatruje się zaszyfrowanego odwołania do chrześcijańskiego Chrystusa.

Czy pierwsze litery słów hebrajskiego napisu umieszczonego na krzyżu Jezusa tworzyły Imię Boga – Tetragram?

W przestrzeni internetowej, zarówno polskiej, jak i tej poza jej granicami, krąży sobie od co najmniej kilkunastu lat spekulacja, która zakłada, że pierwsze litery słów umieszczonego na jezusowym krzyżu hebrajskiego napisu składają się na Tetragram[10]Tetragram to spolszczona wersja greckiego terminu τετραγράμματον, tetragrammaton (dosł. „cztery litery”), używanego jako jeden z zamienników dla hebrajskiego imienia … Continue reading. Dla zwolenników tejże teorii jest to fascynujący, zaszyfrowany dowód na równość między Jezusem z Nazaretu a hebrajskim bogiem JHWH.

Wszystko zaczyna się od fragmentu z Ewangelii Jana, rozdziału 19:

ΚΑΤΑ ΙΩΑΝΝΗΝ 19:19 ἔγραψεν δὲ καὶ τίτλον ὁ Πιλᾶτος καὶ ἔθηκεν ἐπὶ τοῦ σταυροῦ· ἦν δὲ γεγραμμένον· Ἰησοῦς ὁ Ναζωραῖος ὁ βασιλεὺς τῶν Ἰουδαίων. 20 τοῦτον οὖν τὸν τίτλον πολλοὶ ἀνέγνωσαν τῶν Ἰουδαίων, ὅτι ἐγγὺς ἦν ὁ τόπος τῆς πόλεως ὅπου ἐσταυρώθη ὁ Ἰησοῦς· καὶ ἦν γεγραμμένον Ἑβραϊστί, Ῥωμαϊστί, Ἑλληνιστί. 21 ἔλεγον οὖν τῷ Πιλάτῳ οἱ ἀρχιερεῖς τῶν Ἰουδαίων· μὴ γράφε· ὁ βασιλεὺς τῶν Ἰουδαίων, ἀλλ’ ὅτι ἐκεῖνος εἶπεν· βασιλεύς εἰμι τῶν Ἰουδαίων. 22 ἀπεκρίθη ὁ Πιλᾶτος· ὃ γέγραφα, γέγραφα.

Jn 19:19 Piłat kazał też sporządzić i umieścić na krzyżu tytuł kary, a było napisane: „Jezus Nazarejczyk, król Żydów”. 20 Wielu Żydów czytało ten napis, ponieważ miejsce ukrzyżowania Jezusa znajdowało się blisko miasta i był on sporządzony w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. 21 Wyżsi kapłani żydowscy mówili więc Piłatowi: „Nie pisz «król Żydów», lecz: «To On powiedział: Jestem królem Żydów»”. 22 Piłat jednak odparł: „To, co napisałem, napisałem”.[11]Przekład Biblii Paulistów.

W wersie 19 czytamy, że na zlecenie Piłata z Pontu przyszykowana została tablica informująca o przyczynie wykonania egzekucji. Obwoływanie samego siebie lub kogoś „królem Judejczyków” było jednoznaczne z podżeganiem do buntu przeciwko władzy imperium[12]Posadzonym na tronie judejskim władcą-marionetką w tamtym czasie był Herod Antypas. Kwestionowanie jego władzy było równoznaczne z kwestionowaniem zwierzchnictwa Rzymu., a więc próbą naruszenia statusu quo w prowincji rzymskiej, za którą groziła kara najwyższa. Napis na tablicy – zgodnie z ówczesną praktyką – sformułowany został w różnych językach, właściwych dla danego regionu lub prowincji. W tym przypadku były to hebrajski, łacina i greka.

Najstarszym rękopisem Ewangelii Jana zawierającym powyższy ustęp jest Papirus Bodmer II (P66), datowany na około 200 rok n.e. Od opisywanych wydarzeń dzielą go zatem prawie dwa stulecia. Nie zawiera on ani łacińskiej, ani hebrajskiej wersji tegoż napisu – jedynie grecką. Oznacza to, że wszelkie błąkające się po różnorakich stronach, blogach i mediach społecznościowych wersje tychże są zaledwie rekonstrukcjami, powstałymi w oparciu o pierwowzór grecki.

Wariant łaciński wielu z Was będzie kojarzyć z dość rozpowszechnionego skrótowca INRI, czyli czterech pierwszych liter słów Iesus Nazarenus Rex Iudaeorum, „Jezus Nazarejczyk – król Judejczyków”.

Z kolei wersja hebrajska, która – podkreślę raz jeszcze – jest całkowicie hipotetyczna, bo powstaje w wyniku rekonstrukcji bazującej na oryginale greckim, to ישוע הנוצרי מלך היהודים, jēšûaʿ hannoṣrî meleḵ hajjəhûḏîm (w wymowie uproszczonej: jeszua ha-nocri melech ha-jehudim).

Słów kilka na temat rekonstrukcji נוצרי, nocri, „Nazarejczyk”. Jest ona niepewna, bo bazująca na dość późnych świadectwach. Nazaret nie jest wspomniany ani w Biblii hebrajskiej, ani w pismach Józefa Flawiusza, ani w Talmudzie. W źródłach dużo późniejszych, średniowiecznych Nazaret pojawia się w dwóch hebrajskich wariantach: נָצְרַת, noṣraṯ (wym. upr. nocrat) oraz נָצֶרֶת, nâṣereṯ (wym. upr. naceret). Proponowane w rekonstrukcji słowo נוצרי, nocri jest zaświadczonym w Talmudzie określeniem na „chrześcijanina” (tak też we współczesnym hebrajskim), które przyjęło się rozumieć właśnie jako „pochodzącego z Nazaretu”, a więc „Nazarejczyka” lub „Nazaretańczyka”. נוצרי, nocri jest najlepszą rekonstrukcją, jaką mamy do dyspozycji[13]Pojawiająca się tu i tam wersja „Nazarei” jest absolutnie błędna, ponieważ jest terminem łacińskim, a nie hebrajskim ani nawet aramejskim.. Niemniej jednak brak uwzględnienia w nim spółgłoski taw (fonem /t/), obecnej w obu wyżej wymienionych wariantach nazwy Nazaretu może budzić wątpliwości – taki termin jednakże nie pojawia się ani w hebrajskim, ani w aramejskim.

Reszta elementów budujących tę rekonstrukcję jest całkiem solidna. Możemy zatem przejść dalej.

Jeśli z pierwszych liter hebrajskiego ישוע הנוצרי מלך היהודים, jēšûaʿ hannoṣrî meleḵ hajjəhûḏîm spróbujemy stworzyć akronim, otrzymamy יהמה. W wersji polskiej – JHMH.

Na jakiej więc podstawie niektórzy twierdzą, że napis ten tworzył Tetragram JHWH? Otóż jest to następstwo albo nieświadomego błędu, albo też celowego naciągania do założonej teorii.

Kardynalnym przeinaczeniem omawianej tu spekulacji jest dopisanie do słowa „król” (hebr. מֶלֶךְ, meleḵ) litery waw[14]Mówię tu o „dopisaniu” tejże spółgłoski do słowa מֶלֶךְ, meleḵ, ponieważ wiele spośród hebrajskich spójników i przyimków dokleja się na samym początku słowa. W ten … Continue reading, której jedną z zasadniczych funkcji jest wyrażanie spójnika „i”. Dopiero wtedy początkowe znaki tworzyłyby JHWH (hebr. יהוה, jhwh).

Dostawienie spójnika waw do słowa „król” jest nie tylko niepotrzebne (bo powstaje nam karykaturalne „Jezus Nazarejczyk i król Judejczyków”, ale przede wszystkim nieuzasadnione. Ani w wersie Jn 19:19, ani w żadnym z równoległych fragmentów z ewangelii synoptycznych (Mt 27:37, Mk 15:26 i Łk 23:38) nie pojawia się spójnik „i” (gr. καὶ, kai). W każdym z tych tekstów mamy ὁ βασιλεὺς τῶν Ἰουδαίων, ho basileus tōn ioudaiōn, czyli po prostu „król Judejczyków”. Nie ma tutaj mowy o żadnym „i”.

Bez tego samowolnego zabiegu układanka pozostaje niepełna. Pierwsze litery tworzą nam układ spółgłoskowy יהמה, jhmh, który – jeśli się uprzemy, żeby doszukiwać się w tym jakiegokolwiek rzeczywistego słowa – możemy odczytać jako formę jiqtol czasownika prostego 3. os. l. poj. r. m. (z wokalizacją: יֶהֱמֶה, jehĕme) o znaczeniu „[on] robi hałas, zgiełk”. Po raz kolejny potwierdza się zasada, że losowo występujące trzy-cztery hebrajskie litery często gęsto ułożą się w jakiś wyraz. Wynika to oczywiście z natury samego języka.

Dla formalności zaznaczę tylko, że dwukrotne powtórzenie się litery he w tym czteroliterowym ciągu nie jest niczym wyjątkowym, a to dlatego, że w hebrajszczyźnie biblijnej pełni ona również rolę przedimka określoności[15]W polskich gramatykach hebrajszczyzny biblijnej używa się różnych terminów:  „determinant”, „determinatyw”, „określacz”, „przedimek”, … Continue reading zbliżonego w swym zachowaniu do rodzajnika the w języku angielskim (choć z większym zestawem funkcji). Oznacza to, że w złożeniach podobnych do „króla Judejczyków”, czyli na przykład: „sługa Boga”, „święta góra” czy „sprawiedliwe czyny” drugi człon zaczynać się będzie właśnie od przedimka określoności, a więc spółgłoski he[16]Między innymi z tego powodu w dawno już zakwestionowanej i na różnych płaszczyznach obalonej teoryjce o tak zwanym Kodzie Biblii z taką częstotliwością wypada słowo תּוֹרָה, tôrâ, … Continue reading.

Myślę, że w świetle powyższego objaśnienia spekulację o Imieniu Bożym na krzyżu jezusowym można ze spokojem odłożyć na półkę. Jest ona produktem sobiepańskiej interpretacji, która na potrzebę chwili nie waha się dodawać nieuzasadnione modyfikacje.

Co więcej, kontekst tego całego ustępu pokazuje nam wyraźnie, z czego wynikało oburzenie środowiska kapłańskiego, widzącego powód skazania Nazarejczyka. Lakoniczne wskazanie „król Żydów” w miejsce „obwoływał się królem Żydów” było dla nich niewystarczające. Niesławnemu Piłatowi chyba zależało na zagraniu na nosie jerozolimskiej elicie.

Czy pierwsze słowa pięciu ksiąg Tory tworzą zakodowaną wiadomość?

Trzecia i ostatnia spekulacja, którą sobie dzisiaj prześledzimy, dotyczy żydowskich tytułów ksiąg Tory (czyli pierwszych pięciu ksiąg Starego Testamentu) oraz rzekomo zakodowanego w tychże tytułach przesłania.

Całą interpretację można przedstawić w dwóch następujących po sobie punktach-twierdzeniach:

  • w tradycji żydowskiej tytuł każdej z pięciu ksiąg Tory jest jednocześnie pierwszym słowem tejże księgi
  • jeśli ułożymy te hebrajskie tytuły w kolejności ksiąg w kanonie, naszym oczom ukaże się niewidoczna w normalnych warunkach wiadomość

Owa rzekoma wiadomość (zgodnie z literą bloga, który ją promuje) brzmi następująco:

בראשית ואלה שמות ויקרא במדבר אלה הדברים

Na początku to są imiona wezwane na pustkowiu przez Boga, a oto jego słowa…

„Na początku to są imiona”? „Imiona wezwane na pustkowiu”? Powiedzmy sobie szczerze: nawet w tej proponowanej przez autora postaci układanka ta skrzypi w uszach niemiłosiernie. Ale na potrzeby demonstracji załóżmy, że to ma jakiś głębszy sens, a ewentualne zgrzyty zrzućmy na karb tranzytu między językami.

Bierzemy na warsztat pierwsze twierdzenie. Czy to prawda, że w tradycji żydowskiej tytuły pięciu woluminów Tory to zarazem pierwsze słowa tych ksiąg? Otóż nie w każdym przypadku. Rozrysowałem to w tabeli poniżej.

KSIĘGA TORYTYTUŁ KSIĘGI W TRADYCJI ŁACIŃSKIEJTYTUŁ KSIĘGI W TRADYCJI ŻYDOWSKIEJPIERWSZE SŁOWO KSIĘGI DE FACTO
Księga RodzajuGenesisבראשית
Bereszit
„Na początku”
wyrażenie przyimkowe בְּרֵאשִׁית, bərēʾšîṯ – „na początku”
Księga WyjściaExodusשמות
Szemot
„Imiona”
spójnik + zaimek osobowy 3. os. l. mn. rodzaju męskiego lub mieszanego וְאֵלֶּה, wəʾēlle – „a to są” lub „oto”
Księga KapłańskaLeviticusויקרא
Wajjiqra
„Zawołał” lub „Nazwał”
forma wajjiqtol czasownika prostego 3. os. l. poj. r. m. וַיִּקְרָא, wajjiqrâʾ – „zawołał” lub „nazwał” (zależnie od kontekstu)
Księga LiczbNumeriבמדבר
Bamidbar
„Na pustkowiu”
forma wajjiqtol czasownika koniugacji piʿel 3. os. l. poj. r. m. וַיְדַבֵּר, wajḏabbēr – „rozmawiał”
Księga Powtórzonego PrawaDeuteronomiumדברים
Dewarim
„Słowa” lub „sprawy”
zaimek osobowy 3. os. l. mn. rodzaju męskiego lub mieszkanego
אֵלֶּה, wəʾēlle – „to są” lub „oto”

W trzech z pięciu przypadków tradycyjny, żydowski tytuł księgi nie pokrywa się z jej pierwszym słowem[17]Tradycja żydowska rzeczywiście starała się nadać tytuły kolejnym tomom Pięcioksięgu na bazie jednego z pierwszych słów, które w nich padają, ale nie trzymała się tego założenia … Continue reading. Autor spekulacji obiecuje nam zatem coś, co nie znajduje pokrycia w stanie faktycznym.

Jeśli podejmiemy próbę sklecenia ukrytej wiadomości, posługując się pierwszym wyrazem każdego z tomów Pięcioksięgu (zgodnie z wylistowaniem w tabeli), otrzymamy taką oto sekwencję:
(1) Na początku (2) a to są (3) zawołał (4) rozmawiał (5) to są.

Lub ewentualnie:
(1) Na początku (2) oto (3) nazwał (4) rozmawiał (5) to są.

Czy któryś z tych wariantów brzmi jak zakodowane boskie przesłanie? Odpowiedź zdaje się oczywista.

No dobrze, a co jeśli pójdziemy tropem Biblii hebrajskiej i spróbujemy skonstruować ciąg słów z tytułów ksiąg zgodnie z dziedzictwem żydowskim?

Powstanie następujący łańcuszek:
(1) Na początku (2) imiona (3) zawołał (4) na pustkowiu (5) słowa.

Lub też jego modyfikacja:
(1) Na początku (2) imiona (3) nazwał (4) na pustkowiu (5) słowami (?).

I w tym przypadku nie wychodzi nam nic sensownego z całej układanki.

Pojawia się więc pytanie: w jaki sposób autor podlinkowanego wcześniej bloga i krzewiciel omawianej spekulacji doszedł do swojego odczytania? Odpowiedź brzmi: na drodze błędów i świadomych przeinaczeń.

בראשית ואלה שמות ויקרא במדבר אלה הדברים

Na początku to są imiona wezwane na pustkowiu przez Boga, a oto jego słowa…

Kolorem czerwonym zaznaczam słowa, które autor postanowił samowolnie dopisać do łańcuszka. Osoby zapoznające się z jego interpretacją ufają, że wie on, o czym mówi i pisze – i że nie pozwala sobie na takie nieprawidłowości. Nie znając języka oryginalnego, takie osoby przeważnie nie są w stanie samodzielnie skontrolować rzetelności podobnych wywodów.

Kolorem niebieskim potraktowałem termin, który przełożony został całkowicie niepoprawnie. Czasownik וַיִּקְרָא, wajjiqrâʾ (bo to o nim tutaj mowa) nie może być oddany jako „zawołane”- ani w odniesieniu do poprzedzających go „imion” (tj. „zawołane” lub „wezwane [imiona]”), ani w ogóle, w jakimkolwiek kontekście[18]Tego rodzaju byki w przekładzie świadczą o braku znajomości samiuteńkich podstaw hebrajskiego biblijnego. Owemu blogerowi mylą się nawet litery alfabetu.. וַיִּקְרָא, wajjiqrâʾ to forma wajjiqtol czasownika prostego 3. os. l. poj. r. m., co oznacza, że prawidłowym tłumaczeniem jest „[on] zawołał” lub „[on] nazwał”. W pierwszym wersie Księgi Kapłańskiej mowa jest o tym, że Bóg zawołał Mojżesza (hebr. וַיִּקְרָ֖א אֶל־מֹשֶׁ֑ה, wajjiqrâʾ ʾel-mōše), toteż – o ile zależy nam na trzymaniu się ścieżki wytyczonej przez taki kontekst – prawidłowo przełożony czasownik będzie mieć postać „zawołał”, „zawezwał”. Co więcej, żeby w języku starohebrajskim wyrazić myśl „to są imiona, [które] wzywane są przez (kogoś)”, w strukturze zdania musiałyby znaleźć się dodatkowe elementy gramatyczne, których w tej układance, rzecz jasna, nie uświadczymy.

Po rzeczowej, krytycznej analizie z omawianej spekulacji zachowuje się niewiele. W miejsce obiecanej ukrytej wiadomości, rzekomo wplecionej w księgi Tory przez samego Boga, dostajemy chaotyczną, ręcznie sterowaną papkę, po zjedzeniu której pozostajemy z uczuciem głębokiego niesmaku i nadużycia zaufania.

Jest ona kolejnym (i ostatnim dzisiaj) przykładem na to, dlaczego w pierwszej kolejności powinniśmy zadbać o solidne, dogłębne studium w danym obszarze, a dopiero później – jeśli taka nasza wola – o nauczanie innych.

Źródło obrazu: ©rolffimages | stock.adobe.com

Przypisy

Przypisy
1 Nie zrozumcie mnie źle. Nie próbuję tutaj demonizować przekładów interlinearnych. Są narzędziem jak wiele innych i mają swoje miejsce. W rękach osoby rozumiejącej, w jakich obszarach taka forma tekstu będzie użyteczna, ale jednocześnie zdającej sobie sprawę z jej ograniczeń, interlinearka spełni swoją pomocniczą rolę. Natomiast „efekt przekładu interlinearnego” jako taki jest faktem i obserwuję go od lat w ramach różnych konferencji, portali, blogów i przede wszystkim w mediach społecznościowych.
2 Słynna Apokalipsa św. Jana – ostatnia księga Nowego Testamentu.
3 Lub: „rośliny zielne”.
4 W określonych sytuacjach w zdaniu, gdy אֵת, ʾēṯ stanowi część większej jednostki akcentowej, samogłoska cere może ulec skróceniu do segol (wtedy figuruje jako אֶת, ʾeṯ).
5 Termin łaciński: nota accusativi.
6 Wśród nich: moabicki, fenicki, aramejski, syriacki, arabski, etiopski, palmyreński, nabatejski.
7 Oba te spójniki funkcjonują równolegle również w hebrajszczyźnie współczesnej.
8 O „alfabecie hebrajskim” piszę dla wygody i klarowności myśli. Jest to pewnego rodzaju skrót, ponieważ pismo hebrajskie, znane Wam chociażby z fragmentów Starego Testamentu, umieszczanych przeze mnie we wpisach na Nie/biblijnym – czyli tak zwane pismo kwadratowe, w którym spisana jest zdecydowana większość Zwojów znad Morza Martwego oraz wszystkie średniowieczne rękopisy pochodzenia masoreckiego – jest de facto pismem aramejskim, przejętym przez Judejczyków gdzieś w drugiej połowie I tys. p.n.e.
9 Co oznacza, że dwadzieścia dwa znaki tworzące alfabet hebrajski to wyłącznie spółgłoski. Z biegiem wieków, w miarę rozwijania się języka i pisowni czterem spośród nich (tj. spółgłoskom alef, he, waw i jod) przypisano dodatkowe, pomocnicze funkcje na oznaczenie samogłosek – dla ułatwienia czytania.
10 Tetragram to spolszczona wersja greckiego terminu τετραγράμματον, tetragrammaton (dosł. „cztery litery”), używanego jako jeden z zamienników dla hebrajskiego imienia יהוה, jhwh (spółgłoski jod-he-waw-he), które to imię na naszym podwórku występuje często po postacią czterech spółgłosek JHWH. Hebrajskie יהוה, jhwh to najświętsze, tradycyjnie niewymawiane, tajemnicze imię boskie.
11 Przekład Biblii Paulistów.
12 Posadzonym na tronie judejskim władcą-marionetką w tamtym czasie był Herod Antypas. Kwestionowanie jego władzy było równoznaczne z kwestionowaniem zwierzchnictwa Rzymu.
13 Pojawiająca się tu i tam wersja „Nazarei” jest absolutnie błędna, ponieważ jest terminem łacińskim, a nie hebrajskim ani nawet aramejskim.
14 Mówię tu o „dopisaniu” tejże spółgłoski do słowa מֶלֶךְ, meleḵ, ponieważ wiele spośród hebrajskich spójników i przyimków dokleja się na samym początku słowa. W ten sposób מֶלֶךְ, meleḵ, „król” ze spójnikiem „i” (w postaci litery waw) to וּמֶלֶךְ, ûmeleḵ, „i król” (lub w formie potoczniejszej: וְמֶלֶךְ, wəmeleḵ).
15 W polskich gramatykach hebrajszczyzny biblijnej używa się różnych terminów:  „determinant”, „determinatyw”, „określacz”, „przedimek”, „przedimek określoności”, „rodzajnik określony” oraz „zaimek określający”.
16 Między innymi z tego powodu w dawno już zakwestionowanej i na różnych płaszczyznach obalonej teoryjce o tak zwanym Kodzie Biblii z taką częstotliwością wypada słowo תּוֹרָה, tôrâ, „nauka, wykładnia, prawo”. Trzy z czterech spółgłosek składających się na ten wyraz (tj. he, waw i taw) pełnią dodatkowe, gramatyczne funkcje w języku starohebrajskim – dlatego w tekście oryginalnym występują statystycznie częściej niż te litery, które takich pomocniczych zadań nie wykonują.
17 Tradycja żydowska rzeczywiście starała się nadać tytuły kolejnym tomom Pięcioksięgu na bazie jednego z pierwszych słów, które w nich padają, ale nie trzymała się tego założenia niewolniczo. Dlatego שְׁמוֹת, šəmôṯ, „imiona” nie jest pierwszym słowem w Księdze Wyjścia, ale drugim. בְּמִדְבָּר, bəmiḏbâr, „na pustkowiu” występuje w Księdze Liczb jako piąte. Z kolei דְּבָרִים, dəḇârîm, „słowa” (lub: „sprawy”) to drugi wyraz w Księdze Powtórzonego Prawa.
18 Tego rodzaju byki w przekładzie świadczą o braku znajomości samiuteńkich podstaw hebrajskiego biblijnego. Owemu blogerowi mylą się nawet litery alfabetu.

Czy w Rdz 5 ukryta jest Ewangelia?

Prawdopodobnie każdy, kto spędził co najmniej kilka lat w środowisku chrześcijaństwa ewangelicznego (jak niżej podpisany), w innych kręgach fundamentalistycznych lub po prostu od dłuższego czasu śledzi internetową twórczość okołobiblijną, na jakimś etapie natknął się na tekst lub video, opowiadające o ukrytej wiadomości w rodowodzie odnotowanym w Księdze Rodzaju, rozdziale 5.

Rodowód ten, analogicznie do wielu innych mu podobnych, jest piekielnie nudny i tylko zapaleńcy czytają takowe z wypiekami na twarzy. Monotonnie powracające formuły, rozdęte do granic możliwości żywoty przodków ludzkości, niewielka wartość kaloryczna dla narracji całej księgi. Wydaje się, że to właśnie tego rodzaju bolączki stanowią dla niektórych bodziec do poszukiwania w tej perykopie sensu większego niż ten powierzchowny i jak ostroga w koński bok popychają do zdwojonego wysiłku przy odcyfrowaniu zaklętego w hebrajskich literach czy imionach tajemnego komunikatu. A warto nadmienić, że język hebrajski – za sprawą swojej starożytnej egzotyczności oraz abdżadowego (tj. niemalże wyłącznie spółgłoskowego) zapisu – nadaje się do tego perfekcyjnie.

Założenie jest dość proste

W genealogii w Rdz 5 mowa jest o dziesięciu starożytnych przodkach (począwszy od Adama, aż po Noego), których imiona coś znaczą. Owe znaczenia imion, ułożone w kolejności występowania tych postaci, mają utworzyć ukryte przesłanie – i to nie byle jakie, bo chrześcijańską Ewangelię o śmierci Jezusa z Nazaretu. Kerygmat, innymi słowy.

Zresztą zobaczcie sami. Na stronie Akademii Prawdy możecie o tym przeczytać, a na youtube’owym kanale Młody i Reformowany obejrzeć (po opublikowaniu tego wpisu w czerwcu 2021 twórca kanału YT podziękował za tekst, uznał zasadność przedstawionej tu argumentacji i zdecydował się usunąć swój film). Jeśli macie ochotę, warto zajrzeć również do anglojęzycznej twórczości internetowo-youtube’owej. Odnalezienie całego szeregu takich publikacji nie powinno stanowić żadnego problemu. Zapoznajcie się z nimi przed dalszą nie/biblijną lekturą.

W myśl tejże teorii zamaskowana w starohebrajskich imionach wiadomość brzmi mniej więcej tak:

Człowiekowi dany [jest] śmiertelny smutek, [ale] błogosławiony Bóg zstąpi, [aby] nauczać, [że] jego śmierć przyniesie wytęskniony odpoczynek.

Adamczłowiek
Setdany
Enoszśmiertelny
Kenansmutek
Mahalalelbłogosławiony Bóg
Jeredzstąpi
Henochnauczać
Metuszelachjego śmierć przyniesie
Lemechwytęskniony
Noeodpoczynek

Ile w tym jest prawdy? Otóż tyle, co kot napłakał.

Analiza, że mucha nie siada

Znaczenia poszczególnych imion budujących genealogię Rdz 5 to centralna (choć nie jedyna) słabość całej spekulacji, ale to od nich dzisiaj zaczniemy. Za chwilę zobaczycie, że tylko część znaczeń jest poprawna. Zobaczycie też, jak karygodne błędy popełniono przy odczytywaniu pozostałych imion i co nam to mówi o autorze całej teorii.

אָדָם, ʾâḏâm – Adam

O starohebrajskim słowie אָדָם, ʾâḏâm pisałem już wcześniej. Zaznaczyłem wtedy, że termin ten oznacza „człowieka” jako jednostkę (czasem również: „mężczyznę”, „osobę”, „kogoś, kogoś innego”) oraz „rodzaj ludzki, ludzkość” (w sensie kolektywnym). Ten sam termin służy autorowi Księgi Rodzaju za imię archetypicznego człowieka, przodka wszystkich ludzi. „Ludzie” w Starym Testamencie są czasem określani jako בְּנֵי־אָדָם, bənē-ʾâḏâm, czyli „ci, którzy pochodzą od Człowieka (Adama)” lub też dosłowniej (choć niezbyt poprawnie) „synowie Adama”.

W tym więc przypadku autor omawianej dzisiaj teorii (oraz wszyscy ci, którzy idą jego śladem) miał rację. Adam znaczy „człowiek”.

W jednym z mezopotamskich mitów czytamy o postaci o imieniu Adapa – praczłowieku, przodku ludzkości obdarzonym wielką mądrością, który odrzuca gwarantujące życie wieczne chleb i wodę, proponowane mu przez boga Eę. Co ważniejsze, na płaszczyźnie etymologicznej powiązanie mezopotamskiego Adapy z hebrajskim Adamem jest wątpliwe.

Jako rodzaj ciekawostki dodam tylko, że gdybyśmy jak najwierniej chcieli odzwierciedlić rozróżnienie między rzeczownikowym הָאָדָם, hâʾâḏâm a imiennym אָדָם, ʾâḏâm, moglibyśmy spróbować osiągnąć to w języku tłumaczenia przy pomocy małej i wielkiej litery (hebrajski ich nie posiada), tworząc duet: człowiek oraz Człowiek (zamiast: Adam). Oczywiście możemy też pozostać przy tradycyjnym, znanym wszystkim wariancie „Adam”.

שֵׁת, šēṯ – Set

Znaczenie i etymologia tego imienia nie są pewne. Za najlepsze propozycje źródłosłowu przyjmuje się: (1) hebrajskie שָׁת, šâṯ, oznaczające „podstawę, fundament, podwalinę”, (2) lub też wyraz שֵׁת, šēṯ, czyli „pośladki, zadek, siedzenie”, które to terminy mają wspólny rdzeń, a także odpowiedniki w językach pokrewnych:

  • išdu w akadyjskim
  • אשתת, ʾštt w fenickim
  • št w ugaryckim
  • אֻשַּׁיָּא, ʾuššajjâʾ w aramejszczyźnie biblijnej
  • אֻשְּׁתָא, ʾuššəṯâʾ w judeo-palestyńskim dialekcie języka aramejskiego
  • אֶשְׁתָּא, ʾeštâʾ w aramejskim syriackim
  • اِسْت, ist w dialektach arabskich

Oba hebrajskie słowa (tj. שָׁת, šâṯ i שֵׁת, šēṯ) pochodzą najprawdopodobniej od korzenia שׁית, šjt (szin-jod-taw) oznaczającego „kłaść, posadowić” (stąd שֵׁת, šēṯ jako „fundament”), a nie „dawać” (jak sugeruje się w ramach tej spekulacji), na którą to czynność hebrajszczyzna biblijna ma inne określenia. Wariantem tego samego rdzenia jest biblijny יסד, jsd (jod-samech-dalet), w towarzystwie pokrewnych: ugaryckiego jsd i arabskiego وَسَدَ, łasada.

Na tej podstawie możemy spokojnie stwierdzić, że imię Set nie oznacza „dany”. Hebrajskie שֵׁת, šēṯ nie tylko nie jest imiesłowem, ale również nie jest powiązane z czynnością dawania. Błędem autora spekulacji było nierozróżnienie między znaczeniem de facto, a tym, które pisarz biblijny próbuje przypisać imieniu Set w ramach gry słów i etymologii ludowej w wersie Rdz 4:25.

W kontekście genezyjskiego rodowodu imię Seta możemy odczytywać w kategorii „fundamentu” linii genealogicznej ludzkości i Izraela (to on jest przodkiem Noego, a potem Abrahama) bądź „zadka, tylnej części” – był on wszak trzecim i ostatnim wymienionym w Biblii hebrajskiej potomkiem Pierwszych Ludzi.

אֱנוֹשׁ, ʾĕnôš – Enosz

Hebrajski אֱנוֹשׁ, ʾĕnôš to synonim imienia Adam, o analogicznym polu semantycznym („człowiek, rodzaj ludzki, ludzkość”), ale innym rdzeniu. Występuje zwłaszcza w poezji: księgach prorockich (Izajasz, Jeremiasz) oraz pismach mądrościowych (Hiob, Psalmy).

W innych językach semickich:

  • w akadyjskim: (1) nišu, „ludzie”, (2) tēnišēti, „ludzkość, rodzaj ludzki”
  • w ugaryckim: ʾanš, „być męskim”
  • w dialektach aramejskich (biblijnym, mandejskim, nabatejskim i palmyreńskim): אֱנָשׁ, ʾĕnâš, „człowiek, ludzkość, osoba”
  • w arabskim: (1) إِنس, ins, „człowiek, ludzkość”, (2) أُنَاس, unas, „ludzie”

Zawężenie znaczenia imienia Enosz do „śmiertelnika” jest do pewnego stopnia uzasadnione. Rdzeń אנשׁ, ʾnš (alef-nun-szin), z którego dyskutowane imię pochodzi, opisuje stan bycia słabowitym, wątłym, wręcz chorowitym. Podobnie w innych językach semickich:

  • enešu, „być słabowitym, wątłym” w akadyjskim
  • נַשׁ, naš, „stać się słabym” w syriackim
  • أنث, ʾanṯ (hamza-nun-tha) – arabski rdzeń oznaczający „bycie kobiecym, kobietą” lub pejoratywnie „bycie słabym, zniewieściałym”

Co więcej, w tekstach starotestamentowych wyraz ten (tzn. אֱנוֹשׁ, ʾĕnôš) bywa stosowany w kontekstach opisujących kruchość, śmiertelność człowieka.

Ale czy stanowi to wystarczającą przesłankę, żeby zawęzić znaczenie imienia jedynie do „śmiertelnika”, jak sugeruje się w ramach omawianej dzisiaj spekulacji? Niekoniecznie.

Nie jest to jednoznaczne, że rzeczownik אֱנוֹשׁ, ʾĕnôš sam w sobie wskazuje na człowieka stricte jako śmiertelnika. Wielokrotnie w Biblii hebrajskiej termin ten służy jako zupełnie neutralny synonim słowa אָדָם, ʾâḏâm, „człowiek, rodzaj ludzki, ludzkość”. Zdarza się, że oba sprzężone są w paralelizmie synonimicznym (przykładowo: Ps 73:5 i Iz 13:12). Bywa i tak, że אֱנוֹשׁ, ʾĕnôš określa człowieka silnego, brutalnego (w Ps 56:2 i Ps 66:12).

Biorąc więc to wszystko pod uwagę, pozostanie przy rozumieniu imienia Enosz jako synonimu hebrajskiego אָדָם, ʾâḏâm wydaje się bardziej zasadne i bezpieczniejsze. Odczytanie węższe, choć – jak wspomniałem wyżej – nie jest niemożliwe, pozostaje trudniejsze do obrony.

קֵינָן, qēnân – Kenan

Imię Kenan nie oznacza „smutku”, jak życzyłby sobie tego autor całej teorii. Takiego odczytania nie wspiera ani jeden z najważniejszych słowników hebrajszczyzny biblijnej czy pomniejszych opracowań.

קֵינָן, qēnân to najprawdopodobniej: (1) albo wariant dialektalny, (2) albo forma zdrobnienia (za sprawą doklejonej końcowej litery nun) któregoś z dwóch imion: Kaina, pierworodnego Pierwszych Ludzi lub Tubal-Kaina, protoplasty kowali i metalurgów (Rdz 4:22). Tak samo nazywało się również bóstwo czczone przez plemiona Sabejczyków na Półwyspie Arabskim.

Starohebrajskie קַיִן, qajin, „Kain” to etymologicznie „oszczep, włócznia, grot” (w ten sposób rzeczownikowo w 2 Sm 21:16) lub „kowal, metalurg” – oba odczytania na bazie rdzenia קין, qjn (qof-jod-nun), „wytwarzać, wykuwać, składać”. Równoległe do hebrajskiego terminy, nazywające pracę metalurgów i kowali, występują również w językach: akadyjskim, arabskim i różnych dialektach aramejskich.

Jedyne, co w jakikolwiek sposób łączy Kenana ze „smutkiem”, to wychodzące z omówionego przed chwilą korzenia קין, qjn (qof-jod-nun) odgałęzienie wyrazowe, powiązane z obrzędami pogrzebowymi:

  • קוֹנֵן, qônēn, „opłakiwać, śpiewać tren”
  • מְקוֹנְנוֹת, məqônənôṯ, „płaczki” (w starożytności wynajmowane do opłakiwania zmarłego w trakcie pogrzebu)
  • קִינָה, qînâ, „pieśń żałobna, lamentacja”

Nie mamy jednak wystarczających podstaw, by źródłosłowu imienia Kenan upatrywać w tej właśnie grupie, a tym bardziej samowolnie próbować wydestylować z nich sens „smutku”.

Kenici (eponimicznie od ich domniemanego praojca Kaina) byli znanymi i cenionymi w tamtym regionie klanami wytapiaczy brązu i kowali, zamieszkującymi pustynne tereny na południe od Kanaanu, a zwłaszcza dolinę Araba, obfitującą w kopalnie miedzi i zgromadzony wokół nich przemysł metalurgiczny. Imię Kenan jest częścią tej semantyczno-kulturowej rodziny.

מַהֲלַלְאֵל, mahălalʾēl – Mahalalel

Imię Mahalalel nie może oznaczać „błogosławionego boga” z dwóch zasadniczych powodów:

  • מַהֲלַלְאֵל, mahălalʾēl nie jest formą imiesłowu przymiotnikowego, a więc nie odpowiada ani naszemu „błogosławionemu”, ani angielskiemu „blessed”. Żeby taki efekt osiągnąć, musielibyśmy przekształcić wzór słowa w מְהֻלָּלְאֵל, məhullâlʾēl, który, rzecz jasna, nie pokrywa się z tym, co znajdujemy w Rdz 5.
  • Korzeń wyrazowy odpowiada czynności „wielbienia, chwalenia”, a nie „błogosławienia” (na to mamy osobny termin w hebrajskim).

Jak więc powinniśmy je rozumieć? Idźmy po kolei.

מַהֲלַלְאֵל, mahălalʾēl składa się z dwóch elementów: מַהֲלָל, mahălâl oraz następującego po nim אֵל, ʾēl.

Pierwszy z nich pochodzi ze starohebrajskiego rdzenia הלל, hll (he-lamed-lamed), „wielbić, czcić, chwalić” – tego samego, który stanowi podstawę znanego wszystkim zawołania Alleluja! (hebr. הַלְלוּ־יָהּ, haləlû-jâh, „uwielbiajcie Jâh”, gdzie „Jâh” to skrócona forma imienia boga JHWH). מַהֲלָל, mahălâl tłumaczymy różnie: jako „chwałę, uwielbienie”, jako „reputację, pochwałę, uznanie” bądź jako nazwę czynności „czczenie, wielbienie”.

Niektórzy hebraiści proponują inne odczytanie tego pierwszego członu: מְהַלֶּלְאֵל, məhallelʾēl zamiast מַהֲלַלְאֵל, mahălalʾēl, co przekształcałoby go z formy rzeczownikowej w imiesłów czynny „wielbiący, chwalący”. Całe imię oznaczałoby wtedy „tego, który wielbi boga” – podobnie do polskiego Bogusława czy Boguchwała. Wymagałoby to jednak zmodyfikowania masoreckiej wokalizacji (czyli zestawu kropek i kresek stanowiących substytut samogłosek), a my nie mamy żadnych podstaw, żeby to w tym przypadku robić. Imię to w transmisji masoreckiej ma jednolitą postać, a obecny w Septuagincie grecki zapis Μαλελεήλ nie jest rozstrzygający.

Drugim składnikiem imienia Mahalalel jest אֵל, ʾēl, czyli jeden ze standardowych starohebrajskich terminów (w gramatycznej liczbie pojedynczej) na „boga, bóstwo”, posiadający cały szereg bliskich ekwiwalentów w językach pokrewnych. Słowo to, wespół z אֱלֹהִים, ʾĕlōhîm oraz אֱלֹהַּ, ʾĕlōah, z pewnością doczeka się osobnego wpisu na Nie/biblijnym. Zaznaczę więc tylko, że אֵל, ʾēl to nie tylko semicki rzeczownik oznaczający „(jakiegoś) boga, bóstwo”, bo równolegle stanowi on również imię bóstwa Ela, stojącego na czele kananejskiego panteonu. Zgodnie z mitoopowieściami Kananejczyków, znanymi nam z literatury odnalezionej w starożytnym porcie Ugarit, naczelne miejsce Ela w późniejszym okresie przejmuje inny bóstwo – Baal, bóg burzy, deszczu i urodzaju.

Podsumowując, najlepszymi wariantami odczytania imienia Mahalalel są: (1) „boża chwała”, „uwielbienie boga”, (2) „bogu chwała”, „bogu cześć” albo (3) „renoma Ela”, „dobre imię Ela”.

יֶרֶד, jereḏ – Jered

Sugerowane w spekulacji znaczenie „zejdzie na dół, zstąpi” jest błędne i do pewnego stopnia wynika z trudności w znalezieniu punktu odniesienia dla tego imienia w obrębie hebrajszczyzny biblijnej.

Na czym ten błąd polega? Otóż „zejdzie na dół, zstąpi” to próba odczytania imienia jako formy jiqtol (czyli w uproszczeniu: niedokonanego aspektu czynności) czasownika prostego z rdzenia ירד, jrd (jod-resz-dalet), oznaczającego „schodzenie, zstępowanie”. W czym tkwi problem? Przecież litery się zgadzają. Nie do końca.

Żebyśmy mogli odczytać imię Jered jako „zstąpi, zejdzie w dół”, musiałoby ono brzmieć יֵרֵד, jērēḏ. Tymczasem w tekście ma postać יֶרֶד, jereḏ.

Ci z was, którzy czytają w transkrypcji – zwróćcie uwagę na poprzeczne kreseczki umieszczone nad samogłoskami /e/ w pierwszym wariancie oraz na ich brak w drugim. Dla tych z kolei, którzy hebrajski znają lub się go uczą – w formie czasownikowej mamy dwie samogłoski cere, tymczasem w imieniu Jered dwie samogłoski segol. Mówimy o dwóch różnych samogłoskach, które w czasach starożytnych reprezentowały dwa różne sposoby wymowy (tj. dwa odrębne fonemy). Nie mamy powodów, by dopatrywać się w tym miejscu pomyłki w masoreckiej wokalizacji. We wszystkich wystąpieniach tego imienia w Biblii hebrajskiej, a także we wszystkich tradycjach transmisji tekstualnej, słowo to ma niezmienny zestaw samogłoskowy, co sugeruje nam, że masoreci świadomie odróżniali je od pospolitej w Starym Testamencie formy czasownikowej יֵרֵד, jērēḏ, „zstępuje, schodzi w dół, zejdzie”.

Na tej podstawie możemy spokojnie uznać sugerowane znaczenie za niepoprawne.

Nota marginalna dla zainteresowanych językoznawstwem semickim: powszechne rozróżnienie na samogłoski długie (kamac gadol, cere, chirik male, cholam i szuruk), samogłoski krótkie (patach, segol, chirik chaser, kamac katan i kubuc) i samogłoski zredukowane (chataf-patach, chataf-segol i chataf-kamac) jest pewnego rodzaju uproszczeniem. Na gruncie szerokich badań porównawczych prowadzonych nad różnymi tradycjami masoreckimi oraz spisanymi w nich manuskryptami dowiedziono, że w starożytności samogłoski hebrajskie nie różniły się długością ich wymawiania (tj. iloczasem), ale jakością fonetyczną, co oznacza, że brzmiały inaczej. Niemniej jednak przyjęte uproszczenie spełnia swoją rolę w dyskusji zarówno akademickiej, jak i nieakademickiej, a także w ramach nauczania hebrajskiego biblijnego.

Jered jest niezaprzeczalnie jednym z trudniejszych imion do rozszyfrowania w tym zestawieniu. Nie potrafimy zawyrokować, czy może ono pochodzić od pospolitego rdzenia ירד, jrd (jod-resz-dalet). Jeśli nawet tak jest – nie znamy rzeczownika o tym rdzeniu i o takiej wokalizacji w obrębie dostępnego nam korpusu tekstów.

Co gorsza, pomocne zazwyczaj świadectwo pozostałych języków semickich w tym przypadku jest dość ubogie.

Najczęściej proponowanym znaczeniem imienia Jered jest „niewolnik” za akadyjskim terminem wardū (łardū), obecnym również w jezyku staropołudniowoarabskim (rdzeń وَرَدَ, łarada). Spółgłoski jod (hebr. יו”ד) i waw (lub: łał, hebr. וי”ו) mają tendencję do wymieniania się w rdzeniach, w odmianie i przy tworzeniu słów pochodnych. Jest to odczytanie trudne, ponieważ język hebrajski ma swoje własne, powszechnie stosowane słowo na „niewolnika, sługę”, tj. עֶבֶד, ʿeḇeḏ. Ale nie możemy tej opcji wykluczać.

Wiekowa już propozycja L. Kopfa, upatrująca etymologii w arabskim rdzeniu مَرَدَ, marada, „być odważnym, śmiałym” nie zyskała posłuchu w środowisku naukowym. I słusznie. Jest jeszcze mniej prawdopodobna niż akadyjski wardū (łardū), „niewolnik”.

Hebraiści wskazują też na korespondencję imion między rodowodem z Rdz 4 a tym z Rdz 5: Jered odpowiada Iradowi (hebr. עִירָד, ʿîrâḏ) z Rdz 4:18. Słowa te są podobne, ale nie jednakowe. Różnic między nimi nie da się wyjaśnić na podstawie procesów wewnątrzjęzykowych.

Co ostatecznie oznacza imię Jered? Najlepszą odpowiedzią, której można udzielić w tym przypadku jest: nie wiemy. Nie wiemy, jaki jest jego źródłosłów i nie mamy powodów, by którąś z propozycji rekonstrukcji potraktować jako satysfakcjonującą.

חֲנוֹךְ, ḥănôḵ – Henoch

Pochodzący z rdzenia חנך, ḥnk (chet-nun-kaf) czasownik prosty określa czynność przygotowywania (kogoś, czegoś) do pewnej roli. Jego pole semantyczne możemy oddać przy pomocy dwóch osobnych gałęzi, zależnie od tego, kto jest przedmiotem tejże czynności. Jeśli czasownik חָנַךְ, ḥânaḵ użyty jest w stosunku do budynku (świątyni), nabiera on znaczenia „poświęcania, konsekrowania”. Natomiast jeśli to człowiek jest obiektem tego działania, חָנַךְ, ḥânaḵ oznacza „szkolenie, ćwiczenie, czynienie doświadczonym, nauczanie”.

Z tego korzenia mamy w Biblii hebrajskiej imiesłów przymiotnikowy חָנִיךְ, ḥânîḵ oznaczający „tego, który jest wyszkolony, przysposobiony”. Słowo to użyte jest w Rdz 14:14 w liczbie mnogiej w stosunku do zgromadzonej wokół nomadycznego przywódcy Abrama świty, czeladzi – przysposobionych (do walki) sług.

W językach pokrewnych warto odnotować poniższe:

  • kananejski termin ḥanāku, „adept, poplecznik, zwolennik”
  • staroegipskie słowo ḥnk.t, oznaczające „ofiarę” (składaną z okazji postawienia kamienia węgielnego budynku”)
  • arabski korzeń حَنّكَ, ḥanaka, „szkolić, przysposabiać, kierować”
  • równoległy rdzeń o analogicznym polu znaczeniowym w aramejszczyźnie żydowskiej i palmyreńskiej

Proponowane przez twórcę teorii znaczenie „nauczać” nie jest więc dalekie od stanu faktycznego. Jedyny problem zawiera się w tym, że imię Henoch nie jest bezokolicznikiem (imiona starohebrajskie nie przybierały takiej postaci), ale przymiotnikiem określającym człowieka „przygotowanego, wyuczonego, przysposobionego”, a być może również „poświęconego (do konkretnego zadania)”.

Oznacza to, że pomimo stosunkowej bliskości znaczenia w podlinkowanych publikacjach z tym faktycznym, imię Henoch nie spełnia zakładanej funkcji w semantycznej układance.

מְתוּשֶׁלַח, məṯûšelaḥ – Metuszelach

Imię Metuszelach zbudowane jest z dwóch części składowych: rzeczownika מְתוּ, məṯû oraz rzeczownika (lub nazwy własnej) שֶׁלַח, šelaḥ.

Termin מְתוּ, məṯû to forma oboczna rzeczownika מַת, maṯ, oznaczającego „człowieka, mężczyznę, męża”. W Biblii hebrajskiej występuje on najczęściej w liczbie mnogiej. Jego ekwiwalenty znajdujemy w całym szeregu języków pokrewnych:

  • w akadyjskim: mutu, „mężczyzna, mąż, wojownik”
  • w ugaryckim: mt, „człowiek, mąż, mężczyzna”
  • w etiopskim: ምት, met, „mąż”
  • w staroegipskim: mt, „penis, samiec, płeć męska”

Drugi składnik, czyli starohebrajskie שֶׁלַח, šelaḥ możemy odczytywać na kilka różnych sposobów:

  • jako „pocisk, oszczep, dzidę” lub ogólniej „broń” (terminy pokrewne: šlḥ, „oszczep, pocisk” w ugaryckim; سِلَاح, silāḥ, „broń” w arabskim; šiltaḥu, „strzała” i šalū, „strzelać z łuku” w akadyjskim)
  • jako „kanał, rów irygacyjny” (za akadyjskim šiliḥtū, „odcinek kanału [irygacyjnego], kanał boczny”)
  • jako „odrośl, pęd”
  • jako nazwę własną oznaczającą (1) miasto lub region Szelach, (2) bóstwo Szelach

Dwuczłonowe imię Metuszelach oznacza zatem odpowiednio:

  • „włócznika”, „oszczepnika”, „myśliwego” albo „wojownika”
  • „człowieka [odpowiedzialnego za] irygację pól uprawnych”
  • „potomka” lub „młodzika, żółtodzioba”
  • „Szelachiańczyka, Szelachianitę” („mieszkańca miasta Szelach” albo „człowieka pochodzącego z krainy Szelach”) lub „wyznawcę bóstwa Szelach”, „człowieka należącego do bóstwa Szelach”, „człowieka poświęconego bóstwu Szelach”

Spośród wszystkich tych opcji hebraiści najczęściej skłaniają się ku jednej z punktu pierwszego lub ostatniego. Niestety nie możemy zawyrokować, która z nich jest pewniejsza.

W Biblii hebrajskiej spotykamy się z jeszcze jednym imieniem opartym na takim samym złożeniu: Metuszael z Rdz 4:18 to „mąż boży”, „ten, który należy do boga” za akadyjskim imieniem Mutu-ša-ili o takim samym znaczeniu. Również w źródłach pozabiblijnych odnajdujemy podobne imiona (w listach z Tell el Amarna, wśród biblioteki ugaryckiej, w tekstach i inskrypcjach w językach punickim, lihjanickim i staropołudniowoarabskim).

Rodzi się więc pytanie: skąd aż tak przepastna rozbieżność? W jaki sposób ktokolwiek mógł dojść do znaczenia „jego śmierć przyniesie”?

Mamy do czynienia z poważnym błędem po stronie autora spekulacji. Wynika on albo z fundamentalnego niezrozumienia prawideł hebrajszczyzny biblijnej, albo też ze świadomego naginania brzmienia słowa pod z góry obrany klucz. Nie zgadza się ortografia, nie zgadza się wokalizacja, nie zgadza się znaczenie czasownika (jeśli zignorujemy znaki samogłoskowe, spółgłoski שׁלח można odczytać jako czasownik „wysłać, uwolnić, odprawić”, co jest – o ironio! – antonimem przynoszenia), nie zgadza się aspekt czasownika (bo wspomniane przed chwilą שׁלח to czynność dokonana), nie zgadza się nawet forma osobowa czasownika (jest rodzaju męskiego zamiast żeńskiego). Lipa niemiłosierna, drodzy czytelnicy.

לֶמֶךְ, lemeḵ – Lemech

Znaczenie imienia Lemecha jest w zasadzie niemożliwe do ustalenia. Jest ono jedynym wyrazem z rdzenia למך, lmk (lamed-mem-kaf) w Biblii hebrajskiej i tekstach pozabiblijnych. Nie mamy więc absolutnie żadnych wewnętrznych wskazówek co do jego etymologii.

Propozycje zakotwiczenia źródłosłowu tego imienia w którymś z terminów z pozostałych języków semickich również nie są pewne:

  • sumeryjski termin lumga – jeden z tytułów bóstwa niebios Ea, patrona muzyki
  • akadyjskie lumakku, „(młodszy) kapłan”
  • wczesnoakadyjskie imiona Lam-ki-um oraz Lam-ki-mari, których znaczeń również nie znamy
  • arabskie يلمك, jalmak, „silny młodzieniec, mocarz” (spółgłoska jod należy do grupy spółgłosek słabych i ma tendencję do zanikania)
  • „tyran, wojownik” za arabskim czasownikiem „zgniatać”

Część z powyższych sugestii w mniejszym lub większym stopniu koresponduje literacko z okolicznościami, w których pojawia się postać Lemecha w Rdz 4:18-24.

Jednocześnie nie powinniśmy wykluczać, że imię to ma całkowicie niehebrajskie pochodzenie.

Wskazywane na stronie Akademii Prawdy znaczenia „desperacki”, „upragniony” oraz te z Młodego i Reformowanego, czyli „zrozpaczony, zdesperowany” nie mają najmniejszych podstaw w językach semickich. Żaden z lingwistów, którzy badali pochodzenie tego imienia (Cassuto, Gelb, Budde, Hess, Gabriel, Fishbane), a także żaden z najważniejszych słowników (BDB, HALOT, DCH, Even-Shoshan, Jastrow, Kline, Gesenius, Strong) nie potwierdzają tychże wniosków.

Najlepsza odpowiedź w kwestii znaczenia imienia Lemecha (dokładnie tak, jak z Jeredem) brzmi: nie wiadomo.

נֹחַ, nōaḥ – Noe

Podobnie jak w przypadku pierwszego imienia, Adama, tak i w przypadku ostatnim autor ma rację. Zgodnie z najlepszą dostępną nam wiedzą Noe rzeczywiście oznacza „odpoczynek, spoczynek”. Starohebrajskie נֹחַ, nōaḥ wyprowadza się z rdzenia נוח, nwḥ (nłḥ), „spocząć, odpocząć, osiąść”, który swoje ekwiwalenty ma w wielu językach semickich:

  • w akadyjskim: nāḥu, „spoczywać, odpoczywać”
  • w ugaryckim: (1) czasownik nḥ, „spoczywać, odpoczywać”, (2) rzeczownik nḥt, „poduszka do siedzenia”
  • w amoryckim: czasownik *nwḥ (*nłḥ), „spoczywać, odpoczywać”
  • w fenickim: נחת, nḥt, „odpoczynek, spoczynek”
  • w aramejskim: נוּחַ, nûaḥ, „spoczywać, odpoczywać”
  • w syriackim: rdzeń ܢܘܚ, nłḥ, „spoczywać, odpoczywać”
  • w etiopskim: ኖኀ, nōḥa, „spoczywać, odpoczywać”
  • w arabskim: ناخ, nāḫ, „pozwolić wielbłądowi położyć się i odpocząć”

W późnych księgach Starego Testamentu (Drugiej Księdze Kronik i Księdze Estery) czterokrotnie pojawia się niemalże identyczny termin, נוֹחַ, nôaḥ, „odpoczynek, miejsce odpoczynku” (od imienia Noego różni się jedynie zapisem ortograficznym oraz wymową samogłoski /o/).

Wielu hebraistów skłania się ku powiązaniu imienia Noego z akadyjskim przymiotnikiem nuḥḥu, „spokojny”. Inni uważają, że Noe może być skróconą formą huryckiego Naḥmulel (Na-aḥ-ma-su-le-el), które nosił główny bohater jednej z huryckich wersji Eposu o Gilgameszu (eposu, który bezpośrednio lub pośrednio wpłynął na kształt biblijnej opowieści o potopie). W zachowanych do naszych czasów akadyjskich, amoryckich i huryckich tekstach znaleźć można imiona zawierające człony nḥ oraz nłḥ. Nie jesteśmy w stanie jednoznacznie ocenić, czy hebrajskie נֹחַ, nōaḥ, „Noe” jest z nimi historycznie powiązane.

ה’ כט וַיִּקְרָ֧א אֶת־שְׁמֹ֛ו נֹ֖חַ לֵאמֹ֑ר זֶ֞֠ה יְנַחֲמֵ֤נוּ מִֽמַּעֲשֵׂ֨נוּ֙‬ וּמֵעִצְּבֹ֣ון יָדֵ֔ינוּ מִן־הָ֣אֲדָמָ֔ה אֲשֶׁ֥ר אֵֽרְרָ֖הּ יְהוָֽה׃

Rdz 5:29 Nadał mu imię Noe (hebr. נֹחַ, nōaḥ), mówiąc: On przyniesie nam pocieszenie (hebr. יְנַחֲמֵנוּ, jənaḥămēnû) w trudzie i znoju naszych rąk, na ziemi, którą przeklął JHWH.

W Rdz 5:29 pisarz biblijny próbuje wykonać swoisty szpagat semantyczny i na bazie etymologii ludowej (popularnej) spleść imię Noego z czasownikiem יְנַחֲמֵנוּ, jənaḥămēnû, „[on] przyniesie nam pocieszenie”, „[on] nas pocieszy”. Wyrazy te nie są jednak spokrewnione, pochodzą z różnych korzeni, a jedyne, co je łączy, to podobieństwo brzmieniowe. Taką figurę stylistyczną fachowo nazywamy paronomazją.

Dla uczących się hebrajskiego: czasownik יְנַחֲמֵנוּ, jənaḥămēnû to 3. os. l. poj. formy jiqtol koniugacji pi’el czasownika z rdzenia נחם, z doklejoną doń końcówką נוּ, na oznaczenie zaimka „nas”.

Dla grecystów: Septuaginta ma w tym miejscu zupełnie inny czasownik, διαναπαύσει, który o wiele lepiej współgra z etymologicznym znaczeniem imienia Noego. Skąd ta różnica? Możliwości są dwie: albo było to jedyne rozwiązanie w ręku tłumacza, żeby w jakikolwiek sposób oddać obecną w tekście hebrajskim grę słów (nie mógł tego osiągnąć poprzez paronomazję), albo też miał do dyspozycji „inny” oryginał starohebrajski. Dzięki odkryciu Zwojów znad Morza Martwego stało się jasne, że w czasach starożytnych funkcjonowały równolegle do siebie trzy większe tradycje tekstualne (tradycja protomasorecka, proto-Septuaginty i protosamarytańska), a także kilka pomniejszych.

Jeśli potraktować genealogię Rdz 5 oraz wskazane w niej długości życia pradawnych ludzi całkowicie dosłownie, Noe jest dziesiątym pokoleniem adamowym i pierwszym, który narodził się już po śmierci Pierwszego Człowieka, z winy którego ziemia została przeklęta przez Boga Izraela. Narodziny Noego mogły być zatem traktowane jako zwiastun lepszych czasów dla wszystkich tych, którzy w pocie czoła pracowali na roli. Dobór słownictwa w Rdz 5:29 bez cienia wątpliwości pokazuje nam, że intencją pisarza było nawiązanie do słów klątwy z Rdz 3:17-19. Co trzeba jeszcze raz podkreślić, imię Noego nie jest etymologicznie powiązane z czasownikiem יְנַחֵם, jənaḥēm, „[on] pocieszy”. Autor stosuje w tym wersie etymologię ludową.

Starohebrajskie נֹחַ, nōaḥ, „Noe” oznacza „odpoczynek, spoczynek”, a być może również „wytchnienie”.

Ile summa summarum zostaje z tej pierwotnej układanki?

Zgodnie z zaktualizowaną tabelą poniżej – niewiele. W zasadzie tylko w przypadku dwóch imion (Adam i Noe) znaczenia pokrywają się ze stanem faktycznym. Enosz nie sytuuje się wprawdzie daleko od „śmiertelnika”, ale najlepsze odczytanie to po prostu „człowiek, rodzaj ludzki, ludzkość”. Henoch mieści się w obszarze „przygotowywania, przysposabiania, uczenia”, ale nie jest bezokolicznikiem, dlatego nie może pełnić w zestawieniu imion funkcji takiej, jaką przypisuje mu autor teorii. Imiona Jereda i Lemecha powinny pozostać puste, ponieważ nie dysponujemy wystarczającymi świadectwami językowymi, by ustalić ich właściwe znaczenia (jednocześnie te sugerowane w spekulacji są z całą pewnością błędne). Cztery ostatnie (tj. Set, Kenan, Mahalalel i Metuszelach) są totalnym nieporozumieniem.

Adamczłowiek, rodzaj ludzki, ludzkość
Set(1) fundament, podwalina
(2) zadek, tyłek, guzdrała (?), ostatni (?)
Enoszczłowiek, rodzaj ludzki, ludzkość
Kenan(1) oszczep, włócznia, grot
(2) kowal, metalurg
Mahalalel(1) boża chwała, uwielbienie boga
(2) bogu chwała, bogu cześć
(3) renoma Ela, dobre imię Ela
Jered(1) znaczenie nieznane
(2) niewolnik (?)
Henoch(1) przygotowany, wyuczony, przysposobiony
(2) poświęcony (do danego celu, zadania)
Metuszelach(1) włócznik, oszczepnik, myśliwy lub wojownik
(2) Szelachiańczyk, Szelachianita (tj. mieszkaniec miasta Szelach lub człowiek pochodzący z krainy Szelach)
(3) wyznawca bóstwa Szelach, człowiek należący do bóstwa Szelach, człowiek poświęcony bóstwu Szelach
Lemechznaczenie nieznane
Noeodpoczynek, spoczynek, wytchnienie (?)

Jakie błędy zostały popełnione?

Przyglądając się charakterowi niepoprawnych odczytań imion z genealogii w Rdz 5, dochodzę do wniosku, że gdzieś na początku tego łańcuszka była osoba, która hebrajski biblijny znała ledwie szczątkowo (tj. wystarczająco, by odcyfrować podstawowe terminy jak „śmierć”, „zejdzie” i „pośle, roześle”), ale nie na tyle dobrze, aby samodzielnie zdyskwalifikować chociaż część z tych mizernych interpretacji. W rezultacie autor zrobił krzywdę i sobie, i swojemu otoczeniu.

Jak wspominałem już wyżej, proponowane w ramach tej teorii znaczenia są nie tylko w większości błędne – czasem wydaje się wręcz, że zostały obliczone na z góry upatrzony efekt. Autor spekulacji narusza prawidła biblijnej hebrajszczyzny, ignoruje formę gramatyczną słów, ignoruje wokalizację, nie zagląda do języków pokrewnych, nie ma też dostępu lub świadomie pomija najważniejsze źródła, słowniki i opracowania leksykalne. Również słowa uzupełniające (wstawione w nawiasy kwadratowe przy próbie odczytania całego zestawienia, pokazane na początku dzisiejszego wpisu) mogą być poddane w wątpliwość. Dobrane są przecież zupełnie dowolnie. Wystarczyłoby zastąpić zawartość tychże nawiasów innymi, losowo podobieranymi słowami, aby zmienić sens całego przesłania.

Jeszcze kilka słów o tych, którzy dołączają się do tego zjawiska i rozpowszechniają dyskutowaną spekulację: jest w tym coś niepokojąco zuchwałego, żeby wciąż i wciąż bezkrytycznie powielać taki internetowy buble i sprzedawać go jako zakodowaną w Biblii prawdę, jednocześnie nie wkładając wysiłku w zweryfikowanie prawdziwości przekazywanych informacji – zarówno dla samego siebie, jak i dla wszystkich naokoło. Tego typu publikacje na gruncie polskim cierpią zwykle na jeszcze jedną przypadłość: są tłumaczone z rozsianych po anglojęzycznym internecie tekstów, w efekcie tworząc rodzaj głuchego telefonu znaczeniowego (wystarczy zwrócić uwagę na niedociągniecia i niespójności tłumaczeń).

Podkreślę: jestem absolutnie pewien, że nie jest to kwestia cynicznego, celowego sprowadzania czytelników na manowce. Niemniej jednak na każdym spoczywa odpowiedzialność za skontrolowanie rzetelności treści, którą planuje się przekazać innym, zwłaszcza wtedy, gdy podejrzewamy, że przyszli odbiorcy mogą nie mieć dostępu do źródeł czy narzędzi, by zrobić to samemu.

Nie chciałbym pozostawiać w tym obszarze niedomówień: podlinkowana tutaj Akademia Prawdy oraz kanał Młody i Reformowany zostali dobrani całkowicie losowo. Dzisiejszy wpis nie stanowi krytyki personalnej stojących za nimi autorów. W polskim (i nie tylko polskim) internecie znajdziecie wiele podobnych tekstów i filmików youtube’owych.

Część szerszego zjawiska

Przeanalizowana dzisiaj interpretacja, dopatrująca się zakodowanej wiadomości w starożytnych imionach jest jedynie częścią szerszego zjawiska, które teraz, w dobie internetu ma się lepiej niż kiedykolwiek.

Podobnych spekulacji jest mrowie i można by je wymieniać bez końca. Niech te posłużą za przykład:

  • kod Biblii
  • chrześcijański Chrystus ukryty w hebrajskich literach Alef-Taw w Starym Testamencie
  • poszukiwanie tajemnych znaczeń i powiązań między fragmentami biblijnymi na bazie ich podziału na rozdziały i wersy
  • odczytywanie symbolicznych znaczeń liter alfabetu paleohebrajskiego
  • konkordyzm
  • gematria, notarikon, temura i inne techniki doszukiwania się zaszyfrowanych znaczeń, charakterystyczne dla mistyki żydowskiej
  • starożytni astronauci w Biblii hebrajskiej

Teorie tego rodzaju są w moim odczuciu dalece szkodliwe. Dlaczego? Bo obiecują Biblię nie taką, jaką jest ona w rzeczywistości, ale Biblię zaczarowaną, pozornie odseparowaną od problemów historycznych, tekstualnych, interpretacyjnych. Teorie takie zachęcają do lektury magicznej i bezkrytycznej, promują fałszywy obraz zarówno samego procesu powstawania tychże tekstów, jak i ich znaczenia. W efekcie ci, którzy nie mają narzędzi, czasu lub po prostu nie czują się na siłach, by we własnym zakresie sprawdzić autentyczność takiej czy innej koncepcji, pozostają w błędnym przekonaniu – przekonaniu, na które nierzadko powołują się w różnorakich dyskusjach. Z kolei ci, którzy na swoich stronach i kanałach powielają takowe spekulacje bez uprzedniego ich skontrolowania, zamiast pomóc oddzielić ziarna od plew, uczestniczą w łańcuszku niepotrzebnej dezinformacji.

Nie wahajcie się napisać

Gdybyście natknęli się gdzieś, kiedyś na równie kuriozalną spekulację i – co istotniejsze – chcielibyście zweryfikować jej wiarygodność, nie wahajcie się napisać do Nie/biblijnego na Facebooku albo na podany w zakładce Zacznij tutaj email.

Źródło obrazu: ©IamYM | stock.adobe.com